Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

27 października 2010

Jacek Dobrowolski

Tak to się robi w Warszawie, czyli dewastacja Starówki

Tekst odrzucony przez "Gazetę Stołeczną"

Kręgosłupem stolicy jest górująca nad Wisłą Skarpa Warszawska na której posadowiono miasto. Nasza najpotężniejsza rzeka tocząc swe wody od Beskidów przez cały kraj od dziesiątków tysięcy lat nasyca Skarpę swą energią. Bez tej rzeki Warszawy by nie było, bez niej by nie zmartwychwstała po wojnie. Od czasów saskich, obok pałaców i klasztorów, rozkwitały na Skarpie wspaniałe parki i ogrody. Wojna, o dziwo, nie zniszczyła zielonych płuc zmasakrowanej Warszawy. Odbudowane Łazienki to klejnot w jej koronie, a zabytkowa panorama zrekonstruowanej Starówki znalazła się cudem na Liście Światowego Dziedzictwa chronionego przez UNESCO. Odwrócenie Warszawy ku Wiśle, stworzenie bulwarów i odtworzenie ogrodów na Skarpie, to najsensowniejsza wizja urbanistyczna, którą zaczęto realizować tuż przed II wojną. Ważnym jej elementem jest połączenie Starówki z Wisłą.


Służby miejskie oczyszczają Starówkę z zabytków przyrody - głazów narzutowych. Czytaj dalej w tekście

Z racji wpisania Starówki na Listę UNESCO w 1980 r. Ratusz zobowiązany jest dbać o jej konserwację. Niestety, Starówka wygląda jak slums. Zrujnowane, brudne, wyblakłe fasady, odpadające tynki, oberwane rynny, zielone od grzyba ściany, przeciekające dachy, popękane chodniki, wycięte drzewa. Gdzieniegdzie świeży lifting, ale tylko do pierwszego piętra, bowiem dzierżawcy lokali użytkowych mają nakaz malowania parteru, ale wyżej jest już kostropaty Trzeci Świat. Półtora roku temu na Wąskim Dunaju otarł się o mnie spadający, prawie dwumetrowy, gzyms. Wspólnoty otrzymały od Ratusza zrujnowane domy, ale są zbyt biedne, by przeprowadzać kapitalne remonty. Zresztą w większości domów są nadal mniejszościowym właścicielem i głównym beneficjentem czynszów jest miasto. Rozpadająca się Starówka jest dla Ratusza tylko maszynką do robienia pieniędzy i jej stanem nikt się nie przejmuje. Im więcej turystów wejdzie do knajp i sklepów, tym wyżej będzie można podnosić czynsze. Ratusz zachowuje się jak tępa, zimna korporacja nie rozumiejąca, że zarządza habitatem ludzi, zwierząt i roślin, które muszą mieć możliwości zrównoważonego rozwoju. Nie rozumie też, że organizowanie przestrzeni publicznej w demokratycznym kraju wymaga osiągania konsensu na drodze dialogu z mieszkańcami. Ostatni pomysł Ratusza to zniesienie ciszy nocnej, by zarabiać na nocnych balowiczach. Zapomniano o tym, że Starówkę wpisano na Listę jako "dzielnicę mieszkaniową" i, że od 30 lat Ratusz nie przedstawił UNESCO wymaganego planu zarządzania Starówką i nie określił jej stref buforowych.


Ulica Nowomiejska

Na szczęście ostatnio naprawiono Barbakan wraz z murami obronnymi i je iluminowano. Brawo! Niestety, zapomniano o odprowadzaniu wody z mostu Barbakanu. Innym błędem konserwatorskim jest rezygnacja z tradycyjnych, samooczyszczających się wapiennych tynków barwionych na rzecz łuszczących się tandetnych farb. Kolejnym kładzenie dużych brukowców tak luźno, że można je wyjmować rękami, co na pewno ucieszy kiboli w czasie EURO 2012. Prócz tego nie działają drogie urządzenia do zraszania trawy na Podskarpiu, a te pod Barbakanem oblewają jego mury przyczyniając się do powstawania grzyba.


