Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

12 listopada 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 113)

Swiatosław Wyszynśkyj i ukraińska wizja Międzymorza, ciąg dalszy

Kategoria: Historia i współczesność
Tematy/tagi: historiaMiędzymorzeRosjaUkraina

« Swiatosław Wyszynśkyj i jego ukraińska wizja Międzymorza Aktualność i nieaktualność Feliksa Konecznego »

Swiatosław WyszynśkijTekst jest niezwykły. Oto skromny politolog z Czerniowców (na rumuńskim pograniczu) staje do heroicznej konfrontacji z Imperium... rosyjskim, nie tylko tym obecnym putinowskim, ale i z jego całą butną historią i żelaznymi władczymi hierarchiami. Jak mickiewiczowski Konrad, co Cara wyzywał na pojedynek na siłę ducha.

Na przykładzie jego propozycji widać to, o czym pisałem w poprzednim odcinku: Ukraina nie może sobie pozwolić na to, żeby określić się i zorganizować jako zwyczajne państwo, jedno z wielu, zamknąć się w granicach (ewentualnie wzmacniając je wysokimi płotami) i powiedzieć, Rosji oczywiście, „gońcie się”. Nie może sobie pozwolić na to, co zrobiła Polska, Litwa, Estonia, Łotwa czy Azerbejdżan. Dlaczego? Ponieważ nie jest dostatecznie oddzielona i oddzielna od Rosji. Państwowe granice są umowne, języki się mieszają, liczba ludzi przejściowych, którzy zależnie od okoliczności mogą być zarówno „Ukraińcami”, jak i „Rosjanami”, jest znaczna. A przede wszystkim dlatego, że oba te kraje rywalizują o tę samą przestrzeń: mniej ściśle geograficzną, bardziej geopolityczną i geo-historyczną. Marzenia jednych i drugich rozgrywają się na tym samym terytorium, bohaterowie są wspólni (chociaż dobrzy jednych bywają złymi drugich), wspólne święte miejsca, czyli punkty na mapie wzbudzające emocje. Wspólne są tez nazwy-etnonimy, wśród których nie-Słowianin zgłupieje, przede wszystkim kluczowe słowo „Ruś” i przymiotnik od niego, „ruski”, który w napisanym po rosyjsku tekście Wyszynśkiego odnosi się i do Rusi, i do Rosji.

Swiatosław Wyszynśkij jest tego znakomicie świadomy i proponuje Ukraińcom nie okopanie się w swojej narodowości i w państwowych granicach, ale śmiałe rozlanie ich własnego „projektu” (ulubione słowo Autora) na całą Ruś historyczną z przyległościami. Według niego wschodnioeuropejska i euroazjatycka przestrzeń polityczna ma zostać zreorganizowana, zorganizowana na nowo. Z nowym ośrodkiem, czy raczej jądrem krystalizacji, Kijowem (w miejsce Moskwy), z przeciwnym do rosyjskiego „sieciowym”, faktycznie federacyjnym ustrojem przyszłej „Rusi”, z odwołaniem się do tradycji republikańskich, a nie imperialnych starożytności i czasów nowszych.

Czy wie, że oznacza to starcie na śmierć i życie z Rosją Imperialną lub z tym, co w Rosji i w Rosjanach jest imperialne? Mnie ta konfrontacja wizji przypomina stan rzeczy w USA przed Wojną Secesyjną, gdzie Północ nie mogła ścierpieć, że Południe uporczywie podtrzymuje swoją i odmienną wizję Unii i w końcu wyodrębnia się w osobną formację, która dla północy stała się niebezpieczeństwem nie dlatego, że była agresywna (bo nie była), ale tylko dlatego, że stanowiła w tym samym regionie – alternatywę. Ale chyba takie jest przeznaczenie Ukrainy: albo „bierze wszystko” i jest wielka, albo wegetuje porozrywana.

