Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

01 marca 2006

Anna Goluba

Uczenie podświadomości
Jak zmienić podświadome wzorce? Reiki, huna.

Inspiracją dla techniki medytacyjnej, którą chcę przedstawić w tym artykule były dla mnie inicjacja Drugiego Stopnia Reiki oraz "Sztuka wzmocnionego zapamiętywania" Rawna Clarka (technika ta jest dostępna na stronach poświęconych Magii Hermetycznej Franza Bardona).

Inicjacja Drugiego Stopnia Reiki intensyfikuje - to chyba najlepsze słowo - możliwość pracy z Energiami. Obszary, które dotąd były albo zaledwie odczuwalne (w trudny do wytłumaczenia sposób) albo objawiały się jako mimowolne, spontaniczne wglądy, można teraz lepiej poznać i bezpieczniej się w nich poruszać dzięki trzem tajemnym symbolom, które Mistrz przekazuje Uczniowi podczas inicjacji. I co równie istotne - dzięki tym symbolom możemy wpływać na jakość naszego życia, modyfikować je tak, żeby nie odczuwać już dłużej ciężaru negatywnych wspomnień, co często bardzo utrudnia nam rozpoczęcie w życiu czegoś nowego - czy to w pracy, czy w związkach partnerskich.

"Drugi stopień Reiki może pomóc ci w złagodzeniu i zharmonizowaniu wydarzeń, które w przeszłości obciążyły cię ujemnymi długami karmicznymi. Dzięki trzeciemu symbolowi możesz połączyć się ze wszystkim, co istnieje, istniało lub będzie istnieć i to bez względu na bariery czasu i przestrzeni. Połącz się więc, jeśli chcesz, z sytuacjami i wydarzeniami, które spowodowały powstanie długów karmicznych i wyślij w nie harmonizującą energię drugiego znaku." ("Reiki i co dalej...?" Jacek Skarbek) Dzięki Inicjacji Drugiego Stopnia otwiera się więc przed nami możliwość pracy z czasoprzestrzenią - w przestrzeni astralno-mentalnej możemy cofnąć się do negatywnych wspomnień i "wygładzić", zharmonizować wibracje, które powstały wskutek danego wydarzenia.

Do przeprowadzenia ćwiczenia, które chcę tutaj zaprezentować ukończenie Drugiego Stopnia Reiki nie jest obowiązkowe, aczkolwiek Ci, którzy są po Inicjacji mogą wykorzystać w tej technice Trzeci i Drugi symbol.

Nawiązując do metod, które są dostępne dla kogoś, kto skończył Drugi Stopień Reiki chcę podkreślić fakt, że praca w czasoprzestrzeni jest możliwa; na bardzo głębokich poziomach możemy wpływać na negatywne SKUTKI tego, co wydarzyło się kiedyś.

Dla Energii nie ma żadnych barier. Mimo, że danego negatywnego wydarzenia nie można oczywiście cofnąć jako faktu, nie oznacza to, że nie można zmienić energii, którą to zdarzenie wprowadziło w nasze życie i która czasem jak ciemna smuga ciągnie się za nami przez dłuższy czas, tworząc blokady energetyczne. Możemy pracować z Energiami w stanie relaksu, podczas medytacji, wykorzystując rozmaite techniki, które są dla nas samych najbardziej skuteczne. Dobór tych technik jest bardzo indywidualną sprawą.

