Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

04 kwietnia 2012

Eryk Swarorzecki

Syndrom Kaina i Abla


Od wydawcy

Uprzedzam zaskoczenie Czytających: tekst Eryka Swarorzeckiego odbiega pod wieloma względami od Tarakowej normy i profilu, czyli do tytułowych „astrologii, szamanizmu i Słowian”. Nie-tarakowe jest widoczne ot prołoga k epiłogu zafascynowanie Autora Biblią – gdyby zastosować mój ulubiony podział na Ateny, Jerozolimę i Ganges – Autor znalazłby się wśród jerozolimczyków. Nie-tarakowy jest styl czy duch tego tekstu – należący do grupy enneagramowych najeżeńców-skłóceńców, ze swoja zadziorną postawą, z nastawieniem, żeby Czytelnikowi przejechać się ostrym smyczkiem po mentalnych jelitach. (Ale skoro kiedyś e-drukowałem Alheana...) Przesłanie tego artykułu da się streścić jednym zdaniem, ale pozostawiam odkrycie tego zdania Czytelnikowi.

O tytułowych bohaterach, Ablu i Kainie, mam inne wyobrażenie niż Eryk i nawet z początku chciałem bronić (dobrego imienia) Kaina, ale że już kiedyś o nim pisałem, to – myślę – tamten tekst na razie broni go dostatecznie. To tyle, żeby nie przeciągać. (WJ)


Długo wahałem się z publikacją tego materiału, ponieważ ma on w sobie kontekst gorszy, niż wszystkie historyczne koncepcje „rasistowsko-szowinistyczne” (Nawet osławiony Lombroso ze swoją klasyfikacją „typu urodzonego zbrodniarzajest tu do tyłu.) Ale czyż mam w milczeniu pójść ze swoimi wieloletnimi obserwacjami do grobu? Oto więc „dokrętka specjalna” do moich wcześniejszych tekstów:


Kiedyś podzieliłem kobiety na dwa typy: ambitnej, dumnej, szlachetnej, wrażliwej i buntowniczej „Lilith” – oraz no cóż... „Ewki” jako fałszywej, samolubnej, cynicznej i przewrotnej samiczki ludzkiej. Co prawda – rzadko można spotkać stuprocentowo czystą „Lilith” i absolutnie podłą „Ewkę” – ale liczy się to, kim okaże się dziewczyna, żona lub kochanka, gdy przyjdzie czas życiowej próby. Oczywiście – „Lilith” cechuje się bogatą seksualnością, zaś „Ewka” jest zimna, wyrachowana i traktuje swoje ciało jako argument przetargowy lub narzędzie władzy.

A jak jest z facetami? A no – jeszcze „ciekawiej” – trochę w mrocznym i okrutnym pojęciu tego słowa. Otóż przysłowiowo i historycznie „Kain” zabija „Abla” do dziś. Częściej nawet zbiorowo w formie ludobójczych wojen, niż w ramach indywidualnych porachunków zbrodniczych. Kobiety zaś powinny pamiętać o tym, że zdradzony „Abel” odchodzi z dumą, honorem i godnością – zaś „Kain” się mści lub zabija. („Abel” szuka przysłowiowo jedynej kobiety swojego życia – której mógłby zaufać i z którą solidarnie dzieliłby dobre i złe. Odchodzi – gdy czuje się zawiedziony. Natomiast „Kain” żąda ślepego posłuszeństwa, nie obchodzą go uczucia partnerki i lubi kobiety zmieniać jak buty czy rękawiczki, a w ogóle chce mieć ich cały harem.)

„Abel” szuka u kobiety intymnej bliskości i pieszczot – zaś „Kain” preferuje brutalne „rżnięcie” (im bardziej wyuzdane i upokarzające partnerkę, lub nawet bolesne – tym bardziej go to satysfakcjonuje). „Abel” swoje dzieci traktuje jak Małych Ludzi i przyszłych partnerów życiowych, zaś dla „Kaina” to są bachory i bękarty, które w najlepszym wypadku traktuje jako część trzody. „Abel” stara się nigdy nie skrzywdzić żadnego dziecka – zaś „Kain” często je katuje, a gdy trafia się okazja wojenna, to zabija lub wrzuca żywcem do ognia.

