Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

24 marca 2013

Krzysztof Wirpsza

z cyklu: Ketchup...

Uśmiech bez kota
albo rozważania o Kwantowym Umyśle, ale także kartach 0.Głupiec i XXI.Świat

Kategoria: Tarot
Tematy/tagi: poziomy świadomościtarot

  < poprzedni    1    2    (3)  

„Zdarzało mi się już widzieć koty bez uśmiechu, ale uśmiech bez z kota widziałam po raz pierwszy.”
Lewis Carroll, „Alicja w krainie czarów”


Zacznijmy naszą bajkę w ten sposób: był sobie raz bochenek chleba.

A teraz wyobraźmy sobie, że....

przyszła Baba i pokroiła bochenek nożem.

Bochenek to czasoprzestrzeń. Jedna z kromek to dana chwila w której się znajdujesz. Dajmy na to, że jesteś tą kromką, o tu. Ja jestem w poprzedniej kromce. Piszę niniejsze słowa w mojej kromce, która dla ciebie jest przeszłością. Ty czytasz te słowa znajdując się następnej kromce, czyli w mojej przyszłości. Tak naprawdę wszystkie te kromki są tylko koncepcją naszej wyobraźni. Tak jak Baba i nóż. Tak naprawdę wszystko, ja i ty, istniejemy tu na raz jako jeden wspólny bochenek.

Wszystkie kromki na raz tworzą bochen (ale nie ma żadnych kromek, to my sobie je wykoncypowaliśmy). Strzała wypuszczona z łuku, zanim doleci, musi przelecieć najpierw kilkanaście metrów (ale sama strzała, dopóki o niej nie napiszemy, o żadnych metrach nie wie; po prostu trafia w cel). Wszystkie klatki czasu na raz tworzą czasoprzestrzeń (ale nie ma żadnych klatek, czas i przestrzeń to iluzja umysłu).

Pan filo zapisał w notesie:

Prawda jest jedna, jest wszystkim co jest i nie ma nic poza tym.

A więc – istnieje tylko jedna jednorodna 100% prawdziwa Rzecz, która obejmuje cały czas i całą przestrzeń, a wraz z nimi wszystko co jest i co można by sobie pomyśleć. Rzecz ta istnieje w każdej chwili i w każdym miejscu. Jest źródłem, z którego wyłoniły się poszczególne rzeczy i chwile. Każdy dzień twojego życia wyłonił się z tego pola, a do tego każdy sandał, łza, róża, dziecko i ptak.


Uniwersalny Umysł ... w wiaderku

Uniwersalny Umysł (lub Pole Kwantowe), to takie miejsce, które znajduje się dosłownie wszędzie i z którego pochodzi wszystko. Rzeczy sprawiają wrażenie, jakby wybąblowały z tego pola dosłownie tak, jak pęcherzyki wrzącej wody wyodrębniają się z wodnej masy. Wyłoniły się jak kromki z chleba. Jednak pamiętaj, że naprawdę to one znikąd się nie wyłoniły. I donikąd nie poszły. Zawsze tam były, zawsze są i zawsze będą.

Pozostaje oczywiście pytanie: dlaczego nazywamy to Umysłem?

Co innego jakieś Pole Kwantowe, wielkość fizyczna, a co innego umysł – wartość o wymiarze czysto subiektywnym. Możemy mówić o fizyce, i zakładać istnienie unifikującego Pola, szczególnie jeśli Ono wynika nam z wzorów. Dlaczego jednak łączyć to pole z aktywnością wiaderka galarety w puszce mózgowej dość niepokaźnego ssaka, w dodatku gdzieś, hen, na zagubionej w kosmosie planecie?

Pan Filo zapisał w notesie:

Co ma Prawda do wiaderka?

Przyjmijmy więc na chwilę wersję, mówiącą, że Prawda jest Polem, ale nie jest Umysłem. Dokąd nas to prowadzi? Jeżeli Prawda jest jeszcze jedną rzeczą - bo właśnie czymś takim byłoby bezrozumne Pole – to wchodzimy w sprzeczność z jej definicją, która mówi, że...

...nie ma nic innego prócz Prawdy...

