zdjęcie Autora

17 stycznia 2014

Nes W. Kruk

z cyklu: Łaźnia Ceremonialna (odcinków: 15)

Trzecia Łaźnia Ceremonialna
w połączeniu z odosobnieniem (Pogrzeb Wojownika)

Kategoria: Nowy szamanizm

« Druga Łaźnia Ceremonialna Czwarta Łaźnia Ceremonialna i leśna wędrówka »

Pełnia

17-12-2013

  1. Drewno: 0,2m3 lipy
  2. Kamienie: 3 (14-15kg)
  3. Woda: 0
  4. Czas rozpalania: ok. 1,5 godziny
  5. Czas w Łaźni: 6,5 godziny
  6. Uczestnicy: 1
  7. Narzędzia: Widły, patyk, wachlarz (płyta), kufer, rękawice, fetysze
  8. Pogoda: przymrozek, chłodno, ale przyjemnie
  9. Pora: świt-zmierzch (Łaźnia/odosobnienie: 9:00-15:30)

Wyszedłem przed wschodem Słońca, o świcie, ok. godziny siódmej. Księżyc do pełni miał dojść mniej więcej ok. godz. 10:30, co znaczy, będzie niewidoczny. Miałem dwa cele w ramach eksperymentów magicznych. Pierwszy, to wykorzystanie minimalnej ilości kamieni. Miał być jeden, ale ostatecznie zdecydowałem się na trzy. Będę jednak dążył do jednego, w przyszłości. Drugi cel to połączenie Szałasu Potów z odosobnieniem, w formie ceremonialnej zwanym niekiedy „Pogrzebem Wojownika” (ziemianka jako kopiec świetnie koresponduje z pobliskim Rezerwatem w Odrach).

Tym razem drewno wysuszyłem dużo wcześniej. Przygotowałem tez o połowę mniej niż poprzednio. Ogień bardzo szybko się rozpalił. Wcześniejszy problem z ogniem to wina mokrego drewna. Trzeba było jednak wachlować. Przygotowałem wnętrze łaźni i pilnowałem ognia. Kamienie były spore, ciężkie. Trudno je wynieść z ognia, ale za to długo trzymają ciepło (gdy wyciągałem je po ceremonii, ok. godz. 15:30, były jeszcze ciepłe). Nie rozgrzały się do końca, nie świeciły, ale i tak wystarczyło. Nie lałem na nie wody, tylko symbolicznie skropiłem. Miałem zamiar spędzić tam dłuższy czas, więc chciałem, by było w miarę sucho.

Dziś zastosowałem dwa nowe narzędzia - rękawice strażackie (przydają się do przekładania rozpalonych polan drewna) i widły. Fetysze rozwiesiłem jak poprzednio, tj: orle i krucze pióro, broszka z jeleniego rogu i maskotka-bóbr.

Część sweatlodgowe’ą spędziłem tradycyjnie, z tym że nie wychodziłem na zewnątrz i nie wietrzyłem wnętrza. Wszystkie trzy kamienie wniosłem od razu. W przedsionku zostawiłem kufer z ubraniem. W środku przygotowałem dwa koce, prześcieradło i śpiwór. Z początku siedziałem na prześcieradle, potem zawinąłem w nie jeden z koców. Dół wcześniej zasypałem - kamieni miało być mało (1-3), więc zdecydowałem, że po prostu położę je w środku, przez co dadzą więcej ciepła do wnętrza łaźni, a mniej do ziemi.

