Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

06 lipca 2015

Krzysztof Wirpsza

z cyklu: Ósmy Wymiar

Świeżość samuraja
...albo o podejmowaniu decyzji w oparciu o autentyczność


  < poprzedni    1    2    3    (4)    5    dalszy >  

„Jest to podróż bez dystansu w przestrzeni chwili rzeczywistości”

Kurs Cudów, Rozdział Ósmy


Karma oznacza działanie. W dotychczasowych tekstach z serii Wymiar Ósmy, zastanawialiśmy się nad tym, co powstrzymuje nas przed działaniem, i co daje nam do działania impuls. Było to mroczne terytorium – bo i każda decyzja niesie ze sobą ryzyko. Mówiliśmy o wymiarze hary (brzucha), którego aktywność jest tym, co wpływa na karmę i jej przekształcenie - rozważaliśmy w detalach wielość aspektów. Poniżej zmieniamy perspektywę. Skupiamy się na idei Pola (Absolutu) – jako na czymś totalnym i pojedynczym, co prowadzi do prostej autentyczności – i związanego z nią zdrowia psychicznego. Wszystkie omawiane aspekty decydowania symbolizują tak naprawdę to samo – pierwotny punkt! – czyli całkowite oddanie woli w ręce Pola. Pamiętajmy, że Pole – to Ja sam. Aby pomóc sobie w przybliżeniu Tego, posiłkujemy się słowami Kursu Cudów, z rozdziału (nomen-omen) – ósmego.


Absolut „zwarzony”

Chcielibyśmy tu przyjrzeć się karmie w pewien specyficzny, bardzo obrazowy sposób – a mianowicie chcielibyśmy zobaczyć w niej skrzepnięty (można by też powiedzieć, że zatrzymany w pół ruchu – albo zwarzony – tak jak warzy się mleko) Absolut.

„Cały umysł jest pełnią, a przekonanie, że jego część, pozostaje fizyczna, czyli „nie umysłowa” - to podzielona, chora interpretacja. Umysłu nie można uczynić fizycznym, ale można go zamanifestować poprzez fizyczność jeśli używa on ciała aby przekroczyć siebie. Sięgając na zewnątrz, umysł rozprzestrzenia się. Nie zatrzymuje się na ciele, bo gdyby się zatrzymał, jego cel zostałby zablokowany” (Kurs Cudów, rozdz. 8,VII, 10, 3) – przez umysł, w tym kontekście należy rozumieć Pole/Absolut.

W tym akapicie z Kursu mamy genialnie prostą definicję karmy. Karma jest Absolutem zastygłym podczas przekraczania samego siebie. Jest to jakby zatrzymanie w pół skoku – taka stop klatka. Komunikacja ze wszystkim dookoła zostaje zablokowana – i automatycznie warzymy się do postaci oddzielnego ciała. Trzeba się teraz mieć na baczności, bo jakieś inne ciało – może nas w każdej chwili palnąć w łeb.

Jedno jest pocieszające, i mówię to z powracającego coraz częściej doświadczenia. To zakrzepnięcie tak naprawdę nie wydarzyło się i nie wydarza. Umysł-Absolut nie ma granic i wszystko komunikuje się w nim ze sobą nieustannie. Zakrzep jest niemożliwy. Dlatego Kurs mówi w trybie przypuszczającym: „...gdyby się zatrzymał, jego cel zostałby zablokowany.” Znaczy - nie zatrzymał się. Uff. Mroczne Pole, wątpliwości, grzech, noc ciemna, smuga cienia, starość, choroba i karma – bo to wszystko i tak ta sama rzecz - nigdy nie miały miejsca. Pozostaje kwestia – kto te rzeczy widzi? Widział? Widuje? Widzieć będzie?

Ale kwas!

