Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

06 stycznia 2016

Wojciech Sady

W co wierzył Paweł z Tarsu?

Odczytywanie dawnych tekstów z punktu widzenia późniejszego rozwoju stylów myślowych, którym dały początek, jest niesłychanie zdradliwe – a zarazem trudne do uniknięcia. Tak jest też z listami św. Pawła, najwcześniej powstałymi tekstami, które włączono do kanonu Nowego Testamentu. Kanon ten ustalił się w ciągu V w. w wyniku tyleż debat między chrześcijanami, co przymusów wywieranych przez władze ginącego Cesarstwa Rzymskiego. O znaczeniu Pawłowych listów zdecydowały w wielkiej mierze dzieła Aureliusza Augustyna (354-430), którego system filozoficzno-teologiczny oparty był na filozofii Plotyna z jednej, a na Liście do Rzymian z drugiej strony. List do Rzymian, co warto dodać, stanowił też podstawę religijnej rewolucji zapoczątkowanej w 1517 r. wystąpieniem Marcina Lutra. Jednak Augustyn i Luter nie tylko źle Pawła rozumieli, ale narzucili to błędne rozumienie następnym pokoleniom. Ten błąd nie powstał przypadkowo: czytając Pawła ok. 400 r. i później albo trzeba było stwierdzić, że to wszystko było wielką pomyłką, albo znaleźć rozumienie odmienne od oryginalnego.

Najpierw kilka elementarnych informacji. Saul z Tarsu, faryzeusz, jako uczeń ucznia Hillela Starszego był przygotowany zarówno do nawracania na judaizm nie-Żydów, jak i dostosowywania Prawa do zmieniających się okoliczności. Początkowo prześladował żydochrześcijan: Żydów, którzy uwierzyli, że Jehoszua z Nazaretu był Mesjaszem (Pomazańcem). Nawrócony (ponoć w cudowny sposób) na chrześcijaństwo ok. 40 r. – i zmieniwszy imię na Paweł – uczynił z niego religię uniwersalistyczną, skierowaną również, a nawet przede wszystkim, do nie-Żydów. Z jego listów najwcześniejszy jest Pierwszy list do Tesaloniczan, napisany ok. 50 r. O parę lat późniejsze są Pierwszy list do Koryntian, List do Galatów oraz Drugi list do Koryntian. Ok. 58 r. powstał najważniejszy ze wszystkich List do Rzymian. Chyba z początku lat sześćdziesiątych pochodzi List do Filipian, a także króciutki, napisany w sprawie prywatnej, List do Filemona. Pozostałych siedem listów, włączonych pod imieniem Pawła do Nowego Testamentu, napisali zapewne inni, nieznani nam autorzy.

Wszystkie te listy, podobnie jak później ewangelie, pisane były po grecku, w związku z czym Jehoszua określany jest w nich imieniem Iesous, a tytuł Mesjasz oddawany jest przez Christos. Paweł, który z Jezusem nigdy się nie spotkał – spotykał się natomiast z Jakubem bratem Jezusa, Kefasem/Piotrem i Janem – nie przejawia w listach żadnego zainteresowania jego życiem i nauczaniem. Ani słowem nie wspomina o tym, że Jezus nie miał ludzkiego ojca, nie informuje, gdzie Jezus mieszkał i czym się zajmował, nie wspomina o czynionych przez niego cudach, w tym o wypędzaniu z ludzi diabłów oraz reakcjach diabłów na jego pojawienie się, poza wspomnianą trójką przywódców żydochrześcijan nie wymienia imion apostołów i uczniów, nie powtarza żadnej z Jezusowych przypowieści. Przytacza wyłącznie słowa, jakie Jezus miał skierować w noc przed aresztowaniem do swoich uczniów, dzieląc się z nimi chlebem i winem [I Kor. 11,23-25]. Interesuje go tylko jedno: Pan (Kyrios) Jezus, pozostając posłuszny Bogu (Theos) Ojcu, wydał się na męczeńską śmierć, a wskrzeszony przez Boga śmierć pokonał. (Współczesne przekłady często zniekształcają w tym miejscu sens tekstu: w oryginale jest zawsze: „Jezus został wskrzeszony”, podczas gdy dziś znów i znów czytamy, słyszymy, a w wielkanocnych pieśniach śpiewamy: „Jezus zmartwychwstał”). Od tej chwili Prawo mojżeszowe nie obowiązuje, gdyż jego miejsce zajęła wiara:

Bo jeśli ustami swymi wyznasz, że Jezus jest Panem i uwierzysz w swym sercu, że Bóg go wskrzesił z martwych, zostaniesz zbawiony [Rz 10,9].

