Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

09 marca 2014

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 3 (odcinków: 144)

Tomorrow belongs to me – trochę innym okiem


« Medytacja Geometria pojęć »

Film „Kabaret” oglądałem w kinie bardzo dawnych czasach; później powtarzałem w tv i na domowym video. Jest tam scena, gdzie bohaterowie filmu, Brian i Max, wpadają do wiejskiej piwiarni, gdzie na tarasie zażywają letniego niedzielnego poranka miejscowi obywatele. W tle pojawia się dźwięk piosenki: „The sun on the meadow is summery warm...” („Nad łąką słoneczko roztacza swój blask...” [Tekst ang. i pol. TU]).

Widzimy twarz śpiewającego: chłopak lat siedemnaście, piegowaty blondynek, śpiewa a capella: „Słońce ponad łąką... jeleń hasa po lesie...” Ale zaraz w słowach śpiewanych tym samym jasnym głosem pojawia się nowy i lekko zrazu niepokojący motyw: „zbierzmy się razem, by powitać burzę...”

Kamera przemiata twarze zebranych. Zatrzymuje się dłużej na twarzach dwóch młodych mężczyzn w „wieku poborowym”, ich profile są jak pomnik wojennych bohaterów.

Kamera wraca do śpiewaka, w tle jego głosu pojawia się akompaniament na akordeonie, kamera zjeżdża w dół po jego postaci i widzimy, że ten aniołek nosi piaskowy mundur Hitlerjugend ze swastyką na ramieniu. Pieśń uspokaja zielenią: „The branch on the linden is leafy and green” (zielone od liści są gałęzie lip) i kołysze nurtem rzeki: „The Rhine gives it's gold to the sea” (ku morzu swe złoto śle Ren). Podoba się pieśń zebranym. Kamera chodzi po ich twarzach, z coraz większym skupieniem wpatrują się w śpiewaka. „Tomorrow belongs to me”, jutrzejszy dzień będzie mój!

Do akompaniamentu dołączają kolejne instrumenty niewidocznej orkiestry, a śpiewak kontynuuje: „dziecina w kołysce... kwiat pszczołę w objęciach...” „Lecz szept oto słychać: powstań, powstań! - jutrzejszy dzień będzie mój!” – i mężni „poborowi” podchwytują pieśń i już śpiewają w trzech.

Ze śpiewem podrywa się dziewczyna, ale nie kobieca łagodność z niej emanuje, tylko furia walkirii-mścicielki.



Z melodią-walcem mieszają się dźwięki marsowej trąbki. Kolejni obywatele dołączają do chóru, wstają, wyprężają się na baczność. Orkiestra nabiera pełnej mocy. Tylko jeden staruszek kręci się i nie dowierza, jakby przypominały mu się strachy minionych wojen.


Śpiewak zakłada czapkę z orłem i wyciąga rękę w narodowo-socjalistycznym salucie, heil!




Bohaterowie filmu zdegustowani odjeżdżają, a w przerywniku pojawia się postać konferansjera kabaretu (gra go Joel Grey) i widz nie ma wątpliwości, że tak – to on, diabeł we własnej osobie, stoi za kurtyną tego, co tu się dzieje i pociąga za sznurki.


Tu cały ten fragment:

youtu.be/29Mg6Gfh9Co

Istnieje też wersja niemiecka (dubbing z telewizji NRD!):
youtu.be/fQyGBinRB04


Film „Kabaret” stał się nagle dziwnie aktualny. Nie tylko ta scena ze śpiewakiem-budzicielem, ale i inne jego wątki. Tamta scena dzieje w momencie, kiedy jeden z bohaterów, Brian grany przez Michaela Yorka, rozpoczyna nowe życia jako homoseksualista, właściwie biseks w trójkącie z Sally (Lizą Minnelli) i bajecznie bogatym Maxem (Helmut Griem). Wkręceni w bohemę, libertynizm i kontestację bohaterowie – Brian i Sally – tracą wszystko, ponoszą klęskę, jak zwykło się pisać w recenzjach. Ale ta scena ze śpiewakiem z SA pokazuje alternatywę ich życia: trzymanie się ojczystej ziemi (swojska wieś zamiast podróży do Afryki), sąsiedzkie więzy, chowanie dzieci, sentymentalny i księżycowy kult przyrody, tych wszystkich łąk, pszczół, jeleni i przemian pór roku – cała ta przyrodzona poczciwość oczarowuje i prowadzi prosto na pasek wojennych maniaków-führerów. Z czci dla apollińskiego kompleksu (jakby powiedział Yuri Slezkine) pszczół, lip, łąk i rodziny wyrasta totalitarno-mordercze piekło. Ale i druga strona, libertyńska bohema, to światek, w którym nie można się zakorzenić, zbyt sypki to piasek dla jakichkolwiek korzeni. Nie ma wyjścia – tak jak powinno być w dobrej tragedii.

