Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

02 grudnia 2010

Piotr Jaczewski

z cyklu: Okiem Hipnotyzera (odcinków: 299)

Tłumienie, ekspresja czy uwalnianie?

Kategoria: Techniki rozwoju

« Duchowe plany? 2012 i mniej lub bardziej apokaliptyczne wizje »

Zajmijmy się tezą metody sedony, u nas jeszcze mało znaną. Znów przypominam: niezależnie od wartości merytorycznej. Podstawową tezą metody jest parafrazując:


Zazwyczaj ludzie swoje emocje tłumią lub wyrażają swobodnie. Następuje ich tłumienie lub ekspresja. Istnieje trzecia droga - Uwalnianie. Letting go.


Z punktu widzenia hipnotyzera, właśnie stworzono poszukiwanie nowego rozwiązania. Podany wybór jest POZORNY i obejmuje wszystkie opcje na dużym poziomie ogólności. Ta pozorność wyboru tworzy jego realizm i umożliwia zręczne zbijanie obiekcji jako przejawu jednego lub drugiego. Tymczasem skala reakcji w związku z emocjami jest dużo szersza: od rzeczywistego tłumienia budującego stres, przez uwalnianie stresu i budowanie nastroju oraz modyfikowanie ekspresji (np. mówienie o uczuciach) do maniakalnego ich wyrażania.


Natomiast takie przedstawienie sprawy- albo tłumisz, albo wyrażasz -  połączenie tego z negatywnymi konsekwencjami jednego i drugiego w istocie jest sztucznym dewaluowaniem dotychczasowych metod postępowania służącym wyłącznie eksponowaniu metody i jej "naukowo potwierdzonej" skuteczności. Z punktu widzenia hipnoterapeuty straszne marnotrawstwo: dotychczasowe wzorce postępowania się włącza do przyszłych reakcji, a nie usiłuje dewaluować.



Okiem Hipnotyzera: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
W wypowiedziach różnych mistrzów, autorytetów kryją się zabiegi perswazyjne przemycające idee w sposób zmieniający percepcję i zachowanie.
Nie mam nic przeciwko tym ideom, wiele z nich jest pożyteczne, pomocne. Jestem tylko za świadomością tego, co nas do nich przekonuje, za myśleniem i świadomym decydowaniem się na podążanie za nimi i odkrywanie, co z tego możemy wynieść dla siebie.
Wiele z idei ma hipnotyczny wpływ. Tworzy struktury przy niewiedzy i braku uważności omijające czynnik krytyczny, świadomy i zmieniający percepcję tak, że powstają samospełniające się przepowiednie, doświadczenia je potwierdzające oraz zachowania, które dla naszych własnych celów życiowych są nonsensowne i bezużyteczne.
Inaczej: Otwórz Oczy! Myśl Racjonalnie! Odczuwaj w pełni to co się dzieje! Działaj świadomie planując swoje przeżycia!
Oczywiście, w moich wypowiedziach też się będą kryły zniekształcenia. Taka jest natura komunikacji. Najbardziej interesuje mnie jak komunikacja określa relację i obecne w niej sugestie co do zachowań i percepcji. Prawdziwość komunikatów, co do informacji o świecie czy o subiektywnych interpretacjach tego świata raczej pomijam.
Skupiam się na elementach hipnozy konwersacyjnej.


« Duchowe plany? 2012 i mniej lub bardziej apokaliptyczne wizje »

komentarze

1. Nasz kochany .... • autor: Nierozpoznany#29932013-03-04 16:21:50

Nasz kochany Hipnotyzer zadział hipnotycznie i parafrazując wylał połowę treści. W ten sposób można powiedzieć, że Buddyzm jest religią cierpienia.

Nasza zachodnia kultura w szczególnie dużym stopniu oparta jest na tłumieniu emocji: „nie bądź mazgajem, chłopcy nie płaczą”, „nie manipuluj mną, nie dam się nabrać na kobiece łzy”, „nad gniewem należy panować”. Poprawność polityczna oto nasze motto. Co ciekawsze wszyscy wiemy z rozlicznych namacalnych przykładów, co daje wieloletnie lub skrajne tłumienie emocji. Nie oznacza to, że stłumienie emocji oraz albo ich uwolnienie albo późniejsza ekspresja, czy po prostu przekucie ich na czyny są złe bądź naganne, albo, że należy się tego wystrzegać.

