Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

09 czerwca 2012

Ela Bazgier

e-tom: Sztuka życia z astrologią

Światło na końcu tunelu, czyli poszukiwanie rozwiązań
Sztuka życia z astrologią. Siedem filarów wewnętrznej siły - filar 3

Kategoria: Astrologia
Tematy/tagi: astrologiarozwój osobisty

  < poprzedni    1    2    (3)    4    5    6    7    dalszy >  


Wyobraźmy sobie, że to wszystko już się stało: rozsypał ci się związek, złoty interes okazał się kompletnym fiaskiem i zostałeś bez grosza; zdrowie nie pozwala ci robić czegoś, co bardzo lubisz. Uporałeś się jakoś z emocjami, udało ci się nie wpaść w psychiczną czarną dziurę (no, może tylko na chwilę...). Nie liczysz na to, że los zaraz odmieni się w cudowny sposób, nie mówisz sobie „nic się nie stało” i można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że w pewnym stopniu pogodziłeś się z nową sytuacją. Co dalej? Pora na inwentaryzację i poszukiwanie rozwiązań!

W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję. W ostatnich latach przez nasz kraj przechodziły burze, wichury i ulewne deszcze. Krążyłam wtedy między Mazowszem, gdzie mieszkam, a Mazurami. Zdumiało mnie, jak różnie mieszkańcy tych rejonów zachowywali się po takiej nawałnicy. Moi sąsiedzi wychodzili z domu i gospodarskim okiem oglądali zabudowania, czy nie ucierpiały, spacerowali po ogrodzie, podnosząc wyłamane gałęzie, ustawiając poprzewracane płotki czy donice. Widać było, że robią rachunki strat i od razu gotowi są naprawiać to, co zniszczył żywioł. Mieszkańcy terenów popegieerowskich na mazurskiej wsi zaś wychodzili z domu i ustawiali się przy drodze, wypatrując – nie wiadomo czego. Tak jakby czekali, aż ktoś przyjedzie i zrobi porządek. Tak jakby te domy, te ogrody nie były ich albo jakby nie wierzyli, że mogą sami coś zdziałać.

Dopóki będziesz tylko rozpamiętywać i narzekać na niesprawiedliwość lub konstruować teorie spiskowe, dopóty pozostaniesz w roli ofiary. Zatem robimy remanent: co pozostało po klęsce i z jakimi stratami muszę się pogodzić? Jakie są moje nowe cele? W czym tkwi mój potencjał? Jakie zasoby mogę wykorzystać? Jakie drogi są dla mnie otwarte? Jaki pierwszy krok należy zrobić?

Na tym etapie nie oglądamy się już do tyłu, tylko patrzymy wprzód. Szukamy konkretnych rozwiązań nowej sytuacji i stawiamy sobie nowe cele. Już sama decyzja, że smutek pozostawiamy za sobą, dodaje sił. Postawienie sobie nowych celów doda tych sił jeszcze więcej.

Co można na ten temat wyczytać z urodzeniowego kosmogramu? Sam znak zodiaku oczywiście nie decyduje o tym, czy ktoś zdolny jest do szukania rozwiązań i dróg wyjścia z kryzysu, czy też przyjmuje bierną postawę. Każdy z nas potrafi zamknąć za sobą przeszłość i wytyczać nowe cele, ale każdy będzie to robił inaczej. Wydaje się, że pomocne w szukaniu nowych celów będą: dobrze położone i korzystnie aspektowane Słońce, Merkury, Mars, Jowisz, Uran i Pluton. Zwłaszcza Słońce współdziałające z Marsem, Jowiszem, Uranem albo Plutonem, następnie Merkury wsparty Marsem, Jowiszem Uranem i Plutonem. Mile widziane w wychodzeniu z kryzysu są także kwadratury między tymi planetami, bo choć mogą powodować złość (zwłaszcza te z udziałem Marsa), irytację (Mars i Merkury), skłonność do destrukcji (Mars i Pluton), lekkomyślność (Merkury – Mars, Jowisz), to jednocześnie dają napęd, pomysłowość, odwagę, ambicję i wyobraźnię konieczne do wytyczania sobie nowych celów.