Natomiast głównym celem techniki opracowanej przez Rawna Clarka jest umacnianie w sobie pozytywnych podświadomych wzorców, wynikających z pozytywnych wspomnień. Clark zaleca, żeby w momencie, gdy rozgrywa się jakieś szczęśliwe dla nas wydarzenie, gdy przeżywamy sukces, odcisnąć całą silą Woli wibracje, moc tego wydarzenia w naszej pamięci. Potem, gdy poczujemy, że znowu z mozołem wdrapujemy się pod górkę, gdy okoliczności nam nie sprzyjają lub po prostu "wstaniemy lewą nogą" - powinniśmy przywołać w pamięci energię tego wydarzenia; powinniśmy odczuć ją, wejść w nią jak najgłębiej, żeby zmienić swoje odczucia i tym samym zmienić przestrzeń energetyczną wokół nas. Jest to cudowna metoda, ale zauważyłam, że w jej wykonaniu, żeby w ogóle zacząć z nią pracować, jest pewna niedogodność. Polega ona na tym, że trzeba dążyć całą swoją Wolą do szczęśliwego zdarzenia, sukcesu, które następnie na płaszczyźnie fizyczno-astralno-mentalnej przekształcimy we wzmocniony, pozytywny wzorzec, który będziemy mogli przywoływać w stosownej chwili. To słuszne i logiczne, boję się jednak, że nie jest to dobra opcja dla tych, którzy akurat przeżywają kryzys i nie widzą wyjścia z sytuacji, w której się znajdują. Sięganie po jakikolwiek sukces może się im wydawać abstrakcyjne.

Nie zmienia to jednak faktu, że w samej tej metodzie tkwi olbrzymi potencjał, z którego skorzystałam przy opracowywaniu techniki "Odnajdywanie diamentów". Może być ona użyteczna również wtedy, gdy sukces, szczęśliwe wydarzenia są pojęciami nie mającymi - chwilowo - związku z rzeczywistością. Rozluźnienie tego związku następuje wtedy, gdy przytłaczają nas negatywne wspomnienia, wyrzuty sumienia, poczucie nieodwracalnych krzywd. Taki stan ducha jest źródłem rozmaitych projekcji, które zakłócają nam właściwe rozpoznanie otaczającego nas świata. Przestajemy go postrzegać takim, jakim jest, ponieważ patrzymy przez pryzmat negatywnych wspomnień, które powodują powstanie w naszej podświadomości określonych wzorców. Posługujemy się nimi, zamiast postrzegać świat takim, jaki jest. W efekcie dostajemy zafałszowany, wykrzywiony, fantasmagoryczny obraz rzeczywistości.

Ale tak jak wspomniałam - możemy wpłynąć na skutki oddziaływania tych utrwalonych w podświadomości wzorców, tak, żeby nie zakłócały nam dłużej odbioru świata.

Żeby jednak wpłynąć na skutek, najpierw musimy oczywiście dotrzeć do przyczyny, a więc wybrać się w podróż w głąb siebie:

- Możemy w trakcie tego ćwiczenia siedzieć lub leżeć; zależy jak jest nam wygodniej. Zamykamy oczy. Wchodzimy w stan relaksacji dowolnie wybraną przez siebie metodą. Może to być medytacja, której używamy codziennie, może to być technika oddechowa, może to być relaksacja z wykorzystaniem jednej z mudr. Dla tych, którzy przeszli inicjację Drugiego Stopnia Reiki właśnie już tutaj pojawia się możliwość przekroczenia czasoprzestrzeni z wykorzystaniem Trzeciego Znaku.

- Przez kilka chwil przebywamy w tym stanie doskonałego odprężenia i relaksu.

- Wizualizujemy fragment negatywnego wspomnienia. Fragment - a nie całe negatywne zdarzenie. Nie chodzi o to, żeby w tym idealnym stanie, który udało nam się osiągnąć, "wyświetlić", czy też wizualizować sobie tamto "złe" wspomnienie. Byłoby to pewnie jak uderzenie obuchem w głowę - a dążymy do czegoś zupełnie innego. Przywołujemy w wyobraźni tamto wspomnienie, ale "odtwarzamy" je tylko do pewnego momentu.

Do momentu, kiedy uległo ono przekształceniu wskutek naszej negatywnej reakcji na to zdarzenie - i właściwie dopiero od tej pory nabrało ono negatywnego wydźwięku. Na czym dokładnie to polega wyjaśnię później na przykładzie.

