Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

01 września 2016

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Czytanie... (odcinków: 184)

Tollego: myślenie, ruminacja, energia


« Tollego: enneagram, ciało, monoteizm Tollego. Dlaczego nie monoteizm? »

Wrócę do tezy Tollego z początku jego książki „Potęga teraźniejszości”, s. 29 wydania Wyd. A z 2006 r. Na pytanie: „Co głównie przeszkadza nam w bezpośrednim odczuwaniu tej rzeczywistości?” – Tolle odpowiada:

Utożsamienie z własnym umysłem, które sprawia, że myślenie staje się rodzajem przymusu.

I dalej idzie jego nauka o tym, jak popadliśmy w niewolę podstępnego monstrum, umysłu, który nieustannie obracając myślami, nieustannie gadając sam ze sobą, wciąga nas w swoją dołującą grę, wmawiając ci, jaką masz ponurą przeszłość, przed którą masz się bronić uciekając w złudną przyszłość.

Ale Tolle myli przyczynę ze skutkiem! To nie jest tak, że „umysł” jest tu winien. Że oto „umysł” kiedyś cię zaatakował i cię wkręcił – albo raczej teraz i stale cię atakuje i wkręca. Wkręcenie przez umysł, wkręcenie w natrętne i nałogowe myślenie jest skutkiem, nie przyczyną. Skutkiem czego? Niedostatku energii. Masz za mało energii, twoja psyche ma za mało energii, jest na zbyt niskim energetycznym poziomie – i dlatego pozwala, by ją owładnęły myśli. Powtarzanie (się) pewnych myśli w kółko w psychologii nazywa się „ruminacjami”, od łacińskiego rumino – przeżuwam (o krowie itp. przeżuwaczach), pisze o tym Wikipedia, obszerniej „pozaschematy.pl” i „energiawewnetrzna.pl”. Pisał ładnie Mirosław Piróg, ale niespodziewanie jego blog przestał istnieć. [Poprawiam, jest tu: innemysli.wordpress.com/2015/11/22/o-ruminacji/.] Wprawdzie w psychologii ruminacje uważa się szczególny gatunek myśli, właśnie takie, które chodzą w kółko i zwykle są dołujące, wylewają się gdzieś ze środka i są wciąż na nowo przeżuwane dokładnie jak treść żołądka u przeżuwacza, i do niczego nie prowadzą – ale w rozumieniu Tollego naturę ruminacji mają (prawie) wszystkie myśli: tak według niego działa „umysł”, ten umysł w jego sensie, czyli ten młynek w głowie. Napisałem „prawie wszystkie”, bo jednak Tolle wyróżnia inny gatunek myśli, mianowicie spontaniczne przebłyski rozumienia, które przynoszą jakieś twórcze rozwiązanie, ale nie ruminują. Jednak poza tymi rzadkimi eurekami cała reszta życia umysłu jest ruminacją.

Wracając: przyczyną tego, że dajesz/dajemy się wkręcić i owładnąć myślom – tamtym citta-wrtti z Jogasutr – jest niedobór energii, energii psychicznej, powiedzmy. Jogiczna praktyka odwirowania umysłu, zniweczenia jego zawirowań ( citta-wrtti nirodhah) polega przede wszystkim na wejściu na wyższy poziom energii, podwyższenie poziomu energii. Samo usiłowanie zahamowania „umysłu” jest bezskuteczne – chociaż niektóre ćwiczenia idące w tym kierunku, np. to, które proponuje Tolle, żeby czyhać na pierwszą pojawiającą się myśl jak kot na mysz nad jej norą, jednocześnie są energetyzujące – i dlatego działają!

Tolle coś o tym wie, ponieważ rozróżnia niemyślenie (wolność przestrzeni wewnętrznej od ruminujących myśli) „wyższe” i „niższe”. To niższe mamy gdy śpimy albo w jakichś stanach zamroczenia i wtedy schodzimy w przed-myślowy poziom przypisywany zwierzętom – a to wyższe wtedy, kiedy jesteśmy na tym „wyższym” poziomie, czyli kiedy jesteśmy Obecni – ta Obecnością, która pytaniodawcy Tollego wydaje się przypominać Boga. (Patrz s. 125.)

