zdjęcie Autora

04 października 2012

Piotr Jaczewski

z cyklu: Okiem Hipnotyzera (odcinków: 299)

Trucizna-Lekarstwo kwiecia Narcyzmu

Kategoria: Techniki rozwoju

« Krwiopijczy kwiat Narcyzmu Narcystyczny Heruka »
W poprzednim odcinku była totalitarna wizja narcyzmu tj. stwierdzenie, że jest wszechobecne. Narcyzm to trucizna, ale sama idea narcyzmu to też trucizna.
W powiększającym lustrze narcyzmu widać potrzebę kochania i bycia kochanym. Kochania tego jakim ktoś jest czy przez świat jaki jest. Bycia kochanym przez to jakim się jest i w obrębie przynależności tego, do tego świata. To lustro dotyka podstaw społecznego aspektu naszej natury.
Stąd też nawet idea narcyzmu to trucizna zatruwająca jakąś naszą istotną część, nie zawsze będącą na wierzchu. Trucizna patologizująca aspekty czegoś istotnego dla naszego własnego funkcjonowania. Tak, posługuję się innym założeniem: Człowiek istotą społeczną. A Ja w olbrzymiej części sprawą relacyjną.
Podejrzliwość tu zaprowadzona, strach, wątpliwości stanowią również narcystyczną ranę, wywołują narcystyczne podejście do otoczenia.. Spora część, pewnie większość teorii psychoanalitycznych, czy psychodynamicznych ma w sobie tą rysę trucizny, narcystycznego godzenia w klienta.
Zaraz zaraz co ja robię - miałem pisać o narcyźmie, a zajełem się wykazywaniem toksyczności idei narcyzmu. Spokojnie, rasowy narcyzm to trucizna większa.
I po tym stwierdzeniu jesteśmy w domu tj. podwójnej więzi. Po ludzku: wyboru mniejszego lub większego zła.
O to mamy pośrodku ukrytego oczka-bagienka- piękny kwiat na kolczastym krzewie roztaczający cudowny zapach i promieniujący światłem. Podchodzisz, by go powąchać i zaczynasz się zapadać. Chwytasz się gałęzi tego krzewu-kwiat a one okazują się kolczaste i krwiopijcze: ranią do krwi i wczepiając się wysysają krew, wpuszczają euforyczny jad. Im bardziej starasz się wydobyć zapadając, tym bardziej ranisz się, krwawisz pod wpływem tej toksyny a kwiat nabiera coraz to żywszych barw i zdaje się coraz piękniejszy i promieniujący, jego zapach robi się coraz słodszy i bardziej wabiący -przykuwa uwagę tak, że zapominasz co ci grozi, wykrwawienie lub utonięcie. Im bardziej się starasz wyrwać, tym bardziej zapadasz się w bagienku i tym bardziej musisz się tego krzewu chwytać. Tym więcej krwi dostarczasz i tym piękniejszy on się staje.
Podwójna więź to taki dylemat tworzony przez bombardowanie wzajemnie sprzecznymi komunikatami:
1. Zjedz kaszkę - czemu znowu się opychasz!
2. Nie jesz? Nie, to nie! - musisz jeść!
Zresztą dwu-trzy lub więcej warstwowymi, przenoszącymi się przez coraz wyższe poziomy logiczne - przez co ciężko się przebić, nawet metakomunikując tj. komunikując o komunikacji. Ten brak meta-komunikatu to jedna z przyczyn powstawania podwójnych więzi, drugą jest niemożność opuszczenia intensywnej relacji w której pojawiają się te komunikaty.
Stąd pierwsza metodologia na rozwiązanie tego nierozwiązywalnego węzła: Nie wchodzić w bagienko narcyzmu. Nie dopuszczać do tego, żeby stał się mocny.
Patrząc w stronę buddyzmu(skoro podałem drugi wątek - niekomunikacyjny): tym jest tradycja sutr. Tworzenia filozoficznego dystansu i zasad "uwaga! nie wchodzić ten kwiat jest trujący i chwyta w pułapkę".
W normalnych okolicznościach tj ich zmienności ciężkie do zrealizowania: Kwiatów jest zbyt dużo i stąpamy po grząskim gruncie.