- Mamy wyświetlone na naszym wewnętrznym ekranie tamto zdarzenie, zanim okazało się być bombą zegarową, która wybuchła, niestety, w naszych rękach. Zatrzymujemy to wspomnienie i teraz POZWALAMY SOBIE, w tej przestrzeni astralno-mentalnej, całym sobą, całym wysiłkiem Woli zareagować inaczej. Czyli tak jak chcielibyśmy zareagować wtedy, gdy tamto wydarzenie FAKTYCZNIE miało miejsce, ale nas na przykład emocjonalnie gdzieś poniosło. "Każda emocja jest obsesją" ("Joga" Aleister Crowley) - a więc mogło nas ponieść naprawdę daleko o czym bardziej szczegółowo w podanym poniżej przykładzie.

- Pozostańmy na chwilę w stanie wywołanym naszą nową reakcją na tamto wydarzenie. Ponieważ proponowane przeze mnie ćwiczenie nadaje się do odreagowania określonego typu zdarzeń, możemy przyjąć, że w realu czuliśmy złość, wzburzenie, które z czasem okazały się niczym nieuzasadnione. Właściwą reakcją mogła być na przykład radość, zwykłe przyjęcie jakiegoś faktu do wiadomości, spokój. Ale na tę właściwą reakcję nie było nas wówczas stać. Poczujmy więc teraz to, co było właściwe wtedy - tutaj może być pomocna energia Drugiego Symbolu Drugiego Stopnia Reiki, ale możemy to uczucie po prostu w sobie wzbudzić - skoro jesteśmy już na tym etapie, nie powinno być z tym problemu. Płaszczyzna dla uczuć i emocji jest zawsze jedna i ta sama, tylko teraz przebywamy w niej świadomie. Wtedy, w realu pozwoliliśmy, żeby emocje zalały nas niczym ocean i zareagowaliśmy nieadekwatnie. W naszej podświadomości powstał i utrwalił się wzorzec, który stał się potem źródłem naszych kolejnych, nieproporcjonalnych do rangi i jakości wydarzeń, reakcji. Teraz właśnie możemy zmienić skutki oddziaływania tego wzorca.

- Wracamy powoli do naszego "tu i teraz". Robimy to naprawdę spokojnie i powoli, tym bardziej, że wkraczając ponownie w tamten przełomowy moment mogliśmy równocześnie doznać bardzo wielu różnych uczuć. Nie bójmy się łez, które mogą się pojawić w trakcie tego ćwiczenia. To już nie będzie płacz nad sobą, nie będzie w tym poczucia winy, krzywdy, samobiczowania. Ten płacz jest bardzo oczyszczający. Ale może też zamiast płaczu pojawiać się głębokie westchnienie ulgi. Uśmiech, którym wtedy chciałaś / chciałeś obdarować ukochaną osobę, ale wyzwolone w niekontrolowany sposób emocje nie pozwoliły ci na to. Uśmiechnij się do niej/ do niego teraz. Nawet, jeśli - na przykład - wasz związek jest już zamkniętym rozdziałem. Energie o tym nie wiedzą. Jeśli ciągniemy za sobą te negatywne wspomnienia, to na poziomie podświadomym, energetycznie wiążemy się z osobą, której one dotyczą. Taki związek w niewidzialny sposób oddziałuje na całe nasze życie, nie pozwalając nam na stworzenie czegoś nowego. To jest dokładnie to, o czym pisałam w swoim artykule o przeznaczeniu - jako "stary" człowiek nie możemy wejść w Nowe. Nie ma takiej możliwości, Energii nie da się oszukać.

- Jesteśmy już "tu i teraz". Możemy przez moment pozostać w pozycji medytacyjnej - teraz już z otwartymi oczami. Możemy się przeciągnąć, głęboko odetchnąć. Możemy podziękować Wyższej Sile jakkolwiek ją rozumiemy, że była z nami przez cały czas jak zwykle obecna i pozwoliła nam odbyć tę podróż. Te podziękowania są tym bardziej wskazane, że przecież modyfikując skutki oddziaływania naszych podświadomych wzorców nie pracujemy tylko dla siebie, ale w równym stopniu dla innych; dla każdego, bez wyjątku, kto się z nami zetknie i na kogo my też mamy wpływ. A im bardziej jesteśmy wewnętrznie zharmonizowani i zrównoważeni - tym bardziej nasz wpływ na otoczenie jest korzystniejszy. A że wszystko, co wysyłamy, wraca do nas, nierzadko zwielokrotnione... - warto przyłożyć się do pracy.