Multifontanna

Miast konserwować Starówkę, haracz z niej ściągnięty wydaje się na Multimedialny Park Fontann - inwazyjny betonowy kicz, psujący zabytkową panoramę na Poskarpiu Nowego Miasta i zwiększający architektoniczną kakofonię miasta. Jest to zwykła dewastacja przez zabudowę. Pani Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz lubi nazywać siebie "zimnym prawnikiem" i jest też "zimnym bankowcem", ale do Warszawy trzeba mieć dużo serca i bronić resztek jej piękna. Ratusz, forsując projekt gigafontann, wymanipulował protestującą Radę Osiedla Starówki jak i Stowarzyszenie Mieszkańców Starego i Nowego Miasta. Protesty do Generalnego Konserwatora Zabytków w MKiDN oraz do Pani Prezydent m.st. Warszawy wysłali również: Sławomir Ratajski - Sekretarz Generalny Polskiego Komitetu UNESCO, prof. Maria Poprzęcka - Prezes Stowarzyszenia Historyków Sztuki, Jakub Wacławek- Prezes Oddziału Warszawskiego SARPU oraz s. Maria Joanna Pietras - Przeorysza klasztoru ss. Sakramentek. Rzecznik Ratusza oświadczył na to, że czas konsultacji się skończył! A przecież nigdy się nie zaczął! Żadnego kulturalnego warszawiaka z krwi i kości, nikogo obdarzonego choć odrobiną smaku, szacunku dla kultury wysokiej, dziedzictwa narodowego i przyrody, nie cieszy absurdalny pomysł budowy kiczowatej, betonowej megafontanny rodem z Las Vegas między Wisłostradą a zabytkowymi kościołami Nowego Miasta kosztem nadwiślańskich plant, tego kruchego pasa drogocennej zieleni oddzielającego miasto od sześciopasmowej, cuchnącej i huczącej Wisłostrady. Ratusz ponoć chce realizować przedwojenną wizję Prezydenta Starzyńskiego odwrócenia Warszawy do Wisły i twierdzi, że stworzy bulwary, niestety bez schowania Wisłostrady w tunelu nie da się tego osiągnąć. Kilka lat temu schowano zaledwie krótki jej odcinek, dzięki czemu powstaje zalążek bulwarów przy Centrum Nauki "Kopernik".


Topole poniżej skarpy, juz nieistniejące, wycięte na początku 2010

Dlaczego więc nieco dalej, na Skwerze I Dywizji Pancernej pod Nowym Miastem, Ratusz likwiduje romantyczny park z fantazyjną sadzawką z wodotryskiem, zaprojektowany 40 lat temu przez mistrza architektury ogrodów prof. Longina Majdeckiego, który winien był być wpisany do ewidencji zabytków? Dlaczego wycięto tu stare cenne drzewa? Dlaczego wycięto tu stare cenne drzewa, niektóre wbrew radom wybitnego dendrologa dra hab. Jacka Borowskiego z SGGW? Dlaczego ścięto tuż obok pod kościołem Nawiedzenia NMP dwie wspaniałe, zdrowe, rosochate topole czarne, monumentalne baobaby nadwiślańskie, ponad 120-letnie relikty rodzimych łęgów, które winny być pomnikami przyrody (największa miała 635 cm. obwodu), nie pytając o zdanie dendrologa dra Waldemara Kowalczuka, który zezwolił na ścięcie mniejszych topoli? Dendrolodzy amerykańscy nakazują sadzić topole w miastach, ponieważ najlepiej ze wszystkich drzew chłoną spaliny i chronią przed hałasem, ale dla urzędników warszawskiego Ratusza są to chwasty! Wycinają je wszędzie głosząc, że spadają konary a puch topoli wywołuje alergie, wbrew prof. Edwardowi Zawiszy udowodniającemu, że wywołują je pylące się trawy: "Opinie o topolach są niesprawiedliwe" Przecież przed wojną topole włoskie rosły przed Zamkiem razem z lipami i choinami.


Masakra drzew między skarpą Starego Miasta a Wisłą, zima 2010

Dlaczego degraduje się planty miejskie pod Nowym Miastem i zasypuje stylową sadzawkę w celu stworzenia wybetonowanych miejskich błoń tuż przy Wisłostradzie niszcząc genius loci Starówki? Czy dlatego, że Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz wybudował multimedialną megafontannę bijącą na 40 m. do góry i na jej otwarcie przyszło 25 tys. osób, i "Nasza Pani Prezydent" też musi mieć podobną i tysięczne tłumy? To nic, że wrocławska fontanna przestała działać po kilku tygodniach, bo niecka przecieka, a druga mniejsza, na Rynku Wrocławskim, też nie działa, bo wysiadł sterujący system komputerowy. To nic, że fontanna w warszawskim parku im. Śmigłego Rydza, otwarta z takim hukiem, psuje się a dzieci pluskają się w niej razem z bakteriami coli. Wybory samorządowe za pasem!


