Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

17 czerwca 2011

Milena Alicja Niedzielska

Struktura panteonu Polan w kronice Długosza


Pisząc "Królów z gwiazd. Mitologię plemion prapolskich" byłam przekonana, że do przekazu Jana Długosza (1415-1480) traktującego o imionach i funkcjach bogów Polan, wkradł się błąd i kronikarz niewłaściwie zinterpretował imię Ileli/Ilji jako bogini, a nie boga, który stanowiłby analogię dla ruskiego herosa Ilji Muromca. Kto wie, może nawet i dla Achillesa, który, jak pisze Krzysztof Gębura, na północnych wybrzeżach Morza Czarnego (terenach późniejszej Rusi Kijowskiej) czczony był powszechnie wśród greko-scytyjskiej ludności pod imieniem Achilles Pontarchos, nie tylko zresztą jako heros, ale lokalnie wręcz jako bóg wód.[1]] Lektura bardzo dobrej pracy Jakuba Zieliny pt. "Wierzenia Prasłowian"[2] sprawiła jednak, że spojrzałam na całość przekazu kronikarza jeszcze raz, przede wszystkim od strony strukturalnej. Ponieważ logika wywodu Zieliny przekonuje mnie, przyznaję, że mogłam się w tej kwestii mylić.

Co prawda, nie wycofuję się z twierdzenia o istnieniu na terenie całej Słowiańszczyzny postaci boga kodowanego imieniem Ilela/Ilja lub podobnym, bo na to wskazują postacie herosa Ilji Muromca i św. Ilji (w ludowych wierzeniach, poświęcających mu wiele opowieści, mającego niewiele wspólnego z biblijnym Eljaszem),[3] a u nas chociażby wspominani w Sejmie piekielnym Liton i Lelek, jednak w kronice Długosza jego miejsce zajął najwyraźniej ktoś inny. Litonowi poświęcony był czwartek, dzień Jowisza, a z tym Długosz kojarzy Jessę. W takim razie jak wyglądał panteon Polan od strony strukturalnej? Mamy tu, na dobrą sprawę trzech męskich bogów (Jessa, Łada, Nyja) i trzy boginie (Dzidzilela, Dziewanna, Marzanna), bo pozostałe postacie traktowane są przez Długosza marginalnie i najwyraźniej nie ma o nich wiele do powiedzenia (Pogoda to zdaje się echo połabskiego Podagi, a Żywa - połabskiej Siwej).

Spójrzmy najpierw na bogów. Jakub Zielina słusznie zauważa, że w strukturalny sposób całą męską teofanię sprowadzić można u Słowian do trzech bogów.[4] Jako żywo, kojarzy się to ze słupem ze Zbrucza, na którym również widnieją trzy męskie postacie, trójtwarzowa w strefie dolnej, oraz dwie (postać z koniem i mieczem oraz postać bez atrybutu) w górnej. Rybakow kojarzył je z panem zaświatów Welesem, gromowładnym Perunem i słoneczno-ogniowym Dadźbogiem. U Długosza są to:

  • 1. Nyja panujący nad duszami zmarłych, identyfikowany z Plutonem;
  • 2. Łada, o dzikich obrządkach, kojarzony z Marsem;
  • 3. Jessa, obdarzający dostatkiem, obfitością dóbr, a także wyznaczający los, kojarzony z Jowiszem.

Interpretatio romana, jak uważam, nie jest najszczęśliwsza dla panteonu Słowian. Podobnie u Celtów, Rzymianie mieli poważny problem z przyporządkowaniem obcych bogów do swoich i np. Lugha uznawali raz za Merkurego, a raz za Marsa, podobnie Esusa, czy Taranisa. Wprowadzało to więcej zamieszania, niż rzetelnego obrazu ich postaci. Kto jest więc kim w panteonie Długosza?

1. Nyja. Tutaj jest najmniejszy problem, bo jako pan zaświatów zajmuje sferę podziemia, opiekując się duszami. W zasadzie to, co pisałam o nim do tej pory,[5] pozostaje bez zmian. Mogę jeszcze dodać, idąc za Jakubem Zieliną, że wężowy pan zaświatów, kojarzony z ogniem pogrzebowego stosu, mógł później przeistoczyć się w kowala Swaroga. Jest to archetypiczna postać Starego Ojca, władcy czasu Saturna-Kronosa, wedyjskiego Węża Głębin - Ahi Budhnji lub celtyckiego Cernunnosa, oddającego władzę nad przejawionym światem żywych istot swoim synom (dorzućmy tu od razu południowosłowiańskiego boga podziemi o imieniu Badnjak i Badnik oraz znaną na Polesiu istotę Bannyj Czort - przyp. red. www.bogowiepolscy.net).