Jest to, jak już powiedziano, przesłanie kierowane nie tylko do Żydów, ale do ludzi z różnych narodów:

Do czasu przyjścia Wiary strzegło nas Prawo. Byliśmy zamknięci aż do czasu objawienia Wiary. Tak więc Prawo było naszym wychowawcą do Pomazańca (...). Gdy zaś Wiara nadeszła, nie jesteśmy już poddani wychowawcy. Wszyscy bowiem jesteście synami Boga przez wiarę w Jezusa Pomazańca. (...) nie ma odtąd Żyda ani Greka, niewolnika ani wolnego, mężczyzny ani kobiety, bowiem wszyscy jesteście jednym w Jezusie Pomazańcu. A jeśli należycie do Pomazańca, to jesteście potomstwem Abrahama i według obietnicy dziedzicami [Gal 3,23-29].

Ta oferta nie dotyczy wszystkich, a tylko tych, których Bóg wybrał:

Mówi [Bóg] do Mojżesza: „Miłosierdzie okażę temu, komu zechcę okazać miłosierdzie, zlituję się nad tym, nad kim chcę się zlitować”. Tak więc zbawienie dokonuje się nie dzięki czyjemuś pragnieniu lub zabiegom, lecz dzięki miłosierdziu Bożemu. (...) Bóg, komu chce, okazuje miłosierdzie, a komu chce, okazuje zagniewanie [Rz 9,15-18].

Wierzący gromadzą się (co określano terminem ekklezja, dziś oddawanym przez „kościół” [gr. ekklēsía: zebranie, zwołanie; przyp. Taraki]), wspólnie oczekując wypełnienia obietnicy.

Aby zrozumieć, o jaką obietnicę chodzi, trzeba odwołać się do kulturowego kontekstu, w jakim listy Pawła powstały. Ich autor, jak powiedziano, początkowo był faryzeuszem, a zatem człowiekiem ukształtowanym na księgach biblijnych, uzupełnionych o – przejętą być może od zaratusztrian – wizję wskrzeszenia zmarłych na Sąd Ostateczny (o czym nie ma ani słowa w księgach Biblii hebrajskiej, przez chrześcijan zwanej Starym Testamentem). Większość z 87 cytatów z ksiąg biblijnych, jakie znajdują się w listach, pochodzi z Septuaginty, greckiego przekładu dokonanego między III a I w. p.n.e. Paweł cytuje prawie wyłącznie Pięcioksiąg, księgi Psalmów i Izajasza; obce są mu zaś szowinistyczny duch proroka Ezechiela, rozpacz Hioba czy pesymizm Koheleta. A szczególnie interesuje go opowieść o nieposłuszeństwie Adama, opowiedziana w 2. i 3. rozdziale Księgi Rodzaju.


1. Jahwistyczna opowieść o nieposłuszeństwie Adama i Ewy oraz jego skutkach

Biblię otwiera dziś spisana w V w. p.n.e. „kapłańska” opowieść o stworzeniu świata w ciągu sześciu dni przez Elohim („bogów”). Po niej następuje starszy o jakieś cztery stulecia tekst opowiadający o tym, jak Jahwe z prochu ziemi ulepił Adama i ożywił go, a następnie umieścił w zasadzonym przez siebie ogrodzie Eden, „aby go uprawiał i strzegł”. Rosły tam różne drzewa dające smaczne owoce, a wśród nich drzewo życia oraz drzewo poznania dobrego i złego. „I przykazał Jahwe Adamowi mówiąc: z każdego drzewa ogrodu będziesz jadł, ale z drzewa poznania dobrego i złego nie jedz, bo w dniu, gdy z niego zjesz, umrzesz”. Aby Adam miał pomocników, Jahwe ulepił z ziemi zwierzęta i ptaki, a ożywiwszy je, przyprowadził przed niego, ten zaś nadał im nazwy. Gdy jednak żadne nie okazało się odpowiednim pomocnikiem, Jahwe zesłał na Adama sen, po czym z jego żebra uczynił kobietę. Tę Adam przyjął za żonę. Choć oboje byli nadzy, nie wstydzili się.