„Wojna” jaką wiodą ze sobą domniemane (!) grudki zwarzonego Absolutu jest wiodącą ideą Rozdziału Ósmego. Warto na początku zadać sobie pytanie: ”Czy chcemy uniknąć wojny?” Być może walka musi się toczyć, być może ścieranie się ze sobą przeciwieństw jest konieczne, po to aby biły nasze serca. Być może bez dobrej kłótni nie byłoby dobrego związku, a bez hałasu i harmidru – zgranej rodziny. Być może. Naszym celem nie jest wyeliminowanie naturalnego zgiełku życia. Jest nim poprzestawianie procesów myślowych Czytelnika, tak, aby spojrzał na ten zgiełk inaczej. Serwujemy, lub taką mamy nadzieję, świeże spojrzenie. Po co? Aby pokazać, że spokój ducha – można i należy odnaleźć w sobie.

Posłuchajmy co na ten temat ma do powiedzenia Kurs:

„Każda odpowiedź na ego jest wezwaniem do wojny, a wojna w istocie pozbawia cię pokoju. Ale w tej wojnie nie ma przeciwnika.” (Rozdz. 8, I. 3,1-2, wytłuszczenie moje)

Wyjaśnić należy, czym w rozumieniu Kursu jest ego; jest ono umysłem ciała, tym oddzielnym od świata ja, w którym bytujemy na co dzień. Jeżeli masz wątpliwości – sprawdź teraz czy twój umysł mieści się w ciele. Jeżeli tak – to jest ego. Jeżeli nie – masz właśnie doświadczenie Pola.

Jak łatwo zauważyć, udział ego w naszym życiu jest spory. Ego jest tym umysłem, który przez cały dzień myśli; jest oną tą częścią nas, która wytwarza emocje i stany; jest tym co zastanawia się, ocenia, weryfikuje i powątpiewa.

Oczywiście nie trzeba dodawać, że istnienie ego jest wg Kursu iluzją – ponieważ wszystko łączy się w Polu. Prawdą, czekającą na rozpoznanie, pozostaje istnienie Pola, a zatem umysłu powszechnego, który ciągle przekracza sam siebie, eksploruje siebie, stwarza siebie, interesuje się sobą, doświadcza siebie i komunikuje się ze sobą.

Wróćmy teraz do kursowej myśli. W wojnie jaką toczymy nie ma przeciwnika. Tzn wszyscy są już wygrani, włączając w to nas. Jesteśmy przecież wszyscy Polem! A skoro istnieje Pole – to nie ma podziału na ja / ty. I wniosek jak w Ósmym Byku Zen:

To niebo jest tak przestronne, że nic go nie splami.

Co my oczywiście po słowiańsku-bratersku moglibyśmy zastąpić słowami jakiegoś naszego rodowitego wieszcza. Ot, na przykład:

Dla wszystkich starczy miejsca...
Po wielkim dachem nieba (...)
E. Stachura, Pieśń na wyjście

https://www.youtube.com/watch?v=i-W_DwHFQe8

Z doświadczenia wiemy, że codzienność bywa daleka od takiego ideału. Gdy zapominamy o Polu, wydajemy się sobie świadomością zamkniętą w ciele. Efekt? Taki pozornie oddzielny umysł ciała, w naturalny sposób dąży do konfliktu. Po prostu dlatego, że główną właściwością oddzielnych bytów jest ich zdolność do zderzania się!


Lustro i bumerang

A jednak, cała rzecz ze „zderzaniem się” dzieje się w nas. To, co zachodzi tam na zewnątrz interpretujemy jako „zderzenie”, ponieważ wewnętrznie się obrażamy. A co jeśli to nasze „obrażenie” było tu wcześniej, i co, jeśli to ono sprowokowało atak? Komuś mogło się nie podobać, że prychamy obrażeni (choć mogliśmy być wtedy naszego prychania w ogóle nieświadomi), i wtedy ów ktoś zwyczajnie przywalił nam profilaktycznie... Istotą perspektywy karmicznej jest tak naprawdę nie obwinianie „czegoś na zewnątrz” - o to, że mamy kłopoty – ale przyjęcie osobistej odpowiedzialności: sami żeśmy wywołali z lasu tego wilka. Te kłopoty są odzwierciedleniem naszego własnego, choć nieuświadomionego, ataku wymierzonego w Pole. Pora uświadomić sobie, że taki atak ma miejsce.