Wszedłem o godz. 9-tej. Akurat Słońce wzeszło nad lasem. Temperatura rosła powoli, inaczej niż zwykle. Zazwyczaj jest tak, jak na rollcoasterze, rośnie rośnie, a potem buch - uderza tak, że nie można wytrzymać. Teraz to było powolne i dużo dłuższe zejście do jądra ziemi (w jednej z wizji widziałem Olbrzyma, który skulony przebywa wewnątrz ziemi wokół jej rozpalonego jądra). Temperaturę regulowałem według potrzeb tak, że gdy chciałem, żeby było cieplej, po prostu pochylałem się nad kamieniami. Przy ścianie było trochę lżej. Pociłem się, a więc temperatura była odpowiednia. Nie było oszałamiająco, ale że byłem po nieprzespanej nocy (remontowałem jeszcze pracownię, co też miało dla mnie wymiar symboliczny) i miałem spędzić wewnątrz ziemianki dłuższy czas, nie było potrzeby wchodzić w ekstremalną temperaturę. Tradycyjnie zaprosiłem tych, których chciałem zaprosić, wypowiedziałem intencję i zaśpiewałem „Pieśń Rosy”. Długo siedziałem nago, potem się położyłem. Oceniam, że ok. 2 godz., ale że czas w środku płynie inaczej, równie dobrze mogła to być też godzin.

Balansowałem między snem a jawą. Miałem jedną wizję, która schowała mi się i nie mogę jej sobie przypomnieć, a była dość ważna, dotycząca tego miejsca i jego relacji z ludźmi, którzy podobnie jak ja eksperymentują magicznie. Po czasie sweatlodgowym ubrałem się i odsłoniłem lekko zasłonę, by wpuścić trochę świeżego powietrza. Tak położyłem się i znowu zasnąłem. Budziłem się kilka razy i zasypiałem. Nie był to twardy sen, raczej na granicy, jakby stan hipnagogiczny. Pod koniec zrobiło się zimno, zwłaszcza od ziemi (dwa koce nie wystarczyły dla izolacji). Mój śpiwór zresztą też jest kiepski.

Będę musiał spróbować tej samej wersji z odosobnieniem, ale wiosną lub latem, gdy będzie cieplej. Będę mógł dłużej wędrować w ciemności.

W końcu zdecydowałem się wyjść. Najpierw uchyliłem pierwszą zasłonę, by spakować koce do kufra. Uderzyło mnie światło. Gdy wyszedłem na zewnątrz, okazało się, że Słońce przed chwilą zaszło za horyzontem. Dziwnie się czułem. Jakby rzeczywistość była nierealna i jednocześnie wyraźniejsza, przerysowana jak w komiksie. Patrzyłem na krzaki bzu, na chmury szybko płynące po niebie (w miejscu gdzie stałem nie było wiatru), na czerwień nieba na zachodzie, na las, na dom. Stałem tak przez jakiś czas i tylko chłonąłem obrazy. To prawdopodobnie efekt deprywacji - spędziłem kilka godzin w ciemności, ale bardzo ciekawy i orzeźwiający, dający nowe spojrzenie na to, co nas otacza na co dzień, czego nie dostrzegamy, bo wydaje się oczywiste. W środku miałem chwile zwątpienia, słabości typu „po co ci to, po co to robisz, co z tego masz?”. Ale gdy wyszedłem, czułem się... pełniejszy, spokojny, zrównoważony. Można by rzec, że byłem w stanie świadomości odmiennym niż przed wejściem do łaźni, ale to oczywiste.

Podsumowanie i wnioski. Połączenie sweatlodge’a z odosobnieniem (zakopanie do ziemi) daje inne efekty, bardziej rozległe w czasie, głębsze. Oczywiście ważne jest, by na etapie rozgrzewania łaźni nie polewać kamieni wodą, by wnętrze było później w miarę suche, jeśli odosobnienie chce się przeprowadzić w tym samym miejscu co sweatlodge. Na etapie odosobnienia ważna jest wentylacja. Jest to bardzo ważne ze względu na zachowanie bezpieczeństwa, gdyż zarejestrowano już przypadki śmiertelne wśród uczestników ceremonii Szałasu Potów, które zatruły się tlenkiem węgla. Trzeba by do tego przygotować jakiś filtr (trawa?), który przepuszczałby powietrze, ale zatrzymywałby światło, ewentualnie przepaskę na oczy. Zimą trzeba przygotować podłoże (deski? Słoma? Materac? karimaty nie lubię). Latem na pewno będzie dużo łatwiej, a w ciepłe dni i noce nawet komfortowo. Ziemianka lepiej tłumi dźwięki niż szałas. Dla lepszej izolacji można jeszcze położyć coś na koc na zewnątrz, ale do tego przydałby się pomocnik.