Ulica Nowomiejska

W miejscu Warszawskiego Obszaru Krajobrazu Chronionego ustanowionego dekretem Wojewody Mazowieckiego, działającego w duchu Europejskiej Konwencji Krajobrazowej opracowanej przez Radę Europy, na terenie Pomnika Historii, jakim decyzją Prezydenta RP Lecha Wałęsy jest m.in. cała Starówka wraz z Podskarpiem, w strefie buforowej klasztoru ss. Sakramentek, umieszczonego na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, ma się pojawić inwazyjny techno-stwór - Multimedialny Park Fontann ze 130 m. długości grającą fontanną kurtynową, z czterema wieżami multimedialnym oraz centralną fontanną bijącą na 20 m. i tworzącą ekran do wyświetlania filmów w week-endowe wieczory. To ma uatrakcyjnić panoramę Starówki, a muzyka Chopina i filmowa mają zagłuszać studecybelowy huk Wisłostrady. Będzie też "pluskawisko" dla dzieci, bo dzieci kochają samochody i lubią wdychać spaliny, i kąpać się w wodzie z pierwiastkami ciężkimi. I przyjdą tłumy i będzie super, i cacy, a parkingów, ani toalet nie projektuje się, bo ustawi się kilkadziesiąt toi-toi, które dostarczą wrażeń węchowych. Czy Ratusz nie wie, że po każdej imprezie masowej na Podskarpiu zasikane są wszystkie podwórka i ściany, i że mieszkańcy po każdym takim week-endzie błagają o uwolnienie ich od smrodu toi-toi, ponieważ władzy się nigdy nie spieszy? Czy Ratusz nie wie, że na całej Starówce są tylko dwie publiczne toalety?


Ulica Freta

Chroniony teren Podskarpia Starówki to nie są żadne błonia miejskie, lecz park. Pod Starówką mamy planty, które powinny stanowić strefę buforową według wymagań UNESCO. Nowomodna fontanna będzie dysonansem w zabytkowej panoramie. Dlaczego Stołeczna Konserwator udzieliła zgody na ten barbarzyński projekt? Czemu zamiast bronić zabytków i kultury wysokiej, zezwala w tym miejscu na współczesną wersję PRL'owskiego Parku Kultury dla mas?

Stołeczna Konserwator Zabytków Pani Ewa Nekanda-Trepka od lat z uporem godnym lepszej sprawy, "odsłania perspektywy na mury" przez wycinki starych drzew, ale czemu to jej Biuro, a nie Zarząd Terenów Zielonych, jak w innych miastach, udziela zgód na cięcia? Pani Konserwator nie rozumie, że drzewa też mogą być zabytkami, ba!, nawet pomnikami przyrody. Przecież najstarsze warszawskie drzewo - dąb Mieszko w Natolinie jest rówieśnikiem Zamku i Bazyliki Archikatedralnej. Nigdzie w cywilizowanym świecie poza Warszawą nie ogałaca się zamków i murów obronnych z malowniczych drzew.

Najpierw poszły pod topór okalające Zamek od Wisły przedwojenne wierzby płaczące, potem tuje, posadzone tuż po wojnie, przy schodach od Pałacu pod Blachą do Trasy W-Z. Dalej zmasakrowano 27 cennych drzew oraz 500 m.2 krzewów wzdłuż murów od Barbakanu ku Wiśle, a na rogu Mostowej i Brzozowej po wycince, ustawiono obok czarnych, stylowych latarni pastorałowych, kilkanaście niższych, szarych, supernowocześnie brzydkich. I to w granicach chronionego przez UNESCO Starego Miasta! Przy okazji usunięto 91 polodowcowych głazów narzutowych, wpisanych do ewidencji zabytków, by łatwiej sadzić krzaczki irgi płożącej i śnieguliczki, w celu "podkreślenia skali murów Barbakanu". Po protestach mieszkańców część poobijanych głazów zwrócono, a przecież Pani Konserwator Stołeczna zaklinała się, że to bez jej wiedzy, że głazy wrócą czyste po umyciu i będą lepiej wyeksponowane! Ostatnia wycinka 8 starych topoli rosnących wzdłuż budynku przy ul. Bugaj 14 ujawniła brzydotę tej budowli. Widać to wyraźnie z tarasu widokowego przy Brzozowej i Celnej. Natomiast ścieżkę biegnącą przez całą fosę zamknięto pod samym Barbakanem, by "ograniczyć spacerowanie ludzi i wydeptywanie dna fosy". Dla kogo więc ją robiono, dla gołębi?