Pierwszym (i ostatnim) krokiem w poradzeniu sobie z nieuświadomionym atakowaniem Pola, jest przyjęcie zawartości naszego umysłu, en masse. Możemy wtedy uczciwie powiedzieć „Szukam całości”. W przeciwnym razie będziemy sobie wybierać z Pola tylko naszą rację, a reszta pozostanie w cieniu. Tymczasem nasz atak jest właśnie w cieniu. Nasza racja to aspekt świetlisty, męski, tymczasem jest jeszcze ta druga część, ta o której nie wiemy. Ona jest tam zawsze – po prostu dlatego, że zawsze widzimy tylko wycinek nieskończonego. Ponieważ jednak na pierwszy rzut oka wszystko jest OK - umysł będzie się sprzeciwiał szukaniu. Będzie mówił – racja, racja!!!, to racja i na tym koniec! Zaakceptowanie kłopotliwej sytuacji emocjonalnej podczas gdy jesteśmy pewni swojej racji może być trudne. Jest to tym trudniejsze, że bardzo wiele osób, ścieżek, i kursów właśnie zaleca aby się – najlepiej szybko - zmieniać. Zmień swoje myślenie, zmień swoją postawę, zmień swoje postępowanie - mówią. Skoro mam rację, to wiem co zmienić, wiem jak ma być lepiej - proste. Działam. Nie odbierając tym nurtom pewnej racji, mówimy o podejściu które sięga głębiej niż to. Możesz się zmieniać, owszem – ale co ci po tym gdy nie wiesz kim jesteś? Co za satysfakcja ze zmiany, gdy jest ona walką, zmaganiem z czymś, czego nie znasz? Najpierw odkryj kim jesteś, potem będziesz mógł zmieniać do woli – lekko, z radością, z zadowoleniem – zmiana przyjdzie do ciebie naturalnie! Chcemy tu dotknąć przyczyny problemu zmiany – zamiast tylko usuwać jego skutek.

Kurs:

„Atak jest zawsze fizyczny. Gdy wkracza w twój umysł w jakiejkolwiek formie, zrównujesz się z ciałem (...) Aby przyjąć tę interpretację, nie musisz atakować fizycznie. Przyjmujesz ją zwyczajnie wierząc, że dzięki atakowi możesz dostać coś, czego chcesz. Gdybyś w to nie wierzył, idea ataku nie przemawiałaby do ciebie.” (8, VII, 1, 1-5)

„Atak jest zawsze fizyczny”, choć „nie musisz atakować fizycznie”. Innymi słowy – atakujesz na poziomie umysłu, subtelnie osądzając, ale przynosi to fizyczne rezultaty. W tekście „Lewiatan”, mówiliśmy o tym, że idea karmy, oznacza gniew jaki, nieświadomie, rzutujemy w Pole, i, mocą Pola (które jest bardzo potężne), czynimy rzeczywistością. Ów „gniew” to nie tyle emocja z poziomu psychiki, co mentalny atak boskiej (demonicznej?) istoty w nas, atak którego celem i rezultatem jest doświadczany przez nas świat. Ten właśnie atak startując na poziomie myśli materializuje się ostatecznie jako nasza zewnętrzna rzeczywistość. Dosłownie krzepnie w rzeczy i sytuacje! Paradoksalnie, jest to dokładnie ta sama rzeczywistość która go, rzekomo, wywołuje... Wszystko to dzieje się na raz ­ jak przystało na kwantową logikę. Kto sieje wiatr, zbiera burzę. Jest to właśnie idea Uroborosa – węża pożerającego własny ogon.


