Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

26 września 2010

Krzysiek Joczyn

Czy Stanley Fish ma rację?
O rozpoznawaniu poezji i wiedzy tajemnej

Kategoria: Pytania i granice

Eksperyment

Tym, którzy nie wiedzą, w czym rzecz, postaram się sprawę wyjaśnić w kilku zdaniach, aczkolwiek zdecydowanie namawiam do sięgnięcia po tekst źródłowy.[1] Pozostali niechaj śmiało opuszczą ten paragraf.

Latem 1971 roku, amerykański teoretyk literatury Stanley Fish, prowadził co tydzień dwa wykłady na Uniwerystecie Stanowym w Buffalo. Wykłady odbywały się tego samego dnia, jeden po drugim, w tej samej sali, ale dla zupełnie różnych grup studentów. Pierwszy wykład dotyczył związków pomiędzy literaturoznawstwem a językoznawstwem, drugi zaś siedemnastowiecznej angielskiej poezji religijnej. Któregoś razu po zakończeniu pierwszego wykładu na tablicy została niezmazana lista nazwisk językoznawców ułożona w następujący wzór:

Jacobs-Rosenbaum
Levin
Thorne
Hayes
Ohman (?)

Jak twierdzi Stanley Fish, ułożenie nazwisk na tablicy było zupełnie przypadkowe. Jacobs i Rosenbaum znaleźli się obok siebie, jako że obaj są współautorami wielu podręczników z językoznawstwa. Znak zapytania przy nazwisku Ohmann, oznaczał iż Fish nie mógł sobie przypomnieć przez ile "n" pisze się jego nazwisko (zapisał jak widać błędnie).

Gdy weszła druga grupa studentów, Fish oznajmił im, że na tablicy znajduje się wiersz, podobny do tych którymi zajmowali się na zajęciach wcześniej. Ich zadaniem na zajęciach miało być jego zinterpretowanie. Studenci zabrali się do pracy.

Wyniki dają do myślenia. Studenci doszli do wniosku, że jest to wiersz hieroglificzny którego struktura przypomina ołtarz bądź krzyż. Jacobs i Rosenbaum to odwołania do drabiny Jakubowej oraz do Matki Boskiej którą określano mianem róży bez kolców. Thorne to cierń, aluzja do kory cierniowej Chrystusa. Levin jest odwołaniem do Lewitów albo do niekwaszonego chleba jaki Izraelici mieli ze sobą podczas ucieczki z Egiptu. Ohman to może być "amen" albo też wykrzyknik "o człowieku!". Ktoś przeliczył nawet litery występujące w wierszu. Okazało się, że najczęściej występują S, O, N, a więc "syn". Czyj? Wiadomo.[2]

Nie wdając się w niuanse znaczenia tego eksperymentu nie sposób nie zauważyć, że niewątpliwie podważa on popularny zdroworozsądkowy pogląd, jakoby utwór liryczny miał pewne cechy po których można by go rozpoznać. Lista nazwisk na tablicy nie była wierszem, a jednak studenci Fisha ten wiersz w nim odnaleźli. Jak widać wystarczyło jedynie chcieć.


Dlaczego o tym piszę?

Pytanie brzmi dokładnie: Dlaczego piszę o tym do Taraki? Wszak nie jest to ani portal poetycki ani językoznawczy. Wydaje mi się jednak, że eksperyment Fisha ma znacznie szersze zastosowanie aniżeli do poezji. Ponadto, co ważniejsze, analiza przypadkowych nazwisk bardziej niż interpretacje wiersza przypomina poszukiwanie ukrytej wiedzy tajemnej bądź sekretnej informacji.

Duża część tego, co nazywamy ezoteryką nawiązuje do takich poszukiwań. Przykładowo gematria (jedna z metod kabalistycznych) to nic innego jak wynajdywanie ukrytego sensu w powszechnie znanym tekście Pisma Świętego. Odgadywanie znaczeń Tarota to przecież poszukiwanie odniesień dla symboli zawartych na kartach. Nawet w przypadku takiego Enneagramu, zdawałoby się zamkniętej psychologicznej teorii, wciąż odnajdywane są nowe znaczenia, które czynią z niego prawdziwy kamień filozoficzny.

Czy te wszystkie praktyki mają jakikolwiek sens? Czy w istocie odnajdujemy cokolwiek zawartego, czy też projektujemy to, co sami chcemy zobaczyć?


Jak to jest z tą racją?