Dla Polski Autor przeznacza znaczącą rolę: przebudowa Wschodniej Europy i Wschodniej Słowiańszczyzny powinna zacząć się od osi Kijów-Warszawa. Minimum nowej unii może stanowić blok złożony z Ukrainy, Polski i Białorusi. Nie namawia do pośpiechu, nowe Międzymorze chce budować na „tuszach niezabitych jeszcze wielorybów”, zarówno Rosji, jak i Unii Europejskiej.

Wiedząc, że wszelka materialna działalność musi zacząć się od idei, wychodzi naprzeciw potrzebom praktyków-polityków i wojskowych sztabowców: dostarcza im idee i wizje.

Wizje porywające; u nas podobne stworzył może (niedawno) jeden Tomasz Gabiś.

Całość tekstu tu, link do II części: Sieciowe imperium Nowa Ruś.


Swiatosław Wyszynśkij
Sieciowe imperium Nowa Ruś (fragmenty)
Część II. Przestrzeń idei


[...] Mówiąc o przywróceniu Rusi jako antypodów Moskowii, mamy na myśli nie tyle zjawisko polityczne, związane ze wzrostem roli Kijowa na mapie Europy Wschodniej – lecz raczej reanimację całej formacji ideowej i związanej z kulturą polityczną, tej, która wywodzi się z demokratycznych tradycji Rusi Kijowskiej, później zaś była kontynuowana i uzupełniona przez Wielkie Księstwo Litewskie. Ruś południowo-zachodnia z jej dużo większą orientacją na cywilizację europejską [niż Moskowia], w pewnym sensie stanowi nie tylko jakiś prototyp „Innej Rusi”, ale w ogóle jest ową „Inną Rusią”, przez którą należy rozumieć oryginalny, zarazem europejski i bizantyjski wektor rozwoju przestrzeni wschodniej Słowiańszczyzny („Centrum Europy”) - w przeciwieństwie do jawnie azjatyckiej orientacji później powstałej Moskowii. Przy wszystkich różnicach między łacińskim Zachodem a bizantyjskim Wschodem, orientacje te nie wykluczają się wzajemnie, jak niektórzy autorzy starali się przedstawić – ale w niektórych przypadkach z powodzeniem uzupełniają się wzajemnie, co potwierdzają wielowiekowe kulturowe i polityczne tradycje Rusi, później zaś Litwy i Rzeczypospolitej. Oceniając perspektywy syntezy tego, co „zachodnie” i „wschodnie”, musimy wyjść od tej preambuły, że oba [te czynniki] są wymiarami jednej i tej samej europejskiej cywilizacji, wywodzącej się zarazem z substratu hellenistycznego i rzymskiego. Przy tym dialektyka wolnicy [swobodnego życia kresowych pionierów-uchodźców] i samodzierżawia [autokracji carów], Republiki i Imperium, charakterystyczna dla ruskiego projektu, odzwierciedla dwoistość owej grecko-rzymskiej tradycji politycznej, ciążąc jednak ku wymiarowi synarchii i wolności.

[...] Trwający już prawie tysiąc lat konflikt między Kijowem a Moskwą ma charakter nie tylko polityczno-pragmatyczny, ale także duchowo-teoretyczny. Uderzające zjawiska ukraińskiego anarchizmu w postaci kozaków zaporoskich, hajdamaków, powstania Machny, UPA, UNSO i innych im podobnych, jak również wielowiekowe niepowodzenia Rosji w jej próbach integracji południowo-zachodniego pogranicza – po raz kolejny potwierdza, że na tym obszarze dominują odmienne zasady – inne archetypy. Niekoniecznie są one skierowane przeciwko tradycji i hierarchii ([jak świadczą] historyczne precedensy Rusi, Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej, Hetmanatu, czy „nacjokracji” OUN), ale jest to inny rodzaj porządku i hierarchii, niż w kulturze Północnego Bizancjum [czy chodzi o Moskwę? – WJ], znacznie bardziej rewolucyjny niż na Wschodzie i bardziej konserwatywny niż na Zachodzie – co należy rozumieć jako bezpośrednie wcielenie idei Trzeciej Drogi, będącej równie nie do przyjęcia ani w Brukseli, ani w Moskwie, ale dla której można znaleźć sytuacyjne wsparcie zza oceanu, ze strony Waszyngtonu, który stanowi podobnie konserwatywno-demokratyczny, autonomiczno-unitarny biegun zachodniej cywilizacji. W czym widzimy przejaw nie jakiejś świadomej solidarności ideowej – ale raczej zadziwiającą i ze wszech miar znaczącą zbieżność zjawisk z różnych poziomów i porządków: dyskurs symboliczny. [...]