Dwóch nauczycieli

Rozdział ósmy Kursu Cudów wyjaśnia, czym jest oświecone działanie (czyli działanie rozluźniające ów splot). Mówi o tym tak:

„Uczysz się jednocześnie od dwóch nauczycieli, którzy kompletnie się we wszystkim nie zgadzają.” (8, I. 6, 2) (w domyśle: jednym jest Pole, drugim umysł ciała, który myśli, że istnieje jako oddzielne „coś”)

oraz:

„Żaden [z tych nauczycieli] nie ma wpływu na twoją rzeczywistość, ale jeżeli słuchasz obu, twój umysł pozostanie podzielony co do tego czym twoja rzeczywistość jest .” (8, I. 6. 5)

A skoro już jesteśmy przy Starym Dobrym Małżeństwie, to wykonywali oni kiedyś jeden taki, bardzo w temacie, hit. To był bodajże Leśmian, a szło tak:

Boże pełen w niebie chwały
A na krzyżu pomarniały (...)

https://www.youtube.com/watch?v=jZs1vwgx4-w

W dalszej części pomiot liryczny wije się i zachodzi w głowę, którą z tych dwóch rzeczywistości wybrać. Jeżeli dobrze się przypatrzeć, tę dychotomię zawiera także sam symbol mandragory. Nie będę podpowiadał, to taka, w sumie dość prosta, łamigłówka. A oto i ona:

W tekście „Krzyk mandragory” mówiliśmy o tym. Pole nic nie wie o konflikcie, ono już jest wszystkim, w tym także - Tobą. Sęk w tym, że ciało się Pola boi. Czemu ciało (i jego oddzielny umysł, ego) boi się Pola? Ano, proste, ciało myśli że jest małe, przypadkowe, oddzielne, i że w związku z tym Pole je za chwilę zje. Obrazowo mówi się o tym – zatracenie (jak w słowach droga na zatracenie). Ciało boi się zatracić w Polu, boi się, że utraci kontrolę. W tekście „Lewiatan” - mówiliśmy, że karma powstaje z dwóch sprzecznych komunikatów w nas. Jeden komunikat chce Pola, drugi boi się w nim zatracić. Rezultatem jest impas (po naszemu – zwarzyło się).


Rola wojownika

Rozszczepiony umysł to niepewność – ta właśnie, która nie przystoi wojownikowi. Wojownik powinien wiedzieć - tam idę! Niestety w praktyce człowiek najczęściej ma stłumione wyrzuty, jest letni, trzęsie portkami. To taka postawa jest ideą zła, czyli działania nie-oświeconego. Jest to także Diabeł-Przeciwnik, blokada, opór i wszelki życiowy galimatias.

„Tylko jeden Nauczyciel wie czym jest twoja rzeczywistość.” (8. II,1.2)

Jest nim oczywiście nasza boska intuicja – buddhi, Nirmanakaya – a ostatecznie - Pole. Gdy Ją /Je znasz – jesteś pewien. Problem oczywiście w tym, jak ją w sobie obudzić. Mamy tu zenowe klaśnięcie jedną dłonią, puszczenie cięciwy łuku nie wiadomo jak („Zen w sztuce łucznictwa”), tudzież super-precyzjne – i prakycznie bezwysiłkowe - uderzenie mieczem w cel przez mistrza samuraja. Każde z nich wychodzi z dojrzałej akceptacji tego co jest. Jeżeli potrafimy naprawdę to „w brzuchu” poczuć, połączymy się przez to z Polem, i to poprowadzi nas do spontanicznej i skutecznej akcji, w asyście Ducha. Srrrrrrrrr-u!

Uwaga: słowo nie stało się ciałem

Nieco szerzej i innymi słowami o tym samym mówi dalsza część rozdziału ósmego:

„Biblia powiada: „Słowo (czy też myśl) stało się ciałem.” Ściśle biorąc to niemożliwe, ponieważ to oznaczałoby przetłumaczenie (w oryginale: translation) jednego porządku rzeczywistości na inny. Różne porządki rzeczywistości jedynie wydają się istnieć.” (8, VII, 1, 1-3)

Przypomnijmy, co mówiliśmy o sefirze Yesod, która jest tłumaczem (translatorem) Pola na ciało. Pamiętajmy, że ciało pozostaje jedynie formą Pola – nie czymś oddzielnym! Jest to jeden i ten sam porządek rzeczywistości, tłumaczenie więc nie jest potrzebne! Błysk intuicji polega na załapaniu tego. Właściwe działanie wydarza się naturalnie w pojedynczej chwili rozpoznania że jedyny możliwy kierunek już jest realizowany (por. też Bicz, lina, osoba i byk - wszystko łączy się w Nie-Rzeczy).