(Zabrzmi to jak okrutne szyderstwo z filmu „Król Lew” – ale samiec lew, gdy tylko pokona starego „Szefa-Baszę” i zawładnie nowym stadem lwic, zabija wszystkie lwiątka. Oto co znaczy pojęcie kochać jak lew. )

Gdy kogoś tu przeszły ciarki – zapewniam, że to dopiero początek całej tej mrocznej klasyfikacji. Otóż „Abel” jest urodzonym demokratą – w swoich marzeniach o przysłowiowo „Lepszym Świecie” i społecznej praktyce życiowej stara się stworzyć jakiś „System Solidarności i Współpracy (stara się krzewić szczery dialog, zaufanie i odpowiedzialność). Nawet jeśli stanie na czele Państwa – stara się żyć godnie, ale skromnie. „Kain” całkiem przeciwnie: jest urodzonym feudałem i tyranem, więc nie wyobraża sobie życie bez bogactwa i pałacowego przepychu. (Chce być po prostu „Ziemskim Bogiem” – bez względu na system polityczno-społeczny.)

A jak się zachowuje „Kain” – gdy nie ma dla niego przysłowiowego „Miejsca na Górze”? Otóż staje się „małym potworem” – „Hitlerkiem” w swoich czterech ścianach lub zaciszu biurowym. Im bardziej służalczy i uniżony względem przełożonych – tym okrutniejszy i perfidniejszy względem podwładnych. W domu, miejscu pracy, urzędzie – wszystko jedno gdzie. „Abel” zaś – gdziekolwiek się znajdzie, w domu czy miejscu pracy – stara się stworzyć oazę ciepła, zaufania, solidarności, współpracy i swoistej samoobrony przed okrutnym światem. Dlaczego OKRUTNYM? Ponieważ Światem co najmniej od IV Tysiąclecia p.ne. rządzą „Kainowie” – którzy całe to „społeczeństwo” traktują jak przysłowiowe bydło dojne i rzeźne czy mięso armatnie. (Czy doją i rżną „feudalnie” - albo „komunistycznie” lub „kapitalistycznie”? – to bez znaczenia...)

A teraz coś ku specjalnej uwadze księży, mułłów, rabinów i pospolitych fanatyków: „Abel” wiadomo – postrzega „Boga” jako przyjazną Światłość, która go oświeci, czasem ostrzeże przed niebezpieczeństwem lub uleczy, pomoże w „cudowny” sposób wyjść z opresji, wyzwoli w nim nadludzkie siły – ale nie wyręczy i nie przyśle mu „aniołów” – gdy wierzącemu człekowi zabraknie odwagi, determinacji, wytrwałości i woli walki. „Abel” nie potrzebuje żadnych kapłanów ani guru – gdyż tę Światłość odbiera i czuje jako część swojego intymnego „Ja”. (Nawet jeśli ma jakieś wizje religijne – odbiera je jako Wyższą Inspirację, emanującą poprzez jego własne wnętrze.) Można powiedzieć, że typ „Abla” tworzy swoją duchowość w stanie harmonii miedzy Ziemią; Kosmosem, Biologią i SOBĄ SAMYM.

Bóg” jako „Super Demon” – czyli srogi. krwawy, mściwy, spragniony hołdów, kadzideł i krwawych ofiar „Kosmiczny Tyran” – wysyłający swoich wyznawców na pogromy i ludobójcze wojny (przykład: biblijny podbój i rzeź Kanaanu) – to mroczny patent „Kainitów”. Jak to było możliwe, że główne religie stały się systemami mrocznego fanatyzmu?

