Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

22 stycznia 2012

Krzysiek Joczyn

z cyklu: Piotrek mówi (odcinków: 12)

Uwagi o imionach

Kategoria: Symbole

« Wschód - Zachód Czym właściwie jest Matrix c.d. »
Artykuł Nes'a zmobilizował mnie do tego, by w końcu jakoś sformułować dawne przemyślenia na temat imion. Niektóre z nich znalazły już wyraz w dyskusji.

1) Faktycznie w naszej (wielo)kulturze nie ma zwyczaju, aby zmieniać imię w trakcie życia i może szkoda, bo (przynajmniej moja) intuicja jest taka, że niektóre imiona pasują tylko do dzieci (młodzieży) a inne do osób dorosłych. Noszenie takiego imienia przez całe życie wygląda niekiedy dość groteskowo.

2a) Pewna forma imienia, jaką jest przezwisko, „ma moc” tylko wtedy, kiedy nadana jest przez grupę. Kiedy ktoś próbuje samemu sobie wykreować własne przezwisko, np. wita się z nową grupą ludzi i mówi, że nazywają go Sherlock, to jego zachowanie wypada dość żałośnie.

2b) Nadanie sobie samemu przezwiska (czy jakiegokolwiek innego imienia) to jednak pewna forma oporu wobec grupy. Ostatecznie (w normalnych warunkach) to od każdej osoby zależy na jakie słowo będzie reagować i w ten sposób spokojnie można wymusić określone imię. Pytanie, co jest tu ważniejsze.

Piotrek mówi: wstęp na końcu

„O tej porze roku wieje wiatr i ulice są wymiecione do czysta. Chropowatości chodnika, oczyszczone z piasku, do ostatniego ziarenka...”

Kto nie wie co dalej, niech posłucha „Dni Wiatru”, fenomenalnej płyty zespołu Ścianka. Cytowany tekst pochodzi z utworu „Piotrek”, zajmującego w owym albumie, trzecią pozycję. Bardzo lubiłem ten utwór. W kapeli w której kiedyś grałem, wykonywaliśmy go czasem na koncertach. Ja byłem tym, który poznał tekst na pamięć i deklamował go do mikrofonu. Dzięki temu, postać Piotrka stała mi się, w pewien sposób, bardzo bliska. Nabrała też dla mnie archetypicznego znaczenia.

Piotrek jawi mi się jako rodzaj alchemika. Z pozornie nic nieznaczących przedmiotów tworzy pojazd, którym będzie mógł przemiesić się poza miasto – poza swoją rzeczywistość. Nie ma to być jednak ucieczka, bowiem Piotrek nie czuje się w mieście obco. Przeciwnie, doskonale zna język świata w którym żyje. To właśnie miasto przemawia do niego instruując go jak ma wyglądać jego tajemnicza wyrzutnia. Piotrka cechuje po prostu zwykła ciekawość. Słyszał, że za miastem jest zupełnie inaczej. Chciałby to sprawdzić więc konstruuje swój własny wehikuł, dzięki któremu będzie mógł odbyć bezpieczny, kontrolowany lot w zaświaty. Alternatywna podróż, za pomocą śmieciarki, pozwala się udać jedynie w jedną stronę...


« Wschód - Zachód Czym właściwie jest Matrix c.d. »

komentarze

[foto]

1. Niezręczne imiona • autor: Wojciech Jóźwiak2012-01-23 09:22:57

Prócz imion dziecinnych i dostojnie-starczych o których napisał Krzysztof, jest jeszcze problem niezręczności imion. Zacznę od przeciwieństwa. Zręcznymi imionami (męskimi, na razie o nich myślę) są np. Adam i Marek. Adam lub Marek można powiedzieć bez obciachu i na 6-latka i na 60-latka i tak samo dobrze będzie brzmiało. Przy obu tych imionach nie jest konieczne zdrobnienie. Możesz powiedzieć Adasiu Mareczku, ale nie musisz. I tylko jakaś "mniejszość" mówi do ciebie zdrobnieniem, powiedzmy tylko jedna teściowa.

Przykładem imienia niezręcznego jest moje. Zdrobnienie Wojtek jest nie tyle infantylne, co za bardzo spoufalające. Jeśli ktoś powie mnie albo ja komuś "Wojtek", to jest w tym sygnał, że mówiący z tym oto Wojtkiem piwo pijał i kawały opowiadał - od podstawówki. A mówić "Wojciech" to brzmi sztucznie i nadęcie.
Jeśli imię porównać do UBRANIA (bardzo mi się podoba to porównanie) to Wojciech jest jak przebranie w jakiś nieadekwatny kostium. Wojtek - jak kapcie do dresu. Nie ma wariantu neutralnego, nienacechowanego. Rzekłem.
[foto]

2. Niezręczne imiona :) • autor: Renata Dominiak2012-01-23 15:24:15

Przecież "Panie Wojtku" brzmi dobrze :)

Ja mam takie przemyślenia odnośnie swojego imienia.
Renata...długie, oficjalne, zimne...
Renia...dziecinne, takie "blondynkowe"...
Ale na drugie mam Balbina ;)))))
Jakie macie skojarzenia związane z tym imieniem?

