zdjęcie Autora

06 marca 2012

Jan Szeliga

z cyklu: Z obserwacji (odcinków: 11)

Jak świat odpowiada na nasze potrzeby


Strażnicy Twardej Ścieżki »
Nie mam w zwyczaju oglądania telewizji. Jednak kilka dni temu, będąc u kogoś z wizytą przypadkiem oglądałem pewien program, w którym była pokazana historia pewnej pani, która postanowiła sobie powiększyć piersi, tylko po to aby przypodobać się pewnemu mężczyźnie, który jej się podobał. Niestety wykorzystała na ten cel wszystkie pieniądze, które ofiarowała jej matka, po to aby min kupić jej córce łóżko, gdyż do tej pory spała ona na starym materacu.
Cały czas zarówno córka tej pani jak jej matka były bardzo temu przeciwne aby robić takie rzeczy dla kogoś, kto usiłuje tylko ją wykorzystać do swoich celów. Oczywiście pani ta nawet nie chciała ich słuchać i miała im za złe że mieszają się do jej życia.
Jak było do przewidzenia, jej mężczyźnie początkowo bardzo się to spodobało, jednak po kilku tygodniach zaczął jej stawiać nowe, wyższe wymagania, na zaspokojenie których, potrzeba było dużo więcej pieniędzy, a tych pieniędzy pani ta nie miała. Namówiła więc swojego mężczyznę na to aby ukradł i sprzedał samochód jej matki a pieniądze przeznaczył na kolejną operację powiększenia jej piersi.
Na szczęście jej matka i córka w ostatniej chwili spowodowały u niej zmianę decyzji. Kobieta ta wreszcie uświadomiła sobie to, co od dawna mówiły jej córka i matka i zerwała z tym mężczyzną. Uwierzyła w siebie i znalazła nową pracę i nowego mężczyznę, który zaakceptował ją taką, jaką była w rzeczywistości.
Pewnie żyli długo i szczęśliwie ale na tym ten program się zakończył.
Gdyby ta pani nie zrozumiała tej lekcji i nie wyciągnęłaby z niej właściwych wniosków, to za chwilę pojawiła by się w jej życiu podobna sytuacja, tyle że dużo trudniejsza i bardziej dla niej samej bolesna. Może wtedy coś by do niej dotarło?
Tak więc moim zdaniem nic nam nie da ucieczka od danej sytuacji i np. rozwód z powodu niemożliwości dogadania się mężem czy z żoną, zmiana pracy bo w tej obecnej jesteśmy wykorzystywani. Żadna taka zmiana bez zmiany świadomości po prostu nic nam nie da, a tylko może odłoży na jakiś czas ponowne zmierzenie się z danym problemem czy to w tym czy też w następnym życiu.

Wracając do pytania które zadałem na samym początku, to czyż świat nie odpowiada na nasze potrzeby w najlepszy dla nas sposób?
Może często nie jest to dla nas przyjemne, gdy np. chorujemy, jesteśmy samotni, nie możemy mieć dzieci, ktoś nas wykorzystuje, nie możemy znaleźć pracy a w rodzinie nie możemy się dogadać. Długo tu jeszcze można wymieniać.
Pani z wspomnianego powyżej przypadku miała za zadanie aby przekonać się o swojej wartości bez względu na swój wygląd i dlatego spotkała w swoim życiu takiego mężczyznę, w którym jak w lustrze będzie mogła dostrzec to, co ma w swoim życiu zmienić.
Zdarza się wam czasem że jakaś osoby, czy jej zachowanie was drażni? To właśnie w tej osobie objawia się to, co mamy w swoim życiu jeszcze do przepracowania. Inni ludzie, czy też sytuacje są po prostu dla nas lustrem, gdzie możemy to wszystko zobaczyć. Czasem postrzegamy taką osobę jako swojego wroga. Tymczasem osoba ta, jest naszym największym przyjacielem (Carlos Castaneda nazywał takich ludzi „sprzymierzeńcami” ), bo to właśnie dzięki niej mamy szansę na rozwiązanie swoich problemów i na postęp na ścieżce rozwoju duchowego.

Co jest potrzebne aby rozwiązać swoje problemy?
W większości przypadków wystarczy sobie uświadomić że (tak jak głosi Huna) „świat jest taki jaki wydaje ci się że jest” i że „energia podąża za naszą uwagą”. Jeśli więc uważasz że otaczają cię źli ludzie, którzy tylko czyhają na to aby cię okraść i wykorzystać to istotnie tak się może zdarzyć. Jeśli uważasz że otaczają cię tylko dobrzy i życzliwi tobie ludzie, to rzeczywiście takich będziesz na swojej drodze spotykał.
Tak więc jeśli chcemy zmienić rzeczywistość wokół nas, to musimy zmienić samych siebie. Chęć zmieniania jedynie świata zewnętrznego byłaby strata czasu i energii. Żadne publiczne demonstracje naszego niezadowolenia nie przyniosą pożądanego efektu. Rozpamiętywanie starych krzywd zarówno tych prywatnych jak też tych gdzie skrzywdzono całe narody jedynie pogarsza sytuację. Jeżeli naprawdę chcemy zmienić świat zewnętrzny, wtedy w pierwszej kolejności powinniśmy zagłębić się w sobie i tam szukać tego miejsca, które stwarza zewnętrzny świat, po czym zmienić je. Musimy zmienić swoje wyobrażenia; strach i złość przeobrazić w miłość; wyobrażenia o niedoborze przekształcić w obrazy obfitości. Poczucie winy musimy przekształcić w poczucie tego, że jesteśmy godni aby cieszyć się dobrym zdrowiem i mieć pod dostatkiem dóbr materialnych.