Jeżeli oprócz nas (tj. Ziemi, psów, kotów i ogórków), jest jeszcze Prawda (Pole), to razem mamy dwie rzeczy. Hm... to nie bardzo nam pasuje. Miał być pojedynczy bochen, a nie dwa bochny. Jak dwa, to czemu nie czterdzieści? Czemu nie sto tysięcy? A zatem Pole Kwantowe o wymiarze czysto fizycznym nie sprawdza się.

To teraz zobaczmy co się dzieje, jak podstawimy Umysł zamiast Pola. Jeżeli Prawda jest Umysłem (Superumysłem), wszechobecnym i wszechpotężnym, to wszystko inne – w tym nas samych jakimi siebie widzimy – można uznać za złudzenie tego Umysłu. A zatem definicja Prawdy zostaje zachowana: nie ma nic poza. To co jawi się jako wielość prawd i rzeczy jest jedynie Iluzją Kosmicznego Umysłu. Problem solved.

Ot i powód, dlaczego mówimy o Kosmicznym Umyśle raczej niż fizykalnym Polu Kwantowym. Oczywiście wymaga to pewnej, bagatelka, zmiany w naszym rozumieniu słowa „umysł”. Musimy wyjść poza interpretację umysłu jako wytworzonego przez ewolucję mózgu. Elektrochemiczne żarzenie się wiaderka rozumnej galarety faktycznie nie nadaje się na składnik najdalszych gwiazd i galaktyk. Jeżeli jednak przekwalifikujemy słowo Umysł z „wiaderka biologicznej galarety” w „aksjomatyczną bazę wszystkiego co jest”, wówczas system staje się bardziej spójny.

(Nie mówimy, że jest to zadanie proste.)

Kto umie to zrobić, szczęść Boże. My nie będziemy nikogo nakłaniać. Jeżeli ktoś uważa to za akt wiary, spytamy – a czym innym, jak nie wiarą, jest twierdzenie, że Umysł, jego dokonania i wiedza, religie, kultura, sztuka, i literatura, technologia, psychologia i moralność, pochodzą, ostatecznie, z... wiadra naelektryzowanej brei?


Głupiec i Świat

Są takie dwie „odstające” karty talii Wielkich Arkanów Tarota, Głupiec i Świat. Mówię na nie „odstające” bo ich znaczenie wydaje się bardzo ogólne i troszeczkę niejasne, w przeciwieństwie do konkretnych i jasno sformułowanych znaczeń pozostałej dwudziestki. Głupiec w ogóle uważany jest za najosobliwszą, jeśli nie najważniejszą z kart talii. Mówi się o Głupcu idącym przez Świat, jako o postaci pytającego, tego kto rozkłada przed sobą karty. Jak Głupiec-Wędrowiec postać ta wędruje przez życie (czyli pozostałe dwadzieścia kart-wtajemniczeń), pytając o znaczenie (sens) poszczególnych sytuacji. Sam Głupiec jest pusty, tj. ma liczbową wartość Zero. Oznacza to, że nie reprezentuje żadnego konkretnego znaczenia, a jedynie fakt, że wszystkie konkretne znaczenia są tak naprawdę tym samym: poszukiwaniem w życiu Sensu (odpowiadający Głupcowi w klasycznych kartach Joker to karta-mydło, tj nie posiadająca żadnej wartości, wyrażająca „żart istnienia”). Karta ta w najpełniejszy sposób wyraża ideę iluzji, która mówi:

rzeczy nie są ważne same w sobie, ale na tyle, na ile pozwalają nam znaleźć w życiu Sens

Z kolei karta Świat jest po prostu kartą szczęścia, pełni. Niewiele więcej można powiedzieć o Świecie. Dwadzieścia pozostałych kart Wielkich Arkanów dzieli się na dziesięć par, (enneagram wzbogacony o końcową parę dziesiątą, o której będziemy mówić wkrótce). Natomiast karta dwudziesta pierwsza (Świat) nie ma pary. A jednak mamy tu coś na kształt pary, bo przecież Głupiec, „mydło”, stanowi idealne dopełnienie Świata jako „pełni”.

