Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

14 grudnia 2016

Jacek Nawrocki

Świadomość siebie

Być sobą
Cieszyć się każdego dnia
Być sobą
Widzieć słońce w każdym z nas
Być sobą
Być przykładem prostym tak
Być sobą
Rozpościerać drogę taaak przez świat...

Co to oznacza być sobą. Kim my tak naprawdę jesteśmy jako istoty ludzkie. Ile w nas prawdziwego człowieka, a ile konstrukcji, które na siebie nałożyliśmy. Czy bycie sobą oznacza, że jesteśmy świadomi tego co wykonujemy? A może ilość odpowiedzialności za swoje życie jakie podejmujemy się wziąć. Odpowiedzialność jest to przecież nic innego, jak umiejętność odpowiedzi. Więc, gdy ktoś zada nam pytanie treści, której temat jest nam obcy, to nie jesteśmy sobą? Czy też jesteśmy sobą, lecz wybieramy działanie automatycznego przekonania, o braku zapotrzebowania tej treści w naszym obecnym życiu. Jeżeli rozmówca chciałby nas zainteresować tematem, podzielić się informacją, która potencjalnie może być dla nas pożyteczna, a my tą rozmowę odrzucamy, to kto kieruje decyzją o odrzuceniu. Czy to jest ten JA? Czy ta struktura osobowości ma własną tożsamość, że podejmuje decyzję? Za kogo ona podejmuje decyzję? I co najważniejsze, czemu tego pytania często wywołują u nas reakcje negatywne w postaci złości, niechęci, strachu itp.

Relacja nas samych z treściami naszego życia, w bardzo istotny sposób determinują nasze życie. Bo czy jesteśmy na tyle odważni, aby wymienić układ rozrządu w samochodzie. Czy mamy na tyle pewności w naszych działaniach, że wiemy, bez cienia wątpliwości, że jesteśmy w stanie wykonać tę czynność. Czy znamy nasze ciała fizyczne do takiego stopnia, że wiemy, iż porada lekarska jest nam całkowicie zbędna. Czy bez wahania jesteśmy w stanie zaopiekować się sobą. Być zgodni z pokarmem, który spożywamy, płynami, które uzupełniamy codziennie. Czy znamy produkty, które dostarczamy w nasze ciała. Czy zdajemy sobie sprawę, że to one determinują nasze funkcjonowanie w życiu. Czy posiadamy mobilność ciała do takiego stopnia, że widzimy, jak nasze ciało reaguje, jakie ma niedomagania i z determinacją dążymy do jego perfekcji.

Ile w nas człowieka można zadać pytanie. Na ile tak naprawdę każdy z osobna zna swój organizm. Na ile wie jak funkcjonuje umysł. Jak wykorzystać jego niesamowite zalety, poprzez pozbycie się ograniczeń. Skoro jest wiadome, że to umysł widzi, słyszy, czuje, steruje ciałem, działaniem mięśni, oddechem, pokarmem. Wiedząc to powinniśmy założyć, że brak u niego reakcji autodestrukcyjnych. Chce przetrwać jak najdłużej. Dąży do bycia pełnią siebie. Natura dąży do maksymalnego rozwoju. Trawa rośnie pomimo skoszenia. Można rośliny wyrywać, ciąć, a one nieustannie będą powstawać. Dążą do życia. Bogatszego doświadczenia. Nasz umysł działa dokładnie tak samo. Nie zrobi sobie krzywdy, jeżeli to nie jest w jego rozumieniu najlepsze rozwiązanie. Będzie za wszelką cenę dążył do bycia najpełniejszym. Co się zaczyna dziać z człowiekiem, gdy przestaje umysłowi w tym przeszkadzać. Gdy zaczynamy świadomie kontrolować ciało. Skupiać się na chwili obecnej i chcąc wykorzystać najefektywniej chwilę obecną. Tylko chwilę obecną. Ucząc się obserwacji tego, co się obecnie postrzega.

Specyfikacją tego stanu jest pewne założenie, które w swojej istocie jest oczywiste, lecz bardzo często zapominane tłumaczeniem „no wiem” bez faktycznego działania potwierdzającego. Wychodzi na błędne założenie tego, czym jest przyszłość i przeszłość. Bardzo często zakładamy, że z góry znamy rezultat naszych działań i osób dookoła nas. Techniczne wygląda to tak, że jeżeli osoba zachowała się w danej sytuacji podobnie, to pozwalamy „automatowi” przejąć kontrolę nad wynikiem tego działania. Zakładanie istnienia czasu jest bardzo ograniczającą nas czynnością. Zmusza nas do porównań, oceniania uciekanie poza to, co tak naprawdę istotne, czyli to co się dzieje TERAZ dookoła nas. Wybiegamy poza teraz, czyli nie wiemy co się tak naprawdę dzieje. Czy jest to kłopotliwa sytuacja w domu, kłótnia. Rozmowa ze znajomym, rodziną wydają się być całkowicie inne, gdy przestajemy oczekiwać określonego rezultatu. Słynne „a wiedziałam, że tak będzie”, „znowu to samo”, „nic się nie zmienia” są drogowskazami, gdzie w życiu tak naprawdę błądzimy. Powtarzamy schematy zachowań z takim automatyzmem, że nie pozwalamy sobie na zmianę na lepsze. Rezultat może wydawać się być zadowalający, lecz wciąż w jakiś magiczny sposób drażni. Strach przed tym, w jaki sposób coś się „wydarzy” często nas demobilizuje. Ucina nam skrzydła.

