zdjęcie Autora

14 października 2008

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki Zero (odcinków: 14)

Tajemnica łysowłosych


« Zjazd Taraki 3-5 października 2008 Światowid turecki »

Długowłosi, szorstkowłosi, łysowłosi

Długość włosów była nieusuwalną różnicą pomiędzy pokoleniem moich rodziców i moim. My pragnęliśmy nosić długie włosy – mówię o latach, kiedy moje pokolenie chodziło do szkoły albo na studiach miało zajęcia z wojska, gdzie przymusowo wysyłano do fryzjera. Dla pokolenia rodziców, pokolenia wojennego, namiętność ich dzieci do włosów była niezrozumiała i dziwaczna. Tymczasem dla mnie teraz taką niezrozumiała modą, utrzymująca się od kilkunastu lat, czyli niezwykle trwałą, więc właściwie już nie modą tylko ustalonym obyczajem, który się przyjął, jest łysość czyli strzyżenie się przy skórze lub nawet golenie głów. U młodzieży męskiej, ma się rozumieć.

Jak dla starych z czasów mojej młodości niezrozumiale, obce i wstrętne były długie włosy (u młodzieży męskiej) tak dla mnie niezrozumiałe i obce jest noszenie się na łyso.

Do napisania tego w jakimś stopniu skłoniła mnie książka Kamila Sipowicza (długo- wciąż -włosego!) pt. „Hipisi w PRL-u”. Bo hipisi byli liderami długich włosów.
Pytanie jest: jakie przesłanie, jaki komunikat jest nadawany przez taką lub inną fryzurę? Bo fryzura lub długość włosów jest widocznym i głośnym komunikatem. Problem tylko z tym, jak ten komunikat przełożyć na słowa.

Hipisi swoimi długimi włosami komunikowali, że w sporze kultury z naturą są po stronie tego, co naturalne. Ich długie włosy stały w opozycji z podgalanymi i zaczysywanymi do góry, lecz ogólnie krótkimi włosami, jakie wówczas były przyjęte i którym hołdowało zwłaszcza wojenne pokolenie ich ojców. Krótkie włosy u pokolenia wojny symbolizowały dyscyplinę, poddanie się społecznemu porządkowi, gotowość na wojenny rozkaz i fabryczny gwizdek. Identycznych krótkich-podgolonych-zaczesanych do góry fryzur wymagali Hitler, Stalin, Eisenhower, Bierut, Anders. Jeszcze James Dean tak się czesał, chociaż dusza ciągnęła go już w przeciwną stronę. Długie włosy hipisów nie nadawały się do tego, żeby się nagle zrywać i gdzieś lecieć, ani stawać w dwuszeregu. Przeszkadzały w nakładaniu hełmu i naciąganiu maski (przeciwgazowej). Symbolizowały luz i zwis, i kontemplację chwili, były w harmonii ze zwróceniem się ku wnętrzu, a nie ku jakimś zewnętrznym i społecznym zadaniom, które długowłosi manifestacyjnie uznawali za narzucone. Długie włosy oznaczały wolność. Wolność od społecznego „musisz”.

Te długie włosy, stopniowo, naród kupił! Wprawdzie nie w wersji maksi, takie jakie nosił Lennon nie wychodząc z łóżka z Yoko Ono, ale w wersji midi, takie półdługie. Popatrzmy na zdjęcia tłumów z czasów Pierwszej Solidarności: właściwie wszyscy niestarzy mężczyźni noszą wtedy włosy półdługie. Takie około 15 centymetrów. (Ja do dziś takie włosy noszę, chociaż gwałtownie zmniejsza mi się ich liczba…) Te włosy to był podmuch wolności.

Po hipisach przyszli punkowie. Było słychać o nich w połowie lat 70-tych, pochodzili z Anglii, nie z Ameryki jak hippies, u nas nastali w stanowojennych latach 80-tych. Też użyli włosów jako komunikatu, ale całkiem inaczej niż hippies i w świadomej opozycji do swoich starszych braci. Bo o ile hippies pozwalali włosom rosnąć, płynąć i ciągnąć, to ci ustawiali włosy stercząco. Robili z nich strąki, jeże i irokezy, pióropusze niby na starogreckich hełmach. Farbowali włosy na jaskrawe kolory. Nic tu nie było naturalne, prócz samej keratyny.

Była w tym myśl. Bo hipisi idąc w naturalność wpadali w pułapkę. Oto naturalność nie zna indywidualności. Poddając się rytmom natury, jak mądre i głębokie by się one nie wydawały, rezygnujesz ze swego ja. Stajesz się masą, prądem, stadem, instynktem. Jak te tysiące jednakowych antylop gnu albo identycznych szpaków.

