zdjęcie Autora

10 stycznia 2020

Paulina Lucyna Danecka

z cyklu: Twórcza psychologia (odcinków: 14)

Umieć się ustawić...
Pieniądze w świetle metody Berta Hellingera

Kategoria: Techniki rozwoju

« Mama Bali i kurczak w 5 smakach Zarabiać na sztukę czyli „Wielka magia” »

Pieniądze to energia a energia potrzebuje krążyć. Żeby tak było, potrzebujemy czuć się komfortowo zarówno z braniem, jak i z dawaniem. Dynamika, jaką mają w naszym życiu dobra materialne zależy od naszej zdolności przyjmowania… miłości. Sukcesu zaś uczymy się wraz z narodzinami, bo jak pisze Hellinger: to wtedy po raz pierwszy musieliśmy udowodnić naszą umiejętność przebicia. Sukces ten wpływa na nas przez całe nasze życie. To z tego doświadczenia zyskujemy siłę do skutecznego przebijania się w kolejnych latach.

Mówi się, że niektórzy się z tym rodzą – potrafią się „ustawić”. Czasem przychodzi im to z lekkością i przyjemnością (jak sukces definiowany przez Hawkinsa), innym razem „ciężką pracą ludzie się bogacą”. Z jednej strony to kwestia przekonań, które można zmienić. Z drugiej – naszej otwartości na przepływ oraz świadomości źródła oraz tego, co nas od pieniędzy i sukcesu oddziela. Nic nowego – matka i ojciec… Przyjęcie matki czyni nas gotowymi do wzięcia sukcesu, a przyjęcie ojca – zdolnymi do jego osiągnięcia.

ILUZJA SAMOWYSTARCZALNOŚCI

Każdy sukces ma twarz naszej matki”. Jest to podstawowe stwierdzenie w odniesieniu do związku między sukcesem zawodowym a relacją z rodzicami – zauważa Damian Janus, autor książki „USTAWIENIA SYSTEMOWE BERTA HELLINGERA. Przełom w psychoterapii i wiedzy o człowieku” – i dodaje:

Ruch ku matce, ruch zgody na nią i brania od niej jest czymś aktywnym. Musimy ją wołać i aktywnie ssać. Matka jest tą pierwszą osobą, która nam daje. Ponieważ to od matki uczymy się brać, zablokowana droga do niej skutkuje brakiem umiejętności brania. Oczywiście nadal chcemy dostać od życia to czy tamto, jednak na głębszym poziomie nie potrafimy wziąć, mówiąc: „Niczego nie chcę, niczego nie potrzebuję, wystarczę sam sobie”. Nie osiągamy sukcesu, bo staramy się wytrwać w iluzji samowystarczalności.

PRZYJĄĆ MATKĘ JAKO MATKĘ

Dla wielu osób jest to temat niezwykle emocjonalny i niewygodny. Niektóre terapie wspierają pacjenta w procesie odcięcia od rodziców (a mówiąc bardziej szczegółowo – od szkodliwych wzorców i toksycznej dynamiki relacji rodzice-dziecko). Hellinger każe przyjmować?! Tak, bo jak zauważa Janus: chociaż matka może być źródłem niekonstruktywnych przekonań i przekazów, to jednak droga do sukcesu finansowego wiedzie poprzez przyjęcie jej jako matki.

Jako matki, czyli jako źródła z którego płynie miłość. Jako matki, czyli naszego pierwszego miejsca na ziemi – jako tej, która przyjęła nasze życie i wydała nas na świat. Tylko to i aż to. Czy jesteś w stanie okazać wdzięczność temu źródłu, pokłonić się przed nim i przyjąć miłość? Czystą miłość – bez historii tego, co wydarzyło się w życiu płodowym, tuż po nim i czego od matki nie dostaliśmy. Żeby dostać od życia, potrzebujemy docenić życie jakie otrzymaliśmy i poczuć się w nie bogaci. Ponieważ bogactwo i wdzięczność przyciągają bogactwo, a poczucie braku i żalu – ubóstwo.

Zdarza się, że ktoś aktywnie odrzuca matkę i wewnętrznie się od niej odwraca. W ten sposób odwraca się od tego, co życiodajne, powodujące wzrost i dobrostan. Gdy ktoś odtrąca swoją matkę, „odpycha od siebie swoje życie, swoją pracę i swój zawód”.

PRZYJĘCIE OJCA I PRZYJĘCIE RÓL SPOŁECZNYCH

Postać ojca wiąże się z naszym wychodzeniem na zewnątrz, ze zdolnością do przyjmowania ról społecznych i konkretnego działania w świecie. Ojciec to życie zawodowe – podkreśla psychoterapeuta, Damian Janus i dodaje: Jednak w wielu firmach i instytucjach można odczuć deficyt ojca. A tam, gdzie nie ma uwewnętrznionego ojca, pojawiają się zupełnie nieadekwatne w profesjonalnej sytuacji fochy, brak granic, rozmycie kompetencji, brak autorytetu, szacunku, niepunktualność.