Odpowiedź jest zapewne w powiedzeniu Maurycego Maeterlincka: Jest coś zastanawiającego w fakcie, że indywidualne przeżycie mistyczne czyni człowieka silniejszym, dojrzalszym, mądrzejszym i szlachetniejszym, zaś ujęte w dogmat, doktrynę i system – staje się podstawą społecznych zwyrodnień i najpotworniejszych nadużyć. No i proszę bardzo – oto mamy całe to „bingo”: gdyAbel” zobaczy w świetle swojego wnętrza nowy sens i wymiar Istnienia, wtedy „Kain” go zabije i wylansuje swojego egregora-demona” – potem rzuci innych na klęczki, tworząc nowy system terroru psychicznego i fizycznego.

Jak było możliwe, że w imię „Jezusa Miłosiernego i Sprawiedliwego” przelano taki ocean krwi, zniszczono tyle kultur i tworzono tak gigantyczny system ciemnoty, strachu, KŁAMSTWA, upodlenia i wyzysku? A no właśnie TAK. (Degradacja i zwyrodnienie systemu chrześcijańskiego – to proces rozpoczęty w czasach Konstantyna „Wielkiego”. Wtedy właśnie nastąpiło osławione „Przymierze Tiary i Korony” – zaś Ewangelia stała się narzędziem nieludzkiego poniżenia, wyzysku, okrucieństwa, konkwist, krucjat i tego wszystkiego, co ujął w jednym zdaniu Maeterlinck.)

Ale czy „Kain” – który pod wpływem antyklerykalnej propagandy podepcze Talmud, Ewangelię i Koran – który z taką samą gorliwością zacznie niszczyć krzyże i profanować ołtarze, z jaką kiedyś polował na czarownice i mordował heretyków – stanie się przez to lepszym człowiekiem? Nic podobnego – bo stanie się jeszcze bardziej krwiożerczą i GORSZĄ bestią. (Bowiem wyzwolony wyzysk, bezwzględność i przemoc – czyli kainistyczne bestialstwo bez przysłowiowej „legitymacji” religijnej czy ideologicznej – jest jak dzikie piractwo drogowe bez przepisów ruchu, znaków, dyscypliny i obowiązku posiadania „prawka”.)

„Kryptoanarchizm” (czyli sprzeciw wobec każdej formy władzy, cenzury i nadzoru) jest podstawą działania wszystkich radykalnych humanistów. Ale ci „hurra-idealisci” nie wiedzą jednej rzeczy: Tylko ludzie spod znaku „Abla” i „Lilith” potrafią być mądrzy, sprawiedliwi i rządzić się bez instytucjonalnego systemu wyzysku i terroru. Natomiast „Kainici” postarają się – aby Świat po każdej „rewolucji” czy „reformie” był jeszcze gorszy. (Tacy ludzie jak Jezus, Gandhi i podobni – popełnili paskudny błąd: nie spodziewali się, jacy ludzie zawłaszczą owoce ich działalności i jaki zrobią z nich użytek.)

Ale czy dziś na pewno każdy „Abel” jest skazany na bezsilność lub śmierć? Co może zrobić, skoro „Kainowie” stali się potężni i bezwzględni, jak nigdy przedtem? Bowiem „Kain” może terroryzować i zabijać nie tylko za pomocą mięśni, maczug i mieczy, potem broni palnej, bomb oraz rakiet balistycznych, gdyż ostatnio zaczął używać automatycznych dronów – polujących nocami na ludzi jak na zwierzynę. Obojętne kim jest dzisiejszy „Kainita” – talibem, syjonistą czy krzyżowcem – praktykuje takie samo, mordercze bestialstwo i zabija w 90 procentach ludzi NIEWINNYCH. Natomiast prawdziwy, czysty „Abel” i tylko ABEL może obronić się przed tym jeszcze skuteczniej (!), gdyż potrafi posługiwać się bronią mentalną, przed którą nie uchroni żaden kordon i żaden schron. (Tą bronią nowej generacji nigdy nie zawładnie żaden „Kain” – ponieważ jest tylko prymitywną bestią – czyli „ludojadem” bez wrażliwości, sumienia i całego tego BOGA w swoim wnętrzu.) Obok zaś wymienionego „miecza” – „Abel” ma dziś do dyspozycji także „tarczę” – czyli zdolność wyczuwania wroga na odległość i uprzedzania jego ataków. Czegoż więcej trzeba, aby zacząć proces oczyszczania Świata ze zbrodniczego i niszczycielskiego szaleństwa – skoro żadna perswazja nigdy nie skutkowała, a teraz w ogóle straciła rację bytu?