A teraz obiecany przykład, który pokazuje, w jakich sytuacjach powyższe ćwiczenie może być szczególnie przydatne:

Małżeństwo z kilkuletnim stażem. On pracuje w wielkiej, znanej firmie. Jest uznanym i dobrym pracownikiem. Często "zostaje po godzinach", ale to mu pasuje, ponieważ jest za to świetnie wynagradzany. Ponadto robi to, co lubi - na przykład jest informatykiem.

Ona pracuje w domu. Zrezygnowała z kariery zawodowej, kiedy dwa lata temu na świecie pojawiło się dziecko. Nawet spodobała się jej rola matki i żony, więc teoretycznie wszystko jest w porządku... Gdyby tylko On nie pracował tak dużo, gdyby częściej bywał w domu, gdyby choć raz zapytał jak jej minął dzień, gdyby.... gdyby....

Ona zaczyna czuć, że zeszła na "drugi plan". Wydaje jej się, że nie daje tego po sobie poznać, ale prawda jest taka, że coraz częściej zdarza się jej prowokować jakieś kłótnie, wysnuwać pod jego adresem pretensje, których do końca jednak nie formułuje, przecież nie chce awantur, przecież nie będzie taka jak jej matka, która robiła ojcu awanturę o byle głupstwo, przecież... przecież...

On widzi, że coś zaczyna być nie tak. Tłumaczy się przed nią z tego, że musi chodzić do pracy i zarabiać na ich troje, że nie ma innego wyjścia.

Zaczynają się rozmowy, na które żadne z nich nie ma ochoty. Ale machina już poszła w ruch.

Ona któregoś dnia nagle uświadamia sobie, że On pracuje wyłącznie z kobietami. Ten banalny fakt nie miał do tej pory znaczenia i nadal nie ma, ale ona trzymając dziecko na jednym ręku i drugą ręką mieszając sos do makaronu na kolację, na którą On jak zwykle przyjdzie spóźniony, przestaje nawet tak banalne fakty przyjmować takimi, jakie są i nadaje im dramatycznego znaczenia, nasyca swoimi długo tłumionymi emocjami i właściwie cały dzień ma już z głowy. Zauważa, że on przez cały dzień ani razu nie zadzwonił. To nic, że rzadko dzwoni z pracy, bo po prostu nie ma na to czasu. Nie zadzwonił DZISIAJ. Wyrok zapadł - winny.

On w tym samym czasie, siedząc w pracy postanawia zrobić jej jakąś miłą niespodziankę. Czuje, że sytuacja między nimi staje się powoli nie do zniesienia, że rośnie napięcie, dla którego trudno znaleźć wytłumaczenie i które za chwilę doprowadzi do wybuchu. Postanawia kupić jej bukiet róż. Taki prosty gest na rozładowanie emocji. W końcu kiedyś często kupował jej kwiaty, które ona bardzo kocha. Rzeczywiście, dawno tego nie robił... Może poczuła się zaniedbana... Wracając z pracy wstępuje do kwiaciarni i kupuje róże.

Ona w tym samym czasie zastanawia się, z którą koleżanką z pracy On ma romans. Bo że ma - to pewnik... Aha, to na pewno ta Kryśka, która ma biurko obok niego. Sam mówił, że ciągle się jego radzi w różnych sprawach. Teraz wszystko jest jasne...

Tok takich rozmyślań przerywa On stając w drzwiach z bukietem róż. Ona czuje, że robi się jej ciemno przed oczami - "No tak, On ma wyrzuty sumienia z powodu tego swojego romansiku. Postanowił, że na osłodę kupi mi kwiatki. Przecież ostatnio kupił mi kwiaty, kiedy urodziło się nam dziecko. Przyszedł z jakimś wiechciem do szpitala. Co on sobie wyobraża?! Uważa mnie za idiotkę, czy co?!" ....