2. Łada. Bóg ten identyfikowany jest z Marsem. Najwyraźniej chodzi tutaj o funkcję przewodzenia na wyprawach wojennych. Analogiczną posiadał na zachodzie Słowiańszczyzny połabski Swarożyc (w odróżnieniu od Rusi, gdzie rolę tę pełnił gromowładny Perun), bóg ognia o cechach solarnych, którego możemy porównać z irańskim Mithrą, wedyjskim Mitrą i celtyckim Lughiem, o cechach raczej merkurialnych niż marsowych, chociaż i on był wojennym zwycięzcą (to tłumaczy dlaczego Rzymianie kojarzyli Lugha zarówno z Marsem, jak i Merkurym). I w tym przypadku wszystko, co o nim pisałam, pozostaje bez zmian,[6] w tym znaczenie imienia Łady, które odwołuje się do terminów związanych z prawem (ład - porządek, ładny - uporządkowany) i czynności mediacyjnych (ładzenie - godzenie, zaprowadzanie zgody, w tym między małżonkami), co stanowi analogię dla celtyckiego Lugha patronującemu świętu Lughnasad, związanemu m.in. z zawieraniem małżeństw na próbę i indoirańskiego Mithry/Mitry, opiekuna prawa i umów. Dzikie obrządki mogą wiązać się z ofiarami z ludzi, jeńców wojennych lub wymierzaniem kar, przez odwołanie do prawnych funkcji boga.

3. Jessa. Bóg identyfikowany jest z Jowiszem. Tutaj jest najistotniejsza różnica - Jowisz jest u Rzymian w pierwszej mierze władcą, rozumianym jako prawodawca i wódz (chociaż posiada też związki z rolnictwem), a najważniejszą funkcją Jessy jest dostarczanie dóbr, w których skład wchodzi w pierwszym rzędzie pożywienie. Dostatek to onegdaj przede wszystkim sytość, obfitość plonów i stad. Etymologia jego imienia również może być interpretowana pod tym kątem - obrzęd ofiarny z jedzenia, opisany przez Moszyńskiego[7] i głaz z wgłębieniem u którego się odbywał, zwał się jościem, co związane pozostaje z gwarowym jeściem - "jedzeniem"; uczta ofiarna w Persji zwana była yastą, w Indiach iśtą - "ofiarowaniem", skąd yaśtar - "ofiarnik; od jeścia- jedzenia pochodzi nasze - jaszcz, czyli rodzaj wyżłobionego naczynia, miski, co bardzo dobrze odnosi się do ofiarnych wgłębień w kamieniu. Co charakterystyczne, naczelny bóg sprawuje zwykle funkcje kapłańskie, a to pasowałoby do Jessy - Jowisza, jako postaci boskiego ofiarnika. Również imię Piasta, założyciela dynastii pierwszych polskich władców, związane jest, w jednej z interpretacji, z scs. pasti- "karmić". Jest to dość istotny ślad. Rolę dostarczyciela dóbr, boga urodzaju, pełnił w rzymskiej trójcy kapitolińskiej w pierwszej kolejności Kwirynus, nie Jowisz. Lepiej wypada porównanie w interpretacji celtyckiej, gdzie naczelny bóg (np. iryjski Dagda), jako swym najważniejszym symbolem władzy, dysponował kotłem z jedzeniem, nie przypominał on jednak rzymskiego Jowisza, ale raczej Dis Patera, "Bogatego Ojca". Najważniejszą powinnością władcy było u Celtów magiczne zapewnianie plemieniu płodności ludzi, pól i stad, obfitości jedzenia. Stąd w opowieści o Galahadzie tragedia okaleczonego Króla Rybaka, którego kraina staje się ziemią jałową.

Wszystko to nie wyklucza oczywiście niebiańskości Jessy i władzy nad sferą uraniczną. Podstawą wytworzenia żywności dla rolnika jest odpowiednia ilość deszczu i Słońca. Łada-Swarożyc, jeśli porównamy go do ruskiego Dadźboga, to postać o cechach solarnych, Jessie przypadałaby władza nad wodami, przede wszystkim deszczem. Niebiosa wyobrażano sobie dawniej jako ocean, oddzielony od ziemi krystaliczną sferą podpartą słupem (górą, drzewem). W Wedach sferą akwatyczną i niebiańską władał uraniczny bóg Waruna, towarzysz Mitry, łączony zeń w dwandwę - dwójnię. Jego ciałem było nocne, rozgwieżdżone niebo. Był również panem losu, sędzią. W Iranie odpowiada mu Ahura Mazda, identyfikowany na starożytnych inskrypcjach z Jowiszem. Uważam, że Jessa jest dawnym, niebiańskim bogiem "warunicznym", odpowiednikiem raczej greckiego Uranosa, o podobnej co Waruna etymologii imienia, niż późniejszego Zeusa-Jowisza. Bogiem bardzo archaicznym, pierwotnym. W tym przypadku, władza nad wodami, nade wszystko - atmosferycznymi (deszczem) nie przeszła jeszcze na odrębną postać wojowniczego boga burzy, a główną powinnością władcy nie jest prowadzenie zwycięskich wojen i wydawanie rozkazów poddanym, ale zapewnienie dostatku dóbr, w pierwszym rzędzie - pożywienia. W ten sposób cechy Ilji czy Litona, o którym wspominałam wcześniej i pisałam w Królach z gwiazd, czczonego w dzień Jowisza - czwartek, wciąż przynależą Jessie.