Utrzymanie stanu wolności od myślenia na początku praktyki kojarzy się z utrzymywaniem równowagi przy chodzeniu po linie albo staniu na głowie. Podobnie jest to trudne, wymaga nieustannej uwagi i w każdej chwili można odpaść. Ale przecież stan wolności od myślenia i jego praktykowanie nie jest żadnym celem! To czy wkręcają cię myśli, jest tylko wskaźnikiem, czy wszystko w twojej jodze w porządku. I naprawdę warto ćwiczyć coś innego, czyli ćwiczenia jawnie podnoszące energię. A niemyślenie niech będzie przy okazji.

I tutaj wracam do idei, która stanęła na początku Taraki: w lutym 2000 wkleiłem do Taraki tekst napisany wcześniej do krótkotrwałego, jak się okazało, papierowego pisma „Wiedza Tajemna” pt. „Czym zajmują się ludzie, czyli: o pobieraniu energii”. Tamten felieton jest leciutki – ale prywatnie uważam go jeden z fundamentalnych kamieni Taraki i za coś, co wciąż mam jako najważniejsze (jedno z najważniejszych) do przekazania.

Czytanie...: wstęp na końcu

Czytanie różnych książek i internetów, i uwagi o nich.


« Tollego: enneagram, ciało, monoteizm Tollego. Dlaczego nie monoteizm? »

komentarze

[foto]

1. po co pobieramy energię? żeby ją oddawać • autor: Arkadiusz2016-09-01 12:27:02

Przeczytałem Wojtku Twój artykuł o pobieraniu energii. Oczywiście pełna zgoda - zajmujemy się pobieraniem energii. Ale również trzeba powiedzieć, że robimy to po to, aby ją wydatkować, do naszych (?) celów. Znak zapytania, bo ważną, a właściwie najważniejszą kwestią jest, jak odkryć ten cel, sens, własny indywidualny, a nie jakiegoś egregora czy krokodyla lub wampira energetycznego. Ilu ludzi spośród wielu miliardów na planecie w dzisiejszej cywilizacji może osiągnąć jakiś wysoki stopień pewności, że oddaje energię zgodnie z własnym przeznaczeniem?

Myślę, że na każdym poziomie naszego istnienia (najpierw tych duchowych, a niżej: na mentalnym, psychicznym, witalnym, fizycznym) dochodzi do wymiany energii, między nami a otoczeniem, także pomiędzy ciałami subtelnymi jednej osoby. Jak obserwuję dzieci w parku, to one mają mega power, wprost tryskają energią, później z wiekiem nasza energia się wyczerpuje, a w końcu umieramy fizycznie, nie będą w stanie utrzymać w porządku i harmonii naszych najniższych ciał, świadomość wycofuje się do wyższych warstw - duszy.

Każdy człowiek ma swój własny niepowtarzalny wzór pobierania i wydatkowania energii. Na jednych poziomach jest większa wymiana energii, na innych mniejsza. Gdzieś czytałem, że dobrze jest, aby wyższe ciało subtelne przykrywało (były większe) niższe ciało. Przykłady? Groźnie wygląda przypakowany macho (silne ciało fizyczne), który tłumi emocje bo nie radzi sobie z nimi (nierozwnięte ciało psychiczne). Rozchisteryzowanym (sile pobudzone ciało psychiczne) tłumem łatwo manipulują (i wykorzystują jego energię) do swoich celów sprytne rozwinięte ciała mentalne partii politycznych czy korporacji. Kiedy Tolle nie mógł sobie poradzić z rozbudowanym i przeciążonym ciałem mentalnym, czego nie mogły udźwignąć jego wyższe poziomy (poziom kauzualny przyczynowo-skutkowy: dlaczego?) to pomoc przyszła z nagłego kontaktu z poziomem duchowym, olśniła go myśl, że jest ktoś wyżej w jego strukturze, doszło do wyłączenia poziomu mentalnego ("miałem świadomość, ale nie było żadnej myśli"), usłyszał głos "Niczemu się nie opieraj" i go oświeciło ;-) Silna duchowość pozwoliła mu uporządkować ciało mentalne.