Tym jest słynna Dobra Nowina. Nie ma ona tak naprawdę nic wspólnego z Jezusem czy ewangelią. Brzmi ona w esencji: wiem kim jestem, kocham siebie, słońce świeci, idę naprzód, hura-hura-hura!

I oczywiście, to minie.

Tylko, że wtedy – poszukaj jeszcze raz!

I oczywiście w codziennym życiu będzie też wiele sytuacji, kiedy nie możemy pozwolić sobie na takie „oświecone działanie”. Będziemy wówczas działać standardowo – ze zwarzonego miejsca. Używając poprzedniej metafory – trwa wojna. Oczywiście do momentu, kiedy nie załapiemy, że nie. Po prostu, tkwiąc w samym środku cyklonu - nie jesteśmy w stanie się nie uśmiechnąć. Filut-Absolut puszcza oko! Czy i w jakim stopniu będziemy dalej uczestniczyć w chaosie, nie jest takie istotne. Pewnie będziemy – być może nawet jeszcze bardziej. Sęk w tym, że ucicha coś w nas. A to zupełnie zmienia perspektywę – i przez to stwarza nowe, fascynujące możliwości.


Absolut świeży

„Tylko jeden Nauczyciel wie, czym jest twoja rzeczywistość. Jeśli nauczenie się jak usunąć przeszkody dla tej wiedzy jest celem programu nauki, musisz uczyć się tego od Niego. Ego nie wie czego próbuje nauczać. Próbuje uczyć cię czym jesteś, nie wiedząc czym jesteś. Jest ekspertem jedynie w pomieszaniu.” (ego – to, jak mówiliśmy, umysł ciała; natomiast Nauczyciel – to nieoddzielne Pole, Tao, Absolut).

Mamy tu omawianą przeze mnie w artykułach „Lewiatan”, „Opadają jak płatki kwiatów”, oraz „Ósmy byk zen” ideę „pomieszania”; „pomieszanie” to znaczy właśnie zważenie się, zmulenie, bylejakość, szumowina, katar sienny, stękanie, i kurwa mać.


Symbol Chaosu

„Rozbiegani nie mają kierunku. Nie są w stanie wybrać jednego kierunku, ponieważ nie mogą zrezygnować z drugiego, nawet jeżeli on nie istnieje. Ich konfliktowy program nauczania uczy, że wszystkie kierunki istnieją, nie dając im racjonalnej postawy do wyboru.” (8, I. 5, 9-10)

Mogłoby to być właściwie credo jakiegoś ósemkowego nauczyciela sztuk walki. Stań jak skała i poczuj że ten cały kwas to farsa. A wtedy .... tadaaaaa...... (a my zamiast „tnij!” powiemy ...
Uśmiechnij się.)


Kwestia Woli

No, ale, spyta ktoś – gdzie w tym wszystkim wola? Czy nie ma ryzyka że stanę się bezwolny? Czy nie powinienem sam podejmować rozsądnych wyborów – zamiast czekać na duchowy impuls czy też metafizyczny uśmiech, które mogą nigdy nie nadejść?

„Niechętna wola” nic nie znaczy, będąc pozbawioną znaczenia sprzecznością.” (8, VI.7.1)

„Jest tylko jedno pytanie jakie kiedykolwiek powinieneś sobie zadać: „Czy chcę poznać Wolę mojego Ojca względem mnie?” (8,VI.8,1)

Nie ma nic złego w woli. Sęk w tym, że tak trudno czasem o wolę dobrej jakości. Jeżeli jesteś szczęściarzem, który mocno podejrzewa, że czegoś naprawdę chce – to w drogę! Odkryj to coś, pozwól się temu obnażyć, opętać cię, i - działaj! Bez skrupułów (Srrrrrrr-u!).

