Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

02 grudnia 2009

Anna Goluba

Tarot w (mojej) poezji

Kategoria: Tarot

Z odwiecznego strumienia czasu
Wyławiam obrazy
Stawiam kabałę


Emanacje znaczeń

O Tarocie napisano już całe tomy i kolejne tomy zapewne jeszcze powstaną. Dlaczego? Ano dlatego, że Tarot jest Księgą Nieskończonych Znaczeń; dlatego, że każda pojedyncza karta, każdy pojedynczy układ niesie w sobie treści, które odsłaniają swoje znaczenia w zależności od postawionego pytania, od zagadnienia, którego dotyczą, od osoby, którą opisują. A ponieważ każdy z nas jest niepowtarzalny, tak też i odzwierciedla się to w kartach. Może się zdarzyć, że ta sama karta w konkretnym miejscu w układzie wskaże na siłę i niezłomność człowieka, którego historię opisuje bądź też dokładnie ta sama karta w tym samym miejscu i w takim samym układzie opowie o wielkim wyczerpaniu osoby, którą ma się przed sobą. Wróż/wróżka, który choć przez chwilę próbowałby zastanawiać się nad tym dlaczego tak jest i zgłębić tę kwestię za pomocą intelektu jest praktycznie rzecz biorąc, skazany li tylko na domysły (zabierające mu czas i energię), o ile oczywiście nie zatrzyma się i nie przyzna bez fałszywej, zupełnie niepotrzebnej w tym przypadku pokory, że na intelektualne rozważania nie ma tutaj zwyczajnie miejsca, ponieważ wobec fenomenów, jakie przejawiają się podczas Tarotowych seansów, intelekt bywa bezsilny, czy też raczej kończy się jego granica poznawcza, za którą z kolei rozpoczyna się coś, co nazwałabym grą skojarzeń bazującą na pewnym instynktownym, intuicyjnym, odśrodkowym impulsie, sprawiającym, że wróż/wróżka czytając karty pozwala niejako nieść się własnym słowom. Nie wie, skąd się one biorą i widać tak właśnie ma być, jeżeli ma dobrze robić to, co do niego należy. "Jedyne" więc, co pozostaje to przekaz, informacja. I jeszcze wiara, że skoro tak jest, to tak właśnie być powinno. Bo być może, że z chwilą gdy stałoby się jasne jak to działa, człowiek osiągnąłby taki poziom wiedzy, poznania na którym taka umiejętność jak "choćby" jasnowidzenie przestałoby być tym, czym jest, a stałoby się zupełnie naturalną cechą (choć według mnie i tak jest naturalną, używam tu określenia "naturalna" w znaczeniu "powszechna", kiedy to nikt by się tego ani nie bał, ani tym nie zachwycał tak jak ma to miejsce teraz; póki co, naturalna jest ta umiejętność chyba tylko dla tych, którzy faktycznie ją w sobie mają, czy też raczej zgodzili się, aby przez nich działała). Ale póki jest jak jest oznacza to tym samym, że na takie poznanie, na takie doświadczanie świata nie jesteśmy jeszcze gotowi. Choć wszystko zdaje się wskazywać, że w tym właśnie kierunku na szczęście zmierzamy, ale to już oddzielny temat...

