zdjęcie Autora

15 września 2009

Dawid Rzepecki

z cyklu: Tantra Współczesna

Tantra Współczesna (1): korzenie
Część pierwsza: porzucenie ciała, wejście patriarchatu, energia seksualna a doświadczenia duchowe, ciało jest kluczem, religijno-seksualne korzenie tantry, tantryczne yin-yang, czasy dzisiejsze, zachodnie źródła

Kategoria: Tantra i seks
Tematy/tagi: Freudkobiece/męskiematriarchat patriarchatpsychoanalizaReichsekstantraYang/Yin

  (1)    2    3    dalszy >  

Zarejestrowany wykład. Część pierwsza: Porzucenie ciaławejście patriarchatuenergia seksualna a doświadczenia duchoweciało jest kluczemreligijno-seksualne korzenie tantrytantryczne yin-yangczasy dzisiejszezachodnie źródła


Historycznie tantra wywodzi się z Indii, jednak to, co pod tą nazwą proponowane jest obecnie na Zachodzie, dalekie już jest od religijnych form hinduskich. I dobrze, bo przecież nie chodzi o to, by powielać schematy, które nam mogą wydawać się obce. Jednakże możemy skorzystać z filozoficzno-religijnego bogactwa hinduskich tradycji, wyciągnąć z nich bardzo praktyczne wnioski i zaadoptować je dla naszych potrzeb.


Porzucenie ciała

Zgodzimy się, że nasz świat cierpi na pewnego rodzaju kryzys przeżyć energetyczno-duchowych. Przy czym nie chodzi tu o wysublimowane pojęcie duchowości, ale o to, czego w zwykłym życiu doświadczamy w naszym wnętrzu, w nas samych. Zachód mocno poszedł w kierunku technologii i tam osiągnęliśmy niesamowite cuda. Niestety pogoń za postępem technicznym rozminęła się z drogą, która prowadzi do rozwoju bogactwa przeżyć wewnętrznych, do postępu w doświadczaniu życia. Trzeba jednak pamiętać, że obie te drogi są istotne i nie należy negować jednej na rzecz drugiej, ale zająć się każdą z nich.

Możemy skorzystać z naszego własnego dorobku, a jednocześnie zaadoptować pewne pomysły, które przyszły ze Wschodu. Nie dlatego, że są lepsze, ale dlatego, że stoi za nimi praktyka tysięcy lat. To właśnie praktyka jest tym, co przemawia do mnie tak jasno. Nie chodzi tu o filozofię czy teorię. Chodzi o to, że byli ludzie tacy sami jak my, z takim samym genetycznym potencjałem, z tego samego gatunku. Ludzie ci od tysięcy lat świadomie rozwijali pewne potencje związaną z poczuciem ciała, z energetyką ciała, oraz z tak ważną, choć często obecnie pomijaną, seksualnością ciała. Aspekty te, wskutek pewnej ewolucji kulturowej, zostały u nas mocno zahamowane. W kulturze judeochrześcijańskiej seksualność została bezwzględnie wyparta i obarczona poczuciem wstydu i grzechu. Na Zachodzie jeszcze w świecie antycznym istniały formy religijne, które afirmowały ludzką seksualność. W judaizmie seksualność została już wyłącznie podporządkowana prokreacji, natomiast chrześcijaństwo przejęło pełną kontrolę nad ludzką zmysłowością.


Wejście patriarchatu

Kolejną przyczyną odcięcia od ciała było wejście systemów patriarchalnych. Dotyczy to prawie całego świata - taki był proces rozwoju ludzkości. Patriarchat wyszedł na plan pierwszy. Gdzie zaś mężczyzna nie posiadał już umiejętności transformacji energii seksualnej, tam musiała ona zostać odcięta. Chciano zapanować nad tą potężną siłą, a ponieważ u kobiet energia ta jest bliższa wydobyciu, rozwiązaniem było zniewolenie kobiet. Kiedy wchodził patriarchat, mężczyzna musiał opanować dzikość kobiety, jej moc, jej nieprzewidywalność i nieokiełznanie. Musiał to zrobić poprzez odcięcie seksualności, oczywiście swojej seksualności również. W Afryce przyjęło to drastyczne formy: wycinano łechtaczkę oraz obcinano wargi sromowe mniejsze. Następnie związywano dziewczynkom nogi, co powodowało prawie całkowite zarastanie wejścia do joni. W innych krajach odbywało się to trochę łagodniej, przez psychiczny nacisk, tzn. mówiono: seks jest brudny, zły, i grzeszny, albo wstydź się, co robisz, połóż te rączki na kołderce. Kobiecie nie wolno było aktywnie okazywać zainteresowania mężczyzną, bowiem oznaczało to, że się puszcza. Kobieta ma biernie czekać na Księcia z bajki. U nas do dziś żywy jest właśnie taki schemat.


