Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

07 kwietnia 2011

Nes W. Kruk

Szamanizm miejski: praca w trudnych warunkach

Kategoria: Nowy szamanizm
Tematy/tagi: szamanizm miejski

"W tybetańskich tekstach wymienia się wiele duchów, które związane są z określonymi miejscami w Tybecie. Nie jestem pewien, czy dla mieszkańca Nowego Jorku, Tokio czy innego zachodniego miasta pomocne okaże się nawiązanie z nimi kontaktu. Zamiast myśleć o duchach zamieszkujących górskie przełęcze czy jaskinie, łatwiej zapewne będzie nam uznać istnienie duchów, które przemierzają ulice, wywołując gniew i poruszenie u kierowców. Kiedy zatem mamy do czynienia z agresją na drodze, dobrze jest uspokoić oddech i rozluźnić się, w przeciwnym razie bowiem możemy nawiązać kontakt z ulicznymi demonami!"

Tenzin Wangyal Rinpocze "Leczenie Energią, Formą i Światłem"


Szamanizm miejski bez wątpienia jest marginalizowany w literaturze poświęconej współczesnemu szamanizmowi, nie mówiąc o szamanizmie tradycyjnym. Do tego zjawisko to jest i niezauważane, i fałszowane przez sprowadzanie spłyconej duchowości i technik przemielonych, kopiowanych przez niekompetentnych ludzi szukających zysku w ezoteryce. Nic dziwnego, bo doświadczenie miejskie w porównaniu do szamanizmu tradycyjnego jest o wiele mniejsze. Kontakt z duchami natury ma długą i bogatą tradycję. Tradycja i praktyka animistyczna w warunkach miejskich jest utrudniona ze względu na to, że cywilizacja miejska z reguły wiąże się z odejściem od animizmu jako takiego i z rozwojem religii instytucjonalnych, które są późniejszą formą duchowości. Poza tym warunki miejskie są "brudniejsze" od tych naturalnych, gdyż czystość i równowaga żywiołów jest w nich zachwiana. Zazwyczaj nie mamy bezpośredniego kontaktu z ziemią, bo większość powierzchni pokryta jest betonem i asfaltem. Powietrze również jest zanieczyszczone. Woda traktowana jest chlorem i innymi środkami mającymi ją zabezpieczyć przed rozwojem bakterii. Do tego przechodzi przez system kanalizacyjny, rury i plastiki. Tak samo najczęściej nie mamy bezpośredniego kontaktu z czystym ogniem. Zamiast ognia mamy kuchenki elektryczne i gazowe. W samochodach energię spalania zamienia się na energię kinetyczną, czego efektem jest również zanieczyszczanie powietrza. Odnosząc się do tradycji bon, z której pochodzi wspomniany na początku cytat, również z przestrzenią jest utrudniony kontakt. W wielu większych miastach nie widać nocnego nieba i gwiazd na nim, zamiast tego mamy pomarańczową poświatę sodowych lamp. Jakie duchy mogą istnieć w takich warunkach? Czy to jest zdrowe środowisko do egzystencji pod względem duchowym i animistycznym? Szaman, który pracuje w takich warunkach, nie żyje na duchowej pustyni. Miasta przyciągają wiele negatywnych duchów, przez co musi nauczyć się pracować z tą negatywną energią. Oczyszczająca moc żywiołów również jest tu ograniczona, przez zanieczyszczenie samych żywiołów.


Szaman w mieście?

Czy te warunki mają sprawiać, że szamani w miastach nie występują? Z pewnością część z nich szerokim łukiem omija miasta, ze względu na warunki, jakie w nich panują. Patrząc jednak na uzdrowicielski charakter szamanizmu można by wyciągnąć wniosek, że powinno być wręcz przeciwnie. Skoro pod względem czystości żywiołów jest tak źle, szaman, jako uzdrowiciel w służbie równowagi powinien pracować również w tych warunkach. Uzdrowiciel jest tam, gdzie jest choroba. Wnioski wnioskami, jednak moje doświadczenie mówi mi, że szamanizm nie wymiera wraz ze śmiercią szamanów, gdyż jego źródło tkwi w ziemi, a nie w samych szamanach. Gdy jedni umierają, rodzą się i zostają powołani do swojej roli nowi uzdrowiciele. I rzeczywiście na swojej drodze spotykałem szamanów również w miastach. Czy są to jednostki, które są bardziej zdeterminowane w swojej pracy uzdrowicielskiej, nie wiem. Nie mnie to oceniać.