Ul. Freta

Na Starówce wyrugowano, podnosząc czynsze, wszystkie dające koloryt lokalny małe sklepy spożywcze i zieleniaki, oraz jedyny sklep rybny, jedyny mięsny z autentycznymi kafelkami, dwie księgarnie (została tylko katolicka na Freta), niedługo padnie ostatni antykwariat książkowy. Nie ma zegarmistrzów, zostało dwóch szewców, jeden fotograf, jeden optyk, jeden zakład krawiecki plus krawcowa przy szewcu. Straszą kiczowate reklamy. To wszystko, plus menelizacja, sprawia, że Starówka przestaje być wizytówką miasta tracąc swój genius loci. Na Zachodzie polityka ściągania turystów jest dokładnie odwrotna. Tam najważniejszy jest koloryt lokalny i magia miejsca. Tu z lokalnego kolorytu mamy tylko rosnącą plagę bezdomnych alkoholików kontrolujących parkingi tuż obok beztroskiej, polującej na mandaty, Straży Miejskiej. Starówka ściąga żebrzących pijaków, ponieważ jest tu czynny przez całą dobę sklep monopolowy i są podwórka gdzie można pić, nie będąc nękanym przez Straż oraz klatki na których można spać i sikać do woli. Tymczasem piesze patrole policji i straży miejskiej chodzą tylko do 20-tej. Niemal co noc wyrzucam z sieni śpiących alkoholików.


Walcząca Syrena

W ciągu ostatnich lat dwoje bezdomnych alkoholików zmarło na podwórku przy Freta a inny wiosną tego roku spadł z 4 piętra klatki domu przy Piwnej 29 i zabił się. Niestety są to ludzie autodestrukcyjni i np. chora bezdomna nie dała się zabrać do szpitala, mimo że znalazłem dla niej miejsce w klinice MONARU. Wieczorem pijani bezdomni sprawdzają po kolei wszystkie drzwi. Któreś będą niedomknięte i jutro, lub za rok, kolejny spadnie z pomocą kolegów lub sam. Ratusz nie ma pomysłu na rozwiązanie problemu menelizacji. To niech zasięgnie rady jak to się robi w Berlinie czy Brukseli. Przed rokiem w pewien letni sobotni wieczór szedłem sobie przez zatłoczony Zapiecek z pisarzem Krzysztofem Środą, a tu pijana blondyna w dżinsach sika na czworakach. "Przesadziła Pani" zwróciłem się do niej. "Tu nie Paryż" usłyszałem w odpowiedzi. Tak, tu nie Paryż, pospolitość skrzeczy, ale Ratusz nie chce widzieć problemu, tak jak i nie chce widzieć faktu, że w letni week-end przechodzi przez Starówkę kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a toalety publiczne są tylko dwie. Cudzoziemcy, którzy kupili tu mieszkania, chcą je teraz sprzedawać.

6.5 tys. mieszkańców Starówki przeszkadza tylko Ratuszowi w robieniu kasy - gdyby nosili stroje z epoki byłby z nich jakiś pożytek. Jak starsza pani ma pretensje, że źle ustawiony reflektor iluminacyjny nie pozwala jej spać, słyszy od urzędnika: "Nie musi Pani tu mieszkać". Niedawno w PEN Clubie rozmawiałem z Wice-Prezydentem Włodzimierzem Paszyńskim i powtórzył mi to samo. Jak się komuś nie podoba na Starówce, to niech się wyprowadza. Urzędników Ratusza nie obchodzą mieszkańcy Starówki, bo ich samych w Ratuszu jest więcej, liczą się jedynie z Kościołem.