Pomocne także w szukaniu rozwiązań będą dobrze położony i korzystnie aspektowany Jowisz i Uran („patrzę do przodu”, „ważna jest przyszłość”, „mam głowę pełną planów i wizji”). Mars jest nieoceniony, gdy trzeba się zmobilizować, zaryzykować i postawić pierwszy krok („dość biadolenia, bierzemy się do roboty!”). Pluton to odnowa, zmartwychwstanie, nowe życie na gruzach starego, feniks z popiołów – wiadomo, że „spokrewnione” z Plutonem Skorpiony rzadko się załamują i niczym koty mają wiele żywotów... Słońce to apoteoza życia i optymizm – osoby słoneczne zawsze zwracają się ku jasnej stronie życia i ich program raczej nie przewiduje upartego trwania na straconych pozycjach. Osoby Merkurowe zaś mają zawsze na podorędziu kilka wariantów rezerwowych i na najbliższą przyszłość, i na całe życie, jeśli więc tylko nie popadną w inercję, nie ugną się pod stresem (spośród podopiecznych Merkurego skłonne do tego są zwłaszcza Panny), to jest duża szansa, że szybko przestawią się na nowe tory.


Życiowe cele pilnie poszukiwane

Ale żeby postawić nowe cele, trzeba sobie uzmysłowić, czego tak naprawdę chcesz. To zaś bywa niełatwe – szczególnie dla Neptuników (zodiakalne Ryby i osoby z aktywnym Neptunem w horoskopie) oraz dla tych wszystkich, których horoskop zbudowany jest na opozycjach. Miotają nimi bowiem różne, często sprzeczne, pragnienia. Dla wszystkich pomocne może być odpowiedzenie sobie na kilka pytań:

  • 1) W jakich warunkach czuję całkowitą jedność z samym sobą?
  • 2) Co daje mi największe zadowolenie?
  • 3) Co mogę zrobić, by ten stan zadowolenia pojawiał się częściej i trwał dłużej?
  • 4) Jak chciałbym być zapamiętany przez tych, którzy mnie lubią, na opinii których mi zależy?

Micheline Rampe radzi wręcz spisać swoje cele na kartce, nosić ją przy sobie i zerkać do niej w chwilach załamania. Jak twierdzi, rzut oka na nią daje energetycznego kopa i szybko stawia na nogi!

Mihály Csíkszentmihályi, jeden z najważniejszych przedstawicieli psychologii pozytywnej i twórca teorii przepływu, twierdzi, że ludzie potrzebują zadań i celów, aby odczuwać prawdziwe zadowolenie i dostrzegać w swoim życiu sens. „Gdy człowiek nie wytycza celów, nadających sens jego egzystencji, i nie angażuje całkowicie swojego ducha, odczuwanie przez niego przyjemności osiąga zaledwie ułamek możliwego potencjału. Gdy nie ma marzeń i nie podejmuje odważnych prób, realizuje zaledwie bladą kopię życia”.

Jak z każdą teorią i z tą można dyskutować, i przytaczać liczne przykłady tych, którym szczęście daje postawa kontemplacyjna i oddanie wyborów w ręce innych. Dość wspomnieć jasne, wygładzone czoła mnichów i mniszek. Coś na ten temat na pewno mogłyby też pewnie powiedzieć enneagramowe Piątki i Dziewiątki, które z natury swej bardziej gotowe są brać co życie niesie niż brać się z życiem za bary. Ale są też liczne świadectwa tych, którzy twierdzą, że właśnie posiadanie celu pozwalało im wyjść z kryzysu czy wręcz wyjść z życiem z beznadziejnej sytuacji.

Jest więc to kwestia indywidualna, zależna od temperamentu i budowy układu nerwowego. Np. budowa genu D4DR zwanego genem poszukiwania nowości warunkuje to, czy osoba lubi i wręcz musi doświadczać częstych zmian w życiu czy woli stabilizację (w kosmogramie podobna informacja zawarta jest w położeniu Księżyca, Merkurego, Urana i Saturna). Osoby lubiące częste zmiany zapewne szybciej i łatwiej dostrzegą światełko w tunelu i wystartują do nowego życia. Teraz przypomnieli mi się moi przyjaciele i znajomi z Uranem na ascendencie, których z tego miejsca serdecznie pozdrawiam. Widziałam ich nieraz złych, wściekłych, zdenerwowanych, ale ze zwieszonymi bezradnie rękami – chyba nigdy...


Czy na pewno chcę tego, czego chcę

Polecany jest następujący eksperyment, zwany kontrastowaniem, opisany przez psycholożkę Gabriele Oettingen w książce „Psychologie des Zukunftsdenkens” (Psychologia myślenia o przyszłości). Ma on pomóc niezdecydowanym wyjść z sytuacji jałowych i przekonać się: powinienem czy nie powinienem.

Polega on na tym, by osiągnięcie celu (np. rzucenie palenia albo wykluczenie z diety cukru, zrobienie dyplomu, wybudowanie domu) wyobrazić sobie w najpiękniejszych barwach (krok1). Następnie równie obrazowo należy sobie przedstawić, z jakim wysiłkiem wiąże się wyruszenie w drogę do tego celu, np. miesiącami ciężkiej pracy, wyrzeczeniami, objawami abstynencji itd. (krok2).