W miejskiej dżungli

Warunki pracy w mieście dla szamana są odmienne niż te z dala od współczesnej cywilizacji, lub na jej obrzeżach. Przede wszystkim, jak już wspomniałem, jest więcej negatywnych duchów, a co za tym idzie, więcej chorób i czynników chorobotwórczych. Inne są też narzędzia pracy i miejsca mocy. Nie ma co udawać szamanów z lasów i stepów, bo są to dla nas warunki obce, nieznane. Duchy tych miejsc są inne, ale źródło to samo. Żyjemy na tej samej planecie, jesteśmy tak samo jej dziećmi jak szamani syberyjscy czy amazońscy. Pracujemy w innych warunkach, dlatego dobrze jest brać z nich przykład, ale nie kopiować bezmyślnie. Jeśli młodemu adeptowi uda się odnaleźć nauczyciela, będzie miał o wiele łatwiej, niż jego kolegom po fachu, którym przyszło uczyć się w odosobnieniu warsztatowym. Dlatego też częściej mamy tu do czynienia z eklektyzmem, innowacjami i wielokulturowym pomieszaniem, bo nie ma ciągłości tradycji warsztatowej.

Dobry szaman tradycyjny otoczony jest szacunkiem z uwagi na swoją rolę i zasługi dla społeczności, w której żyje, której jest częścią. Szaman miejski często musi działać pod płaszczykiem innej działalności i nierzadko za swoje usługi nie otrzymuje zapłaty, nie mówiąc o emeryturze czy szacunku społecznym.


Kontakt z mocą

Bardzo ważne dla uzdrowiciela miejskiego jest stały kontakt z czystymi żywiołami, a więc regularne oczyszczanie poza miastem, doładowywanie baterii i utrzymywanie zdrowego kontaktu z Ziemią poprzez czyste żywioły. Bez tego szaman traci moc i również może popaść w chorobę lub osłabienie duchowe. Poza tym tylko kontakt z Ziemią jest prawdziwym źródłem mocy na ścieżce szamana, a nie książki i informacje z drugiej ręki, lub co gorsza, samozwańczy pseudoszamani, którzy fałszują prawdziwą naukę szamańską. Idealnym rozwiązaniem jest oczywiście stała więź z konkretnym miejscem mocy, którego szaman jest genius loci. Odszukanie takiego miejsca jest ważnym etapem na ścieżce miejskiego szamana i odbywa się za pośrednictwem duchów, nigdy na drodze intelektualnej dedukcji. W warunkach miejskich niewielką namiastką czystości żywiołów są parki miejskie. Jednakże ich duch i moc jest o wiele słabsza od tych miejsc, które powstają i regulują się same, bez udziału człowieka. Ale jak mówi przysłowie: "na bezrybiu i rak ryba".


Nauczanie

Jedną z ról szamana jest edukacja, nauczanie. W mieście ludzie tracą kontakt z naturą, z czystymi żywiołami. Rola szamana miejskiego w tych nienaturalnych warunkach polega na edukacji ludzi i przywracanie w nich wewnętrznej równowagi energetycznej poprzez kontakt z miejscami mocy poza miastem. Należy wystrzegać się tu popularyzowania agroturystyki bez świadomości równowagi ekosystemu globalnego. Przyłączanie ludzi do źródła mocy Ziemi musi wiązać się ze wzrostem świadomości, poczucia jedności z całością. Bez tego ślizgalibyśmy się po powierzchni duchowości i zdrowia, zanieczyszczając tylko te miejsca poza cywilizacją, które są jeszcze zdrowe.


Uzdrawianie

Szamanizm jako forma uzdrawiania z pomocą duchów musi pojawiać się w miejscach, w których równowaga i zdrowie zostają zaburzone, a więc przede wszystkim w miastach. Oczywiście często taki szaman miejski działa w zupełnie innym kontekście niż jego kolega/koleżanka po fachu w kulturze plemiennej. Może to być psycholog, nauczyciel, lekarz, a nawet kierowca taksówki. Ważny jest jego kontakt ze światem duchów, proces inicjacyjny i rola uzdrowiciela. Zamiast bębnienia może stosować modlitwę lub medytację. Opowieści i mity zastąpi kinem i teatrem. Jego pacjentami będą sąsiedzi z bloku lub współpracownicy, ludzie spotykani na ulicy, w kolejce. Bez względu na to, czy będzie nosił na szyi krzyżyk, czy piórko sroki, motywem jego działania będzie uzdrawianie.


