Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

24 maja 2006

Łukasz Łuczaj

Święto ognia i kwiat paproci
Komentarz do artykułu o Kupale

Bardzo mnie cieszy, że w Tarace pojawił się artykuł o tak ważnym fenomenie jak noc świętojańska. Chciałbym go uzupełnić o kilka komentarzy. Po pierwsze same święta ogniowe są w bardzo podobnej formie rozpowszechnione u wszystkich narodów Europy. Szczególnie Celtów i Germanów. Wiele podobnych świąt również w Azji.

Po drugie warto rozpatrzyć święto Kupały w kategoriach schematu rozwoju religii promowanego przez prof. Andrzeja Wiercińskiego w jego dziele "Magia i religia. Szkice z antropologii religii". To znaczy sekwencji: paleolityczny szamanizm ⇒ neolityczne religie płodnościowe Wielkiej Bogini ⇒ starożytne religie astrobiologiczne pierwszych cywilizacji ⇒ religie uniwersalistyczne. W tym szeregu święto Kupały plasowałoby się jako obrzęd neolityczno-astrobiologiczny.

Po trzecie palenie opon nie jest ograniczone tylko do zachodniego Mazowsza. Jest to od wielu lat najważniejszy wyraz święta Kupały na wschodnim Podkarpaciu, przynajmniej między Jasłem a Sanokiem. W moim rodzinnym Krośnie przed oponami paliło się kule ze szmat namoczone w oleju zatknięte wysoko na kiju. Wymachiwało się nimi, co z daleka dawało obraz świecących okręgów. I rzeczywiście większość prac etnologów, ku mojemu zgorszeniu stwierdza, że palenie ogni na wzgórzach zanikło w XIX w. A ja je oglądam za oknem...

Po czwarte obrzęd palenia kukły świętojańskiej odrodził się przynajmniej w jednym miejscu. W Małopolskim Uniwersytecie Ludowym www.uniwlud.republika.pl (także w Dołach Jasielsko-Sanockich), do niedawna we Wzdowie, od tego roku przeniesionym do Woli Sękowej, od wielu lat pali się kukłę tzw. Wickermana (nawiązanie do podobnego obrzędu z Wysp Brytyjskich). Towarzyszy temu zjazd miłośników i absolwentów Uniwersytetu, huczna impreza, a w tamtym roku nawet taniec i zbiorowe bieganie przez żarzący się ogień - bez poparzeń pomimo sporej ilości wypitego piwa.

Po piąte, kwiat paproci jest zjawiskiem także słowiańskim. Tym terminem określano pędu zarodnionośne dwóch rzadkich paproci: nasięźrzału (Ophioglossum), rosnącego na wilgotnych łąkach na niżu, oraz podejźrzonu, w tym podejźrzonu księżycowego (Botrychium lunaria), rosnącego na suchych miedzach i skarpach, także na wyżynach i w zachodnich Karpatach. Uwaga! Od kilku lat poszukuję pierwotnego źródła słów podobno kieleckiego zaklęcia wymawianego przez dziewczęta po znalezieniu w noc świętojańską nasięźrzału:


Nasięźrzale rwę cię śmiale
Pięcią palców, sześcią dłonią
Niech się chłopcy za mną gonią
Po stodole, po oborze
Tak daj Boże!

Inną zapomnianą rośliną świętajańską jest bylica. Bylicą pospolitą (Artemisia vulgaris) i bylicą piołun (Artemisia absinthium) opasywały się dziewczęta skaczące w tę noc przez ogień. A poświęcone jej gałązki wtykano w strzechę, aby chroniły od pioruna. I pomyśleć, że najważniejsza słowiańska roślina obrzędowa została zapomniana i jest dziś jedynie synonimem przydrożnego chwastu.

Łukasz Łuczaj

WickermanObrzędy Wickermana w Woli Sękowej





Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)