Jeżeli jednak podejrzewasz, że możesz chcieć równie silnie dwóch sprzecznych rzeczy – witaj w klubie. Szukasz w tej chwili nie tyle swojej woli, męstwa, determinacji czy słuszności – szukasz Pola. Gdzieś tam podskórnie liczysz (nie bardzo masz inne wyjście!), że Ono cię poprowadzi; że nie będziesz już musiał rozkminiać, co dobre dla ciebie, a co złe. Wiesz już, że na głowę tego nie weźmiesz. A Pole jest jedno. W nim nie ma wątpliwości.

Bóg Ojciec, podobnie jak Duch Święty, Pojednanie i inne tego typu eufemizmy – to w Kursie po prostu Pole. Innymi słowy więc – czy chcę ażeby Pole pokazało mi dokąd mam iść? Muszę przyjąć wewnętrznie całą tę sytuację jeśli mam to wiedzieć. I, jeśli się warzę, muszę i to przyjąć, bez prób wzmacniania, osłabiania, rozkminiania czy rozróżniania. Właśnie TO mnie poprowadzi. Musze po prostu to PRZYJĄĆ – takie jakie jest. TO (też) JEST POLE i atakowanie tego nic nie da. Idziesz. Zmienianie tego nic nie da. Idziesz dalej. Masz za dużą klasę, żeby dłubać w rzeczywistości jak monter w starym radio. Wiesz kim jesteś, reszta jest bez znaczenia. Idziesz dalej w ciemno jak Mad Max.

Tylko taka niezłomna postawa może doprowadzić do integralnej zmiany w umyśle od podstaw. Niestety, na początku jest to często nieświeża, brudna robota.


Ciało - narzędzie komunikacji

Kluczowa idea dla wszystkich powyższych cytatów znajduje się, wg mnie, tutaj:

„Pamiętaj, że Duch Święty interpretuje ciało jedynie jako narzędzie komunikacji” (8, VII, 2, 1)

Dlaczego mam tylko szklankę wody (ciało), gdy do dyspozycji jest cały ocean? Oczywiście odpowiedzią jest - karma. Karma sprawiła, że się zminiaturyzowałem - postrzegam siebie jako ciało, a nie Absolut (w religiach Wschodu i New Age powiedzielibyśmy – karma spowodowała iż narodziłem się w ciele!). Tylko ciało może być zatem sposobem aby tę karmę przekroczyć. Idea ciała jest ogniwem łączącym nas z Absolutem. Idea ciała kontaktuje nas z naszą karmą, i dzięki niej (lub raczej – mimo niej) pozwala dostrzec Absolut. Ciało jest zatem - narzędziem komunikacji z Polem. Jedynym jakie mamy. Wie o tym każdy kto oddychał głęboko, uradowany jakimś dobrym newsem. Zwarzenie odpuściło, i w tej samej chwili totalność stała się faktem.

Powrót Twórcy

Jak sugerowaliśmy w poprzednich tekstach, jakiekolwiek rzeczywiste twórcze osiągnięcia w życiu, jakakolwiek trwała realizacja - są wynikiem przywrócenia tego procesu. To powinno być proste, łatwe i świeże, po prostu załapanie oczywistości.

Karma, a wraz z nią cierpienie, to wg Kursu coś w rodzaju pomyłki w interpretacji. W miarę uświadomienia sobie, że nic co boli nie dzieje się tam obiektywnie, że wszystko to jest zabawa, teatr, farsa w nas – stajemy się mniej gniewni, przez co lepiej komunikujemy się z Całością. Uzyskujemy przepływ, który jest przeciwieństwem blokady. Ostatecznie odkrywamy, że oszukiwaliśmy się „przez te wszystkie lata”. What matters is inside.

A wojna? Czy to znaczy, że wojna znika?

Nie wiem. Znika – to chyba nie za dobre słowo. Ale coraz częściej budzi taką jakby no... serdeczność.



  < poprzedni    1    2    3    (4)    5    dalszy >  

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)