Ścieżka szamana

Praca w mieście jest o wiele trudniejsza niż w bezpośrednim kontakcie z naturą. Raz, że negatywnych duchów jest więcej i trzeba wyszkolić się w obronie i oczyszczaniu, dwa, jest się dalej od źródła i trzeba dbać o stały kontakt z mocą. Jednakże praca szamana polega na uzdrawianiu. Również tych miejsc i ludzi, którzy zapomnieli o Ziemi. Szaman miejski może adaptować techniki opracowane przez swoich kolegów z tradycji plemiennych, ale rdzeń jego warsztatu musi być dostosowany do warunków, w jakich pracuje i tradycji, w której żyje. Źródłem jego wiedzy są przede wszystkim duchy. W końcu duchy prowadzą też szamanów żyjących poza cywilizacją miast. Musi komunikować się i współpracować z duchami, które współistnieją z ludźmi w miastach, by przywracać równowagę zarówno w świecie ludzi jak i duchów. Żyje on na granicy tych światów, korzystając z pomocy innych. Nigdy tak na prawdę nie jest osamotniony na swojej ścieżce, choć ludzie z jego miasta mają inne doświadczenia, a nawet cele niż on. Jednakże niosąc w sobie ziarno mocy, które otrzymał podczas inicjacji, trwając na posterunku równowagi, jego obowiązkiem jest oczyszczanie miejsca, w którym urodził się, żyje, i w którym umrze. Szaman miejski jest posłańcem duchów w świecie ludzi i emisariuszem ludzi w świecie duchów. Poprzez swoją sztukę godzi te dwa światy i scala w jedno�

Uwaga do czytelnika! Powyższy tekst skierowany jest przede wszystkim do praktyków szamanizmu, którym przyszło działać w miejskich warunkach. Czytelnik zainteresowany szamanizmem, który nie jest szamanem sensu stricte może potraktować ów tekst jako ciekawostkę, bynajmniej nie jako wskazówki praktyczne. Te kieruję jedynie do praktyków.


Nes Havason



komentarze

[foto]

1. o_0 • autor: Krzysiek Joczyn2011-04-08 10:03:10

O kim właściwie jest ten tekst? O panu? O jakiś konkretnych ludziach z krwi i kości?
Brzmi to wszystko trochę jak wprowadzenie do nowej profesji w jakimś RPGu.

re-komentarz Autora:

Ten tekst jest o konkretnych ludziach. Tak jak stoi w końcowej uwadze...
Swoją drogą to intrygujące, że skojarzyło się to komuś z RPG. Czyżby RPG aż tak mocno osiadło w zbiorowej wyobraźni i doświadczeniu młodego pokolenia?
Aha, używam słów "szaman", "szamanizm" z braku lepszych jak na razie. Może samo wpadnie, może ktoś podrzuci... Być może dlatego "brzmi to wszystko trochę jak wprowadzenie do nowej profesji". Ale to nie jest nowa profesja, tylko warunki nowe, odmienne... ;)

   Nes W. Kruk --- autor
[foto]

2. Trudne warunki? • autor: Nes W. Kruk2011-04-08 20:46:36

Nie do końca wiem dlaczego, ale nasuwa mi się obraz z filmu Kurosawy (książki nie czytałem jeszcze, choć ostatnio mignęła mi w Empiku) - Dersu Uzała siedzi przed piecem w domu przyjaciela. Piec, ogień ujarzmiony, ciepło, sucho, a jednak dusza tęskni za tajgą. W domu Dersu gaśnie, to nie jego miejsce... Oglądałem ten film z Tomkiem Czyżem przed jego wyprawą (wycieczką?) na Syberię - projektor, centrum Warszawy, obrazy surowej przyrody rzucone na płaską sterylną ścianę. Gdzie te trudne warunki, po tej, czy po tamtej stronie?
[foto]

3. o_o • autor: Krzysiek Joczyn2011-04-08 21:50:10

Ten tekst jest o konkretnych ludziach. Tak jak stoi w końcowej uwadze...