Dlaczego na Podskarpiu Nowego Miasta dochodzi do skandalu? Z powodu chciwości, ślepoty i arogancji władzy. Jak przed wyborami samorządowymi jest potrzebny widoczny symbol, że władza funduje ludowi fontannę, niszczy się żywy park, chroniący przed spalinami, budując w wykonaniu Mostostalu Multimedialny Park Fontann za ponad 20 mln., (w tym 6 mln. od Wodociągów Miejskich) degradując tym samym planty i panoramę Starówki. Wyburzoną sadzawkę, kwalifikującą się na zabytek, autorstwa prof. Longina Majdeckiego, autora m.in. założeń ogrodowych wokół pomnika Chopina w Łazienkach i przed Sejmem, Ratusz i Mostostal śmiały nazwać "starym, zaniedbanym oczkiem wodnym do wyburzenia" i "basenem"! A kto ją zaniedbał? W dodatku koszty inwestycji dalej rosną, ponieważ nie sprawdono, że teren budowy obfituje w wody podskórne i trzeba było wbijać betonowe pale. A przecież są tam piwnice przedwojennej garbarni. Z racji licznych podziemnych cieków wodnych spływających do Wisły za kilka lat może tu dojść do katastrofy budowlanej.

30 sierpnia ub. roku wpisano do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego projekt (uwaga!) "modernizacji sadzawki" opiewający na 3.9 mln. zł. Natomiast 18 lutego b.r. wpisano do W.P.I. "przebudowę skweru" za dodatkową kwotę 7 mln. zł., kosztem skreślenia z budżetu aż trzech zatwierdzonych projektów! Już tego samego dnia Pani Konserwator Stołeczna przekazała Zarządowi Terenów Publicznych decyzję o wycince drzew, którą rozpoczęto dnia następnego. Decyzji tej nie skonsultowano ze społeczeństwem, utajniono ją i wykonano przed uprawomocnieniem. Nie było żadnego konkursu na projekt przebudowy Skweru, a w przetargu na projekt techniczny i budowę fontanny rozpatrywano ofertę tylko jednego wykonawcy - Mostostalu, co stawia pod znakiem zapytania bezstronność całego procesu. Przetarg był tylko na same urządzenia fontannowe i oferująca tańszą ofertę znana Firma Gutkowski odwołała się do sądu.

Ratusz podpisał umowę z Mostostalem i wziął się za wycinkę drzew, bez zgody na budowę. Radnych wprowadzono w błąd. Nie otrzymali pełnej dokumentacji tego co obecnie oficjalnie nazywa się "przebudową fontanny" (sic!), czytaj - budowy gigafontann, ani kalkulacji kosztów eksploatacji. Burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski tak napisał w liście do Przewodniczącej Rady Dzielnicy Śródmieście Agnieszki Gierzyńskiej-Zalewskiej: "Odnosząc się natomiast do zarzutu braku dialogu społecznego uprzejmie zawiadamiam, iż"Skwer I Dywizji Pancernej nie jest położony w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań mieszkalnych a poprzedzony strefą budowli sakralnych". Pan Burmistrz się myli, nie zna swej dzielnicy. Na Skarpie Nowomiejskiej mamy: plebanię kościoła Nawiedzenia NMP, domy mieszkalne przy ul. Rajców 2/4/6/8, następnie dom oo. Redemptorystów przy kościele św.Benona, domy mieszkalne przy Rynku Nowego Miasta 6/8/10 oraz klasztor ss.Sakramentek wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wierni gromadzący się w trzech kościołach w week-endowe wieczory usłyszą z 4 wież multimedialnych fontanny muzykę filmową i Poloneza A-dur na full. Nie protestuje tylko powiadomiony Metropolita Warszawy ks. kardynał Kazimierz Nycz. Jeśli nie zabierze głosu w obronie kontemplacyjnego klasztoru ss.Sakramentek z tej racji, że w zeszłym roku na renowację kościołów dostał 95% budżetu miasta przeznaczonego na konserwację, to znaczy, że nie rozumie duchowej pracy Sióstr jaką jest bezustanna adoracja Najświętszego Sakramentu. Niech się nie dziwi jak usłyszy protesty ks. Rydzyka oburzonego brakiem szacunku dla wiernych.

