Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

21 maja 2013

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Kolej warszawsko-wiedeńska (odcinków: 116)

Trans-europejska konfrontacja


« Po czytaniu Kaplana rzut oka na Polskę Interior i eksterior »

Zachodnia Europa jednocząca się (z trudami i błędami) w Unii ma: technologię, naukę, wyedukowanych pracowników, wysoko rozwiniętą produkcję, bogactwo i różnorodność „zasobów ludzkich”, twórczy potencjał, zaawansowaną infrastrukturę, wbudowaną w ludzkie umysły wolę pracy, tworzenia, doskonalenia.

Stojąca naprzeciwko Rosja ma: wojsko, władzę, aparat państwowy jak mało gdzie i na tak rozległą skalę będący aparatem przemocy i panowania jednych nad drugimi, wyrafinowanie wyszkolonych szpiegów wraz z agentami wpływu; ma elitę („siłowików”) z wolą panowania.

Każda ze stron nie ma tego, co ta druga. Wniosek: zachodnia Europa i Rosja uzupełniają się. Dopełniają. Tych dopełnień jest więcej.

Rosja militarnie jest samowystarczalna i polega na sobie. Europa potrzebuje i zależna jest od wojskowego parasola amerykańskiego. Rosja prowadzi agresywną politykę. „Agresywną” nie znaczy koniecznie, że polegającą na zbrojnych najazdach, chociaż – Czeczenia, Gruzja – robi i to; „agresywną” przede wszystkim w sensie uprzedzania ruchów drugiej strony, stawiania jej wobec faktów dokonanych i propozycji-nie-do-odrzucenia. Wkładania buta między drzwi, uzależniania od siebie (gazociągi, pomysł elektrowni atomowej pod Królewcem), separowania wspólnoty, prowokowania i obserwowania ile ta druga strona zniesie. Unia Europejska prowadzi politykę bierną: otorbia się, zamyka w sobie, nie wykorzystuje swojej niesamowitej siły atrakcji. W polityce zewnętrznej Rosja zachowuje się jak enneagramowa Ósemka – „idę cię podrażnić, wyzwać, zaskoczyć, zdobyć, i co mi zrobisz?”, – Unia, przeciwnie, działa jak enneagramowa dziewiątka – „daj mi spokój, nie przeszkadzaj, nie widzisz, że jestem zajęta sobą?”.

Europa jest wielkim wytwórczym organizmem. Rosja jest samym przerośniętym „zbrojnym ramieniem” i strategicznie planującym mózgiem, za którym nie nadąża rachityczne gospodarcze i społeczne „ciało”. Europie brakuje własnej „ochrony”, Rosji-armii brakuje społeczeństwa-ciała na jej miarę, ochrona którego usprawiedliwiałaby jej istnienie.

Gdy na to patrzeć z punktu widzenia rosyjskiego naczalstwa, nasuwa się wniosek, że powinno się przechwycić Europę. Raczej nie przez podbój, czy to bardziej brutalny, czy bardziej białorękawiczkowy, chociaż jak wskazuje rozmiar zbrojeń, ten wariant jest trzymany w odwodzie. Bardziej odpowiedni byłby handlowy kontrakt poparty siłowym grożeniem. Taki jaki gangsteryczny ochroniarz proponuje właścicielowi sklepu: ty mi płacisz (i przepłacasz) za ochronę, a jeśli nie chcesz... to ja niczego nie obiecuję... ale ostrzegałem. W tej grze Europa jest przedmiotem, przeciwnikiem jest Ameryka. Celem jest stan rzeczy bardzo prosty do opisania: oto Ameryka wycofuje się z Europy i z trzymania nad nią strategicznego parasola, a w jej miejsce i rolę wchodzi Rosja. Oto zamiast NATO z Ameryką jako super-siłą, mamy Antynato z Rosją w tejże roli: sojusz wojskowy, w którym Rosja staje się głównym ochroniarzem strzegącym Europy i zarazem korzystającym z jej potencjalnie olbrzymich sił i zasobów, przecież, jak policzyć, to większych od amerykańskich. To byłoby dopiero właściwe zajęcie dla przerośniętego rosyjskiego „zbrojnego ramienia” i właściwe „ciało” na jego miarę. Oraz dobra podstawa do dalszej gry o świat.

Jak się przyjrzeć, to jest dla Rosji jedyna droga, żeby nie wypaść z gry. Sama „się” nie rozbuduje w imperium: za mało ludzi, za słaba gospodarka, zbyt wielkie zapóźnienie, zbyt wielka niezdolność do samoprzemiany, inaczej niż to się stało w Chinach. No niestety, cywilizacje są zbudowane z różnego materiału ludzko-kulturowego, a ten rosyjski raczej równa się jakością-lichością islamskiemu lub afrykańskiemu, a nie europejskiemu, amerykańskiemu, japońskiemu czy chińskiemu. Sama się nie zrobi, a ani Ameryki ani Chin nie przechwyci; próba z Chinami nawet Stalinowi się nie udała; jak woda i olej, nie mieszały się nawet pod wspólnym czerwonym sztandarem.

Do tej szachpartii powinna włączyć się jako aktywny gracz, nie przedmiot jak dotąd, ale podmiot, Europa. Jak? C.d. w planie i pewnie n.

Kolej warszawsko-wiedeńska: wstęp na końcu

Pochodzę z Łowicza, który w 1845 roku został podpięty do Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Mieszkam w Milanówku, który powstał, ponieważ Kolej Warszawsko-Wiedeńska przecięła tutejszy las.


« Po czytaniu Kaplana rzut oka na Polskę Interior i eksterior »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)