Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 czerwca 2013

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Babcia ezoteryczna Sezon drugi (odcinków: 82)

Tranzyty na pewną podróż przez pół świata

Kategoria: Twórczość

« Uczulenie na Ruskich Jak chcecie narobić konfliktów, róbcie to teraz »

         W swoim wykładzie na V konferencji PSA Wojtek Jóźwiak mówił o potrzebie programu, który mógłby szybko przetwarzać dane astrologiczne większych mas ludzkich, wyszukiwać kaskady tranzytów i wyciągać z nich statystyczne wnioski. Wydaje się, że istnienie takiego programu oddałoby nieocenioną przysługę astrologii jako takiej, pozwoliłoby oddzielić „ziarna od plew” astrologicznych przeświadczeń, zidentyfikować i ujawnić astrologiczne przesądy. Niestety, jest to przedsięwzięcie wymagające wielu środków, zwłaszcza finansowych i wysiłków wielu ludzi.

         Czytałam o możliwości zbierania środków na określone przedsięwzięcia za pośrednictwem internetu. Może dałoby się to jakoś zastosować w tym przypadku? Praca informatyka jest wysoko ceniona i trudno znaleźć zapaleńca, który chciałby i którego stać byłoby na pracę za „dziękuję”.

         Dlaczego zabieram głos w tej sprawie? Pewnego dnia zapytał mnie ktoś znajomy, którego czekała podróż samolotem, a potem statkiem i wreszcie terenowym samochodem o ewentualne zagrożenia. Horoskop jego podróży wskazywał istotnie na pewne niebezpieczeństwa, a zwłaszcza pozycja koniunkcji Neptuna i Marsa w znaku wodnym. Nie chciałam jednak zbyt go niepokoić, bo przecież odbywając podróż na krańce świata trudno, nawet w dzisiejszych czasach, uniknąć rozmaitych zagrożeń.

         Czego miał się ten znajomy strzec? Uznałam, że gdyby niebezpieczeństwo groziło mu w czasie podróży samolotem, zaangażowany byłby raczej Uran niż Neptun (choć niekoniecznie: np. mgła w czasie startu lub lądowania), a gdyby w czasie podróży samochodem, to może na jakimś moście, w czasie mgły albo ulewy. Najbardziej „podejrzany” jako ewentualny etap podróży był chyba statek. Powiedziałam mu to oględnie; że musi uważać, zwłaszcza w czasie podróży statkiem, ale i w czasie jazdy samochodem na mostach i w czasie deszczu lub mgły. O samolocie nic nie wspomniałam, bo przecież nie miałby żadnego wpływu na to, co może go spotkać, więc pożytek z takiego ostrzeżenia byłby żaden.

         Oczywiście obwarowałam swoją wypowiedź szeregiem omówień i zastrzeżeń, opowiedziałam mu także o naturze Neptuna, ponoć lubiącego zadrwić sobie ze starożytnych żeglarzy, którego natura może nam posłużyć jako opis planetarnego odpowiednika.

         Znajomy wyjechał i szczęśliwie wrócił i opowiedział mi swoje przygody. Oświadczył, że ze swoimi prognozami zwracającymi uwagę na rolę Neptuna trafiłam, ale mój opis zagrożenia się nie sprawdził; sprawdził się za to opis natury Neptuna, jego złośliwości, płynnych niejasności. Dał mu się we znaki za pośrednictwem policji politycznej tego państwa, zatrzymując go na moście (w czasie mgły zresztą) i poddając drobiazgowym przesłuchaniom, kwestionując pozwolenia wcześniej mu udzielone, czym zaburzony został harmonogram jego zajęć.

         Jego podejście było subiektywne, mógł nie wiedzieć na przykład o problemach statku, którym płynął albo o uniknięciu jakiejś katastrofy „o włos”. Ale równie dobrze działanie Neptuna mogło być wyłącznie takie, jak to opisał.

         Jak to sprawdzić? Rozmyślałam o tym leniwie pewnego dnia w czasie podróży metrem do taniej księgarni, gdzie często kupuję rozmaite świetne książki, które przeminęły niezauważone i nie sprzedały się.