Energia seksualna a doświadczenie duchowe

Wschodnie pojmowanie religii wiąże się z przeżyciem duchowym. Ekstaza religijna jest momentem komunii naszej indywidualnej jaźni z większą - boską - transcendentną siłą. W momencie pełnego uczestnictwa w doświadczeniu, przy przeżywania go całym sobą, możemy osiągnąć ekstazę religijną i dostąpić komunii z bogiem, z Siłą - komunii z Tajemnicą. Ta ekstaza religijna, czy inaczej mówiąc komunia duchowa korzysta z energii seksualnej. Jest to energia, która znajduje się w każdym kawałku naszego ciała, zarówno w łokciu, nodze, czy uchu. Energia seksualna jest to ta sama energia, co energia życiowa. Podnosząc się w górę wypełnia nasze ciało endorfinami, serotoniną i oksytocyną, co pozwala nam się rozluźnić, otworzyć i doznać przeżycia mistycznego. Od zawsze było ono celem pierwotnych religii oraz systemów przedreligijnych. Wykorzystywały one trans, kontrolowane szaleństwo, do tego żeby przebić się z normalnego życia i dostąpić sacrum. Dostąpić świadomości boskiej, kosmicznej.


Ciało jest kluczem

Istnieje więc połączenie pomiędzy pobudzeniem energii seksualnej w ciele, a odbiorem i doświadczeniem energii duchowej. Właśnie Tantra w swej religijnej formie temu służyła. Ponieważ nasze ciało jest mostem pomiędzy tymi stanami - między tym, co seksualne i co duchowe - możemy dzięki niemu dotknąć tej sakralnej przestrzeni. Przestrzeni, która przecież jest z nami tu i teraz, tak samo jak nasze ciało. My na Zachodzie pojmujemy religijność jako coś intelektualnego. Medytacje polegały u nas na rozmyślaniach, na analizie, a nie na wstrzymaniu wewnętrznej gadaniny. Niestety, nie da się intelektualnie zrozumieć pewnych rzeczy; tajemnicy istnienia, boga itd. Po prostu się nie da, bo przekracza to nasze możliwości logicznego myślenia. Logika rozumu oparta jest na zero-jedynkowej matematyce. Albo coś jest prawdziwe albo nie. Prowadzi to zapewne do wspaniałych odkryć techniki, ale nie pozwala nam na wyjście poza dychotomię prawdy i fałszu. Natomiast ta transcendentna, duchowa przestrzeń, znajduje się poza myśleniem zero-jedynkowym. Nie można jej zrozumieć, natomiast można ją odczuć i przeżyć. I do tego służy ciało. Czyli ciało jest tak naprawdę kluczem, żeby przeżyć transcendentne wglądy, oświecenia i ekstatyczne stany.


Religijno-seksualne korzenie Tantry

Tantra w swojej historii wykorzystuje rytuał tantryczny. Polega on na spotkaniu się grupy ludzi, która pracuje zarówno z otwarciem ciała, jak i z transgresją, czyli przekraczaniem siebie. Ludzie ci przekraczali swoje słabości, swoje pojedyncze ja. Musieli zapomnieć o sobie, o tym kim są i jacy są, przekroczyć swoje intelektualne nazywania siebie i wejść w pełnię odczucia. Używali do tego różnych technik. Najsilniejszą i najpotężniejszą okazał się seks. Dlatego, że seks bezpośrednio wzbudza energię. Energia ta rozprzestrzeniając się poprzez otwarte ciało i otwarty umysł, może spotkać się z przestrzenią sakralną, duchową. Dzięki temu okazało się, że rytuał religijny może polegać na tym, że wszyscy się kochają. Korzenie tantry biorą się z ekstazy religijnej, do której dostęp mamy wszyscy, poprzez pracę ze swoim ciałem, poprzez seksualność naszego ciała.