(Tyle na wstępie – reszta jest tylko dla tych, których niniejszy tekst w żadnym stopniu nie zgorszył – a za to dał cośkolwiek do myślenia... :))


* * *


Na koniec dam ciekawostkę biblijno-historyczną: Być może - mieszkańcy Kanaanu rzeczywiście robili paskudne rzeczy: współżyli ze zwierzętami, urządzali orgie homoseksualne, oddawali swoich synów i córki w nierząd przejezdnym gościom, a co najobrzydliwsze – składali krwawe ofiary z pierworodnych dzieci. Te właśnie zwyczaje stały się podkładką dla ludobójczego podboju tamtych ziem przez Żydów... Ale czyż Żydzi nie robili wcześniej podobnych rzeczy w czasach obowiązywania kultu Aszery? A jeśli ci „podludzie” (czyli Kananejczycy, Amoryci, Peryzzyci, Chiwwici, Girgaszyci, Chetyci i Jebusyci) – także byli sterroryzowani przez rozbestwione elity „kainistyczne”? Czy to był powód, aby dokonać na nich totalnego ludobójstwa na wzór hitlerowski? Co z tymi nielicznymi sprawiedliwymi – których nie brakowało także w Kanaanie? Czy zdrajczyni-kolaborantka Rachab i jej rodzina, to rzeczywiście wzory godne ocalenia i naśladowania?

A teraz dopowiem coś – jako człowiek głęboko WIERZĄCY: Zdrowa Wiarato dobry kontakt z naszym WYŻSZYM „JA” i w ogóle z całą tak zwaną Nieświadomością”czyli tymi rejonami mózgu, które intensywnie pracują, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy. Wtedy mamy w sobie POCZUCIE WEWNĘTRZNEJ SPRAWIEDLIWOŚCI, gdyż wszystko co robimy – osadzamy w czasie, przestrzeni oraz całej tej „Wieczności”. (Wtedy możemy sobie powiedzieć tak, jak rzekł Immanuel Kant; „Niebo nade mną – a Prawo we mnie”.)

Zakochany „Abel” wpierw stawia pytania: Kim ja dla tej dziewczyny chcę być?... Jak będziemy razem żyć, co robić i ku czemu dążyć?... Czy ona mnie zaakceptuje i ma takie same marzenia? „Kain” zaś idzie na skróty: „Jak ta bezczelna suka mi odmówi i nie da się przelecieć, to ją okaleczę albo ukatrupię!!!

Dam taki oto przykład sprzed kilku lat: Idealistka, studentka psychologii i resocjalizacji, postanowiła pomóc przestępcy świeżo wypuszczonemu z wiezienia. On początkowo jest wdzięczny i miły, któregoś dnia jej proponuje dłuższy spacer, a w ustronnym miejscu wyznaje płomienną miłość i chce sprawę sfinalizować w pobliskich krzakach. Na to dziewczyna (w której faktycznie budziło się uczucie, bo chłopak był całkiem przystojny) – odpowiada, że jeszcze o tym nie myślała i chyba jest na „to” za wcześnie... Chłopak jest coraz bardziej natarczywy, ona się coraz bardziej zdecydowanie broni – a on ją w końcu gwałci i dusi... Drugi znowu zakochał się w córce znanej piosenkarki i odmowę przyjął z pozornym spokojem – ale potem dziewczynę wywabił pod pozorem, że chce oddać listy i dziewczynę zamordował, a gdy stwierdził że jeszcze oddycha – to z zimną krwią dobił... Obaj zbrodniarze wypierali się i kłamali do końca – więc nie był to z ich strony akt desperacji – tylko bestialstwo, ale mimo to znaleziono okoliczności łagodzące.

