Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

17 kwietnia 2012

Wojciech Jóźwiak

Szukam miejsca na warsztaty
Najpilniejsze potrzeby już zaspokojone:) Ale przeczytać warto...

Kategoria: Twarda Ścieżka
Tematy/tagi: warsztaty w terenie
Uwaga: Pilne potrzeby na miejsca warsztatowe na ten sezon mam już zaspokojone, ale zachęcam do przeczytania, ponieważ w dalszej perspektywie wciąż szukam nowych i ciekawych miejsc. ---- WJ.

Szukam miejsca na warsztaty – te nazywane szamańskimi, albo warsztatami Twardej Ścieżki, albo warsztatami przemiany. Dlaczego szukam? Bo z warsztatami trzeba wędrować! Warsztaty (o których tu myślę) w dużym stopniu polegają na pracy z terenem, na wykorzystaniu właściwości terenu, danego miejsca – i każde miejsce czegoś trochę innego uczy, wysyła inne sygnały, oferuje inne doświadczenia.

Serdecznie dziękuję Wszystkim, którzy napisali do mnie, polecając swoje Miejsca, tzn. takie, których są gospodarzami lub swoje ulubione.
Mam nadzieję, że będzie to początkiem nowych wypraw i przygód!
WJ, 18 kwietnia 2012

Jakiś czas temu miałem nawet taką wizję, pomysł, żeby z zasady ze swoimi warsztatami wędrować po świecie - no, powiedzmy skromniej, po Polsce i okolicach. I w ten sposób badać „duchy” różnych miejsca i wchodzić w interakcję z nimi. Właściwe, to tę wizję realizuję, bo do tej pory prowadziłem swoje warsztaty (chyba) w 13 miejscach, a jeśli dodać pojedyncze szałasy potu lub chodzenia po ogniu, to tych miejsc będzie jeszcze kilka więcej.

Co jest potrzebne, aby pewne miejsce było dobrym miejscem na warsztaty?

  • 1) Gospodarz/gospodyni, czyli właściciel i zarządca tego miejsca. To jest bezwzględnie warunek numer jeden! Od osoby gospodarza/gospodyni zależy właściwie wszystko. Gospodarz chroni to miejsce. Ja i uczestnicy zjawiamy się na chwilę, na czas warsztatów, ale gospodarz jest tam stale - i to od niego/niej głownie zależy, jak to miejsce i to co się na nim dzieje, jest postrzegane przez ludzi z okolicy. W jakich jest stosunkach z sąsiadami, z całym lokalnym „układem”. Gospodarz powinien być dobrze zakorzeniony, dobrze wrośnięty w swój teren. No i powinien być jednoznacznie pozytywnie nastawiony do warsztatów. Cień nieufności, dystansu, nastawienie „wy tu się bawcie, a ja popatrzę...” - potrafi popsuć warsztatową zabawę. Warsztatowa grupa musi czuć się chciana, kochana i dopieszczona. To jest konieczne, a nawet: takie są reguły tego biznesu.
  • 2) Nie-zajęcie miejsca. Warsztaty nie idą dobrze w miejscach, które są w zbyt dużym stopniu zajęte przez inną działalność ludzką. Potrzebujemy miejsc, gdzie można po prostu iść przed siebie, na przełaj, nie trzymać się dróg, nie omijać ogrodzeń, siatek, drutów (broń bóg) kolczastych. Pewne miejsca, np. las, mogą się komuś (zwłaszcza „miastowemu”) wydawać puste, ale jeśli las jest równą plantacją drzew na ścięcie, albo właśnie trwa wycinka, albo sadzenie, albo w ogóle kręcą się fachowcy z maszynami, to dla naszych potrzeb ten las jest bardzo zajęty, obłożony przez innych i pełen nieprzyjaznych energii. Podobnie się dzieje, kiedy (zbyt natrętnie) strzelają myśliwi lub kłusownicy – akurat dla mnie to jedno. Podobnie jak jest wojsko i poligon. Albo typowi turyści, ci piwno-grilowi umpa-umpa.
  • 3) Palenie ognia. Na moich warsztatach dużo dzieje się z ogniem. Ogniska do grzania kamieni do szałasu potu i do robienia żaru do chodzenia po nim, bywają duże i je widać. Nie mogą one nikomu przeszkadzać! Nie może być tak, że ktoś z zewnątrz przyjdzie w czasie ceremonii i zacznie się tym interesować lub zrobi awanturę.
  • 4) Dyskrecja. Nie może być gapiów, podglądaczy, kręcących się wędkarzy, kapiących się ani zbieraczy grzybów.
  • 5) Wymogi „hotelowe”: przeważnie na warsztatach śpi się w namiotach, więc potrzebne jest miejsce pod namioty; ale przydaje się kilka miejsc noclegowych dla tych, co bez namiotów, zresztą niektórzy wolą sypiać pod dachem. Do tego normalne agroturystyczne jedzenie i mycie.
  • 6) Byłoby super, gdyby był dostęp do wody - jeziora, rzeki itp. - gdzie by można się kąpać, a może nawet robić jakieś wodne praktyki. Ale wiele warsztatów prowadziłem bez tego.
  • 7) Pewne atuty miejsca trudno przewidzieć. Na warsztatach może „zagrać” np. pusta stodoła (jako miejsca na działania gdy pada deszcz), altana, piwnica (kiedyś w takiej robiliśmy ćwiczenia z wchodzeniem w lustra!), wykop po żwirze, drzewa... Na pewnych warsztatach które w Polsce prowadził David Thomson znakomicie zagrał drewniany szkielet nieskończonego domu – okazał się być prawdziwym miejscem mocy!
  • 8) Dobrze działają stare drzewa. Nie tylko w samym miejscu ale w ogóle w okolicy. Widzę to wręcz tak, że tak gdzie są stare drzewa, „duch” okolicy rośnie, jej energia się podnosi – a gdzie starych drzew nie ma, energia gwałtownie spada, a duch nędznieje.
  • 9) Dobrze, gdy ziemia jest miękka i łatwo jest wykopać „groby” do praktyki zakopywania.


Jeśli znasz takie miejsce, gdzie mógłbym prowadzić warsztaty, albo sam jesteś jego gospodynią/gospodarzem – napisz do mnie, red@taraka.pl lub przez FaceBook.

Możliwe, że już w tym sezonie zrobimy tam warsztaty.


Przy tym uwaga: Sezon szamańskich warsztatów jest dłuższy niż turystyczny, to nie tylko lipiec i sierpień. Dla nas lato zaczyna się w marcu/kwietniu, kończy w październiku lub nawet w listopadzie.

Uwaga 2: To miejsce nie musi być w Polsce. Może być w Niemczech, Czechach, Słowacji, Węgrzech, Litwie, Łotwie, Ukrainie... Dalej też.


Wojciech Jóźwiak


Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)