Co więcej nie uczymy się również umiejętnej ekspresji emocji. Ekspresji, która nie rani nas ani innych, a pozwala „uwolnić”, nie koniecznie „sedonistycznie”, ogromną energię twórczą jaka jest zawsze zawarta w emocjach.

Uwalnianie jest tak samo dobre jak każda inna metoda. Zresztą czytając wiele innych artykułów Hipnotyzera widzę "sedonę" relatywnie często.

Myślę, że nie ma co mówić o tworzeniu tu jakiegoś wyboru pozornego czy nie. Chodzi o porównanie typowych modelów „postępowania” w emocjach albo z emocjami. O ile pamięć mnie nie myli to kurs podaje sporo przykładów tego, co robimy z emocjami.

Również nie ma tu dewaluacji wzorców postępowania. Emocje nie są wzorcami są energią. A energia jak to energia jest „twórcza”.

Najprostszy wzorzec postępowania: czyli jazda samochodem. Nie uwalniamy jazdy samochodem, ani nie dewaluujemy jej. Jednak stres, strach z tą czynnością związany, albo nadmierna pewność to te elementy, nad którymi warto popracować. Czy będzie to metoda „sedona”, czy będzie to yoga, huna, modlitwa itp. jeśli jest skuteczna to chyba nie ma tu różnicy.

Z drugiej strony włączanie „starych” wzorców postępowania bywa krańcowo nieskuteczne. Otóż poproszono mnie o prowadzenie szkoleń dla pewnej grupy zawodowej, która „przesiada” się ze starego rozwiązania informatycznego na nowoczesne, spełniające obecne wymagania rynkowe.

Stary wzorzec postępowania się zdewaluował, ale mocno jest zagnieżdżony w umysłach ludzi. Zapominamy, że tak naprawdę jest tylko tu i teraz. Takie jest sedno metody sedona.

W czym więc problem?

PS. Niepoprawnym jest tłumaczyć metoda (kogo, czego) sedony. Mamy i owszem metodę Salomona ale metoda kwiat lotosu, albo metoda EFT (a nie np. metoda EFT’ego).

[foto]

2. Agnieszko :) • autor: Piotr Jaczewski2013-03-04 17:05:16

Proponuję przeczytaj mój wpis raz jeszcze :) Bo zrobiłaś wykład pt. rozwinięcie mojego ostatniego zdania:
Z punktu widzenia hipnoterapeuty straszne marnotrawstwo: dotychczasowe wzorce postępowania się włącza do przyszłych reakcji, a nie usiłuje dewaluować.

Doszłaś do:

Nasza zachodnia kultura w szczególnie dużym stopniu oparta jest na tłumieniu emocji: „nie bądź mazgajem, chłopcy nie płaczą”, „nie manipuluj mną, nie dam się nabrać na kobiece łzy”, „nad gniewem należy panować”. Poprawność polityczna oto nasze motto. Co ciekawsze wszyscy wiemy z rozlicznych namacalnych przykładów, co daje wieloletnie lub skrajne tłumienie emocji. Nie oznacza to, że stłumienie emocji oraz albo ich uwolnienie albo późniejsza ekspresja, czy po prostu przekucie ich na czyny są złe bądź naganne, albo, że należy się tego wystrzegać.

Co więcej nie uczymy się również umiejętnej ekspresji emocji. Ekspresji, która nie rani nas ani innych, a pozwala „uwolnić”, nie koniecznie „sedonistycznie”, ogromną energię twórczą jaka jest zawsze zawarta w emocjach.

A następnie przeszłaś do tego, co ja zarzucam z początku. Tj. tworzenie tematu zastępczego pt. uwalnianie.

Sedona to miejsce, podpowiem metodą warszawską.

3. Piotrze :) • autor: Nierozpoznany#29932013-03-05 21:00:01

Mam ochotę, co prawda napisać: przeczytaj mój post raz jeszcze, ale wyjdę z założenia, że wyraziłam się nie wystarczająco precyzyjnie. Zacznijmy od sprawy najprostszej (moim zdaniem).

Skoro to wiesz: „Sedona to miejsce, podpowiem metodą warszawską.” to się tym bardziej dziwię. Jest różnica pomiędzy metoda [kogo, czego?] Piotra, metoda [jaka?] warszawska (podpowiadania – cokolwiek, by to miało znaczyć) oraz metoda [skąd?] z Tatr.

Metoda Sedony, to tak samo jakby powiedzieć metoda Londynu albo metoda Warszawy (cały Londyn albo cała Warszawa albo cała Sedona stosują ją).

*********

Wracając do głównego wywodu.