Powiedziałam :)
[foto]

3. Niezręczne imiona • autor: Krzysiek Joczyn2012-01-23 16:41:37

Mi się Balbina kojarzy jakoś z dzieciństwem ;-)

Jeśli chodzi o niezręczność imienia, to moje również można do tego grona zaliczyć i pewnie jest to czynnik, który pchnął mnie w ogóle ku rozmyślaniom na ten temat. Są mniej więcej trzy formy mojego imienia jakich się najczęściej używa: Krzysztof, Krzysiek i Krzyś. W zasadzie żadna nie jest dobra na każdą okazję.

Pamiętam jak jeszcze w czasach podstawówki dzwoniłem do mojej ówczesnej sympatii (a rzecz jasna nie było wtedy jeszcze telefonów komórkowych) i odbierali jej rodzice. Mówiłem wtedy coś w stylu „Dzień dobry, z tej strony Krzysztof Joczyn, czy mogę prosić...” Mówiąc to „Krzysztof Joczyn” czułem się co najmniej jakbym mówił „Dzień dobry, tu Willard Van Orman Quine.”. Dla bardzo nieśmiałej osoby jaką wtedy byłem (i pewnie dalej jestem) było to wyjątkowo niezręczne, a jakoś, nie wiedzieć czemu, nie miałem odwagi do obcych dorosłych ludzi powiedzieć, że jestem Krzysiek. „Krzysztof Joczyn”, do tej pory, jest zwrotem, za którym nie przepadam, ale nie przepadam raczej w użyciu, niż w ogóle. W końcu tak się przecież nazywam :-]. Jeżeli dalej rozwijać metaforę ubrań, to każda forma (oddzielnie, z nazwiskiem lub bez) jest jak jakieś ubranie. „Krzysztof Joczyn” to taki garnitur, który warto mieć, niech sobie wisi w szafie i czeka na specjalne okazje.

Wielość form mojego imienia zacząłem w pewnym momencie po prostu używać i przez to bardzo ją polubiłem. Mogę się dzięki temu, że tak powiem, przedstawić stosownie do okazji i nakreślić nieco swoja tożsamość, względem danej grupy czy osoby. Zwyczajnie też lubię jak ktoś mówi do mnie tak, a ktoś inny akurat inaczej ;-)
[foto]

4. A Przemek / Przemysław? • autor: Przemysław Kapałka2012-01-24 19:17:51

A moje imię? Też chyba należy do tych niezręcznych. Choć ja je lubię i nie czuję potrzeby zmiany. Do celów duchowych używam innego już od wielu lat i też nie czuję potrzeby zmiany.
I właśnie dlatego, że co jakiś czas człowiek się zmienia i należałoby również zmienić imię, warto jest co jakiś czas zmieniać imię duchowe, a urzędowe imię i nazwisko mieć na stałe i zmieniać tylko w bardzo wyjątkowych przypadkach. Załóżmy, że ktoś nazywał się Zając, po jakimś czasie dojrzał do zmiany na Pies, jeszcze po jakimś na Goryl, a później na Słoń. Ilu jego znajomych za tym nadąży i po co ich skazywać na to nadążanie? Czy każdemu, do kogo się odezwie, będzie zaznaczał "to ja, Słoń, jeśli nie wiesz o kogo chodzi to znałeś mnie jako Goryla, a wcześniej jako Psa"? Jeśli tak, to cała ta zmiana imion traci sens, skoro i tak trzeba wracać do tych dawniejszych. Moja strategia jest następująca: urzędowe imię i nazwisko miejmy po to, żeby łatwo nas było zidentyfikować, a zmieniajmy tylko wtedy, kiedy bardzo nam zacznie przeszkadzać albo bardzo będzie trzeba odciąć się od przeszłości - tak bardzo, że nawet niektórzy znajomi powinni przestać nas identyfikować. A do celów odzwierciedlających naszą naturę, która co jakiś czas się zmienia, miejmy jakieś osobne imię na użytek prywatny i do wąskich zastosowań.
Ale jak ktoś chce ciągle zmieniać i robić utrudnienia w identyfikowaniu siebie przez innych i zmuszać się do ciągłych wyjaśnień, jego sprawa.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)