zdjęcie Autora

10 października 2012

Piotr Jaczewski

z cyklu: Okiem Hipnotyzera (odcinków: 299)

Jak ustrzelić czas w dniu świra ?

Kategoria: Techniki rozwoju

« Koło mądrości - mitologiczny czas rytualny Czasu rzeka staje się chmurą »
Było szybkie uświadomienie bezwzględnej natury czasu kolistego, pora zająć się jej analizą. Przynajmniej odrobinę.  Ta powtarzalność i totalność czasu kolistego "dnia świra" w którym żyjemy, nosi w sobie znamiona paradoksu zenona:
Achilles i żółw stają na linii startu wyścigu na dowolny, skończony dystans. Achilles potrafi biegać 2 razy szybciej od żółwia i dlatego na starcie pozwala oddalić się żółwiowi o 1/2 całego dystansu. Achilles, jako biegnący 2 razy szybciej od żółwia, dobiegnie do 1/2 dystansu w momencie, gdy żółw dobiegnie do 3/4 dystansu. W momencie gdy Achilles przebiegnie 3/4 dystansu, żółw znowu mu "ucieknie" pokonując 7/8 dystansu. Gdy Achilles dotrze w to miejsce, żółw znowu będzie od niego o 1/16 dystansu dalej, i tak dalej w nieskończoność. Wniosek: Achilles nigdy nie dogoni żółwia, mimo że biegnie od niego dwa razy szybciej, gdyż zawsze będzie dzieliła ich zmniejszająca się odległość.

i
Załóżmy, że wystrzelona z łuku strzała pokonała określony dowolny odcinek drogi. Można więc powiedzieć, że w momencie wystrzelenia znajdowała się ona na początku tej trasy, a po dotarciu do celu – na końcu. Pytanie jednak, gdzie przebywała w trakcie pokonywania tej drogi. Można odpowiedzieć, że w 1/4 czasu pokonywania tego odcinka musiała być niewątpliwie w 1/4 odcinka. Gdy zadamy pytanie, gdzie była po 1/2 czasu lotu, znowu można odpowiedzieć, że w 1/2 odcinka. Po 3/4 czasu – w 3/4 odcinka, i tak dalej w nieskończoność. Możemy sobie wyobrażać dowolną chwilę lotu, w którym strzała znajdowała się w jakimś konkretnym punkcie, w konkretnej odległości od łucznika. Czyli możemy powiedzieć, że skoro w każdej chwili znajdowała się w jakimś konkretnym punkcie, więc w każdej chwili była w spoczynku. Niemożliwe jest zatem, aby w każdej chwili czasu strzała pozostawała w spoczynku i poruszała się jednocześnie.

Ta totalność czy totalitaryzm kręgów mitu i rytuału uniemożliwia zrobienie czegokolwiek i jednocześnie ustanawia jedynie słuszny sposób robienia.
Krąg wytyczył fragment przestrzeni równej czasowi "czas to zupa" i jednocześnie jego powiększanie się oraz pomniejszanie (mniejsze kręgi) nie są w stanie objąć wszystkiego. Krąg czasu skazał nas na wieczną tęsknotę za zupą...
Horyzont stał się horyzontem zdarzeń. Dążymy i nigdy nie osiągamy.
Dzień świra: Koniec jest jednocześnie początkiem. Ukończysz zadanie i musisz zaczynać je od nowa, bo paradoksalnie dzięki ukończeniu go jest właśnie nieukończone.
Rytuał podtrzymujący i wyrażający mit - jest chwilą odsapki, rozładowania tego napięcia, chwilowym zajęciem się łyżką.  Akcentuję pewien przymus, konieczność, powinność obecną w tej wizji świata i tym postrzeganiu czasu. Część z tego przymusu  można określić lękiem przed dezintegracją lub uzależnieniem od zupy.
Patrząc stricte z perspektywy hipnotyzera: Ta powtarzalność idei i zachowania, procesów wewnętrznych i zewnętrznych, powtarzalność obiektów percepcji  to natura transu. Jak podawałem  pisząc od definicji transu wieraTrans to specyficzny stan dysocjacji stworzony przez powtarzanie obiektów poznawczych i skutkujący w wyłączeniu jednej lub kilku funkcji poznawczych.
Ta cykliczność, powtarzalność, mityczność emocjonalnego przeżywania zawsze w nas coś wyłącza! I nie ma przed tym ratunku - Xena wygra:)
Jakby powiedział Goebels Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą.
Rytuał powtarzany tysiąc razy staje się naszą rzeczywistością. Psychospołeczną rzeczywistością dodam dla upewnienia się, że wiemy o czym rozmawiamy.
I mówię tu o sprawach mikro np. wydajemy z siebie powtarzalny zakres dźwięków, czy posługujemy się skończonym alfabetem (swoją drogą kolejna rzecz to do, nauczyć się przynajmniej tyle pisma chińskiego, aby sprawdzić jak teoria przekłada się na praktykę w tym względzie: przy dużej złożoności powtarzanych znaków); sprawach średnich - rytuały dnia codziennego tworzące ramy tożsamości i sprawach dużych(etapy życiowe, mitologie społeczności, wizja reinkarnacji)
Wszystko to daje stabilny obraz świata i jednocześnie buduje cierpienie, niezadowolenie, ból egzystencjalny. Z którego ucieka się do czasu zupy lub iluzji czasu liniowego. I ciężko w tej ucieczce  odkryć, co jest regresją a co progresją ?



Okiem Hipnotyzera: wstęp na końcu

Pisane do Taraki - Magazynu Rozwojowego:
W wypowiedziach różnych mistrzów, autorytetów kryją się zabiegi perswazyjne przemycające idee w sposób zmieniający percepcję i zachowanie.
Nie mam nic przeciwko tym ideom, wiele z nich jest pożyteczne, pomocne. Jestem tylko za świadomością tego, co nas do nich przekonuje, za myśleniem i świadomym decydowaniem się na podążanie za nimi i odkrywanie, co z tego możemy wynieść dla siebie.
Wiele z idei ma hipnotyczny wpływ. Tworzy struktury przy niewiedzy i braku uważności omijające czynnik krytyczny, świadomy i zmieniający percepcję tak, że powstają samospełniające się przepowiednie, doświadczenia je potwierdzające oraz zachowania, które dla naszych własnych celów życiowych są nonsensowne i bezużyteczne.
Inaczej: Otwórz Oczy! Myśl Racjonalnie! Odczuwaj w pełni to co się dzieje! Działaj świadomie planując swoje przeżycia!
Oczywiście, w moich wypowiedziach też się będą kryły zniekształcenia. Taka jest natura komunikacji. Najbardziej interesuje mnie jak komunikacja określa relację i obecne w niej sugestie co do zachowań i percepcji. Prawdziwość komunikatów, co do informacji o świecie czy o subiektywnych interpretacjach tego świata raczej pomijam.
Skupiam się na elementach hipnozy konwersacyjnej.


« Koło mądrości - mitologiczny czas rytualny Czasu rzeka staje się chmurą »

Komentowanie wyłączone wszędzie od 1 sierpnia 2020.

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)