zdjęcie Autora

16 listopada 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Twarda Ścieżka i podobne sposoby (odcinków: 66)

Trans, czyli zmieniona świadomość, czyli wielkie wzajemne się czarowanie

Kategoria: Twarda Ścieżka

« Czym jest i czym nie jest twardość Twardej Ścieżki? Jak to jest z tą świadomością? »

Co to jest trans, poucza niezawodny jak zwykle internetowy angielski słownik etymologiczny www.etymonline.com:


trance (n.) late 14c., "state of extreme dread or suspense," also "a dazed, half-conscious or insensible condition," from O.Fr. transe "fear of coming evil," originally "passage from life to death" (12c.), from transir "be numb with fear," originally "die, pass on," from L. transire "cross over" (see transient). Fr. trance in its modern sense has been reborrowed from English.

Czyli:

W angielskim od końca XIV wieku, słowo znaczyło: "stan skrajnego strachu lub niepewności"; również "stan, w którym człowiek jest oszołomiony, półprzytomny lub nieprzytomny"; od starofrancuskiego transe "strach przed zbliżającym się złem", pierwotnie: "przejście od życia do śmierci" (XII w.), od transir "być zdrętwiałym ze strachu", pierwotnie "umrzeć, przejść dalej", od łacińskiego transire "przejść na drugą stronę". Francuskie trance w nowoczesnym sensie zostało zwrotnie zapożyczone z angielskiego.

Radzę dobrze wczytać się w te definicje, bo w nich jest cały szamanizm! (Znajdując takie i podobne fragmenty utwierdzam się w przekonaniu, że język – lub kilka języków powiązanych – stanowi sam w sobie osobną inteligencję, do której ludzkie jednostki są jakoś podczepione, ale stoją na zewnątrz niej. Mówiąc krótko: prócz tego, że ludzie nim myślą, to język jeszcze SAM myśli.)

Powtórzmy sobie. Było łacińskie słowo trans-ire, znaczące „przejść na drugą stronę”. W starofrancuskim (jako transir) nabrało sensu „umrzeć”, a następnie: „zmartwieć ze strachu”, „być zmartwiałym ze strachu”. Od tego transir urobiono rzeczownik transe: „strach przed nadchodzącym złem” - więc zapewne przed jakimś demonem lub upiorem. Przepisane jako trance słowo przeszło średniowiecznego angielskiego, znacząc: skrajny strach lub niepewność (suspense, „zawieszenie umysłu”), kiedy człowiek z tego strachu jest oszołomiony lub półprzytomny/nieprzytomny. Oczywiście ang. trance weszło (w pisowni trans) do polskiego, jak i do innych nowoczesnych języków, w szerszym znaczeniu wszelkiego stanu zmienionej świadomości.


Pochodzeniem słowa trans zainteresowałem się, ponieważ to, co pisze Piotr (Jaczewski) od początku podejrzewam o „pan-transizm”, czyli że wszędzie gdzie tylko się da, (on) dopatruje się transu; oraz o „indukcjonizm”, czyli że ów trans czyli zmieniona świadomość bierze się ze wzajemnego wpływania ludzi na siebie. Co jest już jakoś wpisane w tytule, „Okiem hipnotyzera”, bo gdzie hipnoza, tam jest ta dwójca: hipnotyzujący i hipnotyzowany. Czytając Piotra (kontynuuję), miewałem wrażenie, że tak, jak on widzi świat i ludzi, to nie istnieje normalna jasna świadomość! Nie ma jej, bo wszyscy i zawsze funkcjonujemy w transie, co najwyżej ten trans jest głębszy lub płytszy. Na tym polega jego pantransizm. (Który mu przypisuję.)

Po drugie, ów trans (przenikający nasze umysły niby powietrze płuca) bierze się z tego, że każde spotkanie człowieka z człowiekiem, każda nasza interakcja, nieuchronnie wywołuje trans, doprowadza do transu, wprowadza w trans... - i to zapewne obie strony spotkania. Nieustannie się hipnotyzujemy, ba, czarujemy! Mówca hipnotyzuje słuchaczy, słuchacze wpatrując się weń hipnotyzują mówcę. Kto kogo? Czarujemy się wzajemnie. Wchodzę do banalnego urzędu, powiedzmy zarejestrować pojazd, zostaję przez rezydującego za drzwiami urzędnika z miejsca nawykowo urzędowo zaczarowany, na co próbuję odpowiedzieć swoim kontr-czarem. Rozmawiam z kontrahentem w jakimś biznesie, i to samo, sukces każdej strony w dużym stopniu zależy od tego, na ile skutecznie jedna strona zaczaruje tę drugą. Nie mówiąc już o czarach z tłem erotycznym. - To jest ten indukcjonizm.