Tantryczne yin i yang

Pewnym fundamentem energetycznym pracy tantrycznej jest zrozumienie tego, że świat energii w każdym z nas ma biegun dodatni i ujemny. Męską i żeńską stronę. Praca z seksualnością wiąże się z odkryciem tej prawdy. Nie jest tak, że jestem tym bardziej prawdziwym mężczyzną, im mniej jestem kobiecy. Mężczyźni często myślą, że jeśli odkryją w sobie coś kobiecego, to może znaczyć, że są gejami. Moje osobiste doświadczenie jest takie: dopiero wtedy stałem się w pełni mężczyzną, kiedy zobaczyłem, że jestem również kobietą. Tzn. kiedy zobaczyłem w sobie własną kobiecą część i ją zaakceptowałem. Wtedy dopiero mogłem sobie odpuścić staranie się, aby być prawdziwym mężczyzną, gdyż mogłem po prostu nim się stać. To są fundamenty zarówno taoizmu, jak i tantry. W taoizmie mówi się o dynamice yin i yang, w tantrze o połączeniu boskiego Śiwy z boginią Śakti, czyli bieguna dodatniego z ujemnym. Oznacza to, że każdy z nas - w pewnym sensie - ma w sobie i kobietę i mężczyznę. Wewnętrzna alchemia kobieco-męska pozwala jednostce na rozwinięcie pełnego potencjału ludzkiego. Nie chodzi o to, żebym ja jako mężczyzna tłumił w sobie delikatność, wrażliwość, emocje, uczucia, a zamiast tego był twardy, silny, aktywny, szybki itd. To burzy wewnętrzną harmonię ciała i dlatego ludzie chorują, mają problemy psychiczne i fizyczne, albo popadają w różne dewiacje. Dzieje się tak, ponieważ ludzie za bardzo dążą w jedną stronę, a jak pojawia im się ta druga, to za bardzo chcą od niej uciec, gdyż się jej boją. To powoduje dysharmonię.

Dlatego we współczesnej pracy tantrycznej, znając tę wskazówkę możemy dążyć do korzystania z obu aspektów. Ważne jest to, że nie dążymy do czegoś, co jest gdzieś daleko na księżycu i może kiedyś przy odrobinie szczęścia nam się uda. Sprawa jest o wiele prostsza i bliższa, bo to, do czego dążymy jest w każdym z nas. To jest bardzo ważna wskazówka: odpuszczenie i rozluźnienie, i dopuszczenie siebie takiego, jakim się jest, właśnie w dynamice kobieco-męskiej.


Czasy dzisiejsze

Tantra może stanowić remedium na nasze różne trudności i bolączki. Żyjemy w świecie, w którym ponad połowa nowopowstałych małżeństw rozpada się. Ludzie szybko się pobierają i jeszcze szybciej rozstają. Statystyka mówi, że związek oparty o zakochanie trwa średnio do czterech lat. Dlaczego właśnie tyle? Odpowiedź możemy znaleźć znowu w ciele, ponieważ wiąże się to z feromonami. Każdy z nas produkuje feromony, które powodują, że jesteśmy atrakcyjni dla płci przeciwnej. Dobieramy się i podobamy się sobie, często tłumacząc, że mamy te same horyzonty, pomysły, rozumiemy te same sprawy. To oczywiście też, ale przede wszystkim działa biologia. Jest to zwierzęce wyczucie czegoś, co jest trudno uchwytne, po prostu czujemy, że coś nam pasuje i jest to podniecające. Zalewają nas fenyloetyloaminy działające jak amfetamina; stajemy się pobudzeni, euforyczni, przepełnia nas poczucie mocy. Zauważcie, że w związkach na początku najważniejszy jest seks. Potem stopniowo okazuje się, że ta seksualność przestaje aż tak silnie działać. Nauka mówi o tym, że przyzwyczajamy się do własnych feromonów i one przestają na nas oddziaływać. I co się wtedy dzieje? Wtedy ludzie się rozstają. Przestają się nawzajem podniecać i zaczynają mówić: "o to nie to..., to nie ten, nie ta..." - bo wydaje nam się, że tak jak było na początku, tak powinno być cały czas. Ale jednak w pewnym sensie jest to możliwe, między innymi dzięki tantrze. Jeśli zaczniemy pracować z seksualnością, to mamy szansę przetrwać dalej z tą samą fascynacją. Bo jeśli nie zadbamy o przestrzeń seksualną, to zaniknie w niej tamta iskra i zostanie albo rutyna; czyli już wiemy mniej więcej jak i kiedy się kochamy, albo zostaną nam dzieci, którymi trzeba się zająć, mamy więc inny cel. Możemy również uciec w pracę lub w inne obowiązki.