A ze wszystkich dzikich zwierząt, które utworzył Jahwe, wąż był najchytrzejszy. I odezwał się do kobiety: Czy naprawdę Bóg powiedział: nie jedzcie z żadnego drzewa w ogrodzie? A kobieta powiedziała do węża: Możemy jeść owoce z drzew tego ogrodu, ale Bóg powiedział, byśmy nie jedli i nie dotykali owoców drzewa, które jest w środku ogrodu, byśmy nie umarli. I powiedział wąż do kobiety: Umrzeć nie umrzecie. Ale wie Bóg, że gdy zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg znali dobre i złe. I widziała kobieta, że [owoc] drzewa był dobry do jedzenia i smaczny i miły dla oczu, godny pożądania. I wzięła jeden z owoców i jadła i dała swemu mężowi, który był z nią i on jadł. I otworzyły się obojgu oczy i poznali, że są nadzy i spletli liście figowe i zrobili sobie przepaski. I usłyszeli odgłos Jahwe przechadzającego się po ogrodzie w powiewie dnia i ukryli się Adam i jego żona przed Jahwe pośród drzew ogrodu. I zawołał Jahwe do Adama i powiedział: Gdzie jesteś? Odrzekł: Usłyszałem twój głos w ogrodzie i przestraszyłem się, bo jestem nagi i ukryłem się. I rzekł: Kto ci powiedział, że jesteś nagi? Czy jadłeś z drzewa, z którego przykazałem, byś nie jadł? Odrzekł: Kobieta, którą mi dałeś, aby była ze mną, dała mi z drzewa i jadłem. I powiedział Jahwe do kobiety: Cóż to uczyniłaś? Kobieta odrzekła: Wąż mnie zwiódł i jadłam. I powiedział Jahwe do węża: Ponieważ to uczyniłeś, jesteś przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i dzikich stworzeń, czołgać się będziesz na brzuchu i prochem karmić po wszystkie dni twego życia. I wprowadzam nienawiść między ciebie a kobietę i między twoje potomstwo a jej potomstwo, ono zmiażdży ci głowę, a ty zranisz mu piętę. Do kobiety rzekł: pomnożę po wielokroć bóle twej ciąży, w bólach będziesz rodziła synów, i będziesz pożądała męża, a on będzie nad tobą panował. A do Adama rzekł: Ponieważ usłuchałeś głosu swej żony i jadłeś z drzewa, o którym ci przykazałam mówiąc: nie będziesz z niego jadł, niech będzie przeklęta ziemia z twego powodu, w znoju będziesz z niej pokarm zdobywał po wszystkie dni twego życia. Osty i ciernie będzie ci rodziła i będziesz jadł polne ziele. W pocie czoła będziesz jadł chleb, aż wrócisz do ziemi, bo z niej zostałeś wzięty, bo prochem jesteś i w proch się obrócisz. I Adam dał żonie imię Ewa, bo była matką wszystkich żyjących. I uczynił Jahwe dla Adama i jego żony szaty ze skór i ubrał ich. I rzekł Jahwe: Oto człowiek stał się niczym jeden z nas, zna co dobre i co złe. Oby teraz nie wyciągnął ręki i nie zerwał również [owocu] z drzewa życia, nie zjadł go i nie żył na wieki. I wygnał go Jahwe z ogrodu Eden, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty. I wypędził Adama i umieścił przed ogrodem Eden Cherubów i wirujący miecz ognisty, by strzegł drogi do drzewa życia [Rdz 3,1-24].

Warto w tym miejscu podkreślić, że „kapłańska” opowieść o stworzeniu świata przez Elohim w ciągu sześciu dni nie zawiera uwag o pobycie pierwszych ludzi w raju i ich nieposłuszeństwie. A po „jahwistycznej” opowieści o stworzeniu Adama i Ewy znajdujemy w Księdze Rodzaju jahwistyczną relację o zabójstwie Abla przez Kaina, o narodzinach Seta, a następnie zmieszane jahwistyczne oraz kapłańskie opowieści o Potopie i o przymierzu, jakie po opadnięciu wód Jahwe-Elohim zawarł z Noem. Wprawdzie jest jeszcze tekst o budowie wieży Babel i o tym, że zaniepokojony wzrostem potęgi ludzi Jahwe pomieszał im języki. Ale już w rozdziale 12. obecnego tekstu zaczyna się historia przymierza, jakie Jahwe-Elohim zawarł z Abrahamem i jego potomkami, czyli z narodem Izraelskim. Podstawą przymierza miało być Prawo, według legend przekazane Mojżeszowi na Synaju, a faktycznie spisane między VII a V w. p.n.e. w redakcjach „deuteronomicznej” i „kapłańskiej” w księgach Wyjścia, Kapłańskiej, Liczb i Powtórzonego Prawa.

Nie ma powodu omawiać w tym miejscu dziejów relacji między Narodem Wybranym a Jahwe-Elohimem (co po polsku oddaje się zwykle przez „Pan Bóg”), opowiedzianych w kolejnych księgach Biblii hebrajskiej. Przyjęła ona postać niemal obecną ok. II w. p.n.e.; tekst przyjęty przez żydów skodyfikowano pod koniec I w. n.e.