No nie za bardzo. Gdyby tak było to przecież bym Pana nie pytał. W końcowej uwadze, pisze Pan do kogo ten tekst jest kierowany...
Uwaga o RPG (dajmy pokój zbiorowej wyobraźni pokolenia - ja wiem co to jest więc nawiązuje do tego co wiem) wynika z tego, że przez praktycznie cały czas lektury pańskiego tekstu, nie bardzo wiem czym jest to, co czytam. To chyba jest jakaś charakterystyka, prawda? Ale czego właściwie? Konkretnych ludzi (tak jak pytałem) czy pańskiego o nich wyobrażenia? No bo przecież nikogo (nie licząc motta) Pan nie cytuje, ani się do nikogo nie odnosi. Stawiałbym więc na wyobraźnie (własną wizję) i to tak przypomina podręcznik RPG.

re-komentarz Autora:

No nie za bardzo. Gdyby tak było to przecież bym Pana nie pytał. W końcowej uwadze, pisze Pan do kogo ten tekst jest kierowany...
Więc inaczej: tekst traktuje o osobach, do których jest skierowany. Po co miałbym podawać wskazówki komuś, kogo nie dotyczą? Są one dla ludzi, którzy działają w opisanych warunkach, dla potwierdzenia, dla utwierdzenia w tym, co robią, gdzie żyją. Wskazówki wynikają z doświadczenia, nie z wyobrażeń. Być może przy okazji sam się czegoś dowiem. Wymiana informacji, inspiracja... :)
przez praktycznie cały czas lektury pańskiego tekstu, nie bardzo wiem czym jest to, co czytam.
Nie musi Pan wiedzieć. Nie ma takiej potrzeby. Z tej konsternacji wnioskuję, że jest Pan obserwatorem, który stoi z boku, patrzy i komentuje, dla którego tekst może być ciekawostką, nawet RPG. Nie robi mi to żadnej różnicy praktycznej, choć jest to ciekawe na swój sposób. :D
To chyba jest jakaś charakterystyka, prawda? Ale czego właściwie? Konkretnych ludzi (tak jak pytałem) czy pańskiego o nich wyobrażenia?
Tak jak pisałem - konkretnych ludzi. Nie potrafię ich/siebie nazwać. Nie mam odpowiedniego słowa. Niektórzy nazywają to szamanizmem miejskim (jak w tytule), inni neoszamanizmem. Dla potrzeb komunikacji używam tego skrótu myślowego, choć niestety z całym bagażem pojęciowym, którym obrósł przez te lata mody na szamanizm. W moim odczuciu i z mojego doświadczenia jest to o wiele szersze zjawisko, które ściśle się wiąże również z tym, o czym piszę w innych miejscach (np. tu - http://www.taraka.pl/nes,11). Wyobrażenia mogę mieć na temat szamanów syberyjskich, bo żadnego na oczy nie spotkałem. Cała reszta to praktyka i doświadczenie. Zresztą nasz szanowny redaktor Taraki wrzucił tekst do działu neo-szamanizm, więc co tu dużo mówić/pisać? :)

   Nes W. Kruk --- autor
[foto]

4. Lubię to :) • autor: Roman Kam2011-04-12 11:42:25

Jako profan, mógłbym posłużyć się facebookowym "lubię to"! Dziękuję za ten tekst. To co mnie w nim ujmuje, to prostota wykładu, szczerość, bezpretensjonalność, odwołanie się do autorytetu przez motto będące kluczem do całości. Ten klucz jest ważny, bo legitymuje obszar zainteresowań autora, pokazuje, że nie jest w swych poglądach odosobniony. Uwaga końcowa o tym, do kogo skierowany jest tekst, jako całkowicie zbędna, była dla mnie zaskoczeniem, a tu (a kuku!) w świetle pierwszych komentarzy okazała się prorocza. Zadziwiające, bo moim zdaniem, prościej się nie da, a powody, dla których w filozoficzne rozważania nad ontogenezą szamanizmu autor się nie wdaje, są wyjaśnione. Nie mogę się nie odnieść do zarzutu, że tekst jest o niczym, o imaginacjach autora, skierowany w próżnię. Moim zdaniem, dobrze, że jest ktokolwiek, kto mówi o tych, wydawałoby się oczywistych rzeczach. Jestem wdzięczny, że jest ktoś, kto podejmuje ryzyko mówienia o tym serio. To wymaga odwagi, bo jeśli ktoś w szamanie zobaczy tylko błazna obwieszonego lusterkami i dzwoneczkami, to szaman musi przyjąć, że dla tej osoby jest i najpewniej pozostanie błaznem. Nawet znak Jonasza zostałby obecnie wykpiony i zignorowany. Intencją działania, a jest ono zrównane z życiem szamana, jest uzdrawiać, dbać o połączenie z całością. Dodatkowo szaman, jak chirurg, adwokat, policjant odsłania się w pewnym momencie, ryzykuje i czasem ponosi niepowodzenie w swej pracy. Magia nie jest dostępna na zawołanie. Trzeba być mocno ugruntowanym, żeby w obecnych warunkach cokolwiek z szamanizmu zaimplementować w naszą, bez wątpienia dla mnie, niezdrową, cywilizacyjną rzeczywistość. I tego autorowi, jeszcze raz dziękując za ten tekst, życzę.

