Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 sierpnia 2019

Paulina Lucyna Danecka

z cyklu: Wielkie Arkana (odcinków: 4)

Transformacja Świadomości: karty XV – XXI

Kategoria: Tarot

« Ku uzdrowieniu – karty X - XIV

Nowe zachwyca nas na początku, a potem i tak spod podszewki nowego wychodzi stare – nawyki, przekonania, emocje. Kumulowane od lat, spychane w cień, nasze i „odziedziczone” – w formie konsekwencji wczorajszych decyzji i jako karmiczne wzory albo dług. Co z nim robić? Nie załamywać rąk, podnieść się z pozycji ofiary lub właśnie przeżyć w sobie ten wstyd, chaos i zawieszenie do ostatniej kropelki – bez strategii ucieczkowych. Ponieważ w którymś momencie ucieczka przestaje działać albo staje się wyjątkowo męcząca. Wszechświat daje coraz czytelniejsze i ostrzejsze sygnały, żeby się zatrzymać i nic, tylko czuć. Tylko widzieć i uwagą oraz świadomością uzdrawiać. W stronę przyjemności – na spotkanie pożądaniu, po zakazany owoc…

Karta tarota...

Karta XV – Lord Transformacji, w kulturze rzymsko-katolickiej Diabłem zwany. Czasami wyzywany jako seks, pieniądze, narkotyki, władza – wszystko to, czego strach się bać.

Strach natomiast zależy od punktu widzenia i pozycji, jaką zajmuję. Z pozycji dziecka męskie przyrodzenie wyglądać może wrogo, podobnie jak ta wyciągnięta dłoń. Ku czemu kusi, na jakie pokuszenie wodzi? Jakiej moralności się sprzeciwia, czyjej władzy?

Mefistofeles z Fausta, czyli diabeł wcielony mawiał: Ja jestem świata cząstką drobną, co ciągle pragnąc zła, wiecznie czyni dobro. Może dlatego, że uświadamia lęki i pokazuje moją niedoskonałą naturę?

Czy znam swoje diabelskie teksty, którymi sama siebie sabotuję: jesteś do niczego! Nie rób tego, to nie logiczne. I kim ty jesteś, że myślisz że Ci się uda? Ze mną się nie napijesz?

Seks to zło? A może złem jest raczej to jak diabolizuję naturę i pożądanie? Albo jak manipuluję moją seksualnością, żeby coś uzyskać? Narkotyki i alkohol to zło? Czy raczej to, jak się z nimi i sobą obchodzę. Zabranianie sprawia, że pokusa rośnie... Karta XV prowadzi do świadomości – poprzez upadek starego systemu (XVI) i zrozumienie, co jest iluzją (XVII).

Karta tarota...

Karta XVIKosmiczne Drzewo, którego latoroślami jesteśmy. Podobnie jak jesteśmy wymarzonym owocem świadomości naszego drzewa genealogicznego, choć członkowie rodu, na poziomie ego, mogą być innego zdania. W tradycyjnym tarocie Wieża, kruszenie ego, możliwość lub potrzeba upadku. Mury co runą, runą, runą i pogrzebią stary świat.

Bez korzeni nie ma skrzydeł, pisał Hellinger. Dlatego podróż do źródeł własnej kultury jest tak istotna. Warto przy tym pamiętać o kierunku, jakim jest przyszłość i o tym, żeby dać sobie szansę rozwinięcia tych skrzydeł – nawet za cenę zerwania z tradycją i porzucenia lojalności.

Karta XVI przypomina o naturze zobowiązania duszy – wzrastać i wyrastać ponad. Więcej szczegółów dotyczących znaczącej różnicy między lojalnością a zobowiązaniem znajdziesz w moim artykule.

To "Diabeł", karta XV, prowadzi do upadku dawnej tradycji. Czegoś, co u podstaw dawno już trzeszczy. Czasami jedno pytanie czy wątpliwości poruszają podstawy Wieży Babel, jeśli budowana była na fałszu i zakłamaniu. Wielki Transformator kusi dla własnej przyjemności, aż mury runą. Bywa też, że inicjatywa i przedłużająca się wizyta Wielkiego Transformatora powoduje niespodziewany wzrost i odbicie się od dna bez konieczności rwania fundamentów. Czas na nową perspektywę!

Karta tarota...

Karta XVII – Droga Gwiazd, Gwiazda, Inspiracja – marzenie duszy – jej plan, który głosem intuicji prowadzi przez życie każdą i każdego, którzy słuchają siebie. Moc to móc.

Móc to widzieć i wierzyć oraz działać pomimo lęku – po prostu iść i widzieć dokąd. Czuć dokąd. Wczuwać się, nasłuchiwać i odpowiadać. Podążać za światłem inspiracji.