Ale – i to jest to clou, do którego zmierzam – czy faktycznie tak jest? Czyli: (A). Czy w tym powszechnym transie są jakieś okna, prześwity, kawałki wolnej przestrzeni, w których nie ma transu; czy jest przestrzeń wolna od transu?

Oraz (B). Czy trans pochodzi tylko z międzyludzkich hipnotycznych zabiegów? A co by było, gdybym (nagle) był sam? Zostałby ten trans ze mną? Zniknął? Zmieniłby się w coś innego? Co ma wspólnego trans z poszukiwaniem samotności? Czy można być samemu?, bez relacji i interakcji z ludźmi, także bez tych wyobrażonych i wdrukowanych interakcji?


Idąc dalej. W odcinku Czwarty kontynent świadomości odkrywany przepisałem podział stanów świadomości z książki Michaela Winkelmana „Shamanism, a biopsychosocial paradigm of consciousness and healing”. Podział prosty i powtórzony jeszcze za starożytnymi Hindusami:
1) sen bez marzeń
2) sen ze snami (faza REM)
3) czuwająca, przebudzona lub zwykła świadomość
4) świadomość integracyjna – ta w medytacji, w „oświeceniu” lub po wzięciu substancji.

I tu jest problem, a nawet dwa:

(A) Jeżeli ta czwarta, szamańska czy „integracyjna” świadomość polega na transie, to co ten trans robi w zwykłej, codziennej świadomości?

(B) Jeśli codzienna świadomość pełna jest transu (patrz rozważania wyżej, ów „pantransizm”) - to w co (bo przecież NIE w trans!) trzeba wejść, że przejść do tej świadomości nr 4, tej szamańskiej?


(Przerywam w tym miejscu, bo naprawdę nie znam odpowiedzi.)


Twarda Ścieżka i podobne sposoby: wstęp na końcu

O tej ścieżce rozwoju, którą sam praktykuję, blog trochę autopromocyjny. ( -- Wojciech Jóźwiak)

Uwaga: Ten blog jest multi-blogiem, czyli każdy praktyk Twardej Ścieżce może tu pisać, jeśli chce.


« Czym jest i czym nie jest twardość Twardej Ścieżki? Jak to jest z tą świadomością? »

komentarze

[foto]

1. Pan transizm, Indukcjonizm • autor: Piotr Jaczewski2012-11-16 11:07:47

Oczywiście, przyznaję się bez bicia. Ten styl widzenia to w sobie zawiera, to zwyczajnie jeden z uproszczonych opisów, modeli ułatwiających opisywanie i wywoływanie zjawisk. Niekoniecznie przewidywanie.
W tym ujęciu raczej nie chodzi zapytanie: czy jest przestrzeń wolna od transu?
Ale raczej: jak budować konstruktywny trans? Jak zyskać równowagę pomiędzy "transem codzienności" a "transem generatywnym"? A czasami jak przekształcić "transe patologiczne" wywołujące symptomy w "transe generatywne" (tworzenia rozwiązania, zyskiwania inspiracji).

Podobnie z samotnością: Trans istnieje w nas jako siła naszej neurologii, sposób funkcjonowania uwagii, proces autohipnotyczny. W relacjach on zwyczajnie przebiega poza naszym ciałem, obustronnie(ty hipnotyzujesz mnie, ja hipnotyzuję siebie, my siebie hipnotyzujemy), a przez ową intensyfikację staje się bardziej widoczny, łatwiejszy do zauważenia.

To innymi słowami opowiedziana historia z inwokacji Samantabhadry:
HO!
Wszystko, co się pojawia i istnieje, cała samsara i nirwana
Ma jedną, taką samą podstawę, ale dwie ścieżki i dwa owoce.
W ten sposób przejawia się świadomość i niewiedza.
Dzięki życzeniu Samantabhadry,
Oby się wszyscy przebudzili w pałacu dharmadhatu.

Niestworzona uniwersalna podstawa,
Niewyrażalna samoistna przestrzeń
Bez nazwy "samsara" i "nirwana",
Rozpoznając ją, osiąga się stan buddy
Nie poznając, błądzi się w samsarze.
Oby wszystkie istoty trzech światów
Poznały niewyrażalną podstawę.

