zdjęcie Autora

04 kwietnia 2013

Piotr Jaczewski

z cyklu: Tkanie słów (odcinków: 219)

Tua Culpa

Kategoria: Nowy szamanizm

« Rytuały wykupu - gromadzenie zasługi Odpowiedzialność - Zobowiązanie do podejmowania wyzwań »

A Fe!  Co za obrzydliwość! Jak mogłeś tak postąpić! Pożałujesz! Jak ci nie wstyd! – wstręt, wstyd, poczucie winy – taki trening moralności powszechnie urządzamy sobie w naszej cywilizowanej kulturze.  Możemy w tym rozpoznać dyktatury rozumu i emocji  ; Stawiając oficjalnie na to, że jesteśmy istotami myślącymi i relacyjnymi, nieoficjalnie tworzymy podstawy do bezmyślnego obwiniania i dzielonej w grupie bezradności i nieodpowiedzialności. Z tego ostatniego punktu powstają różnego rodzaju sposoby społeczne na zminimalizowanie owej bezradności i nieodpowiedzialności eg. System kar,wzmocnień i nagród , psychologia kontroli zewnętrznej itd.

To postawienie spraw na głowie tj. wpływ mamy na wszystko, kontrolę w obrębie pewnych specyficznych parametrów zachowania*.  A tu, w dyktatorskiej przestrzeni społecznej mamy do czynienia z rozwijaniem złudzenia kontroli  i odcinaniem się od wpływu na to nad czym możemy mieć ową realną kontrolę.

*eg. ”Podnieś rękę i ustaw otwartą dłoń równolegle do ziemi” – pomimo, że intencjonalnie ustalamy parametry ruchu, to sam ruch nie jest w pełni świadomy; nie decydujesz które mięśnie napiąć, a które rozluźnić, prawdopodobnie nie potrafisz napiąć każdego mięśnia z osobna, jedynie duże ich grupy, nawet gdybyś chciał.. nie bez treningu. Równie ciężki jest do ustalenia początek ruchu, czy uświadomiłeś sobie działanie po jego rozpoczęciu czy przed, niezależnie od tego, czy intencjonalnie zdecydowałeś, że tak zrobisz!

A Fe! Co za wystjący z boku łokieć!  Co za obrzydliwość! Kto tak łokciami się rozpycha po życiu! Jak mogłeś tak postąpić! Pożałujesz tych nierówno ustawionych palców! Jak ci nie wstyd, nie wiesz co się z kciukiem robi?! Tak mniej więcej wygląda system „nauki społecznej”, nasilony w obecności dyktatur. dostajesz uogólnione, nieprecyzyjne wskazówki a następnie warunkowane są wg złudnych kryteriów konkretne zachowania.

Od innej strony podchodząc zaczyna się od tego, że nasze Totalne Zachowania (jak to nazywa Glasser)w procesie komunikacji(wewnętrznej też w myśleniu) „kawałkowane” na działania, myślenia, odczuwania i fizjologię.  A rozwija przez to, że zachowania społeczne są właśnie społecznych; mają sens relacyjny, a nie wewnętrzny. Od wewnątrz je racjonalizujemy usiłując zachować kontrolę nad tym, co się dzieje: Robimy coś, bo czujemy, że jest właściwe, a nie dlatego, że otoczenie nas skłoniło

Z punktu widzenia pantransizmu (oka hipnotyzera) dzieje się to również na poziomie percepcji i fizjologii „Robimy to, co właściwe”, moralne(?!) eg. Możemy opanować świadomie rytm bicia serca – nauczyć się je przyśpieszać i zwalniać – mieć kontrolę w takich parametrach.  Tymczasem to funkcjonuje społecznie – ktoś może powiedzieć coś co przyśpieszy akcję naszego serca (zestresuje nas!) lub zwolni (zrelaksuje) – gdy właściwe są właśnie takie reakcje.

I tu po tym przydługim wstępie, wróćmy do tematów winy, wstydu i oburzenia  jednostkowego i grupowego.  Najpierw jednostkowego, bo to jest oficjalne stanowisko naszej kultury(o zasięg tego, można się kłucić): Jednostka jest winna, powinna się wstydzić lub oburzać z powodu własnego lub cudzego postępowania. Obok rozpoznania w tym dyktatury emocji, z tego możemy wywnioskować w linii prostej: Grupowo jesteśmy wspaniali, nawet jak na to narzekamy! witaj Narcyźmie grupowy..

I bardziej okrężny wniosek: Aby zachować owe poczucie wspaniałości potrzebne są kozły ofiarne, jednostki, które się będzie zwalczać i usuwać, wróg publiczny nr 1.