To co dostaniesz od świata, będzie odpowiedzią na twój wewnętrzny stan.
Zawsze gdy płynie energia i uwaga, wtedy powstają zdarzenia. Obojętnie gdzie nie kierowałbyś swojej uwagi, np. na jakiś przedmiot lub myśl, przepływ energii utrzymuje się w tyk kierunku. Innymi słowy: wszystko wraca do ciebie stosownie do twoich myśli. A to znów oznacza: jeżeli pozytywnie myślisz o swoim środowisku, czy o innej osobie, wtedy także pozytywna energia powraca do ciebie. Jeśli jednak wysyłasz negatywne myśli odnośnie swojego otoczenia, czy innej osoby, wtedy powraca do ciebie negatywna energia. Do twojego życia wpływają negatywne konsekwencje. Jeżeli ciągle myślisz o szczęściu i radości, wtedy w tym samym stopniu szczęście i radość będą wpływały do twojego życia. Skoro tylko skoncentrujesz się na strachu i złości, wtedy w swoim życiu natkniesz się na to samo. Jeżeli skoncentrowany jesteś na przemocy, irytacji i chorobie, wtedy do twojego życia wpłynie przemoc, irytacja i choroba.

Zdaję sobie sprawę że to o czym tutaj piszę może być bardzo kontrowersyjne dla wielu osób. Uświadomienie sobie tego, że te wszystkie nieszczęścia, choroby i przykrości zostały przez nas ściągnięte i to dla naszego dobra, wymaga często rewolucji w naszym myśleniu.
Najczęściej obrażamy się na taką osobę, która mówi nam o pewnych naszych wadach i sposobach ich naprawienia. Sam doświadczyłem wielokrotnie w swoim życiu sytuacji, gdy ktoś obraził się na mnie tylko dlatego, że zasugerowałem mu sposób na rozwiązanie jego problemów.
Jedni po pewnym czasie to zrozumieli i są mi za to bardzo wdzięczni, inni są dalej śmiertelnie obrażeni. Ci pierwsi dokonali postępu na swojej duchowej drodze, a ci drudzy drepczą w kółko w miejscu, ciągle mając pretensje do całego świata, że jest tak „niesprawiedliwy” i tak boleśnie ich doświadcza.
Dlatego w pewnych sytuacjach stajemy przed dylematem, czy w ogóle wspominać komuś o takich sprawach i narażać się na to, że nie dość że stracimy przyjaźń tego człowieka to jeszcze czasem on nas za to znienawidzi?.
Z drugiej strony czy rzeczywiście chcemy czyjegoś dobra jeśli tylko mu przychwalamy w tym co robi , nigdy nie zwracając mu uwagi na istotne sprawy i spokojnie patrząc jak on cierpi coraz bardziej. Czy jesteśmy wtedy jego przyjaciółmi czy też wrogami?

To o czym powyżej piszę nie jest dla mnie tylko jakąś „nawiedzoną teorią” Sam wiele razy przekonałem się na swoim własnym przykładzie, że nawet niezauważalna dla innych zmiana w moim myśleniu, czy postrzeganiu siebie czy świata, wywołała realne i prawie natychmiastowe zmiany w realnym świecie. Dlatego wiem że to działa i ma sens.

Bibliografia:
Siergiej Łazariew – Diagnostyka karmy
Neale Donald Walsch – Rozmowy z Bogiem
Carlos Castaneda – książki z serii Nauki don Juana
7 zasad Huny
i wiele innych, które mówią w podobny sposób.

Z obserwacji: wstęp na końcu

"Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem." C.G.Jung


Strażnicy Twardej Ścieżki »

komentarze

1. wzory-negatywy • autor: Katarzyna2012-03-07 11:44:13

Mądre przemyślenia, już jakiś czas temu doszłam do wniosku, że w życiu mamy takich "sprzymierzeńców" negatywnych, tak jak i pozytywnych. Są ludzie, którzy inspirują nas tym co robią, chcemy ich naśladować albo słuchać ich rad, ale są i tacy, którzy są wzorami tego kim nie chcieli byśmy być, czasem jest tak, że dzięki temu, że ktoś powie nam coś niemiłego, zmieniamy nasze życie. Tyle, że mam wątpliwości, czy to zawsze tak działa i czy zawsze zmiana myślenia przekłada się na realne zmiany. Ten przykład z wykorzystywaniem w pracy - jeśli jest konkretna sytuacja na rynku pracy, to jeśli zmienimy myślenie i nie będziemy dawać się wykorzystywać, to po prostu stracimy pracę. Inna sytuacja: kiedyś powiedziałam szefowi, że koleżanka która pracowała przede mną w pewnym oddziale firmy popełniła błąd, przez który ucierpieli klienci. Szef zwrócił jej uwagę, a ona zadzwoniła do mnie z pretensjami. Między innymi powiedziała mi, że będzie mi się źle pracowało w tym oddziale, cokolwiek miała na myśli. Okazało się, że pracowało mi się tam super! Natomiast, to że jej szef zwrócił uwagę, było na nic, bo ludzie, którzy z nią pracowali dalej narzekali na nią.
[foto]

2. strata pracy • autor: Jan Szeliga2012-03-09 20:41:49

Czasem strata pracy jest dla nas wybawieniem.
Tak było w moim przypadku, kilka lat temu.
Dopiero po kilku latach zrozumiałem dlaczego tak się stało i widzę , że w sumie wyszło mi to na dobre.
Ta sytuacja miała mnie czegoś nauczyć i w momencie jak pojąłem tę naukę, moja sytuacja diametralnie się zmieniła.
[foto]

3. Ładnie przedstawione • autor: Przemysław Kapałka2012-03-10 17:35:58

Niby to wiem, ale przedstawione tak ładnie, że sobie zapiszę link i może komuś pokażę.

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)