Badania wykazały, że osoby słabo zmotywowane i słabo oceniające swoje szanse na sukces po przeprowadzeniu tego eksperymentu ostatecznie pożegnały się ze swoim zamierzeniem. Tym samym uwolniły zablokowaną energię i zwróciły się ku innym pomysłom. Te zaś, które wierzyły w powodzenie projektu, ale brakowało im odwagi, umocnione tym doświadczeniem wreszcie zmieniły zamierzenia w czyn.


Osoby odporne psychicznie dążą do samorealizacji

Jak wyglądałoby życie, które dawałoby ci szczęście i zadowolenie? Czego szukasz? Co dodaje ci energii?

Niektórym naprawdę niełatwo jest odpowiedzieć na te pytania, ponieważ naszymi pragnieniami i celami kieruje mnóstwo sprzecznych popędów. Jeśli wpadniesz na trop swoich tęsknot, wiele się o sobie dowiesz. Ale to nie wystarczy. Trzeba jeszcze przyznać się do tego, czego się naprawdę pragnie, a dla wielu ludzi ich własne pragnienia mogą być prawdziwym zaskoczeniem. Może się bowiem okazać, że do tej pory realizowaliśmy nie swoje cele, że ulegaliśmy jakiejś presji albo nasze serce i organizm nie dawały zgody na cele, które nakreślił intelekt. Sytuacja kryzysowa to dobry pretekst, by uważniej przyjrzeć się swoim dotychczasowym celom i pragnieniom – i być może z niektórymi się pożegnać. Z drugiej jednak strony należy umieć bronić tego, w czym się realizujesz, przed presją otoczenia. Np. nie każdy kto pracuje dziesięć godzin dziennie jest pracoholikiem. Jeśli praca jest sensem twojego życia nie pozwól nadgorliwym psychologom wmówić sobie, że masz problem.


„W każdym początku wielki czar się chowa, co nas ochrania i pomaga żyć” (Herman Hesse)

Podczas, gdy zmiany zewnętrzne mogą nastąpić błyskawicznie, te wewnętrzne dzieją się powoli. Większość z nas potrzebuje czasu, by przestawić się na nowe cele, nową aktywność. I w miarę możliwości należy dążyć do łagodnego przejścia. Jeśli to możliwe, ustalić, czego możesz od siebie wymagać, jak szybko zanurzysz się w nowych sprawach. Pomocne może być uświadomienie sobie, że pożegnania są częścią naszego życia i gdy się bardziej zastanowić, to żegnamy się z kimś lub czymś każdego dnia. Ludzie odporni psychicznie przyjmują te rozstania świadomie wiedząc, że gdy coś się kończy, coś nowego się zaczyna. Nie jest ważne, czy pożegnanie było wyborem czy przymusem. Chodzi o to, że zaczynanie od nowa może wyzwolić w nas talenty, których nawet się nie domyślamy. Strata najpierw zubaża, ale gdy nasza wyobraźnia powędruje ku nowym możliwościom, okazuje się, że musieliśmy coś stracić, aby coś zyskać. I w efekcie nasze życie stało się o wiele bogatsze niż było przedtem. Szukanie nowych sensów i celów ukierunkują takie pytania:

  • 1. Czy w dzieciństwie miałeś marzenie, które wtedy było nierealne, a które teraz udałoby się spełnić bez problemu?
  • 2. Czy jest coś, co zawsze sprawiało ci radość, a co ostatnio zarzuciłeś?
  • 3. Czy jest coś, co chodziło ci po głowie, ale co uważałeś za mrzonkę, a teraz mógłbyś tego spróbować?
  • 4. Może jest coś, czego zawsze chciałeś się nauczyć, i teraz właśnie masz na to czas i możliwości?

„Wystarczy zrobić pierwszy krok, a potem biec coraz dalej” (Joschka Fischer)

Micheline Rampe jako przykład kogoś, kto potrafił diametralnie zmienić swoje życie, przytacza Joschkę Fischera, sportowca i polityka, autora powyższego cytatu. Ten zodiakalny Baran i prawdziwy psychiczny czołg, wyznaje, że poczucie szczęścia daje mu stawianie sobie ekstremalnych celów, na granicy bólu. A kiedy je osiągnie, natychmiast ogląda się za czymś nowym. Ale to recepta nie dla wszystkich. Każdy z nas ma własny próg odporności na wysiłek, stres, zmianę.