W eksperymencie chodziło o poezję, a to dość specyficzny rodzaj literatury. Liryka nie jest formowana według wyraźnych zasad jak epika czy dramat. Nie ma cech, których brak od razu dyskwalifikuje dany tekst jako wiersz. Nie znaczy to jednak, że w ogóle nie występuje coś takiego jak charakterystyczne dla liryki cechy tekstu. To trochę jak z muszlą ślimaka. Wiadomo, że istnieją ślimaki bez muszli ale jednak jej obecność jest dobrym wskaźnikiem z jakim zwierzęciem mamy do czynienia. Muszla nie jest warunkiem koniecznym, ale jest wystarczającym. Tak się też zdaje sprawa ma z poezją.

Druga rzecz to fakt, że wiersz, który studenci mieli zinterpretować, był o niebagatelnej tematyce. Religia jest wszędzie. Jako zjawisko społeczne przenika całą ludzką działalność i kulturę, a do tego sama sięga po środki wyrazu najprostsze i najbardziej powszechne. Nic więc dziwnego, że szybko budzi żywe skojarzenia. Studenci doszukiwali się w strukturze wiersza symbolu krzyża bądź ołtarza - w zasadzie trudno sobie wyobrazić kształt, którego nie dałoby się pod tą czy inną postacią potraktować jako symbol religijny.

Do tego warto zwrócić uwagę, że materiałem wierszotwórczym miały być przypadkowe nazwiska. Stanley Fish zapewnia, że eksperyment powtórzył jeszcze wielokrotnie przy użyciu innych, również przypadkowo dobieranych nazwisk[3]. Jeśli się jednak przyjrzeć mianom takim jak: Temple, Jordan, Star czy Church nie sposób nie odnieść wrażenia, iż skonstruowanie z tego religijnej szarady nie będzie wcale trudne. Zakładając, że Fish miał czyste intencje i nie dopuścił się żadnej manipulacji, należy przyjąć iż motywy w religijne w nazwiskach nie są niczym sporadycznym. Nawiasem mówiąc, jestem ciekaw jak z tych nazwisk ułożonoby wiersz miłosny, albo jak zinterpretować wiersz zbudowany z nazwisk typu Kowalski czy Malinowski.

Eksperyment Fisha nie powinien być traktowany jako głos przesądzający cokolwiek w sprawie poezji, a jednak należy się zastanowić czy jego wartość nie jest większa właśnie w przypadku wiedzy tajemnej. Kontrargumenty, które podałem, zdają się nie być wystarczająco celne w tym wypadku. O dowolnym istniejącym tekście czy obrazie można domniemywać, iż zawiera on ukrytą informację, tematyka zaś, podobnie jak w przypadku religijnej poezji, jest wyjątkowo uniwersalna i doniosła. Czy zatem ezoteryczne dociekania nie są z góry skazane na nieustanne, niemożliwe do rozpoznania, schodzenie na manowce? Pytanie pozostawiam otwarte.


Krzysztof Joczyn


[1] Zob. Stanley Fish, "Jak rozpoznać wiersz gdy się go widzi" w: "Interpretacja, retoryka, polityka. Eseje wybrane", tłum Adam Grzeliński, wyd. UNIVERSITAS, Kraków 2002.

[2] Tamże, s. 81-85.

[3] Tamże, s. 87.


komentarze

[foto]

1. pytanie poety • autor: Krzysztof Wirpsza2010-09-26 20:06:38

Witaj. Twój tekst tworzy opozycje - albo można wartościową jakąś informację wyśledzić kabalistyczną egezegezą, albo nie można. Sugerujesz, że nie można, w przeciwieństwie do "egezegetów" którzy czegoś szukają i twierdza że znaleźli. Tak rozumiem Twój tekst. Moje tu zdanie: nie można nic wyśledzić. Wszystko to przypadek i chciejstwo, żadnej skomplikowanej "ezoterycznej" wiedzy, która byłaby na coś przydatna w dodatku, nie ma. Ale np. Hans Arp, artysta miedzywojnia, tłukł naczynia zachwycając się tym w co układały się szczątki i z tego tworzył swoje reliefy. Przypadek, przypadkiem, zgoda. Ale czemu w tym taka hipnotyczna moc? Czemu zachwyca nocne niebo "przypadkowym" rozrzutem gwiazd? To pytanie poety. Racjonalnej odpowiedzi tu nie ma :) na szczęście. Niektórzy lubią ten fakt kontemplować.:) Niektórzy myślą wtedy: "Czy sens jest w liczbach? Czy we Mnie, który tak tym potrafię zachwycić się?" Ukłony
[foto]

2. Jest trzeci SŁUSZNY punkt widzenia • autor: Wojciech Jóźwiak2010-09-26 21:57:29

Autor czyli Krzysztof Joczyn występuje jako racjonalista lub naukowiec, czyli jako PIĄTKA Obserwator, i mówi: w ezoterycznych tekstach sensu nie ma, to czytelnicy (kabaliści i inni im podobni), na siłę i siłą własnego uprzedzenia - czyli zamiaru powziętego z góry tego sensu się doszukują.

