Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

23 lipca 2018

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Zawijawa: sny i wizje (odcinków: 2332)

Syberia. Warsztaty. Zmienione miasto

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: imprezamiastopodróż

« Mieszkanie po babci Ścigany w ogromnym budynku »

Te trzy sny śniły mi się kilka dni temu, jednej nocy. Nie były jednym snem, śniły się osobno, między którymiś nawet budziłem się. Jednak wydały mi się całością.

Syberia. Byłem na Syberii. Nie: właściwie tylko opowiadałem o Syberii albo zajmowałem się sprawą kogoś, kto tam był. W tle jednak było bardzo żywe wspomnienie, że niedawno byłem na Syberii i wyświetlały mi się obrazy stamtąd. (Faktycznie, kiedyś odbyłem jedną wycieczkę tam, dawno już temu.) Ale w tym śnie, tamte wspomnienia składały się na odmienną, alternatywną rzeczywistość, która wydawała się prawdziwym wspomnieniem. Przypominałem sobie, jak z moim syberyjskim znajomym jedziemy pociągiem, a trochę idziemy pieszo wzdłuż torów. Tory biegną przez nieskończoną równinę sięgającą horyzontu z każdej strony, porośniętą niską roślinnością i pokrytą szronem, przymrozkiem. Pora dnia jest przed świtem. Tory idą dokładnie po prostej. Na mapie to miejsce leży na północ od Jakucka (w realu tam nie byłem) i tam – tak mi się śni – kolej idąca wzdłuż równoleżnika dochodzi do Leny. Tam jest duże miasto, inne niż Jakuck. (Oczywiście, realnie ani tej kolei nie ma ani miasta, ani nigdy chyba takiej nie planowano.)

Warsztaty. Okazuje się, że będę prowadzić warsztaty, tzw. szamańskie, podobne do tych, w których brałem udział lub prowadziłem w latach 1995-2015. Zebrała się dostatecznie duża grupa, czym jestem pozytywnie zaskoczony. Siedzimy w kręgu w dziwnym miejscu, które jest pomiędzy ceglanymi ścianami, ale jest zewnętrzem, nie wnętrzem budynku. Omawiamy jakieś szczegóły organizacyjne. Obok są jakieś inne towarzystwa tam zebrane, a to, co robią, nie ma związku z moją grupą. Nasze działania będzie my robić „gdzieś tutaj”, ale na nocleg będziemy wracać do miasta, jakoś tak jest umówione, nawet wiadomo, do kogo. Z moich znajomych bywających dawniej na warsztatach są Ania O. i Rafał M. Jest mi miło, że ich znów widzę. Jednak wszystko, co tam się dzieje, jest jakieś umowne. Nie całkiem prawdziwe. Jakbyśmy tylko próbowali, grali, umowną próbę robili. Jeden z uczestników ma coś, co mi zaimponowało: specjalną papierową wykładzinę do butów. Nazywa się to: „papier ścierny”. (Tak!) Przymierzam, okręcam tym obie stopy i wkładam do butów. Stają się niezwykle wygodne. Ale orientuję się, że powinienem właścicielowi oddać, więc zdejmuję i oddaję, szkoda. Mamy się spotkać i zaczynać działania następnego dnia rano.

Giorgio de Chirico: Piazza d'Italia, fragment
Jeden z wariantów obrazu Giorgio de Chirico „Piazza d'Italia”, fragment. Link

Zmienione miasto. Jestem w Łowiczu, gdzie mieszkałem, zanim zacząłem studia. Miasto jest trochę takie, jak naprawdę, a faktycznie całkiem inne. Jest podobne, bo np. wiem w którym miejscu jestem: idę, zatrzymując się i rozglądając, obserwując, z placu zwanego Przyrynek na Nowy Rynek (znany z tego, że jest trójkątny). Ta przestrzeń jest nieporównanie bardziej rozległa niż naprawdę, jakby widziana przez jakieś poszerzające soczewki. Jest niezwykle jasno, domy są jasne, plac jest pokryty regularną – też bardzo jasną, odbijającą światło, kostką. Ludzi na nim jest niewielu, może kilkunastu i wszyscy skupieni w jednym miejscu, grupa mężczyzn czymś bardzo zajętych, odświętnie ubranych. (W całym mieście w tym śnie nie zauważyłem żadnych samochodów.) Zaglądam na sąsiednie ulice. Budynki wyglądają bardziej jak w Wenecji albo w Rzymie: są ozdobne, duże, kilkupiętrowe i mają fantastyczne fasady, jakiś rozwibrowany renesans lub barok. Dziwi mnie ta masa cennych zabytków w moim mieście, ale wyjaśniam sobie, że przyszły duże pieniądze (z Unii?!!) na odnowienie i rekonstrukcję, więc teraz tak tutaj jest. Ta opinia mi się podoba, bo gdzieś dalej w mieście widzę miejsca, gdzie nie było renowacji i tam mury szare, tynk sypie się, chwasty zarastają. Wiele jest pamiątek historycznych, które wyglądają jak ołtarze we wnękach fasad domów – ale nie-religijne, tylko ku pamięci jakichś sławnych ludzi. W perspektywie ulicy, która wychodzi z tamtego placu, widzę daleko osobliwy budynek, który jest świątynią, ale jakiejś bliżej nieznanej religii. (Aura tego snu przypominała obrazy Giorgia de Chirico, dlatego fragment zamieszczam.) W śnie byłem przekonany, że zwiedzam tamto „moje” miasto, które gdy długo w nim nie byłem, przemieniło się w lepsze niż było kiedyś.

Zawijawa: sny i wizje: wstęp na końcu

Sny.
Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Mieszkanie po babci Ścigany w ogromnym budynku »

komentarze

1. Przepraszam Wszystkich za... • autor: Mieczy.slowa2018-07-24 09:14:30

Przepraszam Wszystkich za moje zachowanie.

Moje Karty powiedziały o tym snach Rycerz Kijów.Czy może Ktoś również zapytał?

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)