I z tej perspektywy czwarta, szamańska integracyjna świadomość podtrzymuje normalną wizję świata, dokładnie tak samo jak wizje, "transe" leżące poza ową codziennością. A na początek chodzi o jej rozpoznanie i utrzymanie tego rozpoznania.
Właśnie przygotowuję tekst o  osel  i turiya w cyklu szamanizm, joga, tantra.  I jakoś dobrze się Wojtku wstrzeliłeś z tym tematem mojego pantransizmu :)


[foto]

2. Mnie też niełatwo określić, kiedy zaczyna się trans... • autor: Michał Mazur2012-11-16 20:56:21

...może dopiero wtedy, gdy świat wokół nas zaczyna drżeć (ponoć niektóre kultury zwały to "Pieśń Świata"), a potem czas płynie wolniej...dużo wolniej...a potem dużo się dzieje...oj, bardzo dużo.
a wtedy...
podobno bardzo często pojawia się ciekawa struktura - opisywana jako Kolumna Niebios/Axis Mundi/Drzewo Świata/Świetlista Włócznia - właśnie, dość często opisywana w kategoriach światłości. 
Zwał jak zwał (w zasadzie wszystkie te nazwy i tak są nieadekwatne - są jedynie próbą przyporządkowania tego czegoś do znanych ludziom różnych kultur pojęć-i najbardziej dla nich adekwatnych) - ale jeśli chodzi o różne rzeczy, mające związek ze stanami transowymi, to śmiało można twierdzić, iż jest to coś uniwersalnego w skali świata.
[foto]

3. Poglądy na trans - i horoskopy • autor: Wojciech Jóźwiak2012-11-17 08:30:35

Piotrze! - Ach ta twoja umiejętność wszech-włączania wszelkich poglądów do swoich! Nawet tych sprzecznych z Twoimi!
Całkiem jak w dawnych Indiach, gdzie nawet Buddę uznano za awatara Wisznu. A ateistów za religię.
Co nawiasem mówiąc ma odzwierciedlenie w twoim horoskopie, gdzie Merkurego (od myślenia i poglądów) masz w koniunkcji z zachłannie włączającym Jowiszem:
trans_jacz.jpg
Jednak moje pytania były "tnące": (1) Skoro zwykłe stany świadomości są pełne transu, to czym się różnią od stanów "czwartych", tych wizyjnych? Oraz: (2) Skoro interakcja między ludźmi wywołuje trans, to czym ten "międzyludzki" trans różni się od innych transów?
Mnie naprawdę w tej dyskusji zależy na poznaniu, jak to jest. Co być moze ma związek z moim horoskopem, gdzie Merkury (od poglądów, myślenia) jest w koniunkcji - ale z czym innym niż u Ciebie: z "wycinającym", "dyskryminującym" i dążącym do precyzji Marsem:
trans_jozw.jpg

[foto]

4. Różnice • autor: Piotr Jaczewski2012-11-17 12:00:06

Z mojej perspektywy nie włączam wszystkiego do swoich poglądów, a rozpoznaję naturę innych idei. O, to młotek - wbija gwoździe. O, śrubokręt - wkręca śrubki. Obydwa mają funkcję, to narzędzia.
Łączy je to, że śrubka, to taki nagwintowany gwóźdź.
W tym przypadku: Buddyzm z Pantransem, łączy to, że opisują przestrzeń mentalną, percepcyjną, życiową..jak ją zwać. Dwa różne spojrzenia na to samo, siłą rzeczy muszą się, albo pokrywać w jakimś zakresie, albo uzupełniać/dopełniać.
Na tym polega moje łączenie: zauważam, że to to samo zjawisko, to samo doświadczenie inaczej nazwane. I bardzo się staram, nie uogólniać tj. różnych zjawisk nie wrzucać do tego samego worka. Nie zawsze możliwe, tam, gdzie ono mocno osadzone są w swoim kontekście, ale się staram. Podobnie jak pamiętać o totalitarnej naturze takich idei, będących Pan-cośtam, opisujących wręcz z definicji pełną całość.
Stąd też uwaga o różnicy pytań: czy jest przestrzeń poza transem? W kontekście idei "trans jest podstawą funkcjonowania umysłu" jest jak pytanie: "A mogę do enneagramu dopisać 10 podpunkt". Enneagram też jest totalitarnym opisem postaw: 9 typów, nie mniej, ni więcej.