Można powiedzieć, że w osobie Głupca i Świata Nicość spotkała się z Wszystkim!

Nicość brzemienna Wszystkim, to przecież właśnie Kwantowy Umysł! Chleb, który jest czymś fizycznym oczywiście można pokroić. Ale chleb jako IDEA – jest zawsze cały. Podobnie w Kwantowym Umyśle – Wszechświat istnieje jako pojedyncza IDEA, To Co Jest. Czasami nazywamy to „Umysłem Buddy”, czasami (w zen) „Umysłem Nie Wiem”. „Nie wiem”, to znaczy – nic się o tym nie da powiedzieć. A nie da się powiedzieć, ponieważ nie ma nic innego, z czym można by to porównać. Po prostu – rzeczy są, jakie są.

Jednak ta totalna idea, chociaż jest ideą, i nie posiada żadnego konkretnego znaczenia (jest pusta), zawiera w sobie dosłownie każdą rzecz. Stąd ogromna waga rzeczy i spraw. Są one symbolami, które mają nas poprowadzić do odnalezienia w życiu Prawdy (Sensu). Każda fizyczna rzecz, każda sytuacja jaka jest przed naszym nosem może prowadzić do odnalezienia w życiu Sensu. Jest tylko jedne warunek...

...musimy świadomie nadać jej znaczenie.

Głupiec – to Kosmiczny Umysł, Kwantowe Pole, zenowy „Umysł nie wiem”. Kosmiczny Umysł jest Prawdą o rzeczywistości, mówiącą, że ta rzeczywistość jest jedna, jest na raz i nie posiada konkretnego z góry określonego znaczenia. Rzeczywistość posiada jednak totalne znaczenie - takie jakie My jej nadamy (karta XXI. Świat). Kosmiczny Umysł nazywamy też Sensem Istnienia (co brzmi trochę górnolotnie, dlatego w poprzednich artykułach używaliśmy kryptonimu KETCHUP), nie w znaczeniu jakiegoś odgórnie narzuconego sposobu patrzenia (jak np. w sektach i religiach), ale jako możliwość odkrycia indywidualnej jakości, która sprawia, że życie staje się pełne.


Świat – w karcie Świat okazuje się, że nie wystarczy, aby ów Umysł Kwantowy był jakąś zawieszoną w próżni miedzyplanetarnej świadomością. Musi to być Twój umysł. Twój osobisty umysł. Bo pozostaje to Twój świat, a zatem i Twoje indywidualne, nacechowane emocjami postrzeganie, tu, na Ziemi, pośród jej spraw. Postać tańcząca pośrodku karty, otoczona wrącymi żywiołami, wskazuje na to wyraźnie. Jak to się dzieje że jest to nie tylko Twój umysł i emocje, ale również Mój umysł i emocje, pozostaje zagadką. Prawda jako z natury pojedyncza potrafi godzić i łączyć ze sobą tak różniące się punkty naszych charakterów. Działa to na zasadzie hologramu - każdy punkt zawiera Wszystko. Każdy osobisty świat jest korytarzem prowadzącym do Kosmicznego Umysłu. Korytarzy jest wiele, Kosmiczny Umysł jeden. I tylko Swoim własnym, osobistym korytarzem można tam na pewno dotrzeć.


Podsumujmy...

Sam abstrakcyjny Sens Istnienia nie wystarcza. Potrzebny jesteś jeszcze Ty. Interesujesz nas Ty, który we własnym świecie, pośród swoich własnych przymiotów i przywar, odnajdujesz intuicyjną ścieżkę do Prawdy. Ty, swoimi własnymi wyborami, nadajesz życiu Sens. Bez Ciebie Sens ten byłby nicością. To znaczy nie byłoby go. Z Tobą Sens staje się Pełnią, którą Ty sam jesteś. Mówimy tu o zaślubinach Duszy z Duchem. Ceremonia to niepowtarzalna, i każdy z nas ma ją zorganizowaną zupełnie inaczej...

Pan Filo zapisał w notesie:

Dlatego tak trudno kogoś czegoś tu nauczyć.