Joschka Fischer zmieniał swój styl życia o 180 procent (najpierw był szczupłym sportowcem, podczas romansu z polityką utył 40 kilo i dużo pił, a po ostrym kryzysie w życiu osobistym znów wrócił do dawnej formy szczupłego, wysportowanego mężczyzny). Porażkę - osobisty koniec świata - potraktował jak wyzwanie i radykalnie przestawił się na inne tory. Według Fischera (przytaczam jego pogląd za Micheline Rampe i uzupełniam wskazówkami astrologa), aby radzić sobie z życiem konieczne jest:

1. zdecydowanie – astrolog tu podpowie, że w horoskopie wskazują na nie aspekty między Słońcem, Marsem, Saturnem i Plutonem. Największy potencjał zdecydowania kryją w sobie znaki: Baran, Byk, Lew, Skorpion, Strzelec;

2. wytrwałość – silny Saturn, harmonijnie działający Pluton, znaki: Byk, Panna, Skorpion, Koziorożec

3. poczucie realizmu – harmonijne aspekty między Saturnem a Słońcem, Księżycem, Merkurym. Znaki: Byk, Bliźnięta, Rak, Panna, Koziorożec

4. cierpliwość – silny i harmonijnie działający Saturn, Słońce w Byku, Pannie, Skorpionie, Koziorożcu

W życiowej filozofii Joschki Fischera mieści się jeszcze nie okłamywanie samego siebie, unikanie wysiłku ponad swoje możliwości oraz nie poddawanie się – bez względu na okoliczności. Jak rozumiem, „poddanie się” oznacza zaniechanie działań na rzecz polepszenia swojej sytuacji przez długi okres, bo przecież rezygnacja, odpuszczenie sobie czy świadome zdanie się na los może być właśnie bardzo korzystną i optymalną krótkoterminową strategią, by przetrwać kryzys. (To ulubiona strategia Neptuników – zwykle nieuświadomiona. Neptunicy często wbrew logice wstrzymują się od działania, a potem się okazuje, że właśnie tak trzeba było, że ostatni są pierwszymi! Ot, intuicja!)


Uwaga na stres!

Stres jest nieodłącznym towarzyszem zmian. Wyniki badań nad stresem przytoczone przez Richarda Rahe wskazują, że (jak można się domyślać) im częściej i szybciej trzeba się dostosowywać do nowych sytuacji, tym większy stres przeżywamy, i tym bardziej zagrożone jest nasze zdrowie, samopoczucie i zadowolenie z życia. Najbardziej niebezpieczne są obciążenia narastające stopniowo, ponieważ przyzwyczajamy się do nich i nie zauważamy ich. Aż w końcu zostaje przekroczona granica wytrzymałości i przysłowiowe źdźbło łamie wielbłądowi grzbiet. Najbardziej niebezpieczny stres jest jak góra składająca się z lekkich źdźbeł, ale gdy przekroczy masę krytyczną, zagraża naszej wewnętrznej sile i osłabia umiejętność szukania rozwiązań. Dlatego należy zarezerwować dużo czasu na przyjrzenie się temu, co na sobie dźwigamy. Wyjście z kryzysu to także umiejętność zrzucenia z siebie nadmiernych obciążeń.

Najbardziej skłonne do brania na siebie zbyt dużych obciążeń są osoby z dominującym Saturnem. Są właśnie jak te wielbłądy, na grzbiet których można dokładać i dokładać. Jeśli nikt tego nie robi, saturniarze dołożą sobie sami. Jeśli saturniarz żyje w luksusie i nie musi nic robić, bo odziedziczył fortunę, to dołoży sobie zmartwień (choćby o to, że to wszystko straci :)) Owszem, saturniarze są wytrwali, wytrzymali i odporni, ale i oni mają swoją masę krytyczną. Także marsowcy lubią się przeciążać, ale robią to inaczej. Marsowiec bardziej przypomina ciężarowca, który podrywa sztangę („A co, nie dam rady?!”). No i bywa, że przeliczy się z siłami...

W ostatnich latach modne stało się pojęcie „multitaskingu” (wielozadaniowość). Oznacza on, że można robić wiele rzeczy jednocześnie i tym samym lepiej radzić sobie z codziennością. Tymczasem badania wykazały, że nie istnieje coś takiego, jak równoczesne robienie dwóch lub więcej rzeczy. Nasza uwaga w ciągu ułamków sekundy przenosi się z jednej rzeczy na drugą, a nie „rozszczepia” na kilka dziedzin. Czyli tak naprawdę nigdy nie jesteśmy niepodzielnie uważni. Stąd już krok do wniosku, że lepiej zrobić jedną rzecz do końca, po czym zająć się następną, niż przerzucać uwagę z jednej na drugą.


Elżbieta Bazgier




  < poprzedni    1    2    (3)    4    5    6    7    dalszy >  

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)