2. Paweł z Tarsu o śmierci sprowadzonej na ludzi przez Adama i jej zwyciężeniu przez Pomazańca

Teraz możemy wrócić do Pawła i zapytać, w co on wierzył. Jeśli wierzył, że Jezus był Mesjaszem/Chrystusem, to musiał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Chrystus zginął, w dodatku męczeńską i hańbiącą śmiercią? Wcześniej oczekiwano przecież, że Mesjasz będzie wodzem, który poprowadzi Izraelitów do zwycięskiego boju o niepodległość, a może i o ostateczne – zgodnie z proroctwami Ezechiela – wyniszczenie wrogów. Te nadzieje się nie spełniły – natomiast Jezus, wskrzeszony przez Ojca, ukazał się swoim uczniom [I Kor 15,3-8]. W Dziejach Apostolskich, tekście spisanym być może przez współpracownika Pawła, czytamy, że jeszcze wskrzeszonego z martwych Jezusa uczniowie pytają: „Panie, czy w tym czasie odbudujesz królestwo Izraelowi?” Jezus, co ciekawe, miał odpowiedzieć na to wymijająco: „Nie wasza to sprawa znać czasy i chwile, które Ojciec zastrzegł dla siebie” [Dz. Ap. I,6-7]. Ale Paweł jeszcze jako faryzeusz miał nastawienie uniwersalistyczne: Jahwe – zgodnie z duchem Deuteroizajasza, żyjącego w VI w. p.n.e. autora rozdziałów 40-55 obecnej Księgi Izajasza – jest Bogiem wszystkich narodów. „Ustanowiłem cię światłością pogan, aby moje zbawienie sięgnęło aż po krańce ziemi” [Iz. 49,6], „narody, które ciebie [Izraelu] nie znały, będą spiesznie do ciebie podążać przez wzgląd na Jahwe, twojego Boga” [55,5]. Misja Chrystusa powinna więc oddziałać nie tylko na Żydów, ale na ludzi żyjących na całej ziemi. I Paweł z Tarsu zaoferował własną interpretację tego, co się w Jerozolimie ok. 30 r. n.e. wydarzyło i skutków tych wydarzeń.

Teraz zaś Pomazaniec jest wskrzeszony z martwych, poprzedzając tych, którzy zasnęli. Bo skoro przez człowieka [przyszła] śmierć, to przez człowieka [przyszło] powstanie z martwych. Jak w Adamie wszyscy umierają, tak w Pomazańcu wszyscy zostaną ożywieni. Każdy zaś we własnym szyku: najpierw Pomazaniec, następnie ci [należący do] Pomazańca w czasie jego przyjścia. (...) Bo on musi królować, dopóki nie położy wszystkich wrogów pod swymi stopami. Jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć, bo wszystko poddał pod jego stopy. (...). A kiedy wszystko zostanie mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany temu, który poddał mu wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkim [I Kor 15,20-28].

Jeszcze ważniejszy jest ustęp z Listu do Rzymian:

Tak jak przez jednego człowieka grzech przyszedł na świat, a z powodu grzechu śmierć, tak też na wszystkich ludzi śmierć przyszła za to, że wszyscy zgrzeszyli. Albowiem już przed Prawem grzech był na świecie, grzech zaś się nie liczy, gdy Prawa nie ma. Lecz śmierć panowała od Adama do Mojżesza i nad tymi, którzy nie zgrzeszyli na podobieństwo przestępstwa Adama. (...) A zatem jak z powodu występku jednego spadło potępienie na wszystkich ludzi, tak z powodu sprawiedliwego czynu jednego na wszystkich ludzi przyszło usprawiedliwienie ku życiu. Bo jak z powodu nieposłuszeństwa jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też z powodu posłuszeństwa jednego wielu zostanie usprawiedliwionych. Prawo zaś pojawiło się, aby zatriumfował występek, a gdzie zaobfitował grzech, jeszcze pełniej zaobfitowała łaska. Aby jak grzech zaczął panować przez śmierć, tak łaska zaczęła panować w usprawiedliwieniu ku życiu wiecznemu przez naszego Pana Jezusa Chrystusa [Rz 5,12-21].

