Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

07 września 2012

Wojciech Jóźwiak

z cyklu: Auto-promo Taraki 2 (odcinków: 151)

Uzupełnienia i prezentacje

Kategoria: Projekt Taraka
Tematy/tagi: BlakegnozaSyberiaSłowacki

« Kolonializm duchowowyzwoleńczy Pani Lela i lelek »

Gnoza czyli groza (bierze)

W przedpoprzednim odcinku, pkt. 78. „Niesamowita Słowiańszczyzna” przywołałem motto Zoriana Dołęgi Chodakowskiego: „staliśmy się sobie samym cudzymi”. My: Słowianie; staliśmy się tacy skutkiem konwersji na chrześcijaństwo i europejskiej edukacji. Ta cudzość-obcość, niepokoi, zwłaszcza gdy zestawić ją z nastrojem i sytuacją obcości, która przenika „Anhellego” Słowackiego. Poemat mówi o wygnańcach, rzuconych przemocą w syberyjską pustkę, gdzie jedyny „człowiek mocy”, który może ich stamtąd wyprowadzić-uwolnić-wyratować-zbawić, czyli Szaman, jest z obcego ludu, ale zostaje przez samych Polaków zabity, czyli przy swojej obcości jeszcze najdotkliwiej jak może być, przez nich odrzucony. Dwoje ludzi, na których spoczywa sympatia autora: Anhelli, wcześniej Ellenai, umierają w bezskuteczności i beznadziei, a pozostaje jeno duch, Eloe, który jest jednak duchem tak samo bezskutecznym i bezczynnym, i którego zadaniem jest czuwać, żeby zmarli przypadkiem nie powstali! Zapewne dobrze Pruszkowski odczytał intencję Słowackiego, malując Eloe jako istotę uczynioną z samego światła na śnieżnej pustce, niewiele więcej niż śladowy antropomorficzny dodatek do iskry światłości... pośród totalnie beznadziejnego świata. Tak, ale co tu mamy, proszę ja państwa? - przecież to jest zwykła gnoza. Nie wiem jak inni, ale mnie tu dzwonek brzęczy i czerwona lampka się zapala. (Mniej znającym wyjaśniam: osobiście nie cierpię gnozy. Albo gnostycyzmu, jeśli bardzo dbać o ścisłość.)


Czy problemy romantyków w ogóle nas dotyczą?

Romantycy (kilku ze Słowackim i Chodakowskim na czele wymieniałem w poprzednich odcinkach) znaleźli się w sytuacji utraty państwa i niepodległości, niewoli i serii klęsk. Formacji-egregorowi, do którego należeli, groził zanik, rozproszenie. (Wiadomo.) Dlaczego w takim razie bliźniaczo podobną twórczość, jak Słowacki, uprawiał dwa pokolenia od niego starszy William Blake, w Anglii, niczym niezagrożonej, przeciwnie, przeżywającej swoje największe cywilizacyjne wzloty? Co jemu, Blake'owi, zagrażało? Oświecenie czyli Nowoczesność. Kasujące duszę, ducha, ciągłość pokoleń i przekazu - to po co schodzili się na uroczysku celebranci w „Dziadach” pod wodzą Guślarza. Zagrażała racjonalizacja. W serwisie Racjonalista.pl (uwaga na tę nazwę!) niedawno zamieszczono tekst Daniela Greenfielda: „Głodowanie w świecie obfitości”. W największym skrócie: amerykański publicysta dzieli społeczeństwa (lub ich „idealne typy”) na produkujące i racjonujące. Produkujące idą do przodu, podczas gdy te racjonujące zatrzymują się i skąpo, ostrożnie, wydzielają swoim uczestnikom jakiś datki. Ameryka XIX popada wg niego w racjonowanie. (Ciekawy jest ten etymologiczny związek słów: racjonalizm i racjonowanie! - warto go przemyśleć.) Jedna z obecnych uczestniczek Akademii Astrologii napisała do mnie, że chociaż mieszka na stałe w Hiszpanii, to astrologii chce uczyć się po polsku, bo to jest „język mojej [tzn. jej] duszy”. No właśnie, duszy.


