Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

01 marca 2006

Tomasz Czartoryski, Marek Wolski

Szamańskie podróże z gongiem
O kąpieli w gongu, która jest współczesną odmianą szamańskiej podróży

Kategoria: Twarda Ścieżka

Doświadczenie szamańskiej podróży towarzyszy naszemu gatunkowi od zarania jego dziejów. Naskalne rysunki sprzed dziesiątków tysięcy lat dokumentują, jak istotnym elementem życia naszych przodków była ta umiejętność. Rysunki te pokazują też, że jednym z najbardziej powszechnych sposobów wprowadzania się w trans był dźwięk. Poczynając od śpiewu i gwizdania, poprzez klaskanie, stukanie i grzechotanie, po rytm szamańskiego bębna.

Około dwóch tysięcy lat przed naszą erą, wraz z nastaniem epoki brązu, pojawił się nowy instrument - gong. Na Dalekim Wschodzie używano go w świątyniach do celebracji i medytacji, a także podczas publicznych uroczystości - zwłaszcza tych związanych z duchami. W starożytnej Grecji wyrocznia w Dodonie posiadała "dźwięczący brąz" używany do wróżenia. W różnych kulturach metalowe instrumenty perkusyjne stały się częścią obrzędów religijnych i magicznych.

Kąpiel w gongu to współczesny odpowiednik szamańskiej podróży inspirowanej dźwiękami gongów, mis i innych instrumentów etnicznych. Grający na instrumentach zajmuje zwykle środek, a uczestnicy leżą obok siebie w kole. W czasie trwającego niespełna godzinę seansu niektórzy z nich odbywają prawdziwe podróże szamańskie. Oto kilka relacji spisanych przez uczestników:


To moja pierwsza kąpiel w gongu. Mistrzowska Podróż. Choć bezcielesna. Po kilku minutach pozbawiała mnie ciała, prócz głowy, ale i ta poddała się po chwili. Potem przemieniło mnie w kosmos, śladami Hermaszewskiego prosto do pracowni plastyki gliny. Mogłam wylepić sobie przyszłość. Dziecię w moim łonie tańczyło. Po raz pierwszy czułam pod palcami dwa serca. Pomyślałam, że to dobry moment, żeby nawiązać kontakt z tą duszą. Dziwne, że nie przychodzi, by zająć się mną, tylko żeby zająć się innymi. Fajnie. Bardzo dziękuje za tę podróż i za energię.
Beata (Koziorożec)

Czułam kosmos i ziemię. Podróżowałam bez wydatku energii. Dźwięki wibrowały, zaklinały, czasem przestraszały. Czułam się bezpiecznie, stapiałam się w całość.
Agnieszka (Lew)

Wspaniała podróż po wszechświecie. Byłem małym pyłkiem zawieszonym gdzieś w kosmosie. Nie czułem ciężaru własnego ciała, nie czułem grawitacji. Na początku sesji miałem wrażenie, że jestem pulsującą gwiazdą. Czułem potęgę wszechświata. Czułem omiatanie dźwiękiem, a potem miałem wrażenie, że unoszę się na poduszce z dźwięku. Intuicyjnie czekałem na przepływ intensywnego natężenia. Ostatnie wrażenie: sesja trwała zbyt krótko. Czuję się zrelaksowany.
Roman (Ryby)

Jak to się dzieje, że dźwięk tak szybko może wprowadzić nas w odmienne stany świadomości? Zacznijmy od tego, że słuch jest o wiele ważniejszym zmysłem, niż zwykliśmy sądzić. To pierwszy zmysł, który pojawia się w trakcie rozwoju płodu i ostatni zmysł, który odchodzi wraz z życiem (dlatego Tybetańska Księga Zmarłych jest odczytywana umierającym). Słuch ma bardzo mocny związek z powstawaniem emocji. Żeby to stwierdzić wystarczy obejrzeć filmowy horror najpierw normalnie, a potem po wyłączeniu głosu - większość nastroju grozy buduje ścieżka dźwiękowa.

Zdaniem Junga muzyka sięga do najgłębszych archetypów naszej świadomości. Podobnego zdania jest starotestamentowy Izajasz, który stwierdza: Słuchaj, a twoja dusza będzie żyć (55:3). Jeszcze dalej idzie Beethoven mówiąc: Muzyka jest większym Objawieniem niż cała mądrość czy filozofia. W jaki sposób dźwięk mógłby tak potężnie oddziaływać na człowieka? Przedstawmy najpierw interpretacje naukowe.