Pani Renata Kaznowska - Dyrektor Zarządu Terenów Publicznych, autorka koncepcji stworzenia błoń miejskich pod Skarpą Starówki oraz lokalizacji fontann w celu stworzenia tam "salonu nadwodnego Stolicy", niegdysiejsza obrończyni nadwiślańskich ogródków piwnych, szermuje argumentem, że multimedialna Magiczna Fontanna w Barcelonie usytuowana jest u stóp wzgórza na którym stoją zabytki. W Barcelonie jednak jest swobodny dostęp do fontanny i dużo miejsca, a fontanna pod Skarpą będzie praktycznie niedostępna od strony Wisłostrady. Poza tym ta w Barcelonie nie jest kiczem. Obawiam się, że goście z Katalonii, jadący Wisłostradą, skłonni byliby uznać fontannę przy Wisłostradzie za disneylandową myjnię samochodową. Pani Kaznowska szermuje argumentami, że będzie to fontanna jak w Paryżu czy Londynie. Nie widziałem w tych miastach nowoczesnych fontann w dzielnicach zabytkowych, prócz bardzo małych wokół szklanej piramidy przed Luwrem, ale to jest dzieło sztuki, a nie betonowy gniot. Dla Dyrektor Kaznowskiej park pod Skarpą nie jest żadnym zabytkiem, bo według niej powstał po II wojnie, choć wycięła tam 120-letnie rodzime topole czarne, które nazwała "samosiejkami"! Chętnie też serwuje bajeczki, że "w sekundy po przebiegającym dziecku spadł potężny konar", albo, że "doszło do wyłamania drzewa przy bezwietrznej pogodzie". Nikt poza nią nie zna tych przypadków.

Warszawska Starówka jest mniejsza od krakowskiej, gdańskiej, wrocławskiej i toruńskiej, i łatwiej ją zadeptać. Rynek Nowego Miasta, po harmidrze Starego, jest dla turysty oazą spokoju z pięcioma restauracyjnymi ogródkami. Miło jest patrzeć na piękny, harmonijnie zabudowany plac, nad którym góruje jasna, subtelna sylweta kościoła i klasztoru ss.Sakramentek podkreślona ciemnymi cisami" Znajoma profesor literatury z Florencji, patrząc na ten Rynek powiedziała: "Che bella piazzetta"". Jednak nie wszyscy czują magię tego miejsca. W "Gazecie Stołecznej" z 8.03.2010 czytamy słowa Wiceprezydenta Miasta Andrzeja Jakubiaka: "Zależy nam też, by ożywić ponury Rynek Nowego Miasta, bo jaka tam dziś panuje atmosfera każdy widzi." "Ożywiają" więc go co tydzień od czwartku do niedzieli obskurne, prostackie budki z desek i słomy ze straganami w których sprzedaje się regionalne wiktuały. A może by ustawić ten plebejski kiermasz przy Hali Mirowskiej a Rynek zostawić ludziom wrażliwym na piękno i robić tu kiermasze kwiatów i owoców? Takie urokliwe sanktuaria ciszy w dwumilionowym mieście są bezcenne.

Gdyby urządzać spacery przez stylowe parki, pałace i place na Skarpie Warszawskiej przyjeżdżaliby na nie turyści z całego świata, ale nie jak serwuje im się taką samą Macfontannę jak na amerykańskiej prowincji. Turyści pojawiliby się, gdyby zrealizować pierwotną wizję rzeźbiarską Ludwiki Nitschowej, autorki Syrenki, i ustawić na środku Wisły Syrenę z zielonego szkła wysoką na 20 m. oblewaną wodą i podświetlaną w nocy i zbudować przy niej most dla pieszych przez Wisłę jak w Londynie. Należałoby też odbudować stylowe fontanny wokół kolumny Zygmunta i przed Teatrem Wielkim. To wszystko pomogłoby Warszawie w staniu się Europejską Stolicą Kultury w 2016 r. Na Rynku Nowego Miasta przydałaby się też rzeźba zapomnianego herbu Nowego Miasta - Panny z Jednorożcem (jedyna mini-reprezentacja widnieje na zwieńczeniu pompy na Rynku). Czas już zlikwidować przed kinem Wars groteskowe, socrealistyczne, betonowe niedźwiedzie polarne trzymające na brzuchach kartusze z faraonem i gorgoną.