re-komentarz Autora:

odwołanie się do autorytetu przez motto będące kluczem do całości. Ten klucz jest ważny, bo legitymuje obszar zainteresowań autora, pokazuje, że nie jest w swych poglądach odosobniony.
Mógłbym odwołać się do słów osób nieznanych, ale zauważyłem, że poglądy wyrażane przez autorytety bardziej trafiają do odbiorcy, jeśli nie ma pewności co do źródła, czyli osoby. Ja jestem osobą nieznaną (przynajmniej nie tak jak pan Tenzin), więc przyznaję, że podparłem się trochę osobą bardziej doświadczoną w temacie. Tym bardziej, że czytając jego wypowiedzi na temat szamanizmu odnalazłem w nich bardzo wiele zbieżności do własnych doświadczeń.
Zadziwiające, bo moim zdaniem, prościej się nie da, a powody, dla których w filozoficzne rozważania nad ontogenezą szamanizmu autor się nie wdaje, są wyjaśnione.
Brakuje mi wymiany doświadczeń z osobami o podobnych doświadczeniach, celach, a które żyją w środowisku, którego dotyczy sam tekst. Temat jest albo spychany na margines marginesu nauki, do tego wypełniony po brzegi wishful thinking. W kulturze, gdzie szamanizm jest żywy, adept może liczyć na wsparcie i wiedzę starszych kolegów po fachu. U nas tego nie ma. Musi liczyć tylko na siebie i powtarzać błędy, albo szukać ziaren wiedzy wśród wśród sterty książek i importowanych mądrości. Albo wymyślać po raz któryś koło od nowa...
Dodatkowo szaman, jak chirurg, adwokat, policjant odsłania się w pewnym momencie, ryzykuje i czasem ponosi niepowodzenie w swej pracy.
Oczywiście popełnianie błędów jest rzeczą normalną. Można udawać, że ich nie było i tworzyć mity na temat swojej osoby, lub co gorsza, brnąć dalej w samouwielbieniu. Można też uczyć się na błędach.

   Nes W. Kruk --- autor

5. Uzdrawianie... • autor: Nierozpoznany#11372011-04-15 22:07:13

... może i tak... Myślę jednak że trzeba zadać pytanie: czy ludzkość w obecnym kształcie jest GODNA uzdrawiania? Czy taki "szamanizm" to nie zakamuflowany antropocentryzm? Czy w naturze jest miejsce na uzdrawianie "odpadów ewolucji"? Długo się nad tym zastanawiałem, gromadziłem wiedzę i doświadczenia i według mnie odpowiedź brzmi: NIE! Dlatego w swojej ścieżce postawiłem na Chaos, Dobór Naturalny i Ewolucję: procesy potężne i nie skażone antropocentryzmem. Ratowanie ludzi przed konsekwencjami ich czynów prowadzi tylko do coraz większego zła. Czasem by oczyścić wrzód trzeba go rozciąć. Czasem zamiast stawiać kolejne podpory, lepiej pozwolić by się zawaliło, i zbudować od nowa. (Za prawdę powiadam wam, jeśli widzicie konstrukcję chwiejną - popchnijcie ją!) Czasem trzeba pozwolić by ludzie cierpieli za swą głupotę - po to by wreszcie zrozumieli ze to za sprawą swej głupoty cierpią.

