Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

10 czerwca 2007

Wojciech Jóźwiak

Tańczący z duchami czyli o czterech rodzajach odmiennej świadomości
wiara w duchy wg etnologii

Kategoria: Szamanizm

Z tymi duchami to jest dziwnie. Z jednej strony nie ma zakątka świata, gdzie by nie wierzono w duchy, a z drugiej strony nauka, czyli głos rozsądku i kontrolowanego doświadczenia, uroczyście ogłasza: nie ma duchów. Ale jest jedna dziedzina nauki, która duchami zajmuje się całkiem serio. To jest etnologia. Etnologowie badają obce ludy, ich obyczaje i sposób myślenia, a więc siłą rzeczy biorą pod naukową lupę duchy - które tamci ludzie widzą, są przez nie straszeni, nawiedzani, a także pouczani i w ogóle wchodzą z duchami w mnóstwo stosunków, o których my, ludzie nowocześni, mamy ledwie blade wyobrażenie. Etnolog nie musi sam w duchy wierzyć (chociaż większość z nich chyba jednak wierzy...) - wystarczy, żeby był dobrym obserwatorem innoplemieńców, którzy w duchy nawet nie muszą wierzyć, bo ich świat jest jawnie pełen duchów.

Chociaż wśród etnologów głośno jest o jednej z nich, Kirsten Hastrup, dziś profesor uniwersytetu w Kopenhadze, która będąc u rybaków w Islandii widziała pewnego ich ducha - tak samo jak go widują oni!

Etnologowie nie tylko opisali bliskie spotkania tubylców z duchami, ale i poklasyfikowali je. To nie jest tak, że duchy straszą i robią inne rzeczy chaotycznie. O nie - w ich działalności też jest porządek! Ale mówiąc już całkiem serio, to co ludzie niewykształceni nazywają duchami i ich sprawkami, z naszego punktu widzenia ma dużo wspólnego ze zjawiskiem transu czyli wchodzenia w stany zmienionej świadomości. W takich stanach, które można wywołać zmęczeniem, głodem, stresem, medytacją, substancjami halucynogennymi, ale przede wszystkim specjalnymi szamańskimi technikami, ze świadomością dzieją się dziwne rzeczy: wtedy twoje "ja" niekoniecznie mieści się w twojej głowie, a w polu twojej percepcji pojawiają się różne inteligentne byty, których przy zwykłym stanie świadomości nie było. Więc żeby zjawiały się duchy, konieczne jest wejście w stan transu. Ale niektóre ludzkie społeczności prowadzą taki tryb życia i wyznają takie poglądy, że przejście od stanu zwykłej świadomości do transu przychodzi im bardzo łatwo. Być może niektórzy po prostu stale żyją w stanie transu: głębszego lub płytszego.

Duchy lub stan transu pojawiają się na jeden z czterech sposobów, i na cztery sposoby są przez ludzi doświadczane. Po pierwsze, jako opętanie. Człowiek opętany przez ducha budzi grozę. Grozę nawet budzi sama myśl o tym, że można by takiego ducha spotkać, a nie daj Boże zostać przez niego opętanym i wyczyniać jakieś straszne rzeczy. Pojawianie się takich duchów wymaga istnienia egzorcystów, którzy potrafią owe duchowe zło odegnać, ofiarę ze szponów ducha wyrwać i uratować, i w ten sposób, często z narażeniem własnej całości, przywrócić świat do porządku. To jest nasz własny, zachodni, europejski i chrześcijański stosunek do duchów i trudno nam sobie wyobrazić, że mogłoby być inaczej. Duchów się boimy, nawet gdy w nie nie wierzymy. Więcej: to, że nie wierzymy, bierze się z naszego lęku przed nimi. Boimy się ich, więc wynajdujemy, w majestacie nauki, kolejne dowody, którymi przekonujemy się, że "duchów nie ma". Ale z drugiej strony uwielbiamy się duchami straszyć. Przecież cała gałąź przemysłu rozrywkowego, filmy grozy - horrory - wyrosła z tego lęku i ten lęk eksploatuje. A w najlepszych horrorach duchy straszą i grożą, chociaż przecież powinno ich nie być i nikt w nie nie wierzy. Ludzie niewierzący w duchy są wobec groźnych duchów szczególnie bezbronni. Naszą łagodniejszą odmianą groźnych duchów są duchy straszące - wszelkie te białe damy, snujące się po zamczyskach.