Można więc, po skończonym seansie, kiedy przestaną na dany układ oddziaływać energie osoby, której dany układ dotyczył, teoretycznie stwierdzić, że tego tutaj nie ma - bo żadna przecież na świecie książka nie wspominała, że ta akurat karta oznacza to i to. A jednak oznacza, o czym świadczą otwarte szeroko oczy osoby, której się wróży i retoryczne pytanie, które lubi w takiej chwili padać: "Skąd Pani to wie?". "Mam Panią/Pana na podglądzie" - zwykle odpowiadam w takiej chwili, i tak rzeczywiście jest, choć prawda jest też taka, że tego skąd mi się Pani/Pan tam wziął, tego już nie wie nikt. I żadna teoria z którą dotąd się spotkałam tego nie wyjaśnia, nie jest według mnie wystarczająca - ani ta, która mówi, że Tarot komunikuje się z podświadomością osoby, której się wróży ani ta, mówiąca o tym, że Tarot stanowi łącznik z kroniką Akashy w której zapisane jest wszystko, co było, co jest i ma być (z tą teorią związane jest moje haiku, które zamieściłam na początku tego tekstu) - że wymienię tylko te najbardziej popularne teorie. Nie zatrzymują mnie one dłużej niż wymaga tego ich poznanie, choć jedna i druga może być równie (sic!) prawdziwa. Wiem, a właściwie czuję, że nie wyczerpują one całości zagadnienia i są tylko ledwie dwoma z wielu, możliwych wyjaśnień dotyczących mechanizmów dywinacyjnych. Wiem natomiast z pewnością, że można czytać między kartami, tak jak czyta się/ słucha między wierszami/słowami. I nic bardziej ludzkiego, bo wszak - "jak na górze, tak i na dole."

Każda więc pojedyncza karta może więc nieść w sobie wiele znaczeń; tak wiele, że jak wspomniałam, żadna książka nie jest w stanie tego oddać, bo sam Tarot jest wielką Księgą, która z każdym przewróceniem strony, czyli z każdym odsłonięciem danej karty w układzie lub poza nim, emanuje wieloma znaczeniami, które w zależności od rozmaitych czynników wysuwają się na plan pierwszy. Co oczywiście nie wyczerpuje przesłania danej karty, jest natomiast rodzajem swoistej odsłony danej chwili, danego zdarzenia, nastroju. Żadna z odsłon nie jest jednak ani pierwsza ani ostatnia... I myślę, że tutaj przyszedł właściwy moment, abym zaprezentowała swoje wiersze dotyczące kilku kart Tarota. Dlaczego akurat te karty, a nie inne, dlaczego w ten, a nie inny sposób? Intelektualno - filozoficzna odpowiedź na to pytanie oczywiście istnieje, ale z pewnością - po pierwsze - ponownie nie wyczerpuje całości zagadnienia, a po drugie - byłaby próbą zaszufladkowania pewnych wydarzeń z mojego życia, związanymi z nimi uczuciami i wrażeniami, a tego sobie nie zrobię J A poza tym, a właściwie przede wszystkim - sztuka, a więc poezja, malarstwo, poezja, muzyka - istnieją min. po to, żeby mówić za nas, swoim własnym, samoistnym językiem, który nie wymaga żadnego przekładu, a "jedynie" uważnego, wrażliwego odbiorcy w którym wyzwala jego własne sensy i znaczenia.


Prawda cię wyzwoli[1]

Królowa Mieczy i Śmierć są w moich wierszach opisem osób, których dotyczą, a raczej, jak już zaznaczałam - jednymi z możliwych odsłon znaczeniowych; natomiast w wierszu dotyczącym karty Księżyc opisałam proces poznawczy przez jaki przechodzi człowiek na etapie oznaczonym tą kartą (o tym procesie pisałam też w swoim artykule "Haiku i Tarot") Wiem, że te wiersze można by zapisać również zupełnie inaczej, i nie wykluczam, że kiedyś stanie się to moim udziałem. Być może również kiedyś napiszę wiersze dotyczące innych kart. Wiem też, że każdy z Nas może napisać wiersz, lub zawrzeć sens danej karty w obrazie i każdy taki wiersz, obraz będzie o tyle prawdziwy, o ile prawdziwy wobec siebie samego będzie w danej chwili ten, kto pisze bądź maluje. A, że bez tej wewnętrznej, czystej intencji nie sposób napisać, stworzyć nic, można mieć pewność, że każda z takich odsłon ukaże właśnie prawdę. Bo taki właśnie jest Tarot; prawdziwy do szpiku kości. Potrafi na przykład na enigmatyczne pytanie dać klarowną i jasną odpowiedź lub ... odpowiedź równie enigmatyczną, jak enigmatyczne było pytanie. Dlaczego? Dlatego, że tak naprawdę, czymkolwiek Tarot jest i jakkolwiek komu się przejawia, nigdy nie dostraja się do widzimisię danej osoby i jeżeli enigmatyczność danego pytania płynie np. z chęci zatajenia prawdy przed samym sobą lub przed wróżem/wróżką do której dany człowiek przychodzi (a bywa tak, oj bywa J ku mojemu nieustającemu zdumieniu...) - Tarot da mu odpowiedź, która owszem istnieje i jest zawarta w kartach, ale delikatnie mówiąc jest trudna do przełożenia na ludzki język i wywołuje uczucie lekkiego zadziwienia tak u wróżbity/wróżki jak i tego, kto z taką niefrasobliwością rzucił pytaniem. Jeżeli zaś enigmatyczność, niejasność, nieporadność pytania płynie stąd, że dany człowiek już nie ogarnia słowami tego, co w jego życiu tak bardzo się zawikłało, chciałby jasno sprecyzować swoje myśli, ale z przyczyn, które sytuuje poza samym sobą, nie daje rady tego zrobić, Tarot będzie z nim przepięknie korespondował i nie tylko da przejrzyste jak jezioro odpowiedzi, ale i jeszcze prawdziwie ukoi, wesprze, jak najlepszy przyjaciel, który darzy Nas ciepłym, serdecznym uczuciem absolutnie bezwarunkowo.