Jahwistyczny tekst o nieposłuszeństwie Adama (rolę Ewy Paweł konsekwentnie ignoruje) zyskuje tu osobliwą wykładnię. Wymagała ona daleko posuniętej interpretacji opowieści z 3. rozdziału Księgi Rodzaju: dodania do tekstu tez, których tam nie ma, z pominięciem paru tych, które tam są. Choć Jahwe za złamanie zakazu zagroził pierwszym ludziom śmiercią, to w tekście nie znajdziemy twierdzenia, że gdyby nie zjedli owocu z drzewa znajomości dobra i zła byliby nieśmiertelni – a Paweł zdaje się tak sądzić. Wbrew wypowiedzianej wcześniej przez Jahwe groźbie: „w dniu, gdy z niego zjesz, umrzesz”, Adam nie tylko tego dnia nie umarł, ale dożył 930 lat! Mało tego, Jahwe wygnał Adama i Ewę z raju nie za karę – a to przede wszystkim Paweł przemilcza – ale w obawie, że zjedzą z kolei owoc z drzewa życia i będą żyli na wieki. Wcześniej jednak do Adama rzekł: „wrócisz do ziemi (...), bo prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Tekst jahwistyczny wydaje się pod tym względem niekonsekwentny.

Cisną się też na usta inne uwagi. Adam i Ewa przed zjedzeniem zakazanego owocu nie znali dobra i zła, żyli niczym zwierzęta, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że są nadzy. Czy można w ich przypadku mówić o grzechu czy nieposłuszeństwie? Zwiódł ich wąż – a według późniejszych interpretacji diabeł – oni zaś byli wobec chytrego podstępu bezbronni. Jeśli stało się zło, to odpowiedzialność za nie spada na Jahwe, który wystawił ich samotnie na próbę, której nie byli w stanie sprostać. Alegoryczne interpretacje tej historii, proponowane już wcześniej przez Filona z Aleksandrii i innych, Pawła nie interesują. Jest prawdopodobne, że tych filozoficznych, neoplatońskich koncepcji nie znał. Wyraźnie traktuje opowieść z Księgi Rodzaju jako prawdziwy – przy dosłownym odczytaniu tekstu – zapis wydarzeń.

Paweł zdaje się sugerować, że gdyby Adam nie zgrzeszył, byłby nieśmiertelny. Że jednak zgrzeszył, to – z wyroku Boga – musiał (aczkolwiek dopiero po dziewięciu wiekach) umrzeć. Mało tego, śmiertelni stali się wszyscy jego potomkowie, również ci, którzy – w okresie przed Mojżeszem – nie grzeszyli, nie było bowiem Prawa, które mogliby łamać. Tu pogląd Pawła, trzeba zauważyć, nie jest jasny: w niektórych miejscach zdaje się on twierdzić, że Adam spowodował pojawienie się w świecie grzechu, którego skutkiem jest śmierć, w innych podkreśla, że śmierć następuje niezależnie od tego, czy ktoś zgrzeszy. (Wszak umierają też niemowlęta). Tak czy inaczej śmierć – za pośrednictwem grzechu bądź bezpośrednio – jest tym, co dziedziczymy po Adamie.

Przez okazanie posłuszeństwa Bogu aż po męczeńską śmierć Jezus nas usprawiedliwił, wybawił od grzechu. A wskrzeszony przez Boga pokonał śmierć – nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Poczynając od męczeńskiej śmierci Jezusa i wskrzeszenia go z martwych, twierdzi Paweł, niektórzy z żyjących ludzi już nie umrą, a ci, którzy umarli, zostaną wskrzeszeni:

Oto oznajmiam wam tajemnicę: nie wszyscy umrzemy, wszyscy zaś zostaniemy przemienieni, w jednej chwili, w oka mgnieniu, na głos trąby ostatecznej, martwi zostaną wskrzeszeni jako niezniszczalni, a my zostaniemy przemienieni. Trzeba bowiem, by to, co zniszczalne, przyoblekło się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyoblekło się w nieśmiertelność. Kiedy zaś to, co zniszczalne, wdzieje na siebie niezniszczalność, a to, co śmiertelne, wdzieje na siebie nieśmiertelność, wtedy wypełni się słowo napisane: Pochłonięta jest śmierć ku zwycięstwu [I Kor 15,36-57].

To wam ogłaszamy jako słowo Pana, że my, żyjący, których pozostawiono na przybycie Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Że sam Pan na wezwanie, na głos archanioła i na trąbę Boga zstąpi z nieba. I umarli w Pomazańcu powstaną najpierw, następnie my, których nadal pozostawiono przy życiu, razem z nimi zostaniemy porwani na chmurach, w powietrze, na spotkanie Pana i tak zawsze z Panem będziemy [I Tes 4,15-17].

(Tytuł „Pan”, przypomnijmy, zawsze odnosi się do Jezusa). Nie wszyscy, podkreśla Paweł, zamieszkają z Jezusem. Ale czy ci, na których Bóg jest zagniewany, nie zostaną wskrzeszeni, czy może – jak oznajmił Jezus w 25. rozdziale Ewangelii Mateusza, spisanej jakieś trzydzieści lat po Liście do Rzymian – trafią do piekła, o tym Paweł milczy.