W ten sposób całość męskiej teofanii u Polan zawiera się w klasycznym, indoeuropejskim, a nawet szerszym, bo obejmującym również tureckojęzyczne ludy południowej Syberii, podziale na trójcę bogów - jednego chtonicznego (Nyja) i parę uranicznych (Jessa i Łada) wyrażających opozycję woda - ogień, Księżyc (naczynie na wody) - Słońce (niebiańskie ognisko). Podobnie u Osetyńców, w ich późniejszych, schrystianizowanych wierzeniach, dawnego gromowładcę zastąpił Uacilla (św. Ilja), patron płodności i zbóż, a patronem mężczyzn (szczególnie wojowników - funkcja militarna) został Uastyrdżi (św. Georgij/Jerzy), wróg zabójców, krzywoprzysięzców i złodziei, a więc pełniący rolę obrońcy prawa, niczym Mithra. Z rodem niebiańskich duchów pochodzących od tej dwójki, zwanych uacillata i uastyrdżita, walczył heros Batradz, w którego archetypie pojawia się charakterystyczna troistość - z jego zwłok powstały trzy bóstwa, a Nartowie uważali go za trójwalentny, absolutny ideał herosa. Przy podobnym, troistym układzie strukturalnym, przekaz Długosza byłby pełny i pozbawiony błędu.


Kolankiewicz-Dziady-Tabela2_iko.jpg

Formowanie się kanonu Długoszowego w XV wieku
(Tabela za: Leszek Kolankiewicz, Dziady. Teatr Święta Zmarłych, Słowo/Obraz Terytoria 1999).


Dalszą konsekwencją takiego założenia jest to, że Ilela/Ilja (czyli długoszowa Dzidzilela) z zapisów synodalnych jest faktycznie boginią, a nie bogiem. Boginią związaną z wodami, podobnie jak wedyjska Ila, schodząca na ziemię w postaci rzeki, czy rzymska Ilja (Rea Sylwia), żona wodnego boga Tybru. I w jej przypadku, to co pisałam na jej temat w Królach z gwiazd (związki z poranną Wenus - Zornicą, deszczem itd.) pozostaje bez większych zmian. Podobnie w przypadku Marzanny i Dziewanny, które są w zasadzie jedną, ale dwuaspektową boginią życia (Dziewanna identyfikowana z Dianą) i śmierci (Marzanna). Ich łączny opis w kronice Długosza daje obraz podobny, co greckich Artemidy i Hekate, w którym pierwsza (Artemida) była pojmowana jako jasny aspekt drugiej (Hekate). Co prawda, Długosz porównuje Marzannę z Cererą, ale na terenie Czech jej odpowiedniczka Morana identyfikowana była właśnie z Hekate. Na związki ze śmiercią wskazuje też jej rdzeń słowotwórczy (ie. *mar- / *mor- "śmierć"). Nie ujmuje to jej niczego ze sfery władzy, w związku z obrazem ziemi, jako rodzącej zboża, ale i pochłaniającej trupy zmarłych. Dwojaka bogini, zarazem dziewica (Diana-Artemida), jak i matka (Cerera/Hekate) przeszła później w obraz Maryi - zarazem Dziewicy, jak i Matki Boga. Dzidzilela i Marzanna-Dziewanna wpasowują się w ten sposób w parę bogiń na słupie ze Zbrucza, z kołem i z rogiem, w interpretacji Rybakowa kojarzonych z Ładą (boginią) i Mokoszą.

Przy takim układzie strukturalnym zrozumiałe się staje, dlaczego przekazy o bogach Polan, wiązane najczęściej z obchodami Zielonych Świąt lub wigilii św. Jana, ujmują przede wszystkim trójcę: Jessa - Łada - Ilja (Ilela/Dziedzilela) Jest to klasyczny trójkąt "bogini + para braci lub synów", znany ze słowiańskich wizerunków ludowych, ukazujących postać żeńską z parą konnych jeźdźców, ptaków lub innych zwierząt po bokach, obrazowany na niebie przez najważniejszy, letni asteryzm, Letni Trójkąt.