Punks rozpoznali tę pułapkę i swoimi sterczącymi kolorowymi włosami, wyglądającymi jak kosmiczne promieniowanie idące z głów, głosili przeciwieństwo hipisowskiego flow’u, płynącej rzeki: głosili indywidualizm. To jest ważne, co z promieniuje z mojej głowy. JA jestem ważny. Ważna! Bo punkizm był uniseksem, to kolejna różnica względem hipizmu, gdzie mimo wołania o wolny seks, obie płci nosiły się równie starannie odmiennie jak u purytanów z Nowej Anglii. Podczas gdy kobiety u punków były takimi samymi punkówami ze sterczącymi fryzurami.

Punki swoimi fryzurami wołali: Nic nie jest ważne! JA jestem ważny! To co mi w tej chwili przyszło do głowy, to jest ważne! Mój pomysł, mój świr, mój momentalny kaprys jest ważny! O ile hipisów ciągnęło do wieczności, do ponadczasowej medytacji, to punkowie byli programowo chwilowi, tymczasowi i niecierpliwi.

Astrologicznie hipisi odpowiadają symbolice Neptuna. Przez punków przemawia Uran.

Około 1990 roku wszystko to się skończyło. (Dziwna zbieżność w czasie z demokracją we wschodniej Europie.) Przyszli łysi. Z początku ich nazywano dresiarzami, drechami, czasem karkami, potem te określenia wyszły z mody, kiedy okazało się, że łyso lub króciutko nosi się więcej niż połowa młodzieży męskiej.

Inaczej niż u hipisów i punków, łysizm nie wiązał się i nie wiąże ani z żadną ideologią, ani z muzyką. Strzyżenie głowy maszynką nie ma swojego intelektualnego ani artystycznego korelatu. Za to masowość łysości jest warta uwagi. Także to, że styl ten praktykują raczej niższe klasy (warstwy) społeczne.

Ale co to znaczy? Do jakich obrazów czy wręcz archetypów odwołują się łysowłosi?

Ustalmy najpierw, jakich mieli prekursorów. Strzyżone łysiny od jakichś dwustu lat były znakiem rozpoznawczym pewnego szczególnego środowiska: cyrkowych atletów. Ale atleci do łysiny nosili wąsy, których współcześni łysowłosi jednak nie zapuszczają. Strzeżenie na łyso było czynnością karną, było znakiem wykluczenia. Strzyżono rekrutów w wojsku i więźniów. Symbolicznie oznaczało to zerwanie i odrzucenie całej dotychczasowej cywilnej fasady delikwenta. Wraz z obciętymi i zgolonymi włosami miała zostać odrzucona cała jego cywilna zaszłość. To ścinanie włosów nowicjuszowi ma sens pozbawienia go – wraz z włosami – mocy, jego mocy jako indywiduum. Co zresztą zgadza się z odwiecznymi wierzeniami, że moc jest we włosach, patrz Samson itd. Łyse ostrzyżenie jawi tu się więc jako akt LIMINALNY, naznaczający jednostkę jej dziwnym stanem: stanem „pomiędzy”, kiedy odarta jest już z atrybutów dotychczasowej swojej roli, z dotychczasowej tożsamości, a nie ubrana jeszcze w atrybuty nowej roli i w nową tożsamość. Kiedy rekrut, kot, stawał się żołnierzem, chłopcem malowanym, pozwalano jego włosom – trochę – odrosnąć. (Więźniom karnie ponawiano strzyżenie.) Osobnik odarty z włosów-mocy czekał aż dostanie nową moc, moc instytucji; zwykle była nią armia, a więc zbiorowość mająca wiele cech Absolutu.

Moda na strzyżenie się na łyso była wśród oficerów sowieckiej Armii Czerwonej. W ich przypadku można odczytać przekaz łysości, jako odrzucenie indywidualnej mocy i totalne przyjęcie mocy armii-absolutu skupionego w jej Wodzu, Stalinie. „Ja - cały – twój, Wodzu” – to był ten przekaz. W tym świetle łysość cyrkowych atletów jawi się jako przesłanie gladiatorów: oto ja gotów jestem w tej chwili poświęcić wszystko, łącznie z życiem, na ołtarzu sztuki walki, której służę.

Więzienna, garowska łysość została w tym mniej więcej znaczeniu przejęta przez mafijne skrzydło łysej młodzieży. „Jestem do dyspozycji. Jestem mocny, bo inicjowany w zło, i chce służyć silnym.”

To jest ta „mocna”, agresywna strona demonstrowanej łysości. Ale łysi są nie tylko karnie ostrzyżeni więźniowie – włosów nie mają niemowlaki. To jest drugi trop. Tym bardziej, że łyse ostrzyżenie to nie wszystko: musi być jeszcze uzupełnione napakowaniem się na siłowni i z pomocą odżywek nabraniem odpowiedniej masy ciała, od czego zanika szyja i figura robi się niedźwiadkowata. Łysy grubasek to przecież przerośnięte niemowlę! I to jest ten ideał i ten przekaz. Zwłaszcza gdy uzupełni go się luźnym ubraniem, dresem, który niby sportowy, a naprawdę naśladuje ubranko małego dziecka. Styl łysego dresiarza symbolizuje i sygnalizuje REGRESJĘ. Głosi, że jego nosiciel znajduje się w paradoksalnym stanie dorosłego małego dziecka. Jako dziecku wszystko mu wolno. (Ale nie jest to ta wolność, o której marzyli hippies i punks...) Jako małe dziecko, istota nieodpowiedzialna, może robić, do czego go popchnie animalna zachcianka, a inni mają mu ustępować, schodzić z drogi. Jako infantylnej i nieodpowiedzialnej istocie nic mu nie można zrobić. Dziecko, ale mające siłę w pięściach.