Krzysztof Wirpsza jako poeta, czyli CZWÓRKA T. Romantyk, kontruje: do uprawiania ezoteryki podobnie jak do poezji, NIE jest potrzebny zaden sens, który by przez "kogoś" w coś był włożony.

Jest trzeci punkt widzenia, SZAMAŃSKI, i ten jest JEDYNIE SŁUSZNY: w tych dziwnych tekstach, którymi są np. biblie, apokalipsy i inne mity, a wśród nich także ryciny kart tarota, znaczki herbów, malunki w kościołach, wiejskie przyśpiewki, etymologiczne skojarzenia, i które "odczytują" ezoterycy - przynajmniej niektórzy, do których sam się zaliczam - sens przez nadawców-autorów mógł być włożony, lub jednak włożony nie został, lub został włożony inny sens niż ten, który ezoterycy domniemują, ale ezoterykom to nie przeszkadza, ponieważ dla nich najważniejsza nie jest rekonstrukcja "historycznej prawdy", czyli co mianowicie autor mitologicznego przekazu chciał wyrazić, ale przekaz który czytają, jest dla nich, i zaledwie i aż, INSPIRACJĄ I TWORZYWEM dla ich własnej mitozoficznej (jakby powiedział Jany Waluszko) twórczości.

Jest jeszcze drugi aspekt sprawy, o którym osobno.

[foto]

3. Trzeci SŁUSZNY - c.d. • autor: Wojciech Jóźwiak2010-09-26 22:14:27

Kiedyś prowadziłem warsztaty pod hasłem-tytułem "Słuchać ciszy, patrzeć w ciemność". Cisza to monotonizacja (deprywacja sensoryczna) słuchu, ciemnośc to toż dla wzorku. Oczywista, że żadnej informacji ta drogą nie otrzymasz. Ale monotonizacja robi coś innego: przełącza umysł na inny tryb, ten który lubią szamani, czyli stan, w którym umysł zaczyna "żyć" nie przejmując się informacją idącą ze zmysłów. Inaczej mówiąc, umysł staje się wtedy twórczy. Bywa nawet, że "supertwórczy", kiedy tworzy nie tylko szczegóły, ale całe światy, jak w śnie lub po Grzybach. A tak by the way ciekawe, jakby studenci Fisha zinterpretowali hieroglificzny wiersz o treści:

Joczyn
Wirpsza
Jóźwiak

...?

4. Interpretacja • autor: Nierozpoznany#10542010-09-27 10:27:34

Piątka powiedziała swoje, czwórka swoje, a na koniec przyszedł szef i podał jedyny słuszny punk widzenia ;)
Co do wiersza:
Joczyn
Wirpsza
Jóźwiak
Symbolizuje on oczywiście rozwój duchowy człowieka. Najpierw jest Joczyn = "czyn ziomala" (jo!), czyli zapewne stanie na klatce schodowej albo piwko pod sklepem. Następnie pojawia się tajemniczy "Wir", który transformuje blokersa w świętego, albowiem ostatni wers "Jóźwiak" symbolizuje rzecz jasna świętego Józefa.
Najczęściej pojawia się litera "A" oznaczająca prapoczątek.
Liczba liter w wersach to kolejno 677. Demoniczna szóstka - od tego się zaczyna. To etap blokersa i ziomala. Potem Wir i św. Józef kolejno niosą ze sobą siódemki - święte cyfry.
[foto]

5. * * * • autor: Krzysiek Joczyn2010-09-27 16:35:48

Witam Państwa.
W zasadzie moim zamiarem nie było wykazać, że wiedza tajemna nie istnieje lecz raczej zwrócić uwagę na fakt, iż nie dysponujemy żadnym kryterium aby ją prawidłowo rozpoznać. Innymi słowy nie jesteśmy w stanie odróżnić informacji zaimplementowanej przez twórców danego dzieła od naszej własnej projekcji.
Możemy rzecz jasna nie zważać na to i (tak jak Naczelny radzi) traktować dany materiał jedynie jako źródło inspiracji i odskocznie do własnego przekazu. Nie ma w tym chyba niczego złego (sam robię to na łamach bloga "Piotrek mówi") ale dobrze jest sobie zdawać z tego sprawę. Łatwo można bowiem ulec wrażeniu że dane analizowane dzieło, jest w swojej konstrukcji genialne a tymczasem genialny może być najwyżej interpretator. W istocie im mniej twórcy dzieła powiedzieli tym więcej można sobie dośpiewać.
Jest jeszcze sprawa "naciągania". Sytuacja w której ktoś notorycznie ignoruje przesłanki za odrzuceniem danej interpretacji. Ale to już osobny wątek.
Interpretacja Marysi świetna :)
Pozdrawiam
[foto]