Informacje o Pawle urywają się ok. 62 r., gdy przewieziony do Rzymu czekał na rozprawę przed sądem cesarskim. „Spędził tam całe dwa lata w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc królestwo Boga i nauczając o Panu Jezusie Pomazańcu otwarcie i bez przeszkód” [Dz. Ap. 28,30-31]. Czy został wkrótce zabity podczas prześladowań Nerona, czy wyjechał na misje do Hiszpanii i żył jeszcze przez lata, zapewne nigdy się nie dowiemy. Tym bardziej nie będziemy wiedzieć, czy umierając stracił wiarę w to, iż zostanie pozostawiony przy życiu, czy może do ostatniego tchnienia wierzył, że lada moment zostanie przemieniony i ujrzy, jak zmarli powstają.


3. Ku dogmatowi grzechu pierworodnego

Gdy umarli ostatni ludzie żyjący ok. 30 r., stało się jasne, że obietnice Pawła się nie spełniły. Związane z tym niepokoje znalazły wyraz w najpóźniej chyba powstałym tekście włączonym do kanonu Nowego Testamentu, II liście Piotra: „Gdzie jest obietnica Jego przyjścia? Odkąd bowiem pomarli ojcowie, wszystko trwa tak, jak od początku stworzenia” [3,4]. Niezbędna stała się kolejna modyfikacja doktryny, w tym nowe odczytanie 2. i 3. rozdziału Księgi Rodzaju. Gnostycy, a także Orygenes, poczęli szukać duchowego sensu tej opowieści ukrytego za warstwą zwykłych słów. Jeśli chodzi o listy Pawła, to wiele grup chrześcijan wolało o nich zapomnieć. Trwały przy listach te kręgi, które cesarze Konstantyn Wielki i Teodozjusz Wielki wybrali na organizatorów religii mającej ideologicznie zjednoczyć rozsypujące się Cesarstwo Rzymskie.

Wkrótce po sformułowaniu przez nich na soborze w 381 r. dogmatu Trójcy i ogłoszeniu przez Teodozjusza chrześcijaństwa religią państwową, na tę religię nawrócił się Aureliusz Augustyn. Augustyn najpierw w Do Symplicjana o różnych problemach (397), następnie w O łasce Chrystusa i grzechu pierworodnym (418), a wreszcie w Państwie Bożym (413-427) zaproponował nową interpretację opowieści o nieposłuszeństwie pierwszych ludzi i uwag Pawła na ten temat z 5. rozdziału Listu do Rzymian. Odczytał ją jako opowieść o grzechu pierworodnym (wprowadził to określenie, niewystępujące ani w Biblii, ani w żadnym dostępnym nam tekście sprzed 397 r.), który z Adama przeniósł się na wszystkich jego potomków, by skazać ich na wieczne potępienie, oraz o ofierze zbawczej Syna Bożego i wodzie chrztu, które ten grzech zmywają (katolicy), a przynajmniej sprawiają, że nie zostaje on policzony (Luter). To jednak temat na inne opracowanie.

Korekta przez: Radek Ziemic (2016-01-06)


komentarze

[foto]

1. Nieistnienie Jezusa ułatwia zrozumienie Pawła • autor: Wojciech Jóźwiak2016-01-06 15:46:18

Kilka punktów w tym artykule rozjaśnia się, jeśli za Dohertym przyjmiemy, że fizycznego Jezusa nie było, lecz był on bohaterem mitu, w który „uwierzył” Paweł. Wyjaśnia to całkowity brak, u Pawła, zainteresowania ziemskich życiem Jezusa.

„[Saul/Paweł] prześladował żydochrześcijan: Żydów, którzy uwierzyli, że Jehoszua z Nazaretu był Mesjaszem...” – Pogląd o tym, że Jezus pochodził z Nazaretu i że w ogóle żył na ziemi, pojawił się dopiero po śmierci Pawła.

„Paweł, który z Jezusem nigdy się nie spotkał – spotykał się natomiast z Jakubem bratem Jezusa, Kefasem/Piotrem i Janem...” – Nie spotkał się, bo nie mógł: Jezus był postacią z mistycznych wizji Kefasa. Jakub nie był bratem Jezusa; odpowiednią wzmiankę u Pawła Doherty wyjaśnia przez wieloznaczność gr. słowa adelfphos, brat.

„[Paweł] przytacza wyłącznie słowa, jakie Jezus miał skierować w noc przed aresztowaniem do swoich uczniów dzieląc się z nimi chlebem i winem...” – U Pawła nie ma mowy o uczniach Jezusa ani o jego aresztowaniu.