Życzę Ci więc, abyś czytając poniższe wiersze był ze sobą samym tak szczery, jak tylko potrafisz i jeżeli coś w Tobie zagra podczas ich lektury pozwól po prostu aby owo coś wybrzmiało w Tobie do końca, bo być może tym samym odsłoni się przed Tobą to, czego od jakiegoś czasu szukałeś i na co potrzebujesz rozwiązania.

Owocnej lektury :)


Małe Arkanum - Królowa Mieczy
Sprzeniewierzenie się własnej wewnętrznej istocie

Zakłada na twarz
kolejną maskę.
Przez ułamek sekundy, kątem oka
dostrzega w lustrze Prawdę.
Kuli ramiona,
nie próbując nawet
nazwać tego, co zobaczyła.

Bezpieczna w kolejnym przebraniu
patrzy sobie w oczy.
Tym razem jest wyniosła i seksowna.
Nieśmiałą i niezaradną położyła spać.
Pozostałe walają się gdzieś po kątach
Wie, że nie ma na świecie nikogo,
kto odnalazłby wśród nich
tą prawdziwą.
Nie przychodzi jej na myśl,
że od dawna nikt nawet nie próbuje.
Że tych, których interesowała dawno sama...

Bierze do ręki miecz.
Unosi go w górę;
ogląda pod światło.
Nagle oślepia ją blask!
Mruży oczy.
Przez chwilę wydaje się,
że maska gdzieś znikła...
Ta chwila mija.
Być może powróci jeszcze kiedyś
i przeminie równie szybko.
Być może nie, ale teraz...

Wygląda przez okno.
Jest późny wieczór.
Jej myśl, lotna niczym błyskawica pozwala jej
aż stąd dostrzec ludzi siedzących w kawiarniach,
w domach przed telewizorami,
w teatrach,
na koncertach...
Tłumy idące ulicami.
Widzi to wszystko, ale wie tylko jedno.
Musi wydostać się z siebie
poprzez szybsze niż jej własna myśl
uderzenie miecza.

Decyzja zrodzona z impulsu.
Błysk stali.
Ostre, bezwzględne cięcie
po którym nic nie będzie takie, jak przedtem.
Ta chwila jest jej potrzebna jak powietrze,
bo tylko w takim zawieszeniu między zdarzeniami
może poczuć, że jest człowiekiem.
Obolałym.
Cierpiącym.
Człowiekiem, który dawno temu sam sobie
zamknął Drogę Powrotu.
Ale jednak człowiekiem.
Dla tej jednej chwili warto,
a inaczej od dawna już nie potrafi.

Wychodzi z domu
upewniwszy się, że
mocno przytroczyła miecz do pasa.