Zaczynam od tej totalitarności nie bez przyczyny. Takim totalitarnym podziałem jest trójkowy podział świadomości na "czuwanie" "śnienie" "głęboki sen". Jest to podział obejmujący ciągłość i nieciągłość naszej świadomości w ciągu doby. Totalitarność 24 H. I nagle ktoś w tym enneagramie umieszcza 10 punkt! Tu twierdzi, że istnieje 4 stan świadomości.
Co można powiedzieć, to jest sytuacja (prawie) albo, albo: albo ten stan kryje się w specyficznych aktywnościach dokonywanych w ciągu tych 24H, albo robią cię w konia:)
Tj. ktoś mówi, że jest 10 czy tu 4 punkt i pozostawia sobie wyłączność na stwierdzenie, czy twoja aktywność spełnia te kryteria. Zachowuje prawo do powiedzenia: To nie to, rób x y z to dojdziesz..to tego magicznego punktu, który ja znam. Niezależnie od istnienia tego punktu lub nie istnienia.
Prawie albo, albo:) możliwe, że i jedno i drugie ;)

To tak tytułem wstępu do pytania nr (1) Skoro zwykłe stany świadomości są pełne transu, to czym się różnią od stanów "czwartych", tych wizyjnych?

Zacznijmy od jednego podziału transów, którego używam. Jeśli wolisz kierunku ruchów świadomości.

Są transe A) patologiczne(mówię zła nazwa), one są wykluczające, prowadzą od szczegółu do ogółu, od bodźca do zmiany stanu umożliwiającego zareagowanie na ten bodziec. Taka w dużym stopniu też jest normalna świadomość. Cechą takiego transu (i stąd nazwa) jest to, że generuje symptomy, procesy wtórne dobijające się do pierwotnego tego związanego z uwagą. Coś jak fale sygnału echolokacji. Symbolicznie bym powiedział, że one są FOREMNE, generują formy w przestrzeni.
B) uzdrawiające, właśnie inkluzywne, prowadzą do szczegółu, od stanu do konkretnej decyzji i wyboru reakcji (np. sposobu percepcji), bazujące na relacjach pomiędzy obiektami, jakościach obecnych w percepcji  Symbolicznie bym powiedział, że one są PUSTKĄ, przestrzenią łączącą różne formy.
:) Można też powiedzieć, że trans A jest dopaminowy, a trans B serotoninowy :)

I w tym podziale nie ma innych ruchów świadomości
Tu bym powiedział, że Transem(przez duże t) dla większości ludzi jest drugi biegun. Przeważnie B. Tj. moment złamania, poluźnienia, rozluźnienia transu A. Z czego wejście w ten Trans może być mocne, tj. GROFowskie.
Podobnie jak istnieją sytuacje kiedy z transu B, przechodzi się do transu A. Wedy to przejście jest mniej intensywne, wejście w odmienny stan wręcz niezauważalne, za to przy wypadnięciu z niego, osłabnięciu tego stanu widać: To był Trans. Wręcz twierdziłbym, że wyjście z Transu jest grofowskie ;)

Ale jeśli mnie się pytasz, o czwarty stan, to kiedyś powiedziałbym, że jest to B. Z perspektywy czasu i oswojenia się z tymi ruchami powiedziałbym, że czwarty stan to nasilenie OBU TYCH procesów jednocześnie. Niejako są jak prana wznosząca się do góry(A) i prana opadająca w dół(B).

(2)Skoro interakcja między ludźmi wywołuje trans, to czym ten "międzyludzki" trans różni się od innych transów?
- Dziedziną. Trans międzyludzki ma to do siebie, że jest międzyludzki. Tj. jest też mniej zlokalizowany w obrębie ciała Niektóre procesy przebiegają poza ciałem. Ja piszę asdasdasfsadfa, ty czytasz, sygnalizujesz fsadfasdfsdafsadf, ja reaguję. Mój trans przebiega poza mną..
-Kanałem, mówię o kanałach zmysłów. Z czego relacje są tak złożonym zjawiskiem, że koncepcja Kanału relacji, której używa się w popie moim zdaniem jest jak najbardziej słuszna. Z czego, wyjątkową rolę tu oczywiście odgrywa mowa - to kluczowy czynnik poznania rzeczywistości społecznej.
-Znaczeniem narracji, właśnie z powyższego punktu narracja o doświadczeniu stanowi kluczowy fragment doświadczenia, wręcz jest z nim stopiona w jedną całość. Rozluźniłem się to co innego niż miałem wizję-pomimo, że zasadniczo doświadczenie fizjologiczne jest to samo.
-Kierunkiem. Ze względu na znaczenie narracji dominującym transem "międzyludzkim jest trans typu A. Przejście do transu B wymaga specjalnego grupowego rytuału np, popołudniowa herbatka u znajomych.