„Paweł z Tarsu zaoferował własną interpretację tego, co się w Jerozolimie ok. 30 r. n.e. wydarzyło i skutków tych wydarzeń.” – W I Kor. i w ogóle u Pawła nie ma żadnych odniesień do tego, żeby ukrzyżowanie Jezusa miało miejsce w Jerozolimie i jakimkolwiek wymiernym czasie – Doherty wyjaśnia, że w oryginalnej wierze Pawła ukrzyżowanie miało miejsce w „przestrzeni mitycznej” i „u początku czasu”.

„Informacje o Pawle urywają się ok. 62 r., gdy przewieziony do Rzymu czekał na rozprawę przed sądem cesarskim.” – Tak wg Dziejów Apostolskich, które Doherty uważa za „powieść” całkowicie niewiarygodną. Wg niego Paweł nigdy nie był w Rzymie.

„Czy został wkrótce zabity podczas prześladowań Nerona...” – kolejna chrześcijańska legenda-mistyfikacja, którą Doherty dekomponuje w swojej książce „Jesus: neither God nor Man”. Neron nie mógł prześladować chrześcijan, bo jeśli nawet w 64 r. (roku pożaru) byli jacyś w Rzymie, to jako nieliczna i niezauważana grupka. Wzmianka u Tacyta o chrześcijanach w kontekście pożaru Rzymu pojawiła się dopiero około 300 r. dopisana ręką kopisty jawnie wrogiego chrześcijanom i wcześniej nie była znana, ani nic nie było w tamtym czasie wiadomo o jakichś prześladowaniach za Nerona, czego dowodem, że gdyby były, to wcześnie zaistniałby kult chrześcijańskich męczenników z owych rzekomych prześladowań, tymczasem tych męczenników nie znano.

[foto]

2. Odpowiedź na uwagi Wojtka Jóźwiaka • autor: Wojciech Sady2016-01-08 13:15:36

Nie do końca wiem, co znaczy twierdzenie, że Jezus z Nazaretu fizycznie istniał. Gdy próbujemy pogodzić opowieści o narodzinach Jezusa zawarte w ewangeliach Mateusza i Łukasza, szybko stwierdzamy, że jest to niemożliwe. Według Mateusza Józef i Maria mieszkali w Betlejem, gdzie też się Jezus urodził - w domu, a nie w jakiejś grocie czy stajni. Tam przybyli magowie ze wschodu, by mu oddać pokłon, a Herod poinformowany przez nich, co się stało, kazał zabić niemowlęta w całej Judei. Józef ocalił syna uciekając do Egiptu, a po śmierci Heroda, bojąc się wrócić do Betlejem, zamieszkał w Nazarecie. Według Łukasza Józef i Maria mieszkali w Nazarecie, a do Betlejem udali się na spis zarządzony przez Kwiryniusza (jakieś 10 lat po śmierci Heroda!). Tam Jezus urodził się w stajni, po czym rodzina - zamiast uciekać do Egiptu - przez Jerozolimę, poświęcając dziecko po drodze, wróciła do Nazaretu. To proste porównanie dowodzi, że co najmniej jedna historia jest zmyślona. A niezwykle osobliwe jest to, że chrześcijanie wierzą w obie naraz, nie dbając ani trochę o ich uzgodnienie!

Podobnie nie do pogodzenia są zawarte u Mateusza i Łukasza opowieści o spotkaniach wskrzeszonego z martwych Jezusa z uczniami.

A gdy się czyta Ewangelię Jana, to pominąwszy opis męki i śmierci Jezusa ma się cały czas wrażenie, że jest to opowieść o innym człowieku niż o bohaterze ewangelii synoptycznych. A i w opisie śmierci jest informacja o matce Jezusa stojącej pod krzyżem (Jan nie podaje jej imienia, a Jezus mówi do niej "kobieto"), podczas gdy synoptycy twierdzą, że ukrzyżowanemu przyglądało się tylko z oddali parę kobiet, wśród których matki Jezusa nie było.

Sam więc tekst Nowego Testamentu, taki jaki jest, bez żadnych dodatkowych źródeł, każe nam stwierdzić, że o historycznym Jezusie nie wiemy nic - jeśli nawet coś w opowieściach o nim jest prawdą, to nie mamy sposobu na oddzielenie jej od zmyśleń. Co by więc znaczyło pytanie, czy Jezus fizycznie istniał? Jak zidentyfikować tego kogoś, o kogo mamy się spierać, czy istniał?