- Myślisz, że nie wiem, dlaczego kupiłeś mi te kwiaty? Zżera cię poczucie winy - stwierdza kategorycznie Ona myśląc o jego rzekomym romansie.

- No może trochę... - z niepewnym uśmiechem odpowiada On myśląc o tym, że faktycznie może powinien przestać brać nadgodziny w pracy...

Słysząc jego słowa Ona wybucha, robi mu karczemną awanturę, po której już nic nie będzie tak jak dawniej. To, czy uda się im wyjaśnić to absurdalne nieporozumienie właściwie nie ma już tak wielkiego znaczenia. Przedtem, bowiem powiedzą sobie słowa, których nie da się zapomnieć. Słowa, które na zawsze zmienią bieg ich wspólnej historii niezależnie od tego na ile zdadzą sobie z tego sprawę.

Po tygodniach, miesiącach lub latach ta kobieta wreszcie naprawdę ZROZUMIE, że nie miała racji. Bo wiedzieć o tym, to co innego niż naprawdę przyjąć to do wiadomości. Zobaczy też pewnie szereg wydarzeń, które zapoczątkowała tamta awantura.

Pierwszą naszą reakcją na takie zdarzenie i przede wszystkim - odkrycie jego źródła - jest żal, rozpamiętywanie w kółko tego samego, wyrzucanie sobie, że zareagowaliśmy tak a nie inaczej, puściliśmy hamulce nie zważając na konsekwencje.

Ale siedzenie w jednym miejscu, trzymanie się za głowę z jedną powracającą myślą "Boże, co ja zrobiłem/ zrobiłam", "Co mi odwaliło?!" - nie ma sensu, do niczego konstruktywnego nie prowadzi. Zamiast tego można posłużyć się właśnie opisanym powyżej ćwiczeniem. Kobieta z tej przykładowej historii, jeśli chciałaby zastosować tę technikę powinna podczas medytacji cofnąć się do momentu, kiedy zobaczyła swojego Męża stojącego w drzwiach z bukietem róż. Powinna wykadrować dokładnie tę i tylko tę chwilę, odcinając się mentalnie od tego, co było przedtem (czyli natłoku jej własnych myśli o rzekomym romansie męża) i od tego, co było potem (czyli od awantury, którą sprowokowała).

Powinna w wyobraźni "wykadrować" tamtą chwilę, kiedy On stoi w drzwiach, uśmiecha się do Niej i wręcza Jej kwiaty.

Po co ma przywoływać w wyobraźni tamten fragment ich wspólnego życia? W jednym celu - żeby POZWOLIĆ sobie na odczucie pełnej radości z tego, że On już wrócił z pracy i przyniósł jej kwiaty. Powinna pozwolić sobie poczuć to wszystko, na co nie pozwoliła sobie wtedy - mimo, że na pewno bardzo tego chciała.

Odczucie podczas medytacji tych zaprzepaszczonych, właściwych reakcji, jest jak już mówiłam, niezwykłym, oczyszczającym przeżyciem. Mało tego - nasycone nową energią wspomnienie może przez kilka następnych dni spontanicznie do nas powracać w stanie "zwykłej" świadomości. Będzie to jak "zastrzyk" ożywczej, pozytywnej energii.

Dlaczego warto wrócić do tamtych wspomnień i wyabstrahować z nich nasz "diament" - czyli to co było w nich najcenniejsze? Ponieważ w ten sposób zmieniamy naszą energię i mamy szansę przyciągnąć do naszego życia to, co najwłaściwsze.