         Zauważyłam często, że gdy rozmyśla się nad jakimś problemem pojawia się często może nie rozwiązanie, ale droga do niego. W kącie stołu zauważyłam kalendarz ze zdzieranymi kartkami, na pozór zwykły jak setki innych, przeterminowany znacznie. Kiedy wzięłam go do ręki okazało się, że rok kalendarza nie ma żadnego znaczenia, bowiem zaznaczono w nim daty i czasami godziny rozmaitych wielkich katastrof w dziejach świata. Nabyłam co cudo za całe 3 złote i postanowiłam sprawdzić na początek rolę Neptuna w katastrofach morskich i związanych z morzem (np. samolot wpadł do morza.) szukałam oczywiście tranzytów w danym momencie, choć nie byłam pewna czy to dobra droga i czy np. statek można traktować jak człowieka, którego daty urodzenia w dodatku się nie zna.

         Podzieliłam katastrofy na działy: lotnicze, kolejowe i morskie; masowe mordy i zamachy, katastrofy naturalne i inne.

         Zrobiłam horoskopy kilkunastu przypadków, ale było to zbyt mało, żeby znaleźć jakieś prawidłowości. W dodatku trwało długo, a miałam przecież inne zajęcia, i w końcu pracę tę zarzuciłam. Nie jestem człowiekiem, który poświęca pół życia na rozwiązanie jednego problemu, a astrologia tylko jednym z moich zainteresowań. A przecież te kilkanaście przypadków, to zaledwie jeden z 365 dni w roku na przestrzeni kilku stuleci!

         Istnienie programu, o którym wspominał Wojtek rozwiązałoby największą część tego rodzaju problemów. Dlatego uważam, że może warto byłoby ogłosić prośbę o sfinansowanie takiego projektu. A póki co zorganizować wśród osób chętnych zbiórkę danych do bazy wydarzeń katastrofalnych (albo nie) w ich życiu, podobnie jak istniejąca baza snów w „Zawijawie”. To byłoby naprawdę przedsięwzięcie na miarę połączenia tradycji astrologicznej z wymogami naszych czasów. I może przełamałoby drwiny, kiedy mówi się publicznie o astrologii i lęk niektórych ludzi przed zdemaskowaniem ich jako interesujących się astrologią i hołdujących przesądom.

Babcia ezoteryczna Sezon drugi: wstęp na końcu

To jest ciąg dalszy, a wszystkie dalsze ciągi prowadzą nas niekoniecznie tam gdzie byśmy chcieli dojść. Więc wstępne ideolo pominę, możliwe, że zastąpię go posłowiem, o ile tego posłowia nie zapisze za mnie życie


« Uczulenie na Ruskich Jak chcecie narobić konfliktów, róbcie to teraz »

komentarze

[foto]

1. Informatycy • autor: Przemysław Kapałka2013-06-19 20:36:29

Praca informatyka jest wysoko ceniona i trudno znaleźć zapaleńca, który chciałby i którego stać byłoby na pracę za „dziękuję”.

Jako informatyk zaprzeczam.


[foto]

2. Dzięki, Kasiu - pomysł genialny i prosty • autor: Wojciech Jóźwiak2013-06-21 13:06:40

Kasiu! Twój pomysł (na zbudowanie programu CAA czyli z ang. Computer Aided Astrology przez społecznościowe finansowanie), jest zarazem genialny i prosty, czyli genialny w swojej prostocie! Dzięki za podpowiedź!

Ale żeby ten projekt ruszył, wymaga pewnego warunku. Mianowicie od samego początku musi w nim brać udział, prócz mnie, jeszcze jedna, tak samo główna i tak samo w to zaangażowana osoba, która będzie MENEDŻEREM. Która będzie zarządzać tym projektem. Bo zarządzanie ludźmi, pieniędzmi i działaniem to nie jest to, na czym ja się znam. Ja mogę być "mózgiem koncepcyjnym", ale na konkretne dzialania powinien to rozrysować i pilnować wykonania - ten menedżer.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)