Mimo wszystko sądzę, że "jakiś" ktoś istniał, a przekonują mnie o tym bardziej listy Pawła niż ewangelie. W końcu Paweł pisze o spotkaniach z Jakubem, Kefasem (Piotrem) i Janem, od których coś o kimś musiał słyszeć. A o innych apostołach - choć nie podaje ich imion - wspomina całkiem często.Brak, owszem, u Pawła opisu procesu i okoliczności śmierci Jezusa, ale jest wzmianka "tej nocy, której był wydany" [I Kor 11,23], w wielu miejscach pisze też o śmierci na krzyżu. To potwierdza - w najgrubszym zarysie - przekonanie, że był "jakiś ktoś" o (popularnym wówczas) imieniu Jehoszua, ...

[foto]

3. Odsyłam do Doherty'ego... • autor: Wojciech Jóźwiak2016-01-08 13:30:38

...którego poglądy zastosowałem w swoim komentarzu. Polecam jego książkę "Jesus, neither God nor Man" (do kupienia u Autora: http://www.jesuspuzzle.humanists.net/newadvert.htm ) oraz artykuły Doherty′ego w Tarace i w Racjonalista.pl.

Paweł, owszem, o Jezusie pisze, ale u niego jest to postać mityczna, czego Doherty jasno dowodzi. Chrześcijaństwo powstało nie jako przekaz człowieka-proroka imieniem Jezus, tylko jako "historyzacja" mitu. Jeszcze raz polecam Doherty′ego.

4. Pozwole sobie na... • autor: Nierozpoznany#84542016-01-08 15:41:37

Pozwole sobie na mały komentarz-już wybitna biblistka prof.A.Świderkówna pisała-w zasadzie to św.Pawła nie powinno się tłumaczyć,jest zbyt trudny do przełożenia a przekład jeszcze bardziej utrudnia zrozumienie.Podobnie pisał św.Piotr-Brat nasz Paweł wg.danej sobie mądrości pisał we wszystkich swoich listach o rzeczach trudnych do zrozumienia które nieumiejętni i niestateczni przekręcają ku własnemu zatraceniu.Przybliżając choć troche sposób myślenie Szawła z Tarsu-nie wspominał o życiu Jezusa bo istotą było dla Niego zmartwychstanie/bez zmartwychstania daremna nasza wiara/ a zmartwychstanie w geckim to pogłebiony czas terażniejszy-jednocześnie był semitą a światopogląd Hebrajczyków jest teocentryczny-Jahwe Jest-Jest Który Jest-obietnica dana Abrahamowi jest dana teraz-wiara rozumiana jest w hebrajskim jako Prawda-wyrażana przez manifestacje,przejaw-Jezusa-przeżywany jako  wiecznie obecny w Jedności z Bogiem-nie ja żyje lecz żyje we mnie Chrystus itd. itd...Z całym szacunkiem Panowie ale już M.Bułhakow pisał w Mistrzu i Małgorzacie-był Pan łaskaw stwierdzić że Jezus w ogóle nie istniał...a większość ludności naszego kraju,dawno już przestała wierzyć w bajeczki o Bogu...Serdecznie pozdrawiam!
[foto]

5. Odpowiedź Sławomirowi Kwietniowi • autor: Wojciech Sady2016-01-08 17:10:32

Pisze Pan, żeby Pawła nie tłumaczyć - bo jest za trudny. Skoro tak, to ewangelii też nie trzeba tłumaczyć - bo są równie trudne. Wtedy pozostanie powiedzieć wierzącym: macie wierzyć, ale w co, tego wam nie powiemy, bo we współczesnej polszczyźnie powiedzieć się nie da. Owszem, powstało np. Augsburskie Wyznanie Wiary i Artykuły Szmalkaldzkie albo Katechizm Kościoła Katolickiego, ale takie teksty - językiem nie z tamtej epoki wyrażone - nie mówią nic o tym, co się działo gdzieś, kiedyś, przy udziale kogoś tam i kogoś jeszcze, ani o tym, co ktoś, gdzieś i kiedyś nauczał. Wyrzućmy te książki do kosza, bo zawierają tylko sofisterie i złudzenia. Amen.

Sam przetłumaczyłem kilka książek, współczesnych, i wiem, na jakie trudności natrafia tłumacz nawet w tak prostych przypadkach. Rozumiem, że tłumaczenie Homera, upaniszad czy Sutr Doskonałej Mądrości jest nieporównanie trudniejsze, a pod pewnymi względami niemożliwe. Jednak wdzięczny jestem tłumaczom za ich trud, bo dzięki nim mogę choćby liznąć i jakieś zdanie sobie wyrobić. Proponowane przez Pana intelektualne lenistwo mnie nie pociąga.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)