6. taka moja wariacja • autor: Maciej Nabiałek2010-09-28 13:45:14

Joczyn Wirpsza Jóźwiak rozbiłem na fragmenty jo czyn wir ps za joz wiak i dopasowałem może mniej zręcznie. >tak< czyny [są jak] wir[ujące] ps[almy] za [księga] Jozuego [po]>wieki

7. Behemoty i inne koty • autor: Nierozpoznany#10542010-09-29 17:43:23

Słuchaj, a czy Twoim zdaniem coś łączy eksperyment Fisha z popularnymi na youtube misheardami? I w jednym i w drugim przypadku pod słowa znaczące zupełnie co innego podłożone jest nowe znaczenie. Różnica polega na tym, że u Fisha studenci szukali znaczenie wierząc, że ono tam jest, a w przypadku misheardów robi się to po prostu dla jaj. Wspólny mianownik jest taki, że w jednym i drugim przypadku mamy tekst z jakimś tam, lecz niezrozumiałym na pierwszy rzut oka lub ucha znaczeniem (lista przypadkowych nazwisk albo niewyraźny, "growlowany" tekst piosenki) który nasze mózgi przetwarzają na coś zrozumiałego.

re-komentarz Autora:

Coś na pewno łączy ale jest tu też widoczna różnica. W przypadku misherdów interpretacja narzuca się niejako sama, a poszukiwanie tajemnej wiedzy jest raczej pewnym intelektualnym działaniem. Pozdrawiam

   Krzysiek Joczyn --- autor

8. Zabrzmiało znajomo... • autor: Nierozpoznany#21842010-10-01 05:00:59

Drogi Krzysztofie.
Zgadzam się z sugestią zawartą w twojej notce. Poniekąd...
Zagadnienia wszelkie, w dużej mierze opierają się na dwóch filarach; praktyce i teorii. Zaliczam do nich również część działań określanych różnymi mianami - mniej lub więcej celnymi. Skupiając się na tak zwanej "ezoteryce" - jako pojęciu rozciągliwym i do końca nieujarzmionym - mam swoje (od dawna) zdanie.
Ci z nas, którzy po prostu COŚ robią - nie muszą się martwić podobnymi rozterkami. Rzeczy się dzieją (lub akurat nie) i nie ma potrzeby "czytania z tablicy".
Podany przykład jest o tyle dobry, że WIĘKSZOŚĆ znanych mi "opisów sytuacji" jest jedynie popłuczyną z n-tej ręki. W dodatku (podobnie jak w Twoim przykładzie), dochodzi sprawa interpretacji lub nadinterpretacji, opartych na "widzi mi się" - czasami popartym dość naukowo. I tak powstało już bardzo sporo "wiedzy" o niczym, opartej na niczym i dla nikogo. Problem polega na tym, że jest to "wiedza" przyjmowana (naiwnie) jako coś wartościowego i wartego wdrożenia. Wielu ludzi traci w ten sposób - zupełnie bez sensu - czas, zdrowie, pieniądze lub inne... Podobnych rozpraw na tematy wynikające z zebrania obcych (bo swoich nie ma) fragmentów praktyk, w celu zrobienia pewnych "mądrych" kompilacji i analiz "dla ludu", jest wręcz zastraszająco wiele.

Tablica jest wielka, słów wiele a chętnych do napisania "analiz" - mnóstwo!

I tak rośnie nam w siłę olbrzymi kawałek wiedzy o NICZYM.
Obrabianie tematów w "wiersze" i podobną literaturę fantastyczno-nienaukową. I w ten oto sposób, jest całkiem normalne, iż wiele osób, po spotkaniu z tego rodzaju "twórczością" ma dość nieciekawe zdanie na temat "ezoteryki" i spraw mniej mierzalnych a obecnych.
O czym donoszę z przykrością.

Praktyk - zwolennik FIZYKI mało stosowanej, zwanej dość różnie...
U mnie:
ZABAWA Z ENERGIĄ

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)