Mój przykład z programem komputerowym, był zaprzeczeniem Twojej tezy. Pozwolę sobie go rozwinąć. Stary schemat pracy z programem jest kompletnie nieprzydatny, wzorce z niego zaczerpnięte trzymane w mózgu ludzkim powodują jedynie kłopot z opanowaniem czegoś innego, nowego.

Osoby z zewnątrz posadzone przy obu programach dla potrzeb testów miały dużo mniej kłopotów z nowym programem niż ze starym. Odwrotnie u większości osób, które korzystały z starego oprogramowania. Powoduje to wzrost stresu, irytacji i podświadomą dewaluację własnej osoby, a co dla tej grupy najtrudniejsze spore wydłużenie czasu dojścia do odpowiedniego poziomu możliwości korzystania z programu. Powiedziałabym, że umiejętność natychmiastowego wyrzucenia starego wzorca jest najbardziej efektywnym wyjściem.

Śmiem nawet twierdzić, że wzorce przydatne są w ogromnie ograniczonym zakresie, szczególnie w wiecznie zmieniającym się środowisku. Wzorce powodują u większości osób zamknięcie się na wieczne tu i teraz.

Kto to napisał? „Mój krawiec to najmądrzejsza osoba na świecie. Za każdym razem, gdy się spotykamy bierze miarę.

Dlatego pozwoliłam sobie nie zgodzić się z Twoją tezą. Myślę, że teraz wyraziłam się jaśniej.

To, co nazwałeś „doszłaś do” jest opisem samoistnej dewaluacji się dwóch, najlepiej nam znanych sposobów postępowania z emocjami, które ze względu na ich ogólnospołecznie narzucony, ale nieefektywny sposób wykorzystania, zdewaluowały się samoistnie.

Moim osobistym zdaniem trudniej jest zmienić wdrażany od dzieciństwa sposób postępowania w jego efektywne „przeciwieństwo”. Niż wybrać trzecią możliwość.

I tak jak napisałeś w cytacie tego, co uważasz za główną tezę TUE (techniki uwalniania emocji) „istnieje trzecia droga”.

I oczywiście, Piotrze, wiem, że Twój artykuł nie zajmuje się wartością merytoryczną samej metody, a jedynie tym, co uważasz za przekaz jej główną tezy.

PS. Metoda Sedona to obecnie bardziej rozbudowany zbiór technik.

PPS. I nie, nie oczekuję, że zgodzisz się z moja tezą.  W końcu ja też nie zgadzam się z Twoją tezą.



[foto]

4. Agnieszko - Założenia, wiara i miodek • autor: Piotr Jaczewski2013-03-05 23:24:32

Miodkiem płynąc powiem, że metodą warszawy na rozwój jest wchłanianie ludności z obszarów podmiejskich. Metoda sedony jest podobna. Metoda z sedony - rani moje poczucie estetyki i ergonomii ;)

Nie wdawałem się w dyskusję z twoim argumentem o programie komputerowym, bo mija się to z celem tj. moim stanowiskiem, że ten rodzaj pozornego wyboru w istocie tworzy sztuczną trzecią opcję. Temat zastępczy.
Odmienna perspektywa od tego, kiedy z dwóch lub więcej niezależnych treści, wyłania się trzecia "syntetyczna". To można odkryć w moim pisaniu i do tego się odwołuję.

A, że gaduła jestem nie mam nic przeciwko tematom zastępczym, pod warunkiem, że decyduję jaki to jest temat i kiedy:) Podobną uprzejmością darzę też innych, ogół ludzkości i te znane mi jednostki. tj uznaję, że mają prawo do wyboru swoich tematów zastępczych :)
I serdeczną niechęcią darzę systemy myślowe, które ową swobodę usiłują odebrać, zwłaszcza nieoficjalnie. I jakkolwiek jestem za owym prawem jednostki do faszerowania ciała czy mózgu dowolnym środkiem, tak samo jestem za świadomością specyfiki ich działania i tego np. czy mózg lasuje po jednorazowym wzięciu w niewielkiej dawce, czy w wyniku długiego stosowania. etc.

I niestety metoda sedony należy do owych chemikaliów - przy których zalecam ostrożność i uważanie na szare komórki, dbanie o to, by owej wolności nie utracić i utrzymać granice swojego Ja w spójności.