Letni trójkąt. Vega - główna gwiazda Lutni, to w nazewnictwie ludowym Gwiazda Matki Boskiej Bolesnej.


Leluja Łowicka i Lalka Kołbielska nawiązujące do adoracji bogini z wyobrażeń Letniego Trójkąta.


Składa się on z:

1. wodnej konstelacji Orła (gwiazda Altair w Orle to w ludowej terminologii Gwiazda św. Jana; odpowiadałby jej Jessa), przypisywanej Zeusowi-Jowiszowi, który pod postacią orła porwał Ganimedesa;

2. ognistego Łabędzia (zwanego również Kogutem, u nas ptakiem ognia; w terminologii ludowej to Krzyż Święty - konstelacja Chrystusa, kojarzonego ze Słońcem; odpowiadałby jej Łada, a kogucie koneksje przywodzą na myśl ludowy zwyczaj chodzenia z kurem w okresie Wielkanocy) przypisywanego słonecznemu Apollonowi ;

3. należącej do bogini Lutni (gwiazda Vega w Lutni to Gwiazda Matki Boskiej Bolesnej; odpowiadałaby jej Dzidzilela, ale w ludowej mitologii chrześcijańskiej raczej Maria Magdalena niż Maria, matka Jezusa), ukazywanej w starożytności również jako nurkujący sęp, sokół lub orzeł skalny - harpia, ptak związany z boginią - również u nas wiły potrafią się odziewać w szatę z sokolich piór. Kształt konstelacji, romb, wiąże się z dawnym symbolem kobiecego łona.[8]

Letni Trójkąt ukazuje walkę Orła i Łabędzia, zapewne o prawo poślubienia bogini-harpii, czyli sokolicy-wiły związanej z konstelacją Lutni. Odpowiada to świętojańskim pieśniom w których przewija się motyw miłości brata do siostry i bratobójstwa. Warto w tym kontekście przypomnieć, że i w Wedach Urwaśi ("pożądanie"), żona Mitry, zdradzała go z Waruną, co doprowadziło do rzucenia na nią przez zazdrosnego męża klątwy. Cały dramat okresu letniego przesilenia Słońca zapisany jest tym sposobem w asteryzmie Letniego Trójkąta.

Zimowy, a więc związany z porą śmierci, asteryzm troistego Pasa Oriona należałby z kolei do Nyji, którego możemy porównać do trójtwarzowego boga z dołu słupa ze Zbrucza, zaś Marzannie-Dziewannie przypadałyby Kasjopeja o kształcie "W", symbolu niezwykle popularnym w słowiańskich, ludowych motywach zdobniczych i Cefeusz, zwany w astronomii ludowej Domkiem Matki Boskiej.

I w taki oto sposób przekaz Długosza ukazywałby bez większych błędów pełny trzon panteonu Polan. Nie trzeba w nim nic zmieniać, ani dodawać. Właśnie tak jak jest, jest dobrze.



Opublikowane 15 czerwca 2011 najpierw w Bogowiepolscy.net jako www.bogowiepolscy.net/panteon-polan.html. W Tarace za zgodą Autora i Wydawcy "Bogów".


Przypisy:

[1] Gębura K., Hyperborea. Religia Greków na północnych wybrzeżach Morza Czarnego, Instytut Historii Akademii Podlaskiej, Siedlce 2009, str. 159 - 182. Zastąpił w ten sposób jakiegoś nieznanego z imienia scytyjskiego boga wód.

[2] Zielina J., Wierzenia Prasłowian, Wydawnictwo Petrus, Kraków 2010

[3] Kilka z nich odnaleźć można w: Hnatiuk O., Wiedźmy, czarty i święci Huculszczyzny. Mity i legendy, "Tyrsa", Warszawa 1997

[4] Zielina J., dz. cyt., str. 25 i dalsze. Podobnie było u kontynentalnych Celtów, Galowie czczili trzech męskich bogów: Esusa, Taranisa i Teutatesa.

[5] Niedzielski G., Bogowie z gwiazd. Mitologia plemion prapolskich, Armoryka, Sandomierz 2010, str. 189 - 204

[6] Niedzielski G., dz. cyt., str. 114 - 123

[7] Moszyński K. Kultura ludowa Słowian t.2, Gebethner i Wolf, Kraków 1939, reprint: PHU "Zeta" Tadeusz Zawada, Warszawa 2010, str. 249.

[8] Szczegółowo opisuję ten temat w książce Drzewo świata. Struktura symboliczna słupa ze Zbrucza, Armoryka, Sandomierz 2009


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)