Jako ideologiczny konstrukt, dający możliwość zjednoczenia projektów liberalnej „Innej Rosji” i rewolucyjno-konserwatywnej „Nowej Rusi”, jak również różnych wersji rosyjskiej tożsamości – proponujemy koncepcję „osi ruskiej historii”. Od legendarnej skandynawskiej praojczyzny dynastii Rurykowiczów nad Bałtykiem, przez szlak handlowy z Nowogrodu do Kijowa wzdłuż Dniepru i Dunaju, [dalej przez] Korsuń-Chersones i Konstantynopol nad Morzem Czarnym, Tmutarakań nad Azowskim, do rubieży Derbentu nad Morzem Kaspijskim – wzdłuż szlaków najdawniejszych pochodów kijowskich książąt od Szwecji do Iranu, na najważniejszym euro-azjatyckim styku cywilizacji, historycznych losów i kultur. W tym kontekście do osi ruskiej państwowości zostaje włączona zarówno ojczyzna chrzestna Rusi na południu – Bizancjum, jak i ojczyzna rządzących elit na północy – Szwecja, która zgodnie z teorią normańską dała sam etnonim „rosyjski”, „Rusin”, „Rus”, oraz Polska, „europejska kotwica” Rusi na Zachodzie i jeden z filarów drugiego po Rusi Kijowskiej projektu bałtycko-czarnomorskiego – Rzeczypospolitej. W podobnej perspektywie terytoria na wschodzie od Powołża do Kaukazu należą do sfery geopolitycznych interesów opisanej przestrzeni, ekspansji faktycznego „ruskiego” [«русского»] projektu, który warto rozważać nie w płaszczyźnie ograniczonego podziału wzdłuż tradycyjnych linii północ-południe i wschód-zachód, lecz raczej wielkie cywilizacyjne skrzyżowanie skierowane w cztery strony świata, ale w uproszczonej formie sprowadzające się do przekątnej Bałtyk – Morze Kaspijskie lub Kaukaz – Skandynawia.

[..] Pozycja Kijowa nie powinna być postrzegana przez pryzmat „starszeństwa” lub centralizacji – ale raczej jako pewien mitologiczny obraz: inspirujący, ale niezobowiązujący do niczego, oprócz podtrzymania ruskiej tożsamości. [...]



Swiatosław Wyszynśkij, „Сетевая империя Новая Русь


Całość tekstu po polsku tu, link do II części: Sieciowe imperium Nowa Ruś.

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.

Korekta przez: Radek Ziemic (2014-11-13)



« Swiatosław Wyszynśkyj i jego ukraińska wizja Międzymorza Aktualność i nieaktualność Feliksa Konecznego »

komentarze

[foto]

1. znaczenie szlaku • autor: Bogdan Zawadzki2014-11-13 09:27:19

Ja może nie bardzo orientuję się w zagadnieniach dotyczących idei, archetypów itp. … ale jako praktyk czuję, że Światosław Wyszynśkij doskonale rozumie (wyczuwa) potencjał (puls i sens) idei Intermare, czy też pod inna nazwą: poszerzonej i nowej Rzeczypospolitej, Imperium Sieciowego (a wg mojej prywatnej terminologii  „nowej Jagiellonii”) …

