Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

08 czerwca 2017

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: W brzuchu pływającego supermarketu (odcinków: 13)

Wreszcie jakiś port

Kategoria: Podróże i regiony
Tematy/tagi: podróże

« Dzień na morzu Koło Podbiegunowe i Nordkapp. »
         Już od rana wypatrywałam oznak życia na lądzie, chociaż do portu Ålesund mieliśmy wpłynąć dopiero o godzinie 10-ej. Pogoda nagle zrobiła się piękna, słoneczna, ale było dość zimno. Statkowa gazetka prognozowała 8-15 stopni C, a czas odpłynięcia przewidywano na 17,30. Z niecierpliwością czekałam na pierwsze zejście na ląd.




         Ålesund jest miasteczkiem względnie nowym. Położone na kilku wyspach tworzących dogodny port. Zimową nocą w roku 1904 całkowicie strawił je pożar niszcząc 850 domów, a całe miasto zaprojektowane zostało od nowa w stylu secesji. Wszystkie drogi prowadzą tam pod górę, a bruki są dość zniszczone, choć ogólnie miasteczko jest zadbane i bardzo chętnie odwiedzane przez turystów. Kilka godzin pobytu nie pozwoliło na dokładniejsze, poza spacerem, zwiedzanie, zwłaszcza, że nasi towarzysze już tam wcześniej byli, no i że ja z moim wózkiem stanowiłam utrudnienie.

         Przy zejściu na ląd i przy powrocie czuwał personel, w tym oficerowie z bezpieczeństwa, którzy, jak uprzedzała gazetka, wyróżniają się specjalnymi czapkami i ciemnymi okularami. Z moją kartą pokładową były jakieś problemy informacyjne, ale w końcu mnie wypuszczono wręczając druczek o konieczności zgłoszenia się po powrocie do recepcji, zresztą sprawa nie była poważna, jak się później okazało.

         Trzech panów w liberii zastąpiło moją opiekunkę i z uciechą sprowadzało mój wózek tyłem po metalowym trapie, co prawie przyprawiło mnie o zawał, jako że kolanami mierzyłam w niebo, głową w ziemię, a za wątłą barierką chlupotało, bądź co bądź, morze. Śmialiśmy się do siebie nawzajem, oni uspokajająco, ja dziękczynnie, każde coś tam mówiło w swoim języku o ogólnym sensie ok, ok. Ufff!

         Pchana z wysiłkiem po nierównym bruku, usiłowałam robić zdjęcia tego, co najbardziej charakterystyczne. Najlepiej zapamiętałam cztery odcienie kwitnących drzew przed kościołem, może dlatego, że postój w następnym z kolei porcie oferował całkowity brak zieleni, za to w dużej obfitości śnieg.

         Jeden z moich towarzyszy schodził po stromym zboczu, ponieważ zobaczył tulipany i koniecznie chciał im zrobić zdjęcie. A przecież był już 20 maja, szczyt wiosny jak by nie było.







         Powyższą prezentację kończę zdjęciem pomnika rybaka, na którego głowie znakomicie poczuł się ptak i dłuższą chwilę pozował turystom.

         Na jednym ze zdjęć widnieje góra, a na niej punkt obserwacyjny z wieżą i restauracją. Moje towarzystwo odprowadziło mnie na statek, po czym udało się ponownie na ląd, wspinaczką nadrobić nieco kondycję uszczuploną obfitymi posiłkami i mnóstwem drinków. Wprawdzie zaliczyli już zajęcia z siłowni, pchając mój wózek pod różne górki, ale było tego jeszcze zbyt mało. Siłownię na statku ponoć tak oblegano, że trzeba by było wstawać bardzo rano, ale tego nikomu się nie chciało.

         Po południu przy dźwiękach muzyki obserwowaliśmy odpływanie statku i pożegnalne krzyżowanie strumieni wodnych na statku-pilocie, którego załoga przewidująco ubrana była w całkowicie odporne na wodę kombinezony, jako że byli całkowicie zalewani wodą. Już w żadnym innym porcie nie żegnano nas tak uroczyście.



         Wypływając z fiordów widzieliśmy na horyzoncie zaśnieżone góry, jak zapowiedź następnego portu – najbardziej na północ wysuniętego Honningsvag, gdzie nijak nie było już widać zieloności i panowała wszechwładna zima.


         Popołudnie spędziłyśmy w barze, za którego bulajem znów widać było tylko morze i tak miało być przez następny dzień.



W brzuchu pływającego supermarketu: wstęp na końcu

Relacja z wyprawy morzem za Koło Podbiegunowe i z powrotem.


« Dzień na morzu Koło Podbiegunowe i Nordkapp. »

komentarze

1. jak życie w Alesund kształtuje człowieka? • autor: Jerzy Pomianowski2017-06-08 22:35:23

Alesund to nie miasteczko. Jest cztery razy większy niż Kołobrzeg, przy podobnej liczbie ludności. Czyli gęstość zaludnienia 4 razy mniejsza, co nie musi być prawdą, bo być może te bezludne góry też się wlicza do powierzchni. Typowe dla tych północnych krain wąskie paski zdatne do zamieszkania na granicy morza i stromych wzgórz.
Jesteśmy przyzwyczajeni do tego że morze i góry są "zupełnie gdzie indziej". Stąd magia gór położonych przy morskim brzegu. Ludność przemieszcza się wąskimi uliczkami wzdłuż brzegu, wszerz już nie bardzo, bo zaraz góry. Skrajnie to wygląda na wyspach Farerskich, gdzie ten pasek zdatny do zamieszkania jest wyjątkowo wąski.
[foto]

2. Dzięki • autor: Katarzyna Urbanowicz2017-06-09 07:48:13

Dzięki za sprostowanie.

3. Natasza morozowa pięknie... • autor: Nierozpoznany#94442017-06-09 09:52:40

Natasza morozowa pięknie tańczy dla orła w piosence rosyjskiej .

4. w jednym aucie... • autor: Nierozpoznany#94442017-06-17 12:08:22

w jednym aucie widzę psa ,podobny do psa husky ,prawda?
[foto]

5. Chyba • autor: Katarzyna Urbanowicz2017-06-17 12:13:15

Chyba mam za słaby wzrok...

6. ja bym nie... • autor: Nierozpoznany#94442017-06-17 13:16:53

ja bym nie mogła odbyć takiej podróży statkiem bo mi niedobrze,nawet na karuzeli :)
[foto]

7. Taki duży statek • autor: Katarzyna Urbanowicz2017-06-17 14:30:35

Taki duży statek ma urządzenia stabilizujące i prawie nie odczuwa się kiwania, bardziej już drżenie pracy silników. Ponadto wrażliwsi otrzymują stosowne lekarstwa. Za mojej wycieczki nikt się po nie nie zgłosił. 

8. aha,rozumiem,jak jadę samochodem... • autor: Nierozpoznany#94442017-06-17 14:38:00

aha,rozumiem,jak jadę samochodem za kierowncą to też jest ok.wgóle lubię jechać np.pociągiem z lewej strony do kierunku jazdy.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)