I znów – chodzi tutaj o figurę ojca, nie zaś o charakter i zachowania naszego ojca. O energię ojca jako ruch, wychodzenie do świata, inicjatywę. Nawet jeśli nasz własny ojciec ich nie posiada, bo prawdopodobnie nie otrzymał ich od swojego ojca itd. Z linii męskiej czerpiemy pozytywną dyscyplinę i umiejętność tworzenia struktur. I znów – można ojca odrzucać, negować i krytykować ale dziecko w nas będzie w tej sytuacji czuło się winne, ponieważ według porządków systemu – młodsze pokolenia bierze miłość a daje szacunek. Bunt i nieporządek w relacji z rodzicami może natomiast oznaczać, że aktywne są w nas zachowanie wieku nastoletniego – bagaż żalu i poczucie winy. Bunt, który jest drugą stroną posłuszeństwa i może świadczyć o tym, że trzymając się konfliktu i dopominając się wolności, trzymamy się rodziców jak tupiące dziecko. Podczas gdy mamy prawo wybrać własną ścieżkę. A oni mają prawo usłyszeć od nas: dziękuję! Podziękuj więc za to, co możesz i poczuj zmianę, jaką to przynosi.

Nieuporządkowana relacja z rodzicami – w postaci zadawnionego żalu, rywalizacji, złości czy negacji więzi – skutkuje pogorszeniem naszej zdolności do osiągania sukcesów. Bezpośrednie przyczyny takiego stanu są dwie: brak siły i autosabotaż. Nie czując swoich korzeni, nie mamy do dyspozycji siły, jaka poprzez rodziców płynie z całego naszego rodu. Możemy też sami sabotować swoją pracę. Jeśli na przykład ktoś skończył studia, aby udowodnić coś rodzicom, pokazać, że jest lepszy od nich, wtedy może się okazać, że w swojej pracy poczuje się słaby i niekompetentny. W ten sposób będzie nieświadomie pokutować za swoją walkę z rodzicami.

Bibliografia:
Damian Janus, „USTAWIENIA SYSTEMOWE BERTA HELLINGERA. Przełom w psychoterapii i wiedzy o człowieku”, Wydawnictwo Virgo 2018.

Twórcza psychologia: wstęp na końcu

Ale to, o czym piszę, nie zawsze jest ani będzie psychologią.


« Mama Bali i kurczak w 5 smakach Zarabiać na sztukę czyli „Wielka magia” »

komentarze

[foto]

1. Te pieniądze... • autor: Wojciech Jóźwiak2020-01-10 09:24:13

Ciekawy tekst, bo podsumowuje coachowski światopogląd, przedstawia jego główne punkty. „Sam jesteś kowalem swojego losu”, co również oznacza, że sam jesteś winien swoich porażek i bied. Pogląd bardzo neoliberalny! Po drugie, że przyczyny leżą w dzieciństwie i w stosunkach z rodzicami lub z ich wyobrażeniami, te figury Ojca i Matki. – To jest coś, co James Hillman nazwał („Kod duszy”, 1996/PL2014, s. 111) sofizmatem rodzicielskim: „Jeśli jakaś fantazja trzyma naszą cywilizację w żelaznym uchwycie, to ta, która głosi, ze wszyscy jesteśmy dziećmi naszych rodziców i że kluczowym czynnikiem decydującym o naszym losie jest zachowanie naszej matki i naszego ojca.” – Itd. Ale, łącząc punkty 1. i 2., skoro ja jestem „mama i tata”, to jak ja jako ten indywidualny kowal swojego losu mam się wydobyć z tego uwarunkowania i stanąć na własnych nogach? Oj, jakieś podwójne nelsony są tu zakładane na hellingerowskich klientów...

To jedno, a drugie, to ciekawe by było przełożyć tezy tego tekstu na astrologię. (Astrologia jest bardziej w duchu Hillmana, bo dla zrozumienia horoskopu osoby nie musimy znać horoskopów jej mamy ani taty.)

Poza tym, o pieniądzach zawsze chętnie czytamy, bo każdy ma za mało i odbiera to jako sztych w serce swego ja, i zazdrości tym, co mają więcej.

[foto]

2. Hmm, teoria Hellingera... • autor: Mirosław Czylek2020-01-10 11:27:04

Hmm, teoria Hellingera jako kontra wobec neoliberalnego mitu o samostanowieniu? Bardzo dobre! Tym bardziej że znam fajne mieszanki osób, które próbują pogodzić postawę super kowala losu z ustawieniami rodzinnymi. Najczęściej obarczają za niepowodzenia "zły świat" (otóż to, nagle na scenę egocentryka wchodzą inni, to co z zewnątrz staje się ważne i weryfikuje plany). Mniej skrajne formy przybiera to gdy idą na konstelacje i mówią: "teraz to w końcu mogę wszystko". Tym niemniej kowal wlasnego losu nagle odkrywa, że jednak "nie on sam" jest panem swojego losu, ale również trzymają go metafizyczne pieczęcie przeszłości.
[foto]

3. Neoliberalny *kowalizm i Hellinger -- dwie strony medalu • autor: Wojciech Jóźwiak2020-01-10 11:40:43

Neoliberalny "kowalizm własnego losu" kontra Hellingerowski ancestralizm... Ale to nie jest faktyczna "kontra", tylko jedno i drugie bywa sprzedawane w tym samym pakiecie. To są dwie strony tego samego medalu czyli mitu.
[foto]

4. ah te denary ;) • autor: Paulina Lucyna Danecka2020-01-13 03:07:46

No i wreszcie "medal" to również "denar", czyli pieniądz. Cieszę się, że temat budzi komantarze, pytania, myśli i analizy. Niech się mnoży pieniądz i niech wraca miłość, co daje poczucie, że mam więcej niż dość :)

5. co zdejmuje nelsony • autor: Manna2020-01-14 15:25:48

Nelsony się transformują (może w denary, a może w lody pistacjowe:)) ,kiedy  da się schylić głowę przed losem Mamy i Taty i powiedzieć:  "resztę zrobię sam".

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)