Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

01 stycznia 2020

Sandra Dumroc

z cyklu: Dziennik Sandry Dumroc (odcinków: 36)

Szczur pilnuje muszli a Barany sałaty - Zapis 29

Kategoria: Sny i wizje

« Posłuszni śledzą Tarakę - Zapis 28 Unicestwienie marsa i toga w kolorze purpury - Zapis 30 »

Sen z 29.12.2019

Szłam nadbrzeżem, wiał bardzo mocny wiatr, bo prawie porwał 3 namioty, które stały na plaży. Jak przechodziłam obok nich, miałam je po prawej stronie. Doszłam do jakiegoś małego rozlewiska, było tam brudno, wszystkie śmieci tam się zatrzymywały, ale też było tam dużo muszli. Zaczęłam szukać i znalazłam taką dużą, wielkości dłoni i bardzo ładną. Naglę podpłynął do mnie szczur wodny, był jasnego koloru i wyglądał mi na samicę, myślałam, że chce mnie zaatakować, ale poprosił o jedzenie, więc dałam mu kawałeczek marchewki, jak zjadł dałam mu resztę. Później znalazłam się na drodze krajowej i łapałam okazję, było ciemno, przejeżdżały tylko tiry, zaniepokoiłam się, pomyślałam, że to nie jest bezpieczne, więc zrobiło się jasno i zatrzymała się moja koleżanka Beata. Jechała małym białym samochodem, ciasnym garbusem. Usiadłam na tylnym siedzeniu, a ona podała mi elektrycznego papierosa, zapytałam gdzie jest popielniczka, pokazała mi na drzwi, w nich był pojemnik wypełniony białymi petami z papierosów linki. Powiedziała, żeby się zaciągać, ale ja nie wiedziałam jak, bo to był dziwny papieros, cholera wie, z której strony był ustnik, przypominał rekwizyty, jakie widziałam w filmie o kapitanie Nemo. Zaciągnęłam się i to nie był tytoń (jestem byłym palaczem), to były aromaty owoców, kwiatów i ziół, jak kadzidło.


Sen z 30.12.2019

Widziałam dokument z numerem zaczynający się na ETPH/ ( zapis liczbowy).

Nie wiem, czego dotyczył, zapamiętałam tylko cześć jego oznaczenia.


Sen z 31.12.2019

Pojechałam na zjazd, wraz z kilkoma osobami, moimi znajomymi. Mieliśmy rezerwację w jakimś hotelu, ale ogólnie dziadowskim. W przypadku mojego pokoju rozleciały się schody łączące dwa podesty i trzeba było dawać wielki krok, żeby do niego wejść, zawołałam właściciela, żeby to naprawił. Na jedną noc zabrałam strasznie dużo ubrań. Potrzebowałam sałaty, przypomniałam sobie, że za domem w śmietniku widziałam taką. Wyszłam z budynku, tylko że byłam boso i pomyślałam, że jest zima (chociaż nie było śniegu) i że będzie strasznie zimno, ale okazało się, że nawet jest przyjemnie.

Tylko że za chwilę doszłam do takiego lasku przy śmietniku, miałam go po prawej i tam strasznie bolało jak szłam, jakbym szła po igłach i twardej zamrożonej, ostrej ziemi, ale jak zwolniłam i zaczęłam iść uważnie, było już lepiej. W śmietniku znalazłam piękne sałaty, i chyba jabłka i brokuł. Były jędrne i zielone po oberwaniu wierzchnich liści. Zobaczyły to dwa pasące się barany i zaczęły mnie gonić. Zaczęłam uciekać, dobiegły do mnie, ale okazały się wielkości do połowy łydki, więc już się nimi nie przejmowałam, miały jasne ubarwienie i w sumie wyglądały jak owce.

Chciałam się wykąpać, ale wszyscy się kąpali, łazienka cały czas była zajęta, jak wróciłam z tą sałatą, to cała moja walizka walała się po jakimś stole, wszędzie były moje majtki, ktoś je wszystkie oglądał, zaczęłam wkładać z powrotem do walizki, okazało się że tych majtek miałam ze 30 par, wszystkie nowe, markowe i zadbane, ale jakimś cudem 3 pary były sprzed kilku lat, w których nie chodzę, ale z przyzwyczajenia i sentymentów nie wyrzucam. Zrobiło mi się głupio, że ktoś te stare majtki widział. Zaczęłam już się dobijać do łazienki, bo zaraz mieliśmy wyjść, a ja miałam tylko włosy umyte. Wreszcie weszłam na siłę, po ręcznik, bo chciałam skorzystać z drugiej na piętrze. W łazience zasłona prysznicowa była biała, w niebieski drobny wzór, jak etniczny czy kwiatowy, złapałam czysty ręcznik, powąchałam, czy nie śmierdzi stęchlizną, bo w słabych hotelach to norma, był ok, miał zapach wygotowanej pościeli. Też był biały w drobny niebieski wzór jak zapisy jakimś ozdobnym pismem albo kartka książki, owinęłam się nim bo, byłam naga (ciało piękne, idealna linia), na ramionach miałam mój mniejszy ręcznik złocisto-żółty. Wyszłam, żeby przejść do tej drugiej łazienki przez mały plac, i wtedy przyjechała grupa ludzi i zaczęli zabierać naszych, łapali i wlekli po ziemi za nogę jak dzikusy. Zresztą oni tak wyglądali jak "fantasy", dowódca był muskularny, nie widziałam twarzy, miał tylko przepaskę na biodrach i ozdobne naramienniki, wysokie skórzane buty albo jakieś ozdobne ochraniacze na piszczele i miał broń, długą, wyglądała jak kosa bojowa z zakrzywionym ostrzem na końcu. Trzymał ją w prawej ręce i ostrze skierowane było do ziemi. Zanim się obudziłam, pomyślałam "no pięknie, nie dość, że naga, to jeszcze będą mnie wlec po ziemi."

Dziennik Sandry Dumroc: wstęp na końcu

Od 2017 dokumentuję drogę w snach.
Na początku była trochę wyboista, ale zaczyna być coraz bardziej spójna i zamknięta w konkretnej formie.
Sandra Dumroc jest moim awatarem w snach.

Korekta przez: Radek Ziemic (2020-01-01)



« Posłuszni śledzą Tarakę - Zapis 28 Unicestwienie marsa i toga w kolorze purpury - Zapis 30 »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)