Łaźnia Ceremonialna: wstęp na końcu

Cykl raportów. Ceremonie Szałasu Potów (Sweatlodge), eksperymenty i badania przeprowadzane w ziemiance rytualnej w Kruczyborze.


« Druga Łaźnia Ceremonialna Czwarta Łaźnia Ceremonialna i leśna wędrówka »

komentarze

1. odosobnienie • autor: Nierozpoznany#75322014-01-18 23:48:06

a dlaczego szałas i zakopywanie a nie ayahuasca ? pomocnik melduje się
[foto]

2. Czy to nie za mało? • autor: Jan Szeliga2014-01-19 12:20:20

Mam już trochę szałasów za sobą i nie za bardzo chce mi się wierzyć że udało Ci się rozgrzać kamienie za pomocą 0,2 metra3. Nie wiem też czy podajesz ciężar wszystkich kamieni czy też jednego jako 15 kg? Tak czy inaczej wydaje mi się że jest to zbyt mało aby zapewnić wysoką temperaturę w szałasie na 6,5 godzony. Chyba że ta konstrukcja ma bardzo dobre właściwości izolujące upływ ciepła?
[foto]

3. ogień w kamieniu • autor: Nes W. Kruk2014-01-19 16:31:39

"Mam już trochę szałasów za sobą"
Ile Tobie średnio to zabiera?

"nie za bardzo chce mi się wierzyć że udało Ci się rozgrzać kamienie za pomocą 0,2 metra3"

Zapraszam na demonstrację. :) Eksperymentuję z różnymi sposobami rozgrzewania kamieni. Latem rozgrzewałem szamotki do czerwoności kiepskim drewnem z lasu - papierówką.
Do rozgrzania 23 kamieni podczas ostatniej pełni (16 styczeń) zużyliśmy 0,4m3 lipy i trochę gałęzi, chrustu.

"Nie wiem też czy podajesz ciężar wszystkich kamieni czy też jednego jako 15 kg?"
Jeden kamień ważył ok 15 kg.

"Tak czy inaczej wydaje mi się że jest to zbyt mało aby zapewnić wysoką temperaturę w szałasie na 6,5 godzony."
Temperatura w środku nie była wysoka przez 6,5 godz, tylko przez ok godzinę, półtorej (nie wiem dokładnie, bo nie miałem zegarka, a nie wychodziłem do zmierzchu). Później temperatura spadała. To właśnie chłód od ziemi wygonił mnie na zewnątrz. W każdym bądź razie w pierwszej części ceremonii temperatura była na tyle wysoka, by siedzieć nago i się pocić. ;)

Generalnie ideałem dla mnie jest rozgrzanie Łaźni jednym kamieniem.

"Chyba że ta konstrukcja ma bardzo dobre właściwości izolujące upływ ciepła?"

Ziemianka dobrze izoluje. Praktycznie żadnych szpar poza wejściem, które dodatkowo wzmocnione jest systemem dwóch zasłon i przedsionka w charakterze buforu.
[foto]

4. re: odosobnienie • autor: Nes W. Kruk2014-01-19 17:58:57

"a dlaczego szałas i zakopywanie a nie ayahuasca ?"
Nie znam ayahuaski. No i na terytorium Polski nie wolno. Ziemiankę budować wolno, kamienie rozgrzewać również.
[foto]

5. Jak u mnie to wygląda • autor: Jan Szeliga2014-01-19 22:29:59

Ile Tobie średnio to zabiera?
Ja robię szałasy tak samo ( a przynajmniej w większości się tego trzymam) jak Wojtek Jóźwiak, więc jeśli byłeś u Wojtka na szałasie to wiesz jak to wygląda.
Zajmuje nam to przeważnie 1,5-2,5 godz. Najdłuższy mój pobyt  w szałasie to 6 godzin. Prowadził to jednak ktoś inny a z ponad 30 osób które weszły do szałasu wytrwało do końca 3, w tym ja bo chciałem od razu zabrać moje koce i plandekę, które zostały użyte do przykrycia szałasu.