No więc TO są łysowłosi. Przerośnięte bobasy, przejrzałe dzieciaki, których rodzice jednocześnie karmią i ich się boją. To jest ten ideał.

Auto-promo Taraki Zero: wstęp na końcu

Teksty najpierw zamieszczone w tarakablog.wordpress.com, w latach 2008-10.


« Zjazd Taraki 3-5 października 2008 Światowid turecki »

komentarze

[foto]

1. Pragmatycznie • autor: Aleksandra O-J2015-01-06 18:17:28

A ja uważam ,że obecna moda na krótkie łyse pałki związana jest  z naszą sytuacją ekonomiczno -kulturową.To fryzura ciężkich czasów- na przeżycie . Nie stać nas na nadmiar złudzeń.W kulturze konkurencji, korporacyjnej ,tygrysów biznesu czy młodych wilków , panuje kult młodości. Młody i silny w wyścigu szczurów oznacza -jestem konkurencyjny, nie odpadam z gry(przynajmniej nie odpadam z powodu wizerunku, ma być zgodny z aktywnym otoczeniem ).Większość panów (i niektórych pań też) w stresowej sytuacji wyścigu szczurów lekko łysieje mając lat +/-35  (panie z powodów hormonalnych zapewne, dekadę później).Obcięcie fryzury na maxa to po prostu niezły sposób na ukrycie pierwszych objawów łysienia! Lepiej być kojarzonym z czystym oczywistym,aktywnym życiowo osiłkiem,lub neo-nazistą nawet,niż z niechlujnym starym dziadem, monarowcem,sekciarzem,bezdomnym brudasem....Za  długie włosy udowadniać ,że się nie jest nieopłacalnym pracodawcy wywrotowcem... Długie włosy pasują artystom, indywidualistom,nie harmonizują z dres kodem na giełdzie.Poza tym -jeszcze raz względy praktyczne-nad dobrą męską fryzurą też trzeba się nieźle nabiedzić,znaleźć dobrego fryzjera, odpowiednio zapłacić, zwalczać przetłuszczanie włosów ,łupież, siwienie i reklama jedna wie co więcej!- Niemęskie czynności wykonywać jakieś - to nie dla mnie, tego nie robi facet.Metroseksualni  są niepopularni. Nadeszły czasy cwanych,szybkich,bystrych - skrótów językowych, memów,cięcia kosztów,poprawnych poglądów,zamykamy twarze, tniemy włosy ,tniemy wypowiedzi.Najpierw zaróbmy, przeżyjmy- potem zademonstrujemy.Jeśli dożyjemy....
[foto]

2. A ty noś, noś, noś długie włosy... • autor: Włodzimierz H. Zylbertal2015-01-06 22:37:36

Jeszcze jedna symbolika długich włosów, zwłaszcza niespecjalnie pielęgnowanych i połączonych z takąż brodą: tak wyobrażamy sobie osoby natchnione, uduchowione, nie dbające o ziemską marność. Wciąż aktualne :-)
[foto]

3. Święte długie włosy • autor: Wojciech Jóźwiak2015-01-06 23:46:03

Tak! Kiedy Beatles zapuszczali długie włosy, Harrison i Lennon wyraźnie stylizowali się na Jezusa ze świętych obrazów.

Punkowie odwoływali się do stereotypu wariata, ze sterczącymi włosami, po części z nerwowego napięcia, po części od gestu rwania "włosów z głowy".
[foto]

4. 9 lat temu • autor: Wojciech Jóźwiak2017-11-28 11:31:51

...a nieustannie aktualne. Dla mnie to jest jeden z kanonicznych antropologicznych tekstów przeze mnie popełnionych.

5. ciekawa obserwacja • autor: Jerzy Pomianowski2017-11-28 19:44:34

Bardzo dobry tekst. Rzeczywiście jest jakaś "zgoda społeczna" w Polsce na image łysego Miśka. Ciekawe, co na to Panie..
Do tego te koszmarne, dziecinne spodenki do kolan noszone przez dorosłych mężczyzn.
[foto]

6. oj tam oj tam • autor: Grzegorz Halkiew2018-07-18 13:56:14

Można by powiedzieć, że natura sama wykluczyła mnie w tej materii z mody. Ale czy na pewno? A może to, że jest w mej duszy jakaś forma struktur, spowodowało że mam tyle włosów na głowie, ile być powinni, aby zachować spójność ;)

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)