2. ruminacja, medytacja, dekomplikacja • autor: Nierozpoznany#95552016-09-01 12:43:56

W moim przypadku podwyższanie energetycznego poziomu być może trochę uspokaja moje ruminacje, jednak są one wciąż obecne i natrętne.Z kolei np. zaspokajanie głodu zdecydowanie je nakręca.
Wciąż szukam takiego typu medytacji po którym mógłbym zauważyć postępy. Takiego po którym mógłbym skupić się na oddechu na dłużej niż 30 sekund. Takiego po którym mógłbym się nie zniechęcać i zamęczać po 10 minutach.
Jakieś sugestie?
[foto]

3. Ostrożnie z tą energią, Arkadiuszu! • autor: Wojciech Jóźwiak2016-09-01 12:48:55

("Ostrożnie z tą siekierą, Eugeniuszu!" - Pink Floyd.)
Na Twoją wzmiankę o dzieciach natychmiast włączyło mi się przypomnienie surowego monitu, którego udzielił mi Leon Zawadzki, kiedy z kim mnóstwo czasu temu ćwiczyłem pewne "sposoby". Dzieci są IN i TAMAS i w żadnym razie nie mogą być wzorem dla jogina, który bazuje na jakościach YANG i SATTWA. Dzieci to energia niskiego sortu. Dobrze to zapamiętałem.

Po drugie, o "energii" psychicznej mówimy tylko metaforycznie i w żadnym razie nie wolno przenosić na nią właściwości energii w sensie fizyki! Energię fizyczną obowiązuje niewzruszona zasada zachowania: kiedy jej w jednym miejscu przybędzie, w drugim musi ubyć. Energia psychiczna wcale nie musi ubywać ani jej nie musimy tracić. Możemy rozdawać, ale wcale przy tym jej nie musimy tracić. Jeśli tak się myśli, to cały świat może wydać się jakimś powszechnym pożeraniem się i wampirowaniem na sobie, a to nieprawda. Można powiedzieć -- ale to będzie dalszy ciąg tamtej metafory -- że w obrębie energii psychicznej nie obowiązuje zasada zachowania energii, ponieważ niektórzy są w kontakcie z nieskończonym źródłem energii, więc na nich tamta zasada zachowania się łamie. A właściwie z wieloma źródłami, bo gdy ktoś mówi o "jednym" źródle, to popada w obrzydliwość monoteizmu. (Z dualizmem, pfuj, w tle.)
[foto]

4. Czemu monoteizm jest obrzydliwy • autor: Arkadiusz2016-09-01 13:37:34

Czemu monoteizm jest obrzydliwy a dualizm pfuj? W czym to przeszkadza?
[foto]

5. Dobre pytanie! • autor: Wojciech Jóźwiak2016-09-01 20:09:38

Dobre pytanie, Arkadiuszu i chętnie odpowiem w osobnym odcinku.
[foto]

6. blog • autor: Mirosław Piróg2016-09-02 00:29:11

Mój blog zmienił adres. Teraz zapraszam na: https://innemysli.wordpress.com/
A odnośnie tekstu: Myśli są wtórne, jak twierdzi joga, buddyzm itd. Bez dawki energii nie można zmienić swego myślenia ( nigdy myślenie nie zmieni myślenia- trust me, i’m philosopher :) ), na przykład dawki energii użyczonej przez znaczący sen. Albo innymi sposobami. Energii energii psychicznej nie da się zmierzyć jak fizycznej, ale działa. Potwierdzam :)
[foto]

7. Poprawiłem! • autor: Wojciech Jóźwiak2016-09-02 10:45:22

Poprawiłem -- w tekście wyżej. Twój tekst, Mirosławie, to oczywiście ten: "O ruminacji". Wszystkim polecam.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)