Równie źli jak mordercy, są prawnicy „kainiści” – dla takiego nie ma większej satysfakcji, jak srogo potraktować niewinnego lub ofiarę przestępstwa – a uniewinnić zbrodniarza, lub ułaskawić. (Szyderczy uśmiech adwokata, a czasem sędziego na widok zdruzgotanych krewnych zamordowanej dziewczyny, czy rodziców chłopca uduszonego przez pedofila-gwałciciela – to widok wołający o pomstę przysłowiowych „Niebios” – ale jak tę POMSTĘ załatwić?)

A teraz o seryjnych i masowych zbrodniach z legalną „legitymacją”: Gdy dawnymi czasy jakiś król (jako „Pierwszy Samiec Alfa” danego narodu) – szedł do bitwy w pierwszym szeregu z mieczem w garści – można to było uszanować, o ile towarzyszący mu rycerze nie zajmowali się rabunkiem. Ale co powiedzieć o takiej sytuacji: Oto władca skrajnie biednego kraju, w którym podani przymierają głodem i jedzą ziemię – pławi się w przepychu, jeździ pancernymi autami i otacza najpiękniejszymi aktorkami. Mało tego – bo marzy mu się wojna atomowa (byle z kim, aby tylko jego paranoja i pycha była zaspokojona). Gdy kiedyś sobie wyobraziłem, jak ten gość w schronie obżera się smakołykami, spija koniaki i emabluje swoje metresy, podczas gdy naród ginie w absurdalnej wojnie i z głodu, to nie wytrzymałem i rzekłem: „Boże! Do cholery! Czyż rzeczywiście nie ma sposobu na tę tłustą, krwawą i obrzydliwą gnidę?!

Następnego dnia rano adresat mojej „modlitwy śmierci” stracił życie w okolicznościach do dziś nie wyjaśnionych oficjalnie i był to nie pierwszy taki „paragnomen” w mojej biografii – ale nie czułem nadmiernej satysfakcji: „Co DOBREGO wynikłoby dla Świata, gdybym do końca swojego żywota „strzelał” wiązkami niszczycielskiej energii? Co z tego, że moje intencje byłyby na pewno sprawiedliwe i nie zginąłby ani jeden NIEWINNY człowiek? Co mam zaproponować w ZAMIAN? Jak sprawić, aby polityką, prawem, gospodarką, naukami duchowymi i w ogóle zarządzaniem Światem zajmowali się tylko ludzie o cechach „Abla” – ale zreformowani i w jakimś sensie dozbrojeni mentalnie?”

Nie ma dla mnie znaczenia – czy ktoś nazwie moje marzenia „paranoją” – czy czymś gorszym niż hitleryzm, stalinizm, syjonizm i islamizm razem wzięte. Za to wiem na pewno, że nie będzie tu żadnego „systemu” – ani „hierarchii” – a tym bardziej fałszywych i napuszonych rytuałów świątynnych. Mój news ma się rozprzestrzenić cicho jak ów apokaliptyczny złodziej w nocy. (Ciekawostka: kolejne właściwości zintegrowanych „sapiensiaków” nowej generacji – to swoisty „Kontr-AIDS” – czyli Zespół Wzmożonej Odporności Psychobiologicznej.)

Już od dawna podejrzewałem, że „kainizm” ma podłoże genetyczne – dlatego w mózgach zwyrodniałej generacji gatunku dwunożnego brakuje jakiegoś ważnego enzymu. Jeśli to prawda („jeśli” piszę kursywą, bo dla przyzwoitości trzeba zostawić jakiś cień wątpliwości) wtedy jakaś wybiórczo działająca zaraza – do końca bieżącego stulecia powinna wyeliminować to skrajnie zwyrodniałe bestialstwo kainistyczne. Taka oto jest moja Ostateczna Modlitwa Śmierci i Odrodzenia :) – a tę ZARAZĘ nawet wiem jak wygenerować – już o tym pisałem :)

Eryk Swarorzecki


komentarze

1. Małe zastrzeżenie :) • autor: Nierozpoznany#28612012-04-05 09:16:03

POZYSTYWISTĄ do sześcianu (żadnym tam "lukrantem") - w słowie i czynie byłem do 60 roku życia (czyli do przełomu lat 2000/2001) Gdy jednak zobaczyłem eskalację bezwzględności, agresji, znieczulicy i całego tego "wyścigu szalonych szczurów" - już to nie było możliwe...