Drugie, co można zrobić, to zastosować metakomunikację. Jak kto woli spryt lub mądrość z dodatkiem metody, procedury ;) Przemienić oba bieguny narcystycznej więzi, podwójnej więzi w coś mniej toksycznego i łatwiejszego do integracji tj. wypracowanie spójnej, systematyczne strategii działania u podstaw niezależnej od osób z którymi mamy styczność.   Co ona robi owa narcystyczna podwójna więź? z poprzedniego odcinka i naszych podstawowych tendencji, trucizna narcyzmu rodzi się z połączenia- czuć się lepiej niż inni i gorzej niż inni, co na zewnątrz zmienia się w "ja się czuję dużo lepszy, a ty jesteś dużo gorszy". To jednak zbyt mało obrazowo pokazuje jej działanie, lepsze byłoby stwierdzenie: Trucizna narcyzmu łączy niebo z piekłem, wszechmoc, wszechwiedzę z niemocą, bezradnością, ciągłym niezadowoleniem i złością. Narkotyczne niebiańskie upojenie z zatruciem i utratą krwi.
Jestem wszechmocny, ale jestem nikim W naszej sytuacji kwiecia:
Obserwuję niebiański cudowny kwiat, ale wykrwawiam się przy tym.
(Nota bene: to dotyczy samych narcyzów, ale też osób z nimi związanych! Czy tych relacji gdzie narcyzm jest siłą zasilającą np. Całej Grupy Sułtana-od-Herbaty)
I by to przemienić potrzebujemy utrzymywać i komunikować się odnośnie obu biegunów - ten temat od strony komunikacji jest zbyt długi. Polecam artykuł Stephena Giligana Both Sides Now: Complementarity and Generative Trance
W każdym razie chcemy dojść do pobliża "Mogę wiele i jednocześnie jestem sobą", a w tym celu jednocześnie musimy wchodzić do nieba i piekła. I zrobić z tego proceduralne, systematyczne podejście: Przekształcania Trucizny w Lekarstwo. W buddyjskiej metaforze: Tantra. A w naszej scence byłoby to podejście: nie szarp się, rozluźnij to nie będziesz się zapadał, delikatnie złap się w miejscu w którym najmniej się pokaleczysz, podciągnij się i drugą ręką sięgnij do wnętrza tego kwiatu, tam jest nektar, który uodparnia na działanie toksyny i leczy rany.
Swoją drogą jak pisałem to, to odkryłem, że "groźne yidamy" można traktować jako "narcystyczne yidamy" tj. ta symbolika świetnie oddaje właśnie narcyzm!

Trzeci sposób na poradzenie sobie z podwójnym wiązaniem to znalezienie szerszego kontekstu(relacji) w którym podwójne więzi przestają się liczyć. Pozbawienie tych komunikatów wagi życia i śmierci. W metaforze buddyjskiej byłoby to dzogchen. W naszej trującego kwiatu: Zachowaj przytomność, zobacz wszędzie wokół są korzenie pozbawione kolców. Chwyć się ich, u podstawy tego kwiecia są jadalne bulwy, nie dość, że działają niczym nektar, to uodparniają na truciznę i leczą hemofilię.
Takim życiowym odpowiednikiem jest pamiętanie, że ta osoba mówi o sobie, czy też my, że mówimy o sobie. I podejmowanie decyzji niezależnie od narcystycznych komunikatów czy wybuchów...

Okiem Hipnotyzera: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
W wypowiedziach różnych mistrzów, autorytetów kryją się zabiegi perswazyjne przemycające idee w sposób zmieniający percepcję i zachowanie.
Nie mam nic przeciwko tym ideom, wiele z nich jest pożyteczne, pomocne. Jestem tylko za świadomością tego, co nas do nich przekonuje, za myśleniem i świadomym decydowaniem się na podążanie za nimi i odkrywanie, co z tego możemy wynieść dla siebie.
Wiele z idei ma hipnotyczny wpływ. Tworzy struktury przy niewiedzy i braku uważności omijające czynnik krytyczny, świadomy i zmieniający percepcję tak, że powstają samospełniające się przepowiednie, doświadczenia je potwierdzające oraz zachowania, które dla naszych własnych celów życiowych są nonsensowne i bezużyteczne.
Inaczej: Otwórz Oczy! Myśl Racjonalnie! Odczuwaj w pełni to co się dzieje! Działaj świadomie planując swoje przeżycia!
Oczywiście, w moich wypowiedziach też się będą kryły zniekształcenia. Taka jest natura komunikacji. Najbardziej interesuje mnie jak komunikacja określa relację i obecne w niej sugestie co do zachowań i percepcji. Prawdziwość komunikatów, co do informacji o świecie czy o subiektywnych interpretacjach tego świata raczej pomijam.
Skupiam się na elementach hipnozy konwersacyjnej.


« Krwiopijczy kwiat Narcyzmu Narcystyczny Heruka »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)