Biorąc pod uwagę ilość danych w naszym życiu, wydaje nam się być oczywistym, iż nie jesteśmy w stanie kontrolować naszego życia. Ile to wymaga pracy, ile zachodu. Przecież ja znam przyszłość, wiem co będę robił. Wiem czym chcę się zajmować, wiem kim chcę zostać jak dorosnę. Wiem, że będę miał czerwony samochód kabriolet, piękną żonę i trójkę dzieci. Czy na pewno? Skąd to wiem, jakie kroki powinienem uczynić, aby sen rzeczywistości stał się prawdą. Czy naprawdę daję z siebie wszystko, aby to się sprawdziło? Na ile dokładnie mam obmyślany plan działania. Jakie są jego wady, gdzie plan może się nie powieść itp. Czy jest realny? Na ile jestem w stanie zmienić swoje obecne życie, aby było podobne do tej wizji. Najciekawsze jest jednak pytanie, co się stanie gdy już osiągnę to co zamierzałem. Czy gdy już zdobędę to co chcę, to jak będę dalej żył. Mam już wszystko to co założyłem. Mam wymyślać nowe zadania?

Automatyzm naszego funkcjonowania jest widoczny w odzwierciedleniu naszego życia. Każdy z nas jest w stanie wykonać prosty test. Zaobserwować jednego dnia, jakie czynności się wykonało. Następnego dnia wybrać całkowitą zmianę większości z nich. Ubrać inną koszulę do pracy, przez jeden dzień nie zapalić papierosa. Jednorazowo nie uruchomić telewizji. Wyłączyć radio. Odstawić kawę czy herbatę. Przeprowadzić jednodniową głodówkę. Zrobić intensywny trening fizyczny. Wykąpać się w zimnej wodzie. Iść na saunę itp. Obserwować automatyczne reakcje naszego ciała. Czego ono potrzebuje, bez czego nie jest w stanie funkcjonować. Czy powoduje frustrację, złość gniew czy też radość i miłość. Ile satysfakcji czerpiemy z samego faktu konsumowania produktów, ile walorów czuciowych jesteśmy w stanie znieść posiadając ubranie na sobie. Jak układam stopę podczas kroku lub w jaki sposób oddycham. Czy taki sposób postrzegania też nie jest nami?

Czy wiedząc o sobie więcej, nie stajemy się bardziej sobą? Na ile możemy zgłębiać tajemnice świata, rozwoju techniki, szlifowania umiejętności jeżeli tak naprawdę nie wiemy o sobie więcej, niż o czynnościach przez nas wykonywanych. Na ile wiemy, kim i czym możemy się stać, jeżeli nie wiemy kim jesteśmy TERAZ. Nie rozumiemy wyzwań jakie zsyła na nas dzień. Na ile potrafimy odczytać znaczenia, jakie nadajemy światu i życiu dookoła nas. Czy jesteśmy w stanie wejść na wyżyny naszego JA i z pewnością siebie powiedzieć: WIEM KIM JESTEM, WIEM ILE JESTEM WART. TEGO WAM NIE OPOWIEM, JA WAM TO POKAŻĘ! Ilu z nas jest w stanie spojrzeć w lustro powiedzieć „KOCHAM CIĘ, wiem kim jestem, wiem, że cokolwiek się stanie, stanę na wysokości zadania. Znajdę w sobie odwagę i zrobię co tylko w mojej mocy, aby być jeszcze lepszym.”

Gdy nasze słowa milkną, nasze działania rosną. Słynne słowa „po owocach ich poznacie” nabierają nowego znaczenia. Nasze działania, ciało, rozumienie, stabilność emocjonalna stają się naszą wizytówką. Słowa, które wypowiadamy, są filtrowane przez nasz system wartości, który obecnie w plecaku ze sobą nosimy. Im mniej bagażu, tym stabilniej poruszamy się w życiu. Zaczyna ono płynąć jak łódka po wodzie. Widzimy daleki brzeg, obserwujemy pogodę i wiemy co nas może spotkać. Jesteśmy gotowi na spotkanie nieznanego. Odkrycie tego, kim jeszcze możemy się stać. Bez strachu, z uśmiechem i gotowością na nowe doświadczenia...


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)