Nie o tym i nie tym pragnę się tutaj podzielić…

Chodzi mi o rozpięcie (rozciągnięcie) tego projektu od Skandynawii (w przypadku Rusi to oczywiste jak słońce na niebie) aż po rejon kaukazko-kaspijski. Drzemie więc w Rusinach pamięć wielkiego szlaku handlowego wzdłuż Dźwiny, Dniepru i Wołgi. To przekątna przecinająca inny szlak na osi wschód – zachód (od równin Rosji i lasów Syberii do portów nad Morzem Północnym i Atlantykiem). Szlak ten (E-W) zapewnia status quo w Europie czyli jednostronną korzyść dla jednych oraz utrwalenie ich dominacji nad drugimi (zachodni biegun tego szlaku to nie tylko porty, ale najważniejsze giełdy towarowe gdzie ustala się ceny na surowce ze wschodu), to utrwalenie zależności kolonialnych (my w Polsce odczuwamy to bardzo wyraźnie, ale nikt nie chce się do tego przyznać).  Uważam, że nie tylko Rosja nie życzy sobie zmiany priorytetów w handlu międzynarodowym, ale również jej „partnerzy” na Zachodzie (Stąd min. przedłużający się konflikt na wschodzie Ukrainy)

Imperium Sieciowe (Jagiellonia) to zmiana (a w niektórych przypadkach: odwrócenie) wektorów w europejskiej (i nie tylko) ekonomii. Takie coś musi kogoś bardzo zaboleć … .

Bez „Intermare” nie ma co marzyć o prawdziwej (realnej) dywersyfikacji dostaw surowców do Europy Środkowej.

Polska potrzebuje Rusi, gdyż po 2010roku została wyłączona z procesów mogących doprowadzić do rozbudowy alternatywnych dróg (szlaków) dostaw i generalnie wymiany handlowej po przekątnej w stosunku do utrwalonego szlaku wymiany (E-W) …

W dawnych czasach idee rozprzestrzeniały się wzdłuż szlaków handlowych a imperia opierały się (i wciąż się opierają) o ich sieć. Nie zapominając o jednym budujmy (wspierajmy) to drugie.

Osią Nowej Rzeczypospolitej musi być szlak (nazwijmy go…) nordycko – kaspijski a spoiwem wyrosła wokół niego sieć wzajemnych powiązań gospodarczych …


[foto]

2. Ukraina - Rosja • autor: Wojciech Jóźwiak2014-11-13 11:03:23

Taka ciekawa mapka jest na stronie "Europa" w Wikipedii:

Europa

Mapa pasuje do rozważań Wyszynśkiego, ponieważ z niej widać, jak Ukraina wg. jego koncepcji usiłuje wejść w skórę dawnego W.X. Litewskiego, a Rosja już weszła (w przeszłości i ponownie teraz, po 1992 r.) w skórę Złotej Ordy.
Jednak widać, że "projekt" złotoordyńsko-moskiewski był od początku szerszy przestrzennie, z większym rozmachem niż starorusko-litewsko-rzeczpospolito-ukraiński. Ten pierwszy łatwo mógł objąć i pomieścić ten drugi (co się stało), ale ten drugi nigdy nie pomieścił pierwszego.
Co Wyszyńskij wie i nie pisze, żeby chciał ze swoim projektem "iść na" Moskwę i na Syberię.
Mnie jednak wydaje się, że w Euro-Azji nie można sobie z góry stawiać ograniczeń, że "tylko dotąd, ale dalej ani rusz", ponieważ logika tamtej geograficznej przestrzeni jest taka, że można wziąć (zająć, opanować, skolonizować, zagospodarować, zorganizować...) albo wszystko, albo nic. Dlatego zresztą Rosja tak "chce" i "musi" podporządkować sobie Ukrainę.
[foto]

3. Dońscy się burzą. Kozacy • autor: Wojciech Jóźwiak2014-11-28 09:32:39

O całkiem nieznanej u nas i nie relacjonowanej działalności wojenno-politycznej Kozaków Dońskich, którzy utworzyli trzecią siłę w Donbasie, pisze Foxx News w S24 w artykule-fotoreportażu pt "Uderz w struny teorbanu". Polecam.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)