Akurat na czasie moim dyskusyjnym,  jeśli zerkniesz do wpisu Artura Króla - Jak guru manipulują to w zasadzie już w punkcie 1 znajdziesz sedno sedony w przekazie:
Jeśli ja mówię, że coś jest z tobą nie tak, zmień się. Jeśli ty mówisz, że coś jest ze mną nie tak, zmień się.”
Zresztą komunikat obecny w większości procedur uzdrawiania, oczyszczania, pozbywania się czegoś, uwalniania, terapeutyzowania  ... "do wszystkiego i niczego".
I jakkolwiek doceniam orientację na to co jest - przynajmniej deklarowaną - np. w Sedonie czy Worku to powiedziałbym, że tym co jest i rzeczywistością można się nieźle zatruć ;)
Zwłaszcza, gdy systematycznie miesza się ją z fantazją, czy siłą rozpędu usiłuje do fantazji sprowadzić.
Stary schemat pracy z programem jest kompletnie nieprzydatny, wzorce z niego zaczerpnięte trzymane w mózgu ludzkim powodują jedynie kłopot z opanowaniem czegoś innego, nowego.
To jest zawężenie modelu pamięci robiące z owej pamięci worek na śmieci. A w istocie stare treści nie przeszkadzają w opanowywaniu czegoś innego, nowego - wprost przeciwnie w wielu przypadkach ułatwiają. np. pamiętać czego unikać ;)
Działając w oparciu o takie założenia, w istocie jedyne co się robi, to zaburza dostęp do owej pamięci. Czasem ma to sens, gdy ktoś przeżuwa jakąś grupę wspomnień zamiast żyć, ale co do zasady: paskudny pomysł pozbawiający ludzi umiejętności uczenia się z własnych doświadczeń.


Śmiem nawet twierdzić, że wzorce przydatne są w ogromnie ograniczonym zakresie, szczególnie w wiecznie zmieniającym się środowisku. Wzorce powodują u większości osób zamknięcie się na wieczne tu i teraz.
I w obrębie tego śmiałego twierdzenia korzystasz z umiejętności tj. wzorców pamięci by przedstawić mi tą wiekopomną tezę i nawet Opublikuj nie wciśniesz bez rozpoznania bazującego na rozpoznawaniu wzorców.
Przeczysz sobie "wiecznie zmieniające się środowisko" i "wieczne tu i teraz". Na wieczne tu i teraz dyskusji o metodzie sedony wolałbym być zamknięty ;)  Tu i teraz zresztą jest przereklamowane tj. w reklamach zapomina się o zwiększonej sugestywności, podatności na uzależnienia, utrudnionym planowaniu czy właśnie uczeniu się, rozmywaniu poczucia tożsamości - takich mniej lub bardziej ważnych życiowo drobiazgach.
Taki standardowy drobny druk w umowie;)

Innym dopiskiem niezbyt mi pasującym jest budowanie poczucia boskości -jedności(tm). To tak widać najlepiej w historii Lestera Levensona, ale tu pomijając to, że znam mechanizmy jak owo poczucie jest budowane, w różnych wersjach to sprzeciw mój jest prywatnym podejściem nacechowany: Dla mnie to  błąd eternalizmu i monizmu.  Niektórzy jednak lubią te klimaty, a ja z gustami nie dyskutuję ;)

Moim osobistym zdaniem trudniej jest zmienić wdrażany od dzieciństwa sposób postępowania w jego efektywne „przeciwieństwo”.
A po co ? I to jeszcze w "przeciwieństwo"?
Temat zastępczy i robienie burzy w szklance wody. Jeśli już wróciłem do tych tematów zastępczych - z łatwością zmienia się to w magiczną sztuczkę pt. serwowanie założeń odnośnie świata. Coś jak z tym robieniem z pamięci worka na śmieci. Wszystko jest fajnie dopóki nie uwalnia się całej reszty podejść, wtedy zostaje bezkrytyczna wiara.

I dopiero zaczyna się paradoks: To, co miało otwierać oczy - totalnie owe oczy zamyka.
A to coś pod powiekami jest tyleż hipnotyzujące, co człowiek mu się nie może przyjrzeć.

Doświadczenie emocjonalne jest zdecydowanie bogatsze od próby przedstawienia jego jako podziału tłumienie vs. ekspresja. Tymczasem obydwie te pozycje są z automatu dostępne gdy ktoś jest w stresie, pobudzony emocjonalnie czy emocjonalny. Tak to truizm nic nie mówiący: "Facet czy Kobieta jesteś Człowiekiem".

To powyżej pewnie jednak  wcale nie odnosi się do metody, jedynie tego, co uważam za metodę ;)
x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)