Przyjrzyjmy się temu: Grupa jest winna, powinna się wstydzić lub oburzać z powodu pewnych zachowań swoich członków, z natury niewinnych ;)  Dodałem tu kierunek „tylko wewnątrz”, i „niewinność” bo przez prostą zamianę słów otrzymalibyśmy spotęgowane grupą zachowania winy indywidualnej. Tu jednostki robią się Narcystyczne, ale rośnie nacisk na zmianę zachowań owych jednostek..lub złudzenie owego nacisku, często łatwiej zmienić percepcję niż realnie zmienić zachowania.  W tym możemy rozpoznać działania dyktatury ciała i wartości

W tematach winy, wstydu, oburzenia – nie ma dobrych „realnych” rozwiązań. Zawsze jesteś winny! Winą indywidualną lub grupową. Z prostej przyczyny: To jest kwestia figury oskarżyciela, dowolne zachowanie można oskarżyć o coś. Tu wracamy do owej bezradności i nieodpowiedzialności, spychologii stosowanej one są całkiem zdrowym odruchem chronienia własnego ciała i procesów wewnętrznych przed niechcianą kontrolą społeczną.

Nie ty podnosisz mi tempo bicia serca, ja wkurzam się na ciebie, bo zawiniłeś!Tua culpa! Wstydź się skoro okazuję me święte oburzenie!

Jak zwykle pomocą w moich rozważaniach są etykietki diagnostyczne tj. brak winy, żalu i wstydu przypisany jest socjopatii/ psychopatii i dysocjacyjnym zaburzeniom osobowości. Ciekawe, co robi z ludźmi nadmierne wybaczanie, przezwyciężanie barier psychicznych etc ? Pyta moja złośliwość.

Nie ma dobrych  „realnych”, ale są dobre rozwiązania „wyobrażone”. Jakby ktoś pytał: Tak, znów agituję za bogami i boginiami ;)

Bogowie są nam potrzebni, by poradzić sobie z winą, wstydem i oburzeniem. Przywrócić sobie kontrolę nad tym, co możemy realnie kontrolować, wpływ na to, na co możemy wpływać – bez tworzenia sztucznych problemów.

Wróćmy do tego przykładu z biciem serca:

Potrzebujemy boga czy bogini odpowiedzialnej za właściwy rytm pracy serca. Spokój w odpowiednich sytuacjach, a zdolność do szybkiego przyśpieszenia akcji w sytuacji konieczności. I rozwijania relacji wewnętrznie przez biofeedback, czy zewnętrznie przez intensywne ćwiczenia wydolnościowe. Wynegocjowania z nią zachowań naszego serca rozumianego jako mięsień i tego metaforycznego centrum relacji.

To jest oczywiście standardowe „symptom wskazuje rozwiązania” tj poddani zbyt dużej ilości oskarżeń zewnętrznych i własnych, w poczuciu winy, wstydu – fantazjujemy i tworzymy historie o byciu bogami i boginiami czy o woli takowych bogów eg. Ktoś dostaje zawału – jest sobie winny (vide fenomen sprawiedliwego świata ). Jeśli masz lęki (przyśpieszenie akcji serca realne lub „urojone), to wstydź się. Jeju powiedziałem coś nie tak, to musiało się stać przeze mnie. Nas to nigdy nie spotka, jemy margarynę… Itd. Skutecznie też odcinamy się od tego, że w pewnych warunkach(!) możemy realnie kontrolować rytm bicia serca swojego lub cudzego, a poza tymi specyficznymi (tajemnica! :))mamy na to spory wpływ: Jak będziemy kogoś ganiać z kijem, na pewno puls mu przyśpieszy ;)  

Ups! Rozmył mi się temat odpowiedzialności. Taka tego tematu uroda, a więc wrócę do niego w kolejnym odcinku. Ja bym nigdy nie zrobił tego celowo, więc dlaczego tak się stało?

Tua Culpa! Krzywo czytałeś drogi czytelniku! :)

Tkanie słów: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
Wyobraź sobie wielowymiarową pajęczą sieć wczesnym porankiem, pokrytą kroplami rosy. I każda kropla zawiera odbicie, wszystkich innych kropli rosy - Alan Watts.
Ten blog odzwierciedla dalsze dzieje Okiem Hipnotyzera.
Myśli odzwierciedlają się w działaniu,
Słowa odbijają się w odczuciach,
Wyobraźnia odzwierciedla się w Relacjach,
Rozwiązania skrywają się w Problemach,
Intuicja niesie treści Zachowania,
Kultura uosabia części Osobowości. Myśl! Obserwuj! Działaj! Wyczuwaj! Dyskutuj! Pisz!


« Rytuały wykupu - gromadzenie zasługi Odpowiedzialność - Zobowiązanie do podejmowania wyzwań »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)