Krzysztof Wirpsza




  < poprzedni    1    2    (3)  

komentarze

1. Artykuł ciekawy, ale... • autor: Nierozpoznany#65622013-04-01 11:34:47

Artykuł ciekawy, ale sporo rzeczy jest dla  mnie  niejasnych lub niepotrzebnie skomplikowanych.
Czy jesteś w stanie pokazać Swój umysł:)))?
Jak  osiagnięcie wiedzy którą posiadłeś wpływa na twoje otoczenie? (Tych ludzi obok Ciebie, nie towarzystwa z internetu)
[foto]

2. :) Tak, dziękuję.... • autor: Krzysztof Wirpsza2013-04-01 22:22:44

:) Tak, dziękuję.
Właściwie sprawa jest skończona, ja już nie piszę tekstów metafizycznych. Jesteś aniołem z trąbą. Ten był ostatni :)
Na Twoje końcowe pytanie odpowiedź byłaby: ta wiedza jest mi na tyle przydatna, na ile umiem nie pisać, nie mówić, i, w dużym stopniu, nie myśleć o niej.
Może rano bym coś mądrzejszego napisał, ale, w sumie - nic tu chyba więcej nie ma :)))

3. :X      :)))również dziękuję... • autor: Nierozpoznany#65622013-04-02 10:32:19

:X      :)))

również dziękuję i pozdrawiam
[foto]

4. Cierpliwość • autor: Roman Kam2013-12-15 02:52:06

Dobry nauczyciel powinien być cierpliwy, własciwie cierpliwy być musi. Ta cierpliwość, tak naprawdę nie ma związku z pokonywaniem oporu uczniowskiej ciemnej materii ;) a jest w istocie zmaganiem się nauczyciela z samym sobą - z rutyną, zmęczeniem, nudą nauczania, którym przeciwstawiają się współczucie, miłość, odpowiedzialność, dążenie do sensownego działania, nawet tak beznadziejnego na pozór, jak wołanie na puszczy w nieznanym języku. 

Skoro to koniec, to chciałbym podziękować. Za niezmiernie cenną uważam praktyczność Twego tarakowego pisania, szczerość i odwagę. Chęć, ale też umiejetność sprowadzania pojęć abstrakcyjnych do ich "codziennego mianownika". Próby odpowiedzi na pytania w rodzaju "dlaczego ogórek nie śpiewa?" uważam za bardzo szlachetne, gdyż samo podejmowanie ich świadczy o tym, że osoba żyje (życiem odległym od mechanicznego) i to czyni ją dla mnie wiarygodną.

wa20.inq.jpgWyznając zasadę, że wzrostowi (duchowemu) nie ma końca liczę, że za jakiś czas, z nowej perspektywy, spojrzysz na swoją życiową drogę przez metafizyczne okulary i znów odnajdziesz sens w opowiedzeniu o tym.              
[foto]

5. Uff, tak. Musiałem... • autor: Krzysztof Wirpsza2013-12-22 11:07:00

Uff, tak. Musiałem to wszystko przeorganizować żeby wyraźniej ujrzeć to o czym piszesz...Przygotowuję się do dużej aktywności blogowej, ale to wymagało najpierw uczciwego spojrzenia na wartości, co właśnie kończę robić. Powstaje w tej chwil dużo tekstów, które przez najbliższe pół roku będą się pojawiać. Gałczyński to mój przewodnik duchowy i bodhissatwa na ścieżce. Twoje słowa oddają istotę sprawy, i z takich głosów też się utwierdzam w swoim. Najważniejsze - odkrywam, że tu jest jakieś "moje". Odkrywam, że pisanie jest moim narzędziem rozwoju, które służy przede wszystkim mnie, nie musi być lubiane czy nie lubiane, jest po prostu mną. Ale to też wpływa na to o czym piszę i jak piszę - bo pewne ujęcia i style były niejako automatycznie nastawione na "pozyskanie czytelnika". To jest moja lekcja. Wiem, że to brzmi lekko, ale to jest cały mocarny zwrot w patrzeniu i pojmowaniu, również innych spraw, nie tylko pisania; zgrzytliwy i powolny obrót zardzewiałej piasty tego interesu. Pozdrawiam cię roman i dzięki za sensowny komentarz

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)