5. Trzy grosze • autor: Nierozpoznany#34222013-04-26 12:34:08

Ostatnio wracam, przypominam sobie (lub znajduję dopiero) stare teksty i komentuję je. Przez to wprowadzam trochę zamieszania pewnie w kierunkowym myśleniu cofam do czegoś co już było, mam nadzieję, że to twórcze cofanie.
Do rzeczy. Nie będę wliczał snu (ze snami czy bez, czy śnienia) ale o samych transach (jak je widzę) powiem tylko.
Prawdą jest, że jest trans codzienny i świąteczny. Codzienny, kiedy hipnotyzujemy siebie sami i siebie nawzajem. W końcu nikt (może poza największymi mistrzami zen) nie żyje w pełni świadomości.
Więc czym się różnią. Stan codzienny jest nieświadomy i świadomości nie sprzyja. Działa na odruchach i bazach reakcji. Pozwalamy by życie przepływało. Takie przeciwieństwo zen. Trans świąteczny, Który Panie Wojciechu, zaliczył Pan (jak mi się wydaje do stanu B) to trans celowy. Świadomy siebie. Głębszy od pierwszego (czy na pewno?), ale jednocześnie skoncentrowany służący świadomości. O ile codzienny (A) jest uproszczeniem służącym do omijania świadomego myślenia, jest drogą na skróty - uczy działać bez poznania pełnego, może dla oszczędności energetycznej, o tyle trans świąteczny (B) jest świadomą pracą, podjętym wysiłkiem i służy do poznania. Słuchania ciała, podświadomości, duchów istot astralnych - obojętnie.
I Istnieje jeszcze jeden stan świadomości. Stan w pełni świadomy.
I jego też bym podzielił na święty i codzienny. Codzienny to ten zen. Świadome działanie. Myślenie o tym co się robi i bycie tu i teraz, dla każdego jest chyba jasne.
Święty to coś niesamowitego. Doświadczyłem go kilka ledwie razy i potem byłem psychicznie zmęczony (fizyczny mózg) ale energetycznie naładowany (umysł). Jest to pełen odbiór bodźców, bez ograniczającego filtra działającego zwykle na umyśle. W tym stanie byłem świadom każdego liścia na drzewie na które patrzyłem, dosłownie każdego w moim polu widzenia. Trans codzienny jest efektem tego filtru. Funkcjonowanie bez niego prowadziłoby do szaleństwa. Kto zdjął go choć na chwile ten wie.
Co ciekawe w takim stanie czułem się dopiero jak w transie. Umysł przeciążony informacjami. Jak mocno pijany próbujący by myśleć jasno.
Więc wychodzą mi dwa stany świadome, dwa transowe (i dwa senne, co było wyżej w innych komentarzach, bez snów i ze snami - też "codzienny" i "świąteczny"?)
sześć stanów grupowanych 2x3 albo 3 razy 2. Ciekawy diagram by wyszedł...
Wątpliwość, czy trans B jest głębszy bierze się stąd, że jest on bliżej świadomości.
I oczywiście ciekawa z tego punktu widzenia jest hipnoza. Zaliczyłbym ją do transu świątecznego, z zastrzeżeniem, że jest to trans bierny, nie czynny co upodabnia go do codziennego. Więc pośredni.
[foto]

6. Też ostatnio wracam... • autor: Michał Mazur2014-07-16 13:24:36

Też ostatnio wracam do starych tekstów :)
--> "Święty to coś niesamowitego. Doświadczyłem go kilka ledwie razy i potem byłem psychicznie zmęczony (fizyczny mózg) ale energetycznie naładowany (umysł). Jest to pełen odbiór bodźców, bez ograniczającego filtra działającego zwykle na umyśle. W tym stanie byłem świadom każdego liścia na drzewie na które patrzyłem, dosłownie każdego w moim polu widzenia. Trans codzienny jest efektem tego filtru. Funkcjonowanie bez niego prowadziłoby do szaleństwa. Kto zdjął go choć na chwile ten wie."

Liście, drzewa, ptak siedzący na gałęzi który ogłasza wszem i wobec jaki to dumny jest że młode z gniazda wyprowadził... gość z pieskiem za twoimi plecami którego nie masz prawa widzieć nie odwracając głowy (bo jest "na godzinie szóstej") a i tak widzisz - słowem wszystko.
Uświadamiać sobie różne kombinacje które można by porównać do budowy fraktala...
Ciekawe czy kiedykolwiek jeszcze coś takiego przeżyję... eehh muszę iść do pracy znowu

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)