Ciekawe, że sam Jezus działał jako egzorcysta. Znał on dobrze "plemię" szatanów: przecież ewangelia wg. św. Marka zaczyna się od jego rozmowy z szatanem podczas odosobnienia na pustyni, a później wiele razy wypędzał złe duchy, najbardziej spektakularnie koło Gerezy, gdzie stado szatanów przegnał w stado wieprzów. Zapewne większość ówczesnych gapiów uważała, iż Jezus będzie odtąd robił dla nich te trzy rzeczy: rozmnażał chleb, uzdrawiał z chorób i odpędzał duchy. Pełny brzuch, zdrowie i wolność od straszących duchów - czyż to nie ideał dla człowieka Zachodu? Chociaż nam trudno w to uwierzyć, są narody, które ze swoimi duchami żyją w przyjaźni a nawet w czułej intymnej zażyłości. Pozwalają swoim duchom przychodzić do siebie, wstępować w swoje ciała, udzielają im swojego głosu do przemawiania. Tak się dzieje w tak zwanych religiach nawiedzenia, z których najbardziej znaną jest wudu - ludowa religia wyspy Haiti na Karaibach. Co jest istotą wudu? - to, że istnieją loa, które podczas rytuałów nawiedzają swoich wyznawców i wstępują w ich ciała. Loa oznacza szczególny rodzaj bytów: odpowiadają oni naszemu pojęciu bogów, duchów lub świętych. Są to istoty duchowe, które bytują blisko ludzi, inaczej niż ten jeden, wielki Bóg, który jest gdzieś daleko, wysoko, i chociaż wszechpotężny, to zwykłym ludzkim życiem nie interesuje się. Dość podobnie myślano w średniowiecznym chrześcijaństwie, gdzie o łaskę i pomoc wołano nie tyle do Boga, co do niezliczonej liczby świętych, wśród których byli specjaliści od różnych dziedzin życia. Haitańczycy mają o loa dość podobne pojęcie: wierzą, że kiedyś, dawno temu, loa żyli na ziemi, byli ludźmi i ich przodkami, którzy z czasem nabrali mocy i roztoczyli opiekę nad swoimi potomkami.

Od naszych świętych loa różnią się tym, że wcielają się w swoich wyznawców. Kiedy pewien loa owładnie człowiekiem, ten traci własną świadomość, zmienia mu się głos, ruchy i postawa ciała, i zaczyna się zachowywać się w charakterystyczny sposób - właśnie jak ten loa, który w niego wstąpił. Loa Ghede, pan śmierci i umarłych, jest żarłoczny, a Loa Brigitte, żeńskie bóstwo miłości, jest zalotna i odpowiednio wyraża to ciałem. Wyznawcy wudu od razu wiedzą, którego loa mają oto przed sobą. Z tego powodu wudu nazwano "religią opętania" - chociaż ta nazwa zbyt groźnie brzmi, może lepiej byłoby mówić o religiach nawiedzenia. Ojczyzną tych religii jest Afryka, a na Wyspy Karaibskie i do Brazylii przenieśli je Afrykanie przywiezieni tam kiedyś jako niewolnicy.

W tej odmianie związków z duchami, zjawisko nawiedzenia przez duchy budzi ciekawość i jest zaprzęgane przez ludzi do ich celów. Duchy przemawiają ustami owładniętych ludzi i ich ciałami wykonują gesty, a przekaz uzyskiwany w ten sposób od duchów jest uważany za cenny, ich słowa zaś pilnie wysłuchiwane. Na tej zasadzie - bliżej nas - działały starożytne wyrocznie, z wyrocznią w Delfach na czele, gdzie poprzez tamtejsze wróżki-pytie przemawiał, jak wierzono, sam bóg Apollo.

