Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

30 września 2003

Mariusz Sarkan

Szkoda Niederschlesien
Ziemie zachodnie, Dolny Śląsk, przesiedleńcy, zakorzenienie, historia

Kategoria: Podróże i regiony
Tematy/tagi: regionyŚląsk

Z dużym zainteresowaniem przeczytałem artykuły, w których zostały poruszone problemy zakorzenienia na tak zwanych Ziemiach Zachodnich czy Odzyskanych. Poruszył Pan problemy, które mnie zaczęły nurtować już bardzo dawno temu i byłem ciekaw, czy znajdę ludzi, którzy odczuwają je w sposób podobny.

Urodziłem się na Dolnym Śląsku, tuż przy granicy polsko-niemieckiej i polsko-czeskiej, na skraju Górnych Łużyc. Urodzony na Dolnym Śląsku, ale wychowany w całkiem innym wymiarze - użyję tego określenia - duchowym. Mój ojciec pochodził z rodziny litewskiej z domieszką białoruską (a i może łotewską); cała ta część rodziny zamieszkiwała region Bracław-Widze-Ignalina - obecna Litwa i Białoruś. Część żyje tam nadal, część przeniosła się aż do Petersburga - wtedy jeszcze Leningrad, część do Polski - na Pomorze lub na Dolny Śląsk.

Rodzina matki, polsko-ukraińska, o zdecydowanej przewadze elementu ukraińskiego, gdyż babcia Ukrainka tworzyła dom - jego duch był stricte prawosławny, wschodniosłowiański, choć już w języku polskim i z katolicyzmem w tle.

Wyrastałem przy rodzinie matki, karmiony byłem obficie krajobrazami Wołynia, słowami ukraińskimi, bajkami, historyjkami, obrzędowością prawosławną. Rodzina ojca zamieszkała daleko na Pomorzu miała oczywiście ilościowo mniejszy wpływ, ale jakościowo chyba większy. Raz do roku odwiedzana na Pomorzu rodzina - rozmowy z bardzo nieufną babką, która używała białoruskiego z kilkoma litewskimi słowami na określenie specyficznych obrzędów czy zwyczajów... Niestety, bardzo było trudno wyciągnąć od niej coś więcej... Strach, nieufność, że się nie jest Polakiem - tylko kimś trochę innym... Ojciec przed śmiercią próbował spisać to, co pamiętał jeszcze ze specyficznych obrzędów litewsko-białoruskich, lecz nie zdążył; nauczył mnie kilku słów litewskich i białoruskich. Pozostały w pamięci jakieś bajki i opisy życia, na przykład atak wygłodniałych wilków na wieś...

Nigdy nie odwiedziłem tych terenów - a miałem okazję - jednak mentalnościowo chyba tam pasuję, do tej nostalgicznej Północy - małomównej, zamkniętej w sobie, lecz chowającej w sobie ogień. W Niemczech - jestem filologiem germańskim - wyglądem brany jestem zawsze za kogoś ze Szlezwiku, Danii albo Szwecji...

Wychowywany byłem duchowo w tych wyżej wymienionych klimatach. Aby skomplikować sprawę, moim pierwszym wysokim językiem - przepraszam za to określenie - był rosyjski. Pierwsze książki i gazety były po rosyjsku, Ogoniok na przykład. Od liceum nastawiałem zawsze swój odbiornik na rosyjskojęzyczne stacje - Radio Swoboda, BBC - ich program kulturalny był wyjątkowo bogaty i nasiąknąłem nim bez reszty. Dopiero potem przyszły łacińskie litery języka i polskie książki.

Jednak rosłem na Dolnym Śląsku, na tym nieznanym terytorium. Wystarczyło tylko pogrzebać łopatką w piasku za stodołą babci i znajdowało się niemieckie monety, a w stodole były jeszcze butelki i talerze z niemieckimi napisami. Nie zapomnę nigdy niszczenia niemieckich cmentarzy: niwelowania grobów, niszczenia przepięknych grobowców. Gier starszych kolegów w piłkę nożną czaszką... Ta ziemia miała być czysto polska bez innych śladów.

Zawsze dziwiło mnie, jak można tu czuć się u siebie? Zostały domy, kościoły, dworki, pałace, łąki, lasy, zwierzęta - zniknęli ludzie. Zostali wymiecieni, ludzie zamieszkujący tutaj ciągle od stuleci, mówiący po słowiańsku czy w różnych dialektach niemieckich zostali wymazani z tych ziem. I zostały duchy - duchy umarłych przodków... Duchy, które żyły już wśród innych, wśród kolonistów. Zostały piękne, wielkie miasta: Wrocław, moja ukochana Jelenia Góra - lecz są one sztuczne, nie mają ducha; ludzie mieszkający tutaj nic nie wiedzą o tym świecie, w którym żyją.

Może Łódź jest brzydka - ale kiedy tam pierwszy raz przyjechałem, odczułem, że to miasto ma DUCHA. Tak samo inne: i Kraków, i Sieradz, i Skierniewice...

Miasta na Dolnym Śląsku tego Ducha nie mają - są sztuczne i nudne. Mają piękne budynki - piękny materiał, lecz zawsze odczuwałem brak ducha. Zawsze odczuwałem sztuczność życia tutaj - bycie kolonistą - a bycie kolonistą nie pasowało mi nigdy...

Lansuje się obecnie pojęcie małej ojczyzny, regionalizmu - i słusznie. Lecz jak budować małą ojczyznę na Dolnym Śląsku? Zaczynać od 1945 roku, czyli zniszczyć bogactwo epok wcześniejszych, tę piękną dolnośląską przeszłość, słowiańsko-germańską, wyrażaną jednak w języku hochdeutsch. Czy uczyć się o wielkim mistyku Jakobie Boehme, jak o swoim? A mieszkał on zaledwie 25 kilometrów od miasta, gdzie ja żyję.

Ile osób wie, ilu noblistów pochodziło z Breslau?

Tragiczne jest, że polska młodzież urodzona na tych terenach nie zna historii swoich wiosek i miast, i uczy się tylko historii Korony i Wielkiego Księstwa - są wyjałowieni, są obcymi duchowo w tej krainie. Większość ich jest nastawiona strasznie szowinistycznie, anty-śląsko - zrównaliby wszystko i postawiliby piękne bloki. Oni nie odbudują ciągłości historycznej, oni nie sięgną po Ducha tych ziem, nie połączą się z duchami byłych mieszkańców tych ziem.

Wątpię, aby do Korony - posłużę się tym historycznym określeniem - dochodziła świadomość zagłady całego landu, specyficznej krainy kulturalnej - Niederschlesien.

Od dzieciństwa czułem się tutaj nieswojo - wśród obcych budynków i duchów. Zawsze czułem się wykorzeniony, miałem poczucie życia wśród Obcego, bycia wrzuconym w inny wymiar, wymiar pozbawiony żywych ludzi, a napełniony kolonistami, którzy czasami przypominają barbarzyńców sposobem zachowania. Dziwiło mnie, jak można tak szybko się tu zaaklimatyzować, uznać za swoje - nie znając niczego. Ale można! Powstał specyficzny typ człowieka: bez przeszłości, bez kontaktu z ziemią, właściwie z lekceważącym stosunkiem do tych terenów, gdzie się wyrosło...

Szkoda Niederschlesien.

Mariusz Sarkan

30 września 2003


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)