Zapraszam na demonstrację. :)
Nie wiem jak gorąco jest u Ciebie w szałasie? uważam jednak ze do ogrzania takiego szałasu jak ja robię to być może taka ilość drewna wystarczy w lecie, natomiast w zimie jest to moim zdaniem stanowczo za mało.
A co do demonstracji, to być może kiedyś uda mi się do Ciebie przyjechać? :)

Jeden kamień ważył ok 15 kg.

Chcą wnieść taki kamień do środka to trzeba użyć chyba heroicznej siły? ;) Chyba że masz na to jakiś sposób?
Ja używam dużo mniejszych kamieni. Najcięższe z nich mają najwyżej 10 kg.

[foto]

6. jest ciepło • autor: Nes W. Kruk2014-01-19 22:55:43

"Ja robię szałasy tak samo ( a przynajmniej w większości się tego trzymam) jak Wojtek Jóźwiak, więc jeśli byłeś u Wojtka na szałasie to wiesz jak to wygląda."
No tak, ale ile średnio zużywasz drewna? Zdaje się ta kwestia kazała ci zwątpić w prawdziwość mojego sprawozdania?

"Nie wiem jak gorąco jest u Ciebie w szałasie?"
Ostatni był dla mnie za gorący i musiałem wyjść przed czasem. Jeden z  dwóch współwędrowców uznał ceremonię za mocną. Ma dużo większy staż (11 lat) więc mu wierzę, że było ok. Z tym że spaliliśmy dwa razy więcej drewna (0,4m3) niż w ceremonii grudniowej. Kamienie były mniejsze i było ich dużo więcej.
W ceremonii grudniowej z trzema kamieniami temperatura była niższa. Będę chciał jeszcze spróbować z większymi kamieniami ale z polewaniem wodą. W grudniowej ceremonii nie polewałem, bo chciałem, by wnętrze ziemianki było suche na czas odosobnienia.

"Chcą wnieść taki kamień do środka to trzeba użyć chyba heroicznej siły? ;)"

Dałem radę. Herosem nie jestem. Choć przyznam, że wolę mniejsze kamienie. Duże kamienie dłużej trzymają ciepło i to jest ich jedyna zaleta. Poza tym mają same wady. Na czas typowej ceremonii która trwa godzinę-dwie wystarczą mniejsze kamienie.

" Chyba że masz na to jakiś sposób?"
Widły.

"Ja używam dużo mniejszych kamieni. Najcięższe z nich mają najwyżej 10 kg."

Podobnie i ja. Z tym że w ramach praktyki testuję różne warianty poszczególnych elementów ceremonii.
[foto]

7. Tak wyglądają moje szałasy • autor: Jan Szeliga2014-01-20 12:27:53

No tak, ale ile średnio zużywasz drewna? Zdaje się ta kwestia kazała ci zwątpić w prawdziwość mojego sprawozdania?
Nigdy nie liczę dokładnie ilości drewna na ognisko. Zwykle znosimy z lasu suche gałęzie dodając czasem na rozpałkę suchego drewna z szopy. W każdym bądź razie jest tego ponad 0,5m3 a czasem nawet 1m3. Próbowałem też kilka razy ogrzać kamienie taką ilością drewna o której wspominasz że to u Ciebie wystarczy i wiem że nie za bardzo się to udało. Dlatego wątpię w to co piszesz.
Jak wyglądają moje szałasy, konstrukcja, ognisko itp możesz zobaczyć tu: moje szałasy

Widły.
Ja też używam wideł i wiem że wnieść taki ciężki kamień do środka i to w jedną osobę jest nie lada sztuką. Dlatego wolę wnieść kilka mniejszych kamieni niż jeden ogromny.

Z tym że w ramach praktyki testuję różne warianty poszczególnych elementów ceremonii
.
Podobnie jak ja. Pozdrawiam :)

[foto]

8. transgresja • autor: Nes W. Kruk2014-01-20 13:49:31

"Nigdy nie liczę dokładnie ilości drewna na ognisko."
Ja liczę teraz w ramach nauki i eksperymentów, co by zebrać rzetelne dane. To jedna z najtrudniejszych ceremonii jakie poznałem. Do tego istnieje spora liczba odmian co pozwala na pewną swobodę, o ile kogoś nie trzyma linia przekazu. Mnie nie trzyma. To mi daje ogromną swobodę w sferze eksperymentów. No ale od początku taki był mój zamiar gdy budowałem ziemiankę.