Niestety, obecnie, zamiast rządów demokracji mamy dyktat deweloperów w układzie z Ratuszem bez żadnej wizji miasta poza chaotyczną rozbudową. Deweloper Zbigniew Jakubas dostał, mimo protestów mieszkanców, warunkową zgodę na budowę drugiego biurowca między ulicami: Ciasną i Koźlą, i czeka tylko na decyzję Pani Konserwator Stołecznej. Ufam, że będzie negatywna, bowiem na tym terenie są nieprzebadane przez archeologów krypty nieistniejącego od XIX w. kościoła św. Jerzego, jednego z najstarszych w Warszawie, a poza tym jest to również strefa buforowa Starówki.

Przed rokiem Ratusz Edynburga planował budowę hotelu Carlton za 300 mln.funtów w strefie buforowej edynburskiej Starówki, co dałoby pracę 2 tys. ludzi. Mimo 1600 skarg i protestów Ratusz nie zmienił zdania. Wystarczyła jednak jedna wizyta inspektorów UNESCO i groźba skreślenia z Listy Światowego Dziedzictwa, a więc utraty funduszy Unii Europejskiej, by wycofał się z tego chybionego projektu.

Ostatnie plany dla pseudobulwarów to restauracje i kawiarnie przy Wisłostradzie. Czyżby "Café Tężnia Spalinowa"? Czy zimą Ratusz otworzy tam ślizgawkę "Inhalacja" z marszem pogrzebowym Chopina? Chyba tak, skoro chce wbrew ustaleniom przesadzić jeszcze teraz 10 lip radykalnie redukując korony nie zważając, że przygotowanie do przesadzenia winno trwać 2 lata. Urzędnicy Ratusza i Urzędu Dzielnicy Śródmieście łamali prawo i obowiązujące procedury wielokrotnie. Do nich odnosił się napis na asfalcie alejki przy miejscu po największej topoli: "Bandyci! Mordercy drzew!". Fałszywie rozumiejąc swoją lojalność wobec zwierzchników, wykonują ich każde, najbardziej irracjonalne, polecenie, zamiast ostrzegać przed konsekwencjami. Jeśli Pani Prezydent chce przejść do historii jako Semiramida Stolicy wskrzeszając wiszące ogrody na Skarpie, z których słynęła dawna Warszawa, wystarczy, by powołała Komitet Projektowania Tunelu Wisłostrady i przywróciła żywy park na Skwerze I Dywizji Pancernej zamiast betonowej pustyni z gigafontannami. Tak się jednak nie stanie, bo w planach do roku 2030 nie ma mowy o Tunelu i dlatego taki Obywatelski Komitet winni powołać niezależni architekci jak np.: Czesław Bielecki, Grzegorz Buczek, Andrzej Bulanda, Krzysztof Chwalibóg, Magdalena Staniszkis, Andrzej Tomaszewski i Jakub Wacławek. Inaczej tzw. bulwary nadwiślańskie będą tylko patiomkinowską dekoracją ziejącej rany.

Ratusz ma za nic obie Rady urbanistów i architektów przy Prezydencie Warszawy oraz Komisję Ładu Przestrzennego, lekceważy też mieszkańców Starówki odrzucając ich inicjatywy i traktując warszawiaków jak prostaków, którym wszystko można wmówić. Przed trzema laty Stowarzyszenie Zarządów Wspólnot Starego i Nowego Miasta oraz Mariensztatu złożyło w Ratuszu projekt rewaloryzacji Starówki wspólnymi siłami z miastem. Bez odzewu. Przed rokiem to Stowarzyszenie dało projekt pozyskania na ten cel funduszy z Unii. Ratusz dwukrotnie go odrzucił. A przecież wystarczy zmniejszyć podatki, albo zrobić tak jak w starówkach Brukseli, Antwerpii czy Amsterdamu, gdzie z tej racji, że zabytkowych domów nie można rozbudowywać, ani przerabiać, ratusze współfinansują remonty. Ale tam rządzą dbający o wspólne dobro odpowiedzialni mieszczanie w 20-tym którymś pokoleniu, a nie chciwa korporacja niewrażliwych na piękno technobiurokratów. Warszawo obudź się, wybory za pasem!

Jacek Dobrowolski - obywatel Starówki, poeta, tłumacz, eseista, krytyk teatralny.

Tekst odrzucony przez "Gazetę Stołeczną"


komentarze

1. Syrena • autor: Nierozpoznany#10542010-10-29 21:00:53

A dlaczego Syrena jest "Les"? Różowa wstążka na tarczy to symbol walki z rakiem piersi.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)