Autentyczność cudzymi środkami

I to jest problem naszego szamanizmu i podobnych „etnizmów” czyli ruchów na rzecz własnej autentyczności, że po własną autentyczność się „wyprawia” (idąc na quest) przy pomocy cudzych środków. Szałas potu, główna praktyka moja i moich przyjaciół, jest cudzy, bo od Lakotów. (I niektórzy indiańscy ekstremiści wołają, że im Biali go kradną; oczywiście Polaków od Anglosasów nie odróżnią; zob. „Wypowiedzenie wojny eksploatatorom duchowości Lakotów”.) Joga jest cudza, bo z Indii. Pieśni są cudze bo ukraińskie. Tarot jest cudzy, bo z Włoch i Prowansji. Alfabet cudzy bo łaciński. Słowa „księżyc”, „muszę”, „trafiłem” są cudze, bo ostatecznie niemieckiego pochodzenia. W którym miejscu się zatrzymać, żeby nie popaść w paranoję?


Prezentacje

W Tarace debiutuje Kinga Kościak – jako autorka artykułu o jungowskim i innym cieniu w snach, pod figlarnym tytułem: „Czy ja naprawdę tak wyglądam?

Jako blogerka debiutuje też Katarzyna Urbanowicz, odcinkiem: „Jak zostać jasnowidką”.

Ktoś w FaceBooku polecił kostyczną recenzję książki Piotra Pałagina (terapeuty ogłaszanego w Tarace); autor nazywa się Grzegorz Wysocki, tekst pt. „Madame, czy ma Pani ochotę na seks?” w www.dwutygodnik.com. (Uwaga, „kostyczny” to nie *skostniały i nie ma nic wspólnego z kośćmi; słowo greckie, znaczy: złośliwy. Przy okazji: „notoryczny” to nie *częsty tylko „poświadczony”. „Spolegliwy” to nie *ugodowy, grzeczny - tylko „godzien zaufania”. Krów nie „skarmia się” paszą tylko paszę krowami. Itp.)


Auto-promo Taraki 2: wstęp na końcu

Starsze teksty z tego cyklu w blogu Auto-promo.


« Kolonializm duchowowyzwoleńczy Pani Lela i lelek »

komentarze

1. Mistrz Bruce podpowiada... • autor: Nierozpoznany#61722012-09-07 16:52:46

"Szałas potu, główna praktyka moja i moich przyjaciół, jest cudzy, bo od Lakotów. [...]Joga jest cudza, bo z Indii. Pieśni są cudze bo ukraińskie. Tarot jest cudzy, bo z Włoch i Prowansji. Alfabet cudzy bo łaciński. Słowa „księżyc”, „muszę”, „trafiłem” są cudze, bo ostatecznie niemieckiego pochodzenia. W którym miejscu się zatrzymać, żeby nie popaść w paranoję?"

http://www.youtube.com/watch?v=hpPE-FKJGt4

Bruce mówi "nie nauczam karate, ponieważ nie wierzę w style. Nie wierzę, że jest "chiński" styl walki, "japoński" styl walki, czy jakikolwiek styl walki. Ponieważ jeśli nie masz stylu, jeśli po prostu mówisz: TUTAJ JESTEM JAKO LUDZKA ISTOTA. JAK MAM SIEBIE WYRAZIĆ, TOTALNIE I CAŁOŚCIOWO?"
"Here I'am as a human being. How can I express myself, totally and completly".
Nic dodać nic ująć.
Nie muszę trenować Jet Kune Do, ani żadnego innego "systemu". Nie muszę nic trenować, aby przyjąć to pytanie jako swoje i za nim podążać. Bez kompleksu.
Z pozdrowieniami.
HardChief, który ani nie jest twardy, ani nie jest wodzem. Ale jest "HardChiefem" :))
[foto]

2. Jak dzika świnia • autor: Wojciech Jóźwiak2012-09-08 21:38:08

Hard Chiefie, Bruce Lee mówił to JAK DZIK - właśnie tak: jakby dzik był jego zwierzem mocy - bo to jest powiedziane dokładnie w stylu tego Zwierza.

"Czystość", także czystość stylów, to coś, co Świnia przekracza, będąc programowo brudną-nieczystą. Hrm, hrm.

3. * * * • autor: Nierozpoznany#61722012-09-08 22:02:47

Hrm hrm :))) Wojtku, czapka z głowy do pasa i do ziemi za interpretację niestylowego dzikiego Bruca. I teraz odkrywamy największy paradoks. Imi Lichtenfeld, Żyd z Bratysławy tworzy "system" walki dzisiaj zwany jako "Krav maga", który żadną formalną sztuką nie jest. Żadnych zasad, nieczyste uderzenia w krocze przeciwnika (ta sama strefa co dla kłów dzika), totalna dzikość reakcji.
Semici walczący jak dzikie świnie, kto by pomyślał... ;))

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)