Kluczowym pojęciem w zrozumieniu potęgi dźwięku jest rezonans. W fizyce rezonans oznacza skłonność systemu do absorbowania większej energii, jeśli częstotliwość drgań odpowiada naturalnej częstotliwości drgań tego systemu.

Co to jest naturalna częstotliwość? Weźmy do ręki gitarę i szarpnijmy jedną strunę - usłyszymy jak wibruje z naturalną (dla siebie) częstotliwością. Energia dostarczona przez palec wprawia cząsteczki tworzące strunę w wibracje - zgodne z jej naturalną częstotliwością.

Posłużmy się popularnym przykładem rezonansu: jeśli położymy gitarę obok głośnika, z którego płynie muzyka, to struny gitary zaczną drgać reagując na dźwięki. Jednak te dźwięki które "nie odpowiadają" strunie z uwagi na jej długość i stan napięcia bardzo szybko ulegają osłabieniu a wibrują dalej te o odpowiedniej-naturalnej częstotliwości.

Spośród wszystkich znanych instrumentów gong posiada najbogatszą i najmocniejszą zdolność wprawiania różnych obszarów istoty ludzkiej w rezonans. Powróćmy do opisów doświadczeń tego rezonansu:


Uczucie ucisku, mrowienia na czubku głowy a pod koniec nad lewą półkulą. Stałam na skale, w dole wzburzone wody oceanu podnosiły się, aż wicher i fale zmiotły mnie w toń. Czułam jak by mnie już nie było, byłam wodą, falą, luz, wolność, swoboda. Dziękuje serdecznie za cudowne chwile.
Halina (Panna)

Dźwięki kojarzą mi się z narodzinami gwiazdy lub planety oraz rytmem wewnętrznym ziemi, łączenie gwiazd oraz galaktyk, mieszanie materii kosmosu. Wspaniałe doświadczenie.
Michał (Lew)

Jestem na trzeciej kąpieli w gongach, tę odebrałam najmocniej. Był to totalny masaż całego ciała a szczególnie splotu słonecznego. "Wejście" nowego źródła dźwięku wzmagało ponowną falę głębokich odczuć i nacisku we wszystkich czakramach, oprócz korony? Wibracje, kłucie itp. najmniej w stopach i w dłoniach.
Zofia (Strzelec)

To była podróż przez narodziny układu słonecznego. Odczucia w ciele- początkowo duża ilość myśli, potem ucisk (bardzo wyraźny chodź nie uciążliwy) na sercu i w czole. Potem zwierzęcy strach (jakby miała mnie pochłonąć jakaś czeluść). Myśli o tym co w domu. Pod koniec różne odmiany bólu. Koniec- relaks, oczyszczenie. Dziękuję.
Dorota (Wodnik)

Według badaczy z NASA, poszczególne części ciała ludzkiego wibrują z różnymi naturalnymi częstotliwościami i reagują (rezonują) na obecność takich częstotliwości w otoczeniu. Na przykład całe ciało wibruje tak: leżące - 2 Hz (wibracje na sekundę), stojące (rozluźnione) - 4-5 Hz, siedzące - 5-6 Hz. Kręgosłup - 8 Hz. Głowa 20-30 Hz (podczas siedzenia 2-8 Hz). Bębenek ucha - 1000 Hz. (NASA-STD-3000/Vol1/REV.A)

Podobnie różne częstotliwości wibracji można przypisać falom mózgowym. Cykle aktywności bioelektrycznej mózgu układają się w fale mózgowe o charakterystycznych częstotliwościach. W znacznej mierze odpowiadają one rozmaitym stanom świadomości człowieka. Naukowcy różnią się w opiniach na temat zakresów częstotliwości poszczególnych fal, najczęściej jednak przyjmuje się, że np. falom o częstotliwości od 8 do 15 Hz (beta) towarzyszy rozluźnienie i kreatywność, a falom o częstotliwości od 4 do 7 Hz (theta) - trans, wizje, medytacja lub świadome śnienie.

Wykorzystywany w podróżach szamańskich dźwięk, zwłaszcza mocno wibrujący, powoduje zarówno zmiany w rytmie fal mózgowych, jak i oddziałuje na poszczególne części ciała. Ponieważ u różnych ludzi częstotliwości związane z poszczególnymi stanami umysłu i rezonansem organów mogą się dość znacznie różnić, instrument produkujący pełne spektrum wibracji oddziałuje najskuteczniej. Takim instrumentem jest gong.