Trzeci sposób obcowania z duchami polega na tym, że ludzie, chociaż duchów się boją, idą ku nim, żeby wykorzystać ich moc. Tutaj człowiek nie jest bezradną ofiarą, łupem duchów, jak przy opętaniach, ale raczej idzie się z nimi zmierzyć, jak wojownik z wrogiem lub myśliwy z grubą zwierzyną. To jest droga szamana. Szaman w kontakcie z duchem nie traci swojego "ja", nie staje się ani ofiarą ani medium, ale obcuje z duchami jako świadoma jednostka. Chociaż zwykle, żeby móc duchom sprostać i żeby być zaakceptowanym w ich świecie, musi przejść bolesną inicjację - podobnie jak młodzieniec, który musiał być inicjowany, aby wejść do tajemnego klanu wojowników.

Wiele wspólnego z azjatyckim szamanizmem miała zachodnia magia, zwłaszcza ta starożytna - bo w czasach nowszych w magii czyniono tylko nieśmiałe próby. Dawny mag miał na swoje usługi pewne duchowe istoty, demonów albo bóstwa - jedne z drugimi się wtedy mieszały - które czyniły jego wolę i wspomagały go swoją mocą. Ale wcześniej musiał je sobie pozyskać, posiąść nad nimi władzę. Co nie było łatwe, bo na to trzeba było ducha ujarzmić, a marny los maga który przegrał lub któremu duch wymknął się spod kontroli. Z tamtych czasów pochodzą zaklęcia, które były tajemnymi imionami duchów, pozwalającymi je uchwycić - bo ducha, istotę niematerialną przecież, za coś trzeba było złapać - i właśnie łapano go za imię. Stamtąd pochodzi też kreślenie magicznych kół, ochronnych znaków, noszenie talizmanów i magicznych lasek - późniejsze czasy niewiele już tu dodały.

Angielskiej etnolożce Mary Douglas zawdzięczamy zauważenie czwartego rodzaju stosunków ludzko-duszych. Jest to łagodne i powiedzielibyśmy. "nieinwazyjne" wykorzystanie transu i zstępowania duchów do wzmożenia sił, do regeneracji umysłu i do podtrzymania zdrowia. Douglas stwierdziła ten rodzaj obcowania z duchami u afrykańskiego ludu Dinków - to ci sami, przez ziemie których kazał wędrować Sienkiewicz Stasiowi i Nel w "W pustyni i w puszczy". Dinkowie mają ducha lub bóstwo, którego nazywają "Ciało" - to znaczy nazywają go tym samym słowem, co ciało i mięso. Podczas swoich rytualnych tańców zdarza się, że wchodzą w niegłęboki trans, w którym padają bezwładnie na ziemię i drżą im mięśnie. Powiada się, że wtedy ów duch zstępuje w nich. Stan ten uważany jest za cenny, "błogosławiony"; jest on dla Dinków źródłem sił, zdrowia, witalności i jasności umysłu. Ale nic więcej: ani się tego nie boją, ani z nim nie walczą, ani nie przemawia on przez nich.

Podobny rodzaj kontaktowania się z duchami i wchodzenia w trans znały liczne plemiona Indian Prerii i Gór Skalistych. Podobny wzmacniający i terapeutyczny efekt miało rozgrzewanie się w szałasie pary lub wielodniowe tańce w kręgu, wśród nich słynny Taniec Duchów - taniec, który ujrzał w wizji, a może przyniósł wprost z nieba, prorok Wovoka z ludu Paiute.

To co robili Indianie, Biali Amerykanie nazwali "szamanizmem". Niesłusznie - bo w Ameryce mało znany był prawdziwy syberyjski szamanizm, tamte heroiczne inicjacje i walki z demonami. Tymczasem to łagodne i zdrowotno-rekreacyjne kontaktowanie się z duchami poprzez trans, to coś, czego nam, ludziom Zachodu, chyba jednak bardzo brakuje. I nad czym warto popracować.


Wojciech Jóźwiak
adres

Pisane w lutym 2007 dla miesięcznika "Wróżka".

Książka wspomniana: Mary Douglas, "Znaki naturalne", Wyd. UJ, 2004.




komentarze

1. Byłabym zainteresowana "łagodnym... • autor: Nierozpoznany#94442018-01-13 11:06:49

Byłabym zainteresowana "łagodnym i zdrowotno-rekreacyjnym kontaktowaniem się z duchami poprzez trans" przy mini Szkole Symboli,gdzie nabyłabym wiedzę praktyczną,teoretyczną z symboli,znaków,archetypów itp

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)