re-komentarz Autora:

czy ludzkość w obecnym kształcie jest GODNA uzdrawiania?
Unikałbym ocen. Z mojego punktu widzenia wydaje mi się, że ludzkość jest chora. Jeśli jestem szamanem, powinienem starać się uzdrowić, albo pozwolić, by choroba zaowocowała zdrowiem (doświadczenie choroby może też uczyć). Jednakże jako człowiek nie jestem w stanie ocenić obiektywnie danej sytuacji. Być może jest to ważny etap inicjacyjny całej ludzkości, by w przyszłości, gdy będzie stała na wyższym poziomie technologicznym, nie wyrządzić sobie i innym jeszcze większej krzywdy. Proszę spojrzeć na efekt II w.ś. Pomijając całe cierpienie, co by było, gdyby tamte rządy dysponowały bronią, którą dysponują dzisiejsze? Prawdopodobnie nie pisalibyśmy dziś w necie, tylko siedzielibyśmy w jaskiniach. To doświadczenie sprawia, że jesteśmy bardziej wyczuleni na globalne konflikty. Tak samo może być ze współczesną cywilizacją. Być może jesteśmy na krawędzi katastrofy i mamy jeszcze czas, by jej uniknąć.
Czy taki "szamanizm" to nie zakamuflowany antropocentryzm?
Szamanizm służy nie tylko ludziom. Szaman niekiedy musi chronić miejsca przed wpływem ludzi. Wówczas mówi, że dane miejsce jest święte i ludzie w nim mają mniejsze prawa niż np. duchy.
Czy w naturze jest miejsce na uzdrawianie "odpadów ewolucji"? Długo się nad tym zastanawiałem, gromadziłem wiedzę i doświadczenia i według mnie odpowiedź brzmi: NIE!
To tak, jakbym powiedział, że skoro jakiś człowiek jest chory, to nie zasługuje na uzdrowienie, bo skoro jest chory, tzn że słaby, ułomny i ewolucyjnie nie godny przeżycia.
Ratowanie ludzi przed konsekwencjami ich czynów prowadzi tylko do coraz większego zła.
A co, jeśli pozwala im się na to, by sami dorośli do świadomości konsekwencji swoich czynów. To tak jak z dziećmi, można im zabraniać, chronić, albo pozwolić uczyć się i zbierać guzy. Ziemia nie raz przeżywała katastrofy, lodowce, zniknięcia całych gatunków. Ludzkość, jako gatunek też nie będzie istnieć wiecznie. Poza tym jest sporo ludzi, którzy mają większą świadomość niż przeciętny Kowalski, który wolny czas spędza przed tefałenem, z piwkiem i schabowym.
Czasem by oczyścić wrzód trzeba go rozciąć. Czasem zamiast stawiać kolejne podpory, lepiej pozwolić by się zawaliło, i zbudować od nowa. (Za prawdę powiadam wam, jeśli widzicie konstrukcję chwiejną - popchnijcie ją!)
To mi się podoba. :D Ale znowu możemy potknąć sie o ograniczenia wynikające ze zwykłej ludzkiej percepcji. Patrząc z perspektywy człowieka nie widzimy całości.
Czasem trzeba pozwolić by ludzie cierpieli za swą głupotę - po to by wreszcie zrozumieli ze to za sprawą swej głupoty cierpią.
Zgadzam się. Sam czasem cierpię za swoją głupotę. I jestem wdzięczny za okazje, w których mogę wyciągnąć mądrą naukę. Bywa, że raz nie wystarczy. ;)

   Nes W. Kruk --- autor
[foto]