Zapomniałaś/zapomniałeś o marzeniu? – pyta Gwiazda. Bądź marzeniem, wcielaj marzenie – uczy i przypomina. Bądź Gwiazdą! Świeć i zachwycaj się życiem. Bądź Gwiazdą tańczącą o której marzył filozof Nietzsche.

I znów, karta Gwiazd bywa przewrotna i kapryśna – czasami pcha się do rąk tym, którzy od lat ignorują własne marzenia, wezwanie duszy a nawet samo istnienie duchowego życia. Tym Gwiazda przypomina – ja jestem, i tęsknisz za mną potwornie. Ja mam czas. Pytanie, czy Ty masz…

Czy można schwycić spadającą gwiazdę nie parząc sobie dłoni?

Karta tarota...

Karta XVIII – Luna czyli Księżyc, iluzja i natchnienie. Emocje, poruszenie albo pogrążenie. Tyle w niej światła, co cienia. Uczy zmienności, cykliczności i sztuki. Kobiecość w sobie i dla siebie; fantazje seksualne; zabawy w dominację i inne igraszki Lilith. Głębia, która czasami zapada się w samą siebie; melancholia niczym film Von Triera oraz głębokość wejrzeń śpiewana przez Grechutę. Intuicja i inicjacja, czyli po prostu magia.

Babciu Księżyc przynieś mi obfitość wraz z pełnią, bo z chęcią i wdzięcznością się na nią i na Ciebie otwieram. Wspieraj, bym czuła piękno i magnetyzm, którymi mnie obdarzasz i żebym ufała doskonałości lustra oraz mądrości odbitego światła. Pomóż mi przejść przez noc i obudzić się słońcem – świadomą radością i działaniem. Mocą lwicy, bezpieczeństwem pantery. Ucz mnie czerpać przyjemność z bycia lunarną kobietą, inspiracją i marzeniem. W pełni! Proszę o odwagę życia w zgodzie z uczuciami, na głębi. Aho!

Karta tarota...

Karta XIX – Taniec Słońca, Słońce, Bóg Ojciec albo Światło Świadomości. Jasność i rozjaśnienie, jaźń i połączenie – integracja po czasie dezintegracji. Klarowność. A może wprost przeciwnie?

Każda z kart tarota ma swoje światło i swój cień, swój potencjał albo jego przeciwieństwo czyli zablokowanie. Słońce oświeca i czasami spala, co w sposób szczególny możemy odczuwać w obliczu klimatycznych zmian.

Karta XIX to również bycie w grupie, radość z bycia razem, z odnalezienia swojego plemienia. Albo właśnie brak tych określonych wartości – zabawy, wspólnoty, zaufania, działania razem.

Tuż po Słońcu idzie Sąd– często na samej lub samym sobie. Rozliczenie nowej świadomości lub z poziomu nowej świadomości. O tyle ostateczny, że zmiana ma moc ostatecznie coś pożegnać i przekierować światło na inne tory. Słońce to wreszcie Ojciec, który błogosławi z góry, na wszystkich świeci bez wyjątku i uczy, by wziąć radosną odpowiedzialność za swoje własne światło. Integracja duchowego aspektu archetypu ojca. Gotowość do działania: po prostu świeć!

Karta tarota...

Karta XX – Wezwanie, w tradycyjnym tarocie: Sąd Ostateczny. Choć żaden sąd ostatecznym nie jest. Bo i nim rządzi zmiana. Nie osądzaj, żeby nie być sądzoną/sądzonym. Weź swoją odpowiedzialność za wezwanie – odpowiedz na nie, bez delegowania siebie ku przeszłości/przyszłości. Jest tylko teraz.

Wyrastanie z ziemi, nasłuchiwanie i wybaczenie – sobie, by wybaczać innym; innym, by wybaczać sobie. Zostaw w spokoju – przyszłość i przeszłość. Odpowiadając i biorąc odpowiedzialność we własne ręce otwierasz się na świat. Czas zaksięgować przeszłość – wstyd, winę, żal i gniew; głęboko odetchnąć do najgłębszej rany i już ją pożegnać, zmienić perspektywę - dorosnąć do kolejnej pełni. Aho!

Karta tarota...

Karta XXI – Wyższy Świat i pełnia, z której za chwilę znów narodzi się Wędrowiec, żeby rozpocząć nowy cykl od nieświadomości ku świadomości i ku nowej świadomości.

Tymczasem obejmij myśleniem i czuciem całość, doceń dary oraz spotkania dopiero co odbytej drogi. Poczuj tę pełnię i podziękuj sobie.

Dziękując sobie, dziękujesz Światu; kochając siebie, kochasz świat. Zaśpiewaj wewnętrznemu dziecku kołysankę, akceptując z mocą litery M, E, A, O, U, Y – w nich rozbrzmiewa harmonia. Poczuj ją i wciel. A potem zapomnij, by zacząć od nowa. Jesteś gotowy. Jesteś gotowa.



« Ku uzdrowieniu – karty X - XIV

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)