Dużo wrażeń w ciele: drżenie, zmieniające się w wibracje; praca konkretnych organów wewnętrznych (gł. wątroba), także czakra serca i splotu słonecznego
Wrażenia mentalne: kolory, obrazy (podróże, krajobrazy, osoby znane i nieznane)
Ogólnie: wrażenia pracy z całym ciałem, oczyszczenie, ulga, duży spokój, relaks.
Wanda (Rak)

Byłam w kokonie światła, silne drgania mojej podstawy, przechodzące w stan pobudzenia (jak orgazm). "Ciemność", znowu światło, jestem naprzeciwko ziemi, widzę dużą energię, wokół niej widzę gwiazdy i znowu ciemno, jestem w kokonie światła złoto-żółtego. Widzę siebie i nie siebie, jestem w łodzi indiańskiej i płynę, potem czuję wokół siebie Indian, jestem z nimi. Jestem w szałasie znowu ciemno i znów w kokonie światła. Widzę kule kryształowe, pełno ich, przemieniają się w małe aniołki, jest ich bardzo dużo, czuję bardzo silny przepływ energii.
Iwona (Bliźnięta)

EWOLUCJA...
Jestem podwodną syreną, którą fale morskie wyrzuciły na piaszczystą plażę.
Jest chłodno i pochmurno.
Jestem w łonie matki. Budzę się z chaosu.
Wszechświat na mnie patrzy. Zastanawia się nade mną.
Stwórca doskonali moje wnętrze.
Jestem w kosmosie. Jestem gwiazdą. Patrzę na planety.
Jestem wskazówką zegara odmierzającego czas. Mam tysiąc lat.
Jestem dźwiękiem, a Ty moim Mistrzem.
Jestem dźwiękiem, który płynie w przestrzeni.
Jestem, ale mnie nie ma. Jestem?
Wciąż rodzę się na nowo.
Moja podróż jeszcze się nie skończyła....
Agnieszka (Baran)

Czułam się jakbym przemierzała Wszechświat. Jakbym dążyła do czarnej dziury. Odczuwałam, że jestem częścią materii, która wiruje. Czasami zostałam wyrzucona do lepszego, miłego świata. Czułam się zespolona z przyrodą.
Danka (Koziorożec)

Nasuwa się pytanie o naturę wizji napotykanych w szamańskich podróżach. Czy są to tylko produkty psychiczne, nie mające żadnych odpowiedników w intersubiektywnej rzeczywistości? Odpowiedź na to pytanie jest w naszej kulturze ciągle jeszcze sprawą światopoglądu, a nie wiedzy.

Dlatego odwołajmy się do wiedzy tych, których doświadczenie wyrosło ponad codzienność. Czym dla szamana lub mistyka jest świat? Starając się pozostać najbliżej kategorii fizycznych, można powiedzieć, że świat jest wibracją. Podwójnie narodzeni mówią najczęściej o Świetle, Słowie, Dźwięku jako istocie naszego świata.

Według wierzeń australijskich Aborygenów - ciągle pamiętających dreamtime - Przodkowie stworzyli świat przy pomocy pieśni. Święte teksty Hindusów, Upaniszady, mówią: "Zaprawdę Słowo [OM] to Brahman; Słowo to jest zaiste Najwyższym, kto je pozna ten zrozumie - i wszystko zdobędzie" (Kata Upaniszad).

Zaskakująco zbieżne jest sformułowanie z Ewangelii wg św. Jana: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo." Księga Rodzaju precyzuje: "I rzekł Bóg: Niech się stanie Światłość". W powstałym jeszcze wcześniej tekście staroegipskim czytamy o Śpiewającym Słońcu, które stworzyło świat swoim Krzykiem Światła.

Z lektury hinduskich Wed wynika, że wibracja jest przyczyną i naturą wszechświata. Występuje tam pojęcie Nada Brahma - pierwotnego dźwięku (mantry-wibracji), manifestacji Boga stwarzającego wszechświat. Podobnie w Biblii, gdzie: "na początku było Słowo".

Najwyższy Bóg to ten bez atrybutów, neti neti - ani taki, ani taki; wszystko co wyobrażalne istnieje w Nim w stanie potencjalnym ale jeszcze nie spełnionym. Nieprzejawiony Bóg dokonuje manifestacji świata za pośrednictwem wibracji. Nieprzejawiony Bóg czy też świat ukrytych wymiarów to w nauce Wed "nieuderzony dźwięk" (anahata nada). Jego przeciwieństwo to nasz pozornie materialny świat przejawiony - "uderzony dźwięk".