6. Korzenie... • autor: Nes W. Kruk2011-04-16 19:11:37

Trzeba być mocno ugruntowanym, żeby w obecnych warunkach cokolwiek z szamanizmu zaimplementować w naszą, bez wątpienia dla mnie, niezdrową, cywilizacyjną rzeczywistość.
Wydaje mi się, że trzeba też zrewidować samą definicję szamanizmu. Odnoszę wrażenie, że zasadniczym problemem, lub błędem jest zamykanie się w granicach określonych przez naukowców - antropologów, psychiatrów, etnografów, biologów, lekarzy, itd. Tyle ze większość z tych osób, pisząc o tym, czym jest szamanizm, nie są fachowcami w dziedzinie szamanizmu, a w swojej. Mogą być świetnymi obserwatorami, ale i tak umknie im sam rdzeń (Axis Mundi) szamanizmu. Wiele doświadczeń szamańskich jest niewyrażalna, a przełożenie ich na słowo może być niezrozumiałe dla laika. Laikiem w szamanizmie jest każdy, kto nie jest szamanem. Tak samo wiedza może być opisywana i katalogowana i szufladkowana, ale i tak pozostaje wiedzą ezoteryczną, dostępną tylko dla wtajemniczonych, czyli tych, którzy przeszli odpowiednią inicjację. Nie ma co ukrywać, szamanizm to ścieżka inicjacyjna. Nie da się go zrozumieć przez czystą obserwację. Dlatego to szamani powinni mówić, czym jest szamanizm, a nie obserwatorzy, choćby uzbrojeni w narzędzia nauki. Szamanizm jest nie tylko twardą nauką, ale i sztuką. Proszę zapytać pilota, czym jest latanie. Dostaniemy zupełnie inną odpowiedź, niż tą, którą może nam dać specjalista od aerodynamiki, który nigdy nie siedział za sterami.
Tym czasem współczesny szamanizm w cywilizacji zachodu zazwyczaj wygląda tak, że uczą go osoby, które nie są szamanami. Albo są to osoby bez inicjacji i przygotowania technicznego, bez stażu i doświadczenia, które uczą technik szamańskich wyrwanych z kontekstu lub jakichś swoich mixów, albo są to naukowcy, jak M. Harner, którzy stają się autorytetami w dziedzinie, w której nie są specjalistami. Prawdziwi specjaliści giną w tym tłumie. W każdej innej dziedzinie wiedzy byłoby to nie do pomyślenia. Stąd jest tyle zamieszania wokół współczesnego uzdrawiania szamańskiego, nie mówiąc o zafałszowaniach i błędnych definicjach, które później pokutują w świadomości społeczeństwa i samych szamanów, którzy nie mają oparcia w doświadczeniu i prawdziwej wiedzy, bo przekaz został przerwany i stłumiony.
Takim przykładem współczesnego absurdu jest zakaz stosowania Świętych Roślin przez samych szamanów. Lekarzom wolno stosować i przepisywać morfinę, ale szaman, który specjalizuje się w uzdrawianiu np za pomocą ayahuaski, uważany jest za ignoranta. Co więcej, ludzie, którzy nie są specjalistami mają prawo decydować o kompetencjach konkretnego szamana zabraniając mu odprawiania świętej dla niego i jego pacjentów ceremonii. Tu również przydałyby się odpowiednie regulacje prawne, które jasno określają, kto ma prawo stosować w swojej praktyce Święte Rośliny, a kto jest tylko szarlatanem lub psychedelicznym turystą. To tak jakby zabronić chirurgowi korzystania ze skalpela, bo osoby, które nie potrafią się nim posługiwać, mogą zrobić krzywdę sobie albo pacjentowi. Mało tego, zabronić stosowania wszelkich skalpeli.
Szaman, który jest specjalistą w stosowaniu Świętych Roślin, przeszedł długoletni trening, wie, komu, gdzie i kiedy. Pan polityk w rządzie, lub aktywista tego nie wie. Nie jest specjalistą, a decyduje za specjalistę.
[foto]

7. Urząd d/s Szamanów? • autor: Wojciech Jóźwiak2011-04-17 08:40:25

Nes, piszesz:

przydałyby się odpowiednie regulacje prawne, które jasno określają, kto ma prawo stosować w swojej praktyce Święte Rośliny, a kto jest tylko szarlatanem lub psychedelicznym turystą

Już to widzę: Urząd d/s Szamanów. Pełnomocnik Rządu d/s Szamanów. Wojewódzkie komisje wydające licencje na szamanów. Szamani zarejestrowani zwalczający policyjnie szamanów niezarejestrowanych jako przestępców. Cech szamanów w izbie rzemieślniczej. Gangsterzy używający szamańskich papierów do nibylegalnego dilu dragami. Łał, łał.

[foto]

8. Re: Urząd d/s szamanów • autor: Nes W. Kruk2011-05-03 15:48:35

fot.1
Wewnętrzny dokument, lista dochodów, miesięczna rozpiska w centrum, z cenami za wizyty i usługi szamańskie.

fot.2
Certyfikat wydany przez Kenina Lapsana

fot.3
Legitymacja szamana

fot.4
Gabinet dyrektora ośrodka szamańskiego

fot.5
Tablica informacyjna organizacji szamańskiej

fot.6
Tablica nad wejściem do jednego z centrum szamańskiego, stolica Tuwy - Kyzył.

Szamanizm syberyjski w zetknięciu ze współczesną cywilizacją też potrafi się organizować. Dlaczego tam można a tu nie? Normalne centrum szamańskie, w którym jest dyrektor, pracownicy, są gabinety, w których są przyjmowani interesanci, itd. Głową organizacji jest Kenin Lapsan, z wykształcenia - historyk.

