Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

07 lutego 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2429)

Straty na wycieczce

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: gniewkobietapodróżubraniewodaziemiazło

« Sny dzień po dniu Cienka biała nić »

Jestem gdzieś daleko na wycieczce. Są jacyś ludzie, z którymi jestem luźno związany, jacyś „swoi”, którzy tu przyjechali podobnie jak ja, i jacyś miejscowi, którzy tutaj mieszkają, którzy mówią jakoś po swojemu i z którymi mówi się po angielsku. Tu są wyspy, krajobraz przypomina pojezierze, obszary wody na zmianę z wyspami, półwyspami i przesmykami. Dokładnie zwiedzam miejsce, gdzie z jednego kawałka lądu wychodzi most, długi, nie bardzo widać jego drugi koniec. Pogoda jest około +17 stopni, słońce i chmury, w każdej chwili może przejść przelotny deszcz. Zielono, łąki, drzewa. Małe miasteczka, pojedyncze domy. Zapewne gdzieś na północ od Polski. Z kimś jeszcze idę brzegiem jeziora koło miejsca, gdzie zaczyna się tamten most, teren staje się grząski, mówię do towarzystwa: tu jest torf; stopy zapadają mi się z butami, ale woda się nie wlewa. Zbieramy się do odjazdu. W grupie ludzi, z którymi jestem, wyrażam żal, że nie zwiedziłem dobrze tego miejsca, nie zobaczyłem wszystkiego i że może by warto się przejść po okolicy jeszcze raz. Ale idę zebrać swoje rzeczy, spakować się. Znajduję miejsce, gdzie miałem rozłożony namiot i zaczynam go odpinać i zwijać. Wtedy okazuje się, że moje rzeczy, które zostawiłem w namiocie, są mokre, deszcz je zalał. Dlaczego? Stopniowo to odkrywam. Tkanina namiotu jest pocięta, powycinane w niej są kawałki. Śpiwór ma wypalone dziury na wylot, jakby palnikiem, stopiony plastik. Zbieram te mokre resztki swoich rzeczy, zastanawiam się, co z tego mogę uratować. Chyba tylko metalowe kołki i spinki. Ale postanawiam nie brać ich ze sobą, bo po co, tylko wygrzebuję jamę i zasypuję je. Domyślam się, co się stało. Rozłożyłem namiot w nielegalnym miejscu. Tutaj każdy kawałek ziemi ma właściciela. Biwakować nie wolno, chyba że na kempingach, gdzie jest drogo, ale chyba kempingu w tej okolicy po prostu nie było. Przyszedł ktoś, komu mój namiot przeszkadzał i ukarał mnie, ale nie zabrał rzeczy, tylko ponacinał i powypalał, tak, że namiot niby stał i było go widać, ale już nie nadawał się do żadnego użytku. Czułem oburzenie i chęć, żeby jakoś „prawować się” ze sprawcą i dochodzić swojej racji, ale zrezygnowałem, bo czułem, że nic nie wskóram, zapewne w ogóle nie znajdę sprawcy, a i tak tu jestem przez chwilę i nie stoi za mną żadna racja. Jednak dziwiłem się, że tutaj, w tak cywilizowanym kraju, ktoś postąpił w stosunku do mnie tak podle, tchórzliwie i po chamsku. Jeszcze jakieś kobiety, które też wyjeżdżały, kręciły się, komentując to, co się wydarzyło, za wiele mówiły, jak to one zwykle. Jakaś grupa formowała się do wspólnego wyjazdu, ja do tej grupy miałem dołączyć, coś mi radzono, ale nie słuchałem tych rad. Zauważyłem, że nie tylko namiot, śpiwór, plecak mam zniszczone, ale także spodnie (moje ulubione czerwone) rozerwane na kolanie. Uznałem, ze to nieważne.

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.

Korekta przez: Radek Ziemic (2016-02-12)



« Sny dzień po dniu Cienka biała nić »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)