„Kabaret”, chociaż amerykański, robiony był w Niemczech, plenery tamtejsze, też twarze naturszczyków. Dzisiaj tamta scena w gospodzie „Waldesruh” pokazuje swoje dodatkowe sensy. Jest ilustracją tego, jak Europa zamyka i opieczętowuje pewną drogę, pewien szlak swojego mentalnego ruchu. Apollinizm, czyli ten kompleks uwznioślanej ziemi-przyrody-swojskości-rodziny-ojczyzny zostaje naznaczony jako groźny, jako skażony „faszyzmem” – i zaplombowany jako droga w najwyższym stopniu niebezpieczna, bo śmiercio- i zagładonośna. Z dwojga złego już lepszy „kabaretowy” libertynizm, bo ten wprawdzie też grozi zniszczeniem, ale co najwyżej jednostkowym, rozproszonym. (Jest jeszcze w filmie trzecia droga, podobna do tej „zapieczętowanej”, bo polegająca na powrocie do korzeni, ale to są korzenie niedostępne przeciętnym Europejczykom, bo żydowskie; mam na myśli małżeństwo Fritza i Natalii.)

Wydaje mi się, że pieczęć lub klątwa „Kabaretu” trzyma nas w więzach do dziś. Dlatego jesteśmy, jako Europa, Zachód (że w najgórniejszy uderzę ton), tak bezradni wobec apollińskiego przebudzenia Rosji. Bo nie wiemy jak złemu, bo totalitarnemu apollinizmowi kiedyś Hitlera, teraz Putina, przeciwstawić nasz i dobry apollinizm. Nie wiemy jak do niego wrócić, tak, żeby ani nie dać się zaszczuć libertynom ani nie dać się wciągnąć totalitałom.

To coś, czego potrzebujemy nie jest ani tym:

ani tym:

Jest czymś innym i trzecim.

Ale od jakiegoś czasu patrzę na tych wspólnie śpiewających pod gospodą Waldesruh („leśne zacisze”) przychylniejszym okiem. Potrzebujemy pieśni, które budziłyby i podtrzymywały międzyludzką solidarność. I kłamstwem jest, że ich śpiewacy muszą zakładać opaski ze swastyką. Zresztą, swastyka symbolizowała pokój i szczęście, zanim przywłaszczył ją Hitler, a po nim, odwrotnie, politpoprawnościowcy.


Auto-promo Taraki 3: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogach Auto-promo 2 i Auto-promo.



« Medytacja Geometria pojęć »

komentarze

1. wieczny kłuszyn... • autor: Nierozpoznany#66342014-03-11 10:53:28

Właściwie to wszystko było już jasne po dokumencie z londyńskiego City.  W TVN24 usłyszałem nawet całkiem pogodną pointę, że nikogo w Wielkiej Brytanii te wytyczne dla rządu nie zdziwiły, a wszystkich zaskoczył jedynie fakt, że udało się to sfotografować.
Innymi słowy, "Europa" to już właściwie wyłącznie wspólnota pieniędzy i interesów. Zysków. Ukraina została skalkulowana i albo się opłaca, albo nie. Dyplomatyczny teatrzyk to już chyba tylko obowiązek jakiejś martwej tradycji...

Putin natomiast to przecież chluba tradycji KGB w odrodzonym FSB. Centralizacja i wszystko pod kontrolą. Ta frakcja gaz, tamta surowce, narkotyki i zorganizowaną przestępczość - wszystko za parawanem pozorów demokracji i w imię chwały wielkiego narodu. Wydatki zostają pięknie znacjonalizowane, zyski całkowicie sprywatyzowane, pasożyci wypoczywają w zamkniętych osiedlach pod kopułami, a dumny naród wygrzebuje z ziemi kartofle na bimber -taka to już jego uroda w potrzebie celebrowania autorytarnego charakteru rzeczywistości. Na zachodzie wszyscy patrzą bacznie na papierek lakmusowy przykładu Chodorkowskiego, a Putin z niedowierzaniem kiwa głową nad tym, jak można być tak naiwnym i wierzyć w to, że Chodorkowski w białych rękawiczkach próbował demokratyzować Rosję...
 
Tylko czym się różni obecnie Putin, trzymający nitki energetycznej (i rynkowej) zależności Europy i będący elitą ponad narodowego i międzynarodowego, ekskluzywnego klubu właścicieli, od graczy londyńskiego City, dla których politycy są wyłącznie marionetkami na drodze maksymalizacji ich zysków? Dla przeciętnego zjadacza chleba różnicę wyznacza chyba tylko i zaledwie jakość propagandy. Tam wciąż siermiężna walorami post totalitarnego ducha, a tutaj wsparta o kolumny filozofii i ekonomii, co w sumie sprowadza się do bardziej eleganckiej konsumpcji w obiegu memów...
[foto]

2. Przypomniał mi się inny film • autor: Terravis Wiktor Rumocki2014-03-11 23:14:33


Dzieci kukurydzy
[foto]

3. Pieśń przewodnia • autor: Ewa Maria Piasecka2014-03-22 23:09:22

Pieśń przewodnia - hymn - od prawiekow "jednoczyla" w dazeniu do celu

https://www.youtube.com/watch?v=dBjge9MWrZA&list=RDKXp6Ta0bWr4


[foto]

4. Jak to brzmi i działa dzisiaj? • autor: Wojciech Jóźwiak2018-10-21 16:22:04

Ciekaw jestem, jak ten tekst, pisany 4,5 roku temu, brzmi dzisiaj?

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)