Co na to współczesna nauka? Najnowsze koncepcje fizyków prezentują cząstki subatomowe jako wibracje jeszcze mniejszych superstrun, zawierających w sobie ukryte wymiary. Teoria superstrun zakłada, że to, co nazywamy cząsteczkami - elektronami, fotonami, grawitonami - to w rzeczywistości różne stany wibracyjne tych samych strun. Masa cząsteczek może zostać określona na podstawie wibracji strun, czyli mówiąc inaczej zależy od "nuty", którą struna gra.

Odkryć potwierdzających intuicje Oświeconych jest coraz więcej, nie czas i miejsce by mówić tu o nich obszerniej. Na podsumowanie tego wątku cytat z książki Poszukiwanie jedności: nauka i mistyka, autorstwa Renee Weber:

Do dziś nauka poszukuje granic natury, mistycyzm zaś jej bezgraniczności, nauka - kropelki w oceanie, mistycyzm zaś - fali. (...) Wydaje się, że w dobie mechaniki kwantowej i post-kwantowej nauka i mistycyzm - dwie siostry przez długi czas oddzielone od siebie - zaczynają się coraz silniej przyciągać.

Wróćmy jeszcze do gongu i przyjrzyjmy się jeszcze innym sposobom jego oddziaływania:


Dźwięki od razu przeniosły mnie w inny wymiar, jakby w środek pędzących chmur, zorzy polarnej, czasami w głębię morską, czasami dramatyczne, przerażające, których nawet się bałam, jakbym chciała od nich uciec, schować się, ale jednocześnie byłam, zauroczona.
Przywołałam dwie energie do siebie i w dwóch momentach przeszły przeze mnie. Nie jestem pewna czy tylko przeleciały przeze mnie , czy pozostawiły jakąś smugę energii we mnie.
Miałam niespodziewane spotkanie ze swoimi dorosłymi, samodzielnymi dziećmi, najpierw z córką, którą jakby coś namawiało na spotkanie ze mną, potem z synem, który się na mnie gniewa, a w dzisiejszym przeżyciu przyszedł do mnie uroczysty, dumny ze spotkania ze mną, potem jakbyśmy świętowali bardzo uroczyście, nasze pojednanie. Pełne pojednanie, całościowe.
Maria (Panna)

Szczęście, spokój. Uczucie zimna, pulsowanie w czakramie korony i w trzecim oku, w pozostałych czakrach gorąco, które trwa do teraz. Absolutna harmonia.
Maria (Ryby)

Przepływały przeze mnie fale. Drgały mi nawet cebulki włosów. Wewnątrz dłoni miałam cały czas ciepłe kule. W czasie wybudzania drgała mi prawa stopa. Duch nie chciał wracać do ciała, słyszałam tylko bicie serca.
Hanka (Wodnik)

Dźwięki jak sito przechodziły przez całe ciało wybierając złe emocje, zmęczenie i ból.
Wszystko odeszło gdzieś na zewnątrz. Dźwięk jak woda oczyszczający, chłodny.
Katarzyna (Ryby)

Na zakończenie opis fenomenu gongu zaprezentowany przez Kristine Schneider i Jorgosa Canacakisa pochodzący z ich książki Heilsamer Umgang mit Schwingungen ('Leczenicze posługiwanie się wibracjami'):

Poprzez swą doskonałą okrągłość gong odpowiada na nasze wołanie o pełnię i harmonię. Jego promieniujący blask przypomina nam kulę ognia na firmamencie. Dzięki swobodnemu zawieszeniu i własnemu napięciu gong - nawet nie dotknięty - ciągle wibruje. Reaguje na najmniejsze wibracje w przestrzeni. Gong przemawia do ciała i zwraca nam uwagę na to, w których miejscach jesteśmy przepuszczalni, a w których nie. Gong dotyka tych miejsc, które są zasklepione tak długo, dopóki się nie otworzą. Wszelkie doświadczenia są możliwe: od zwykłego rozluźnienia do niemal rozrywającej nas polaryzacji.
Większość słuchaczy jest porwana przez gong jako źródło siły życiowej, do którego mogą się podłączyć. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że gong budzi nasz własny rezonans, bo przypomina nam o naszym własnym rdzeniu wibracji i naszej wrodzonej zdolności wibrowania. To jądro w nas, nasz środek, czeka na to by coś do niego przemówiło, nawet jeśli był on przez całe lata niemy i zasypany. A gong potrafi po mistrzowsku - jak żaden inny instrument - odnaleźć ścieżki prowadzące do tego jądra.

Dla nas gong jest zwierciadłem, mistrzem, portalem. Dla was będzie tym, na co jesteście gotowi. Życzymy wam wielu własnych, transformujących podróży z gongiem.

W rezonansie,

Tomek Czartoryski
Marek Wolski





Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)