Wielkie Arkanum - Księżyc (XVIII)
Przekroczenie Bramy

Ten pierwszy krok
zrobiło Zmęczenie.
Tak wielki, po latach, uzbierał się ciężar,
ze strach niczym kotwica
powstrzymujący dotąd wszelki ruch
nagle zniknął.

Zmęczenie niczego już się nie boi.
Pomału zmierza do samoistnego końca;
jakiegokolwiek, byle końca.

Tak więc drugi krok zrobiło
niewypowiedziane, ale stanowcze,
płynące z głębi... -
"Niech się dzieje, co chce."
Ale nie wydarzyło się nic,
co podpowiadała rozszalała wyobraźnia,
rodzicielka nigdzie więcej
niestworzonych potworów.

Rozpoznane potwory
przestały być potworami.

Trzeci krok zrobiło Zaskoczenie.
Pojawiło się tuż po Rozpoznaniu.
Odkrycie, że potwory zrodziły się
w głębinach umysłu,
a same nie mają racji bytu
okazało się wskrzeszające.

Kolejny krok zrobiła Radość.
Radość, której nie dosięgają
żadne słowa.

Śmiech równoczesny z płaczem
wyzwolił nowego człowieka.


Kiedy światło Księżyca
ustąpiło miejsca wschodzącemu Słońcu
nieznana, posępna kraina
okazała się kwiecistą łąką.


Wielkie Arkanum - XIII - Śmierć
Transformacja Starego w Nowe
Błyskawiczna przemiana z dalekosiężnymi skutkami

Zawsze widziała tam,
gdzie inni nie widzieli nic.
Odwiedzała krainy,
o których inni
bali się nawet pomyśleć.

Dorastając zrozumiała, że
czymś się wyróżnia,
więc wyruszyła
w podróż na koniec świata,
żeby to odnaleźć.
Czasem nawet nie musiała ruszać się z miejsca...
Czasem podejmowała karkołomne wyprawy
z których nie miała prawa wrócić cało.
A jednak wracała.

W końcu zaczęła wokół siebie słyszeć:
- Jaka jesteś silna.
- Jaka jesteś piękna.
Lecz wtedy ledwie cień uśmiechu
przebiegał przez jej twarz,
bo już nosiła w sobie tę pewność,
która pozwalała jej bezbłędnie
odróżnić fałsz od kłamstwa;
fasadę od istoty rzeczy.


Nauczyła się metody
szybkich, krótkich cięć,
tam, gdzie innych wchłaniały domysły.
Odchodziła od nich
czasem nawet nie ruszając się z miejsca.
Czasem odwracając się na pięcie
bez słowa.

Wiecznie odległa, choć tak bliska
i spragniona dotyku,
lecz zaprzeczona sama sobie w tym pragnieniu.
Bezwzględna, bo tylko bezwzględnością
mogła się ochronić.
Niedostępna, choć wyzwalająca z cienia
wszystko, co najbardziej skrywane.

Zawsze o krok przed innymi.



Anna Goluba



[1] Ewangelia św. Jana, 8.32: "Poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi." Biblia Gdańska. Przyp. Taraki.


komentarze

1. Księżyc • autor: Jolanta Maj2010-05-30 23:33:22

Wspaniała poezja, brak słów by opisać to co się odczuwa w duszy.

2. XIII - Śmierć • autor: Jolanta Maj2010-05-30 23:44:27

Od kilku lat wszędzie gdzie bywałam to liczba 13 była moją towarzyszką taką dawaną przez los, czasami wręcz mnie to irytowało bo wszędzie 13 (nr w szatni, miejsce w pociągu, nr mieszkania itp. sytuacji tak wiele że nie sposób wszystkie opisać . Kojarzyłam to z 13 kartą tarota. Wiersz, który przeczytałam jest jakby o mnie i moim zachowaniu w obliczu różnych sytuacji życiowych. Być może jestem na dobrej drodze by odnaleźć odp dlaczego liczba 13 tak często towarzyszy mi w życiu. Poezja delikatna, wyjątkowa jej czytanie daje inne spojrzenie na karty tarota trzymane w rękach.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)