Można? Jak widać, można.

PS Zdjęcia zrobione przez T.C.

9. Re: Uzdrawianie • autor: Nierozpoznany#94592016-03-15 02:44:31

"czy ludzkość w obecnym kształcie jest GODNA uzdrawiania?"
Sam sobie zadawałem to pytanie i także miałem podobne wątpliwości, jednak uważam takie myślenie jest błędne.
Po pierwsze szaman w mieście kierowany mocą sam trafia na "chore" jednostki ,czy też "chore" jednostki odnajdują szamana ( wiedząc o tym lub nie),oczywiście i tak wymaga to rozeznania.
Po drugie człowiek jako jednostka obecnie żyjąc w chorym systemie nie jest  winny temu że jest chory, bo od dziecka jest manipulowany, okłamywany. Jak długo można żyć w "zaklamanym" świecie bez uszczerbku na zdrowiu. Oczywiście ważna jest tu również wola danego "pacjenta" i tego czy przejawia chęci do podróży w stronę "światła".

Po trzecie "primo" cytując szamana z dawnych czasów: :"Nie potrzebują zdrowi lekarza, lecz ci, co się źle mają."


Na tym zakończę.






[foto]

10. Ad 9 Chciałbym zwrócić uwagę... • autor: Roman Kam2016-03-15 22:52:35

... że kam rulez - to ja ;)
[foto]

11. Szamanizm miejski: tekst Nesa wciąż aktualny • autor: Wojciech Jóźwiak2016-03-16 08:04:37

Cieszę się, że ten tekst Nesa wypłynął na jaw z przepastnych archiwów Taraki -- Bo jest wart czytania.
Dodałem specjalny tag: szamanizm miejski. Mam nadzieję, że pojawią się następni szamani miasta, którzy zechcą w Tarace napisać.

12. Natura kontra Kultura • autor: Nierozpoznany#94962016-03-29 13:25:04

Zgodnie ze słowami autora, zawartymi w ostatnim akapicie jestem odbiorcą artykułu, jako praktyk miejskiego szamanizmu. To prawda, że dla zainteresowanych jedynie ta tematyką, a nie praktykujących, artykuł może być jedynie ciekawostką, i pokazaniem szamańskiego spojrzenia na pracę w mieście. Doświadczenia szamańskie są misteryjne, i jako takie bardzo trudno wyrazić je słowami. Gdy już jednak próbuje się to zrobić często język okazuje się na tyle niedoskonałym narzędziem, że sens misteryjnego doświadczenia pozostanie zrozumiały jedynie dla tych, którzy takie doświadczenie przeżyli.
Przede wszystkim jednak chciałem się odnieść do ostrej opozycji, w jakiej autor stawia środowisko miejskie wobec natury. Miasto dla szamana miejskiego jest naturalnym środowiskiem, i mieszkają w nim różne duchy, nie tylko negatywne. Odbieranie miasta jako miejsca, gdzie negatywnych bytów jest znacznie więcej moim zdaniem jest mylne, a wynikać może z tego, że zagęszczenie duchów w mieście jest ogromne. Skoro, wychodząc z animistycznego rozumienia świata, wszytko co istnieje, dzieje się, ma ducha, to w mieście, w którym dzieje się bardzo dużo, duchów tych jest zatrzęsienie. 
W swojej pracy spotkałem wiele duchów pozytywnych rdzennie miejskich. Takich, które chciały współpracować, wejść w relację sakralnej wymiany. Dlatego określanie środowiska miejskiego jako gorszego z samej racji bycia wytworem kultury i cywilizacji uważam za błędne. Nie mniej jest to środowisko trudniejsze, które wymaga dużej uważności i wysiłku włożonego w szamanienie. Dlatego też zgadzam się w pełni z koniecznością wyjątkowego dbania o "duchową higienę" przez regularne praktyki poza miastem. 
Moim zdaniem kluczem do powodzenia w praktyce miejskiego szamana jest zrozumienie, że natura i kultura nie są sobie przeciwstawne a uzupełniają się, są jak deszcz i susza, jak dzień i noc. Szamanowi do skutecznej pracy potrzebne są oba elementy rzeczywistości - wszak jest człowiekiem, który ani bez natury, ani bez kultury nie może funkcjonować.       

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)