"W każdym bądź razie jest tego ponad 0,5m3 a czasem nawet 1m3."
Po czterech ceremoniach, które do tej pory odbyły się w ziemiance stwierdzam, że optymalna ilość drewna (lipy) dal tej konkretnej ziemianki to od 0,35 do 0,5m3.

"Próbowałem też kilka razy ogrzać kamienie taką ilością drewna o której wspominasz że to u Ciebie wystarczy i wiem że nie za bardzo się to udało."

Tzn 0,2 czy 0,4?

"Ja też używam wideł i wiem że wnieść taki ciężki kamień do środka i to w jedną osobę jest nie lada sztuką."

Podejrzewam, że dla kogoś, kto ma większą siłę niż ja (jestem raczej przeciętniakiem jeśli chodzi o podnoszenie ciężarów) większy kamień nie stanowiłby jakiegoś specjalnego wyzwania. Dla mnie było to trudne.

"Dlatego wolę wnieść kilka mniejszych kamieni niż jeden ogromny."

Na pewno to wygodniejsze. Jeśli miałbym uczestniczyć w ceremonii kilkugodzinnej, zwłaszcza zimą, to raczej zastosowałbym większe kamienie. A może nie? Tego jeszcze nie wiem. No właśnie. Wspominałeś o sześciogodzinnej ceremonii. Możesz podać parametry techniczne tej ceremonii? Tzn interesuje mnie ilość drewna, liczba i wielkość kamieni oraz wielkość szałasu.

Przy okazji podkreślam jeszcze raz - celowo popełniam błędy i przekraczam pewne normy po to właśnie, by zbadać ich zasadność. Z doświadczenia wiem, że normy które mają uzasadnienie w jednych warunkach (turban w Indiach) w innych mogą tracić sens (turban w Szkocji). Po to też eksperymentuję z różnymi wariantami i formami.
[foto]

9. 6 godzinny szałas • autor: Jan Szeliga2014-01-21 13:16:21

Tzn 0,2 czy 0,4?
Nawet to 0,4 to jest moim zdaniem trochę za mało. (Przynajmniej jeśli chodzi o ogrzanie takich szałasów jak ja robię)

Wspominałeś o sześciogodzinnej ceremonii. Możesz podać parametry techniczne tej ceremonii? Tzn interesuje mnie ilość drewna, liczba i wielkość kamieni oraz wielkość szałasu.
Było to już chyba ze 3 lata temu, więc dokładnie nie pamiętam ile tam było drewna. W każdym bądź razie około 1m3. Kamieni było chyba z 50 ( to pamiętam bo wnosiłem je wtedy do środka).
Średnica szałasu 3,90m. więc jest to raczej dużo konstrukcja mogąca pomieścić około 30 osób. Z tego co pamiętam nie było wtedy zbyt gorąco w tym szałasie.
Konstrukcja i ilość drewna jest widoczna na zdjęciu (zdjęcie pochodzi z innej ceremonii w tym samym miejscu)

Przy okazji podkreślam jeszcze raz - celowo popełniam błędy i przekraczam pewne normy po to właśnie, by zbadać ich zasadność.

To fajnie że masz taką możliwość aby eksperymentować u siebie w domu.

Ja nie za bardzo mogę sobie na to pozwolić bo u siebie przy domu nie mogę zrobić szałasu a tam gdzie go robię gościnnie to już wszystko musi być na 100% ok. Pozdrawiam :)

[foto]

10. diabeł tkwi • autor: Nes W. Kruk2014-01-21 15:43:35

"Nawet to 0,4 to jest moim zdaniem trochę za mało."
Wydaje mi się, że już wiem w czym rzecz...