Zazwyczaj po tym pierwszym okresie fascynacji nasze drogi powoli się rozchodzą, już nie ma tego czegoś, co było na początku, tego zakochania, tej euforii, tego przyciągania. Znowu zaczynają nam się podobać inne osoby. Wtedy próbujemy coś zrobić z tą sytuacją i możemy pójść za tymi sygnałami albo nie. Wielu zaczyna szukać sobie innych partnerów. Faktem jest, że drugie małżeństwa lepiej sobie z tym radzą, bo już wiedzą, że wcale nie jest tak, że jak nie wychodzi nam z jednym partnerem, to na pewno wyjdzie nam z następnym. Życie zdążyło dać im już lekcje, przeżyli swoje rozczarowania i są bardziej świadomi. Wiedzą, że sukces nie zależy od zmiany partnera, ale wymaga pracy nad związkiem, dbania o relację jak o ogród. Często przy tym brakuje nam edukacji seksualnej, brakuje zrozumienia pewnych psychologicznych mechanizmów. Wierząc, że albo będzie od razu książę z bajki albo nikt, zwykle popadamy w kłopoty.


Źródła zachodnie

Praca z seksualnością dotarła do nas nie tylko poprzez Tantrę. Także u nas na Zachodzie pojawił się podobny wątek, kiedy pod koniec XIX wieku zaczęto badać ludzką seksualność. Na początku XX wieku Zygmunt Freud opisał sferę nieświadomości, która determinuje naszą świadomość, a z której istnienia nie zdajemy sobie sprawy. Wcześniej uważano, że to nasza świadomość, to co wiem i co myślę, wpływa na nasze decyzje. Okazywało się jednak, że nie do końca. Lekarze znajdowali coraz więcej chorób psychicznych czy dewiacji, w których ludzie zachowywali się irracjonalnie: chcieli jednego, a robili drugie. W końcu zaczęto to badać. Freud był pierwszym, który na taką skalę to opisał. Okazało się, że istnieje cały świat zjawisk ukrytych przed naszą świadomością, które wpływają na nasze decyzje i zachowanie. Nazwał to podświadomością i odkrył, że jest ona źródłem popędów. Wyróżnił dwa główne, pierwszy pod nazwą eros - popęd życia związany z seksem i drugi thanatos - związany z dążeniem do śmierci. Doszedł do wniosku, że seksualność jest podstawowym motorem działań ludzkich. A jeśli ktoś temu zaprzecza, to oznacza to raczej, że ją wypiera. Z takiego wypierania rodzi się pewien problem, bowiem zamiast zdrowej seksualności robimy w zamian coś innego. Jednym z głównych uczniów Freuda i kontynuatorem jego myśli był Wilhelm Reich. Odkrył on, że istnieje coś takiego jak energia orgazmiczna. Reich był klinicystą, świetnym analitykiem, pracował z wieloma pacjentami i zawsze okazywało się, że każdy problem psychiczny, każda choroba psychiczna bądź somatyczna jest związana z blokadami na naturalnej seksualności.

Tak więc istnieje energia życiowa, inaczej zwana seksualną, która potrzebuje wydobywać się z nas w naturalny sposób. Nie chodzi o to, aby cały czas się kochać, ale również o to, aby tworzyć, być kreatywnym, stanąć za sobą kiedy potrzeba. Czyli być sobą takim jakim się jest i móc swobodnie wyrażać się na zewnątrz. Przeciwnie, kiedy mamy stłumioną tę energię, odpychamy ją, wtedy wraca ona do nas ze zdwojoną siłą, zaczyna szaleć i powodować problemy, które potem obracają się przeciwko nam.

Odkrycia tego dokonano w Europie, w świecie Zachodu i wyrosło ono z naszych kulturowych doświadczeń. Tak więc Tantra Współczesna, którą proponujemy, wynika nie tylko ze Wschodnich wzorców, ale i doświadczeń Zachodu. Wiemy, że ta energia istnieje i że blokady tej energii powodują problemy. To, czym zajmujemy się na naszych zajęciach, to właśnie praca z odblokowaniem tej energii, z uwalnianiem napięć i z harmonią pomiędzy zrozumieniem a odczuciem tego, co się w nas dzieje.

C.D.N.


Dawid Rzepecki

www.tantralove.eu





  (1)    2    3    dalszy >  

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)