Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

25 lipca 2014

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia ezoteryczna (odcinków: 94)

Tranzyty na podróż


« Apartament z widokiem na morze Widok bez apartamentu »

(wzięłam pod uwagę godz. 15.00 – początek doby hotelowej)

         Saturn choć nieco rozluźnia koniunkcję, dalej tranzytuje Marsa – stary drań pognębia młodego drania w 8 domu. Ale tranzytujący Mars już go goni i właśnie wchodzi do Skorpiona; to dopiero będzie się działo, kiedy obydwaj się sprzymierzą! Można mieć problemy z seksem (mnie już to nie dotyczy), ale i z młodzieńczą energią, tłamszoną przez prawo i porządek (oraz sprawiedliwość) i właściwym rozumieniem tego, co tajne i dostępne niektórym wybranym. Właśnie to mój problem: czasami jestem stara, czasami młoda i 100 zł nagrody temu, kto znajdzie właściwą definicję! Bo stary ciałem, młody duchem, nie oddaje złożoności i skomplikowania problemu. Upupia go tylko: sprowadzając do wizji pewnego geniusza. Ten cholerny Mars w dodatku działa w trygonie z Chironem na ascendencie; współpracują ze sobą jak Pałac z Pacem albo Pac z Pałacem. Nie wiedzą, za co się biorą; toż feministka Ceres (ale nieobliczalna jeśli chodzi o własne dzieci) w odwecie zaśnie na zimę i nie będzie chciała produkować tego, co zdaniem ogółu powinna produkować. Pewien brodaty Neptun w kwadraturze do mojego urodzeniowego stellum nie zechce współpracować z tą feministyczną suką, a kontrowersyjny Chiron na ascendencie (wspierasz kogoś mimo swej woli, bowiem sąd cię do tego zobowiązał) trygonowato wymusza współpracę z Jowiszem. Jowiszowy tatuś się kłania i dba o to, żeby mamuśka nie poczuła powiewu wolności, choć skłania ją do obliczeń i przewidywań. I nieszczęsna mamuśka konfabuluje, co by było, gdyby synuś był córeczką albo córeczka synusiem.

         Wenus koniunkcją traktuje Księżyc i rzeczona mamuśka niczym młódka pakuje walizkę w zwiewne ciuchy, niezbyt stosowne do jej wieku. Gdyby mogła, inwalidzkie kule oblepiłaby kolorowymi kwiatkami i motylkami czy podobnymi motywami przywołującymi pamięć chwil, gdy była o 60 kilogramów historii wstecz.

         Do tego miesza się Merkury, zmuszając babcię do artykułowania swoich pożałowania godnych dywagacji w koniunkcji z nadmiarowym Jowiszem. Nie stworzyłaś Babciu wielkiego dzieła – opisuj więc to, co jest Tobie dostępne bez większego trudu. „Ulisses” Joyce`a został już napisany, Kafka zagospodarował twoje młodzieńcze fascynacje, literacki kierunek realizmu magicznego wymyślił ktoś inny, a PRL-owską „Sierotkę” wydawcy uznali za „majtkowy gatunek”. Tylko, niestety, pensjonariuszki Domów Opieki fascynuje to babcine dzieło. Mimo nacisków Jowisza nie umiem pisać jak Isabel Allende, codziennie od 9 do 19-ej, z wyjątkiem niedziel i świąt; po trzech godzinach w transie muszę odpoczywać dwa dni. Trzeba napisać co najmniej 10 książek, żeby jedna miała szansę – takie panuje przekonanie. No i żeby wydawca miał z czego wybierać.

         No, a to, co niesie chwila… Księżyc już tranzytował Plutona, babcia odpuściła sobie zmartwienia niedostosowania do bieżących wymogów życia hotelowego w Polsce. Zostało zapisane, minęło. Koniunkcja Jowisza i Słońca w trygonie do urodzeniowego stellum niesie chwilowe nadzieje tuż przed niemiłym spotkaniem z wrednym Plutonem. Wygląda, że nawet Uran będzie życzliwy i Babci nie spotkają niemiłe doświadczenia z hotelową techniką.

         Reasumując : trygon urodzeniowego Słońca z tranzytującym Słońcem i Jowiszem niesie perspektywę miłych chwil i nie należy tego zapeszać. Może to jeszcze trzeba potwierdzić kartą Tarota. Ale postawię go późnym wieczorem, gdy podobno energii plączących się w przestworzach jest mniej.

         Na wszelki wypadek, jak ten pasażer nieszczęsnego lotu, który zamieścił fotkę strąconego samolotu (tak mi się gdzieś tłucze: „Płynął buk przez Bug, dałby Bóg, żeby buk nie wpadł w Bug”), zostawię swój aktualny wizerunek ezo-babci:

I teraz karta Tarota na podróż w dniu 27 lipca 2014. Tasuję, tasuję 6 razy, przekładam i już! 2 Monet. Na obrazku niedorostek żongluje dwiema monetami tworząc znak nieskończoności.

         Wojciech Jóźwiak pisze, że: „dwójka monet wyraża ideę zjednoczenia przez wejście do nadrzędnej struktury”, astrologicznie odpowiada jej Jowisz w Koziorożcu. A więc odbywając tę podróż, wpasuję się w jakieś hierarchiczne układy wykraczające daleko poza sam jej przebieg. Hm… Nie jestem pewna, czy to mi odpowiada. Będąc elementem cudzych planów, nie mogę odpowiadać za przebieg swoich.

         Alicja Chrzanowska w książce „Sekrety małych arkanów” precyzuje bezlitośnie: „dodatkowe korzyści materialne”, oraz: „trzeba brać pod uwagę zmienność losu oraz zwodnicze obietnice i zobowiązania finansowe”.

         W rozważaniach Witolda Suligi 2 Monet jest kartą podobną karcie „Świat” WA, wyrażającą ambiwalencję faktu, że los jest zmienny. Królem życia jest ten, kto się z tą zmiennością pogodził. Jednak w opisie do jednej z pierwszych swoich talii ujmuje to tak: Zachwianie dotychczasowej równowagi. Wytężona praca przerywana okresami lenistwa. Zmienna amplituda uczuć, wiary w wyższe wartości, do których wraca się jedynie w chwilach niebezpieczeństwa, biedy, zwątpienia. Kłopoty w kontynuowaniu rozpoczętych prac. Nękający problem, który nie jest chwilowo najważniejszy.”

         Ponieważ diabeł tkwi w szczegółach, ciekawi mnie, jak zrealizują się w praktyce te niewątpliwie słuszne twierdzenia. Zwłaszcza to:

Nękający problem, który nie jest chwilowo najważniejszy.

Korekta przez: Radek Ziemic (2014-07-27)



« Apartament z widokiem na morze Widok bez apartamentu »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)