Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

14 października 2016

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia mniej ezoteryczna (odcinków: 82)

Usłużne szczury


« Dwoje starych ludzi w parku Ryby żeglujące w powietrzu »

         Zatraciłam odporność na pewien gatunek ludzi. Prawdę mówiąc wydawał się już bliski wytępienia, ale nie, powraca, w nowej, wspanialszej odsłonie, coraz żywszy i odporniejszy, a co gorsza, przejmujący nowy rodzaj zachowań, dotychczas właściwy innemu gatunkowi. Hodowla takich ludzi postępuje pełną parą na wszystkich szczeblach społecznych. Nie tylko misiewicze w polityce stanowią ich godne przedstawicielstwo.

         Mamy oto młodego człowieka, wychowanego w dość skromnych warunkach życiowych, przy ciągle nieobecnym ojcu i troskliwej matce. Niewiele w życiu zrobił, niewiele się nauczył, poprzestał na maturze, i, jak domyślam się, cechowała go wspólna wielu młodym tego pokolenia niechęć do przemęczania się. I oto, dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i spokrewnieniu znalazł bez wysiłku pracę. Rzucony od razu na szerokie wody biznesu wyrobił sobie właściwy tego typu ludziom stosunek do wszystkich otaczających go ludzi i zjawisk, a jego modyfikacja w czasie odzwierciedla jednolitą strategię, nakierowaną nie na poprawianie swoich kompetencji, a na manewrowanie otoczeniem. Na początku cechuje go:

         — bezwzględne posłuszeństwo swojemu mentorowi. Nie oznacza to oczywiście wierności na zawsze, bynajmniej i nie oznacza w ogóle jakiejkolwiek wierności. Oznacza płaszczenie się, nazywane kiedyś lizydupstwem. Z początku dla otoczenia jest to śmieszne, jako że brak wykształcenia i finezyjności, a ograniczanie się do dawno wyśmianych w kabaretach i prymitywnych zagrywek wydaje się jakąś przywarą, łatwą do obnażenia i nie zagrażającą nikomu na serio. Owe lizydupstwo rozciąga się na bliską rodzinę protektora, na dalszą już nie bardzo, a na współpracowników w ogóle. Protektor raczej tego nie zauważa, widzi inne zalety współpracownika, których otoczenie nie dostrzega.

         — w miarę uzyskiwania sukcesów rośnie jego bezczelność. Już nie trudzi się ukrywaniem swoich wpadek, a przeciwnie, czyni z nich sukcesy. Stopniowo cały wysiłek obraca nie na wykonanie zadań, a na wytłumaczenie się dlaczego ich wykonanie było niemożliwe. Ktoś, kto zmuszony jest z nim współpracować, a zainteresowany jest wynikiem, próbuje osiągnąć coś wykonując wiele z jego zadań, podpowiadając mu rozwiązania. Nie przychodzi mu na myśl, jak błędna to jest strategia. Nie zauważa, jak stopniowo do wyższych instancji docierają tylko te informacje, na których dotarciu mu zależy. Nie zauważa, jak steruje on najważniejszą rzeczą, na którą ma wpływ – terminami.

         — W końcu przychodzi moment, gdy termin wykonania pracy się zbliża, a im ważniejszy to termin, tym opóźnienie jest pewniejsze. Interwencje u mentora nie pomagają. Mówi on: Czy o wszystkich duperelach mam decydować? Czy wy już nie potraficie ze sobą współpracować? I tu wkraczają bezczelne kłamstwa. Nie ma już nikogo z kim ów człowiek by się liczył. Po kolei odpadają wszyscy z najbliższego otoczenia mentora, nawet z jego rodziny. Nieuchronnie nadchodzi moment, gdy sam mentor staje się od niego zależny...

         Przemawia przeze mnie osobista uraza, co nie zmienia faktu, że to zjawisko, powracające w nowej, aktualnej odsłonie, zmodyfikowane nieco w stosunku do dawnej, peerelowskiej rzeczywistości rozpowszechniło się niczym rak, dotykając nie tylko polityki, biznesu, ale i życia prywatnego. I tak, wskutek manewrów pewnego misiewicza mogą przepaść moje wieloletnie wysiłki. I ja będę winna niepowodzeniu, bo ja poniosę jego konsekwencje. Praca, którą miał wykonać, rzetelnemu fachowcowi zajęłaby kilka dni, on pracował nad nią pół roku i na koniec porzucił, bo ma pilniejsze zajęcia.

Fotografia pochodzi ze strony http://joemonster.org/art/28350




« Dwoje starych ludzi w parku Ryby żeglujące w powietrzu »

komentarze

[foto]

1. Szczur • autor: Wojciech Jóźwiak2016-10-14 12:29:23

[foto]

2. Dzięki • autor: Katarzyna Urbanowicz2016-10-14 12:41:35

Dzięki za przypomnienie. Inteligencja nakierowana na przetrwanie każdym kosztem, z założenia amoralna - to jest właśnie to zjawisko.

3. niewolnictwo złym czy tam dobrym zwyczajem • autor: Nierozpoznany#82112016-10-14 15:05:50

Jeżeli będzie Pani lżej chociaż troszeczkę z tą wiedzą, to ja tam nie tylko widzę coś złego jak ktoś komuś służy niemoralnie, jak taki szczur opisany w tekście - nie tylko jak ktoś się kimś wysługuje, bez względu na to czy efekty powstają przez to mizernie namacalne, czy też najobszerniej zagubione w gęstwinie wspólnej pracy, której założeń autorstwa nie można przypisać jednostce - dla mnie w ogóle praca jest zła. Nie jest czymś co można poprawić. Nie naszą rolą jest lepiej ją organizować. W tym systemie, tak jak się do tego przyzwyczailiśmy - uknuto to po to, żeby ani szef, ani wykonawca, nie mogli w sposób poprawny i znaczący zrealizować swoich celów. Przeznaczeniem człowieka jest w tym świecie pozbyć się tego typu zależności, stać się na nie odpornym, np. dzięki ascezie i wolnym nie tylko w obliczu ich istnienia, także w kierunku samego myślenia o rzeczywistości sposobem wysiłkowo-odpoczynkowo-wymagająco-nagradzającym. Innymi słowy, także nam szansę stwarza nasza planeta swym pięknem i obfitością zwyczajów - by samego siebie poznać i obedrzeć ze skóry z tego samego, co lizodupstwa obiecać nam nie może; ani jako z siebie dających, ani sobie samym tej wątpliwej przyjemności zakazującym.

Pozdrawiam

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)