"(Przynajmniej jeśli chodzi o ogrzanie takich szałasów jak ja robię)"

No właśnie, bo jeśli porównać konstrukcję o średnicy 1,8m do szałasu 3,9m to objętościowo (bo przecież przy nagrzewaniu objętość ma pierwszorzędne znaczenie) ten pierwszy jest dziesięciokrotnie mniejszy od drugiego. Niby średnica dwa razy mniejsza, a objętość już 10 razy. To jest kolosalna różnica.

Poza tym widzę jeszcze inne różnice, które mogą mieć znaczenie.
1. Ziemianka ma bardzo dobrą izolację - żadnych szpar przy ściance. Aktualnie dałem jeszcze kilkunastocentymetrową warstwę ziemi, która pokrywa konstrukcję plus gałęzie świerku. Zastosowałem jeszcze system dwóch zasłon i przedsionek, co dodatkowo zabezpiecza przed utratą ciepła. Przy wnoszeniu kamieni np zewnętrzna zasłona jest cały czas odsłonięta. Wewnętrzną odsłania się tylko w momencie wnoszenia kamieni, chyba że właśnie jest potrzeba przewietrzenia wnętrza.
2. Nie daję całego drewna od razu, tylko w czasie nagrzewania kamieni dorzucam w miarę potrzeby. Teraz mamy kiepskie drewno.
3. Palenisko ma kształt półmiska i jest wyłożone mniejszymi kamieniami, które wchłaniają ciepło i zabezpieczają przed osuwaniem się ziemi. To jest też w zasadzie eksperyment. Chciałem sprawdzić, czy w ten sposób żar będzie lepiej przykrywał kamienie, które zostają w palenisku. I przyznam, że się sprawdza. Żar wypełnia palenisko tak jak woda w półmisku. Myślę, że to też ma znaczenie przy dogrzewaniu kamieni.

"To fajnie że masz taką możliwość aby eksperymentować u siebie w domu.

Ja nie za bardzo mogę sobie na to pozwolić bo u siebie"

Dlatego właśnie badam ceremonię z różnych stron, bo mam taką możliwość. Sam nie wiem, jak długo będziemy tu mieszkać, bo do tej pory zmieniałem gniazdo ok 20-tu razy i nic nie wskazuje na to, że tu zapuszczę korzenie. Mam nadzieję, że uda mi się przeprowadzić przynajmniej pełen cykl roczny (13 pełniowych ceremonii). Planowo projekt "Kruczybor" ma trwać 3-5 lat, ale równie dobrze możemy go zakończyć właśnie po roku.
Gdybym nie miał takich warunków, nie eksperymentowałbym i nie badał ceremonii tylko korzystałbym ze sprawdzonych metod. No i nie powstała by ziemianka (przy okazji, 4km od Harkawicz powstała ziemianka o nieco innej konstrukcji, ale przeznaczenie to samo).

No i jeszcze... możliwość eksperymentowania daję też innym. Taki ze mnie dobry Kruk. :)
[foto]

11. Wielkość szałasu • autor: Jan Szeliga2014-01-22 16:34:54

Wydaje mi się, że już wiem w czym rzecz...
No właśnie, bo jeśli porównać konstrukcję o średnicy 1,8m do szałasu 3,9m to objętościowo (bo przecież przy nagrzewaniu objętość ma pierwszorzędne znaczenie) ten pierwszy jest dziesięciokrotnie mniejszy od drugiego. Niby średnica dwa razy mniejsza, a objętość już 10 razy. To jest kolosalna różnica.


Wybacz, ale dopiero teraz zwróciłem uwagę na to jakiej wielkości jest Twój szałas.
Do ogrzania takiej wielkości pewnie wystarczy tyle drewna o której wspominasz.
Ja zwykle  buduję szałasy o średnicy 2,80m. To jest w sam raz aby wystarczyło moich koców i plandeki. Pisząc że moim zdaniem taka ilość drewna nie wystarczy, miałem na myśli szałas o właśnie takiej wielkości.
Ten o średnicy 3,90m używałem tylko kilka razy i zawsze były kłopoty z jego ogrzaniem.
Pozdrawiam :)

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)