Ciekawostka autobiograficzna: do roku 1980 - szeroko udziałem się jako publicysta ("Wolny strzelec" dość chętnie drukowany w gazetach i tygodnikach.) Moje przesłanie społeczno-duchowe było pozytywistyczne jak wszystko co wtedy czyniłem: "Wszyscy uczciwi, pracowici i odpowiedzialni ludzie powinni się zjednoczyć bez względu na ideologię i tworzyć Nową Polskę od podstaw!"

Gdy zawiązała się "Solidarność" - miałem swoje przysłowiowe "pięć minut szczęścia i euforii" - ale TYLKO PIĘĆ MINUT... Biorąc zaś pod uwagę użytek, jaki do dziś się robi z całej tej "Wolności, Równości, Braterstwa, Sprawiedliwości i Praw Człowieka" - ostała mi się tylko wiadoma modlitwa...

A jeśli na styku Ziemi i Kosmosu (podkreślam "jeśli" na znak,że nie jestem ślepo zadufany) - są siły wysłuchujące tej modlitwy - powinni drżeć wszyscy przysłowiowo "dobrzy i źli"...

Jeszcze tak w kontekście: Nie ma ucieczki od Biblii - tak samo jak od alfabetu łacińskiego, greckiej geometrii i arabskich cyfr. Bez względu na to - co i jak się reformuje - musi być zachowana HISTORYCZNA CIĄGŁOŚĆ...

2. Drogi Eryku, • autor: Nierozpoznany#47672012-04-05 17:15:35

dzielisz świat ludzki na dwie oddzielne części - dobrych i złych, czarnych i białych. Ale świat taki nie jest. Istnieje szerokie spektrum ludzkich poglądów, dążeń, zachowań i postępowań czego jakoś nie dostrzegasz. Nawet ten sam człowiek różnie postępuje w różnych sytuacjach lub różnych chwilach swego życia.
Zalecałbym zachować więcej obiektywności i powstrzymać nadmiar skrajnych emocji.

3. Drogi (Droga) Norwag: • autor: Nierozpoznany#28612012-04-05 20:02:03

Oczywiście - masz zapewne swoją rację - jak prawie wszystkie idealistycznie nastawione i szlachetne "Pięknoduchy" :) Ale nie zapominaj, że w tym "nie czrno-białym" - (czyli pstrym i szaro-buro-popielatym) Oceanie Ludzkości żyją dwunożne żarłacze-ludojady bez śladu sumienia, wrażliwości i człowieczeństwa. ("Zbiorowy Dżyngis Chan - Pol Pot czy Hitler" - to tak pokaźna część takiej czy innej populacji - iż do tej pory paraliżowane, deformowane i odwracane są wszystkie możliwe reformy kulturalne, społeczne, obyczajowe, demograficzne, ekologiczne i wszelkie inne.)

Kto na przykład w lesie wywala śmieci i niszczy środowisko - zasługuje na surową reprymendę. Kto jednak decyduje się z premedytacją las podpalić - nie ma prawa już do niego więcej wejść. Kto na zimno dopuszcza się zbrodni na niewinnym człowieku (szczególnie na bezbronnym dziecku) lub ludobójstwa- sam się wyłącza z CZŁOWIECZEŃSTWA...

Dodam jeszcze tyle, że skrzętnie zbieram historie na przykład o SS-manach, czy NKWD-zistach, którzy trafiwszy do złej formacji w złym okresie historycznym - jednak RATOWALI, ZAMIAST ZABIJAĆ, choć w każdej chwili mogło się to dla nich źle skończyć. Ale niestety - LUDZI jest za mało na to, aby Świat globalnie stał się LUDZKI.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)