" [...] zmieniając choćby jeden wzorzec zmienimy całą przyszłość, która by z niego wyniknęła" (Serge Kahili King "Huna poprawia ludzki los. Dokończenie rozmowy z Sergem Kahili Kingiem, przeprowadzonej w Warszawie, 11 października 2005 przez Klaudiusza Emmerle". Miesięcznik "Szaman", styczeń, 2006)

Negatywny, zakodowany w naszej podświadomości wzorzec wytwarza w naszym wnętrzu określone konkretne wibracje. Nie zdajemy sobie sprawy z jego faktycznego oddziaływania i na tym polega niebezpieczeństwo. Zanim odkryjemy nasze wewnętrzne kody możemy na przykład kilka razy z rzędu wplątać się w związek z osobą, która pod względem charakteru, usposobienia, czasem nawet urody będzie przypominała poprzedniego partnera/partnerkę. I nie stanie się tak, dlatego, że będziemy takiej osoby szukali w swoim otoczeniu, tylko dlatego, że taką, a nie inną lekcję dostaniemy do przerobienia. Trzymając się powyższego przykładu - jeśli kobieta nie dojdzie do porozumienia ze swoim mężem, tylko uparcie będzie wmawiała sobie i jemu, że on ma romans, może na tyle zniechęcić ich oboje do życia, że postanowią się rozstać. Kobieta może sobie obiecać, że już nigdy więcej w jej życiu nie zagości żaden, pracujący po godzinach informatyk. Następnie zakocha się w ... pracującym po godzinach informatyku. Dlaczego? Bo właśnie o tym będzie ustawicznie myślała, o takim dokładnie mężczyźnie. I takiego "dostanie" ze Świata Energii, póki nie pozbędzie się tego negatywnego wzorca; energetycznej, stworzonej na własne życzenie bariery. Nie pojawi się w jej życiu ktoś inny, bo "nie przebije" się przez tę blokadę.

Dostajemy dokładnie to, na co się nastawiamy. Kiedy chcemy zmodyfikować skutki oddziaływania zakodowanych w naszej podświadomości wzorców najważniejsza i podstawowa zasada brzmi "podobne przyciąga podobne". Jeśli zmienimy nasze "pole energetyczne" przyciągniemy do siebie to, co będzie pasowało wibracyjnie do tego obszaru. Wszechświat zawsze dąży do równowagi. Jeśli zapieramy się czegoś na zasadzie "nigdy więcej takiego związku", "o, już drugi raz nie dam się na to nabrać"... dostaniemy dokładnie to, o czym tak intensywnie myślimy, na co tak wytrwale kierujemy naszą uwagę.

Z drugiej strony fakt, że myślimy o tym w formie zaprzeczenia wytwarza blokadę energetyczną. Czyli coś, co musi zostać - w ten lub inny sposób - zburzone, bo w Świecie Energii nie ma blokad ani granic. Wszystko płynie i jednocześnie panuje tam bezwzględna sprawiedliwość - nie ma miejsca na nieodrobione lekcje, bo te są jak energetyczne złogi - zalegają w jednym miejscu i z upływem czasu coraz bardziej hamują nasz rozwój.

Nie da się oddzielić tych dwóch Światów - Duchowego i Materialnego. W Materii nie ma niczego, co nie miałoby swojego początku, źródła w świecie Niewidzialnym. To takie oczywiste. A tak często o tym zapominamy.

Praca "w tamtym wymiarze" ma tylko jeden cel - podniesienie jakości naszego życia tu i teraz.

"Celem podróży do "innej rzeczywistości", "do innego świata" jest zrozumienie wspaniałości i niezwykłości świata codziennego" ("Ukryta twarz. Wywiad z Carlosem Castanedą" Roman Warszawski)

Mam nadzieję, że zamieszczone tutaj ćwiczenie może być dla Ciebie pomocne w ulepszaniu jakości Twojego "tu i teraz". Być może ta technika pozwoli Ci również wypracować własną; najbardziej skuteczną i korzystną dla Ciebie samego. W Świecie Energii, bowiem podstawą jest intencja, więc jeśli Twoją intencją będzie poprawa jakości Twojego życia - to właśnie to osiągniesz.

Nie twierdzę, że to jest proste. Zasada jest prosta, ale to na ile uda Ci się zastosować ją w praktyce zależy wyłącznie od Twojego zaangażowania i motywacji.

Anna Goluba

25 lutego 2006 - w "Tarace" od 1 marca 2006




Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)