Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

28 października 2018

Andrzej Gąsiorowski

W poszukiwaniu nadziei

W kilka dni po tym, jak Międzynarodowy Zespół do Spraw Zmian Klimatu opublikował najnowszy raport dotyczący skutków globalnego ocieplenia powyżej 1,5°C w stosunku do ery przedindustrialnej, tak zwani zwykli ludzie w Polsce zabrali się za to, czemu z prawdziwą pasją oddają się wiosną i późną jesienią – za wycinanie i ogławianie drzew. W miejscu, gdzie kilka dni wcześniej chodziłem z córką po dywanie żółtych lipowych i klonowych liści, pojawiły się ścięte gałęzie, co zrobiono po to, żeby tych liści nie było. Jako specyficzny ultrainteligentny gatunek, niszczymy tu wszystko, co umożliwia nasze życie i w wielu przypadkach robimy to bezinteresownie.

Piszę o tym dlatego, że kiedy mój poprzedni tekst (który czytelnik znajdzie TUTAJ) ukazał się w zaprzyjaźnionym portalu „Taraka”, jeden z komentatorów napisał: „Kolejny tekst w Tarace, który sprawia, że chce się człowiekowi wyć. I niczego poza tym nie wnosi, niczego nie buduje, nic nie proponuje. O co chodzi autorom? O jakąś mroczną satysfakcję? Żeby móc w ostatniej chwili krzyknąć: „aha! miałem rację! a nie mówiłem?!”. Na co mi, szaraczkowi, takie treści, takie teksty, po raz kolejny potwierdzające, że może to koniec? Pytam serio – mają mnie takie artykuły jakoś przygotować? Przestraszyć maksymalnie, jeśli dotąd wystarczająco się nie bałem? Wstrząsnąć mną, pobudzić do działania? Jakiego działania? W tej skali mogę być tylko ze swoimi działaniami śmieszny (i nie chodzi mi tutaj o zwyczajnie przyzwoite i normalne zachowania, takie jak szanowanie energii, segregowanie śmieci itp – to i tak będę zawsze robić). Jedyną wartością, o którą warto teraz dbać, którą warto wspierać, jest Nadzieja. Z logiką i umysłem chyba nie ma ona wiele wspólnego. Jest z innego miejsca. Można w niej szczęśliwie być, albo nie – tak jak w depresji można być, albo szczęśliwie nie być. Ale dwudziesty albo setny tekst o tym, że jest źle, do Nadziei raczej nikogo nie zbliża”.

Ponieważ uważam te uwagi i pytania, za zasadne, spieszę odpowiedzieć. Otóż sam również szukam nadziei. Szukam jej, mimo iż podzielam zdanie tej grupy naukowców, którzy mówią o „nagłej zmianie klimatu”. Takiej zmianie, która zmiecie życie na Ziemi w ciągu kilku lat od chwili całkowitego rozpuszczenia się arktycznego lodu, co ma nastąpić za dwa, może trzy lata. Szukam jej, ponieważ uważam, że jeżeli sobie tę nadzieję odbierzemy, to dekadencja zabije nas zanim zrobią to skutki antropocenu. W skrócie będę pisał po prostu o uśmiercającym „antropocenie”.

Problem w tym, że nie wiem, jednak, doprawdy, w czym miałbym tej nadziei upatrywać. W czym w ogóle mamy jej upatrywać? We wzrastających emisjach CO2, które wzrosły mimo porozumień paryskich, w dalszej deforestacji na potrzeby kapitalistycznych zbiorowych zaburzeń, czy w codziennej pracy Homo sapiens na rzecz porządkowania terenu, tak dramatycznie niepotrzebnej i samobójczej? A może w kiepskich wynikach wyborczych kandydatów reprezentujących opcję ekologiczno-przyrodniczą, do których sam mam przyjemność się zaliczać. A może wreszcie w odrzuceniu wiedzy, na rzecz fantazji o nowym lepszym świecie, w którą tak ochoczo wierzą środowiska opierające tak zwane „odnawialne źródła energii”, czego najlepszym przykładem jak całkowicie fantazmatyczna niemiecka Energiewende – przemiana energetyczna, która mimo iż trwa już od ładnych kilku lat doprowadziła do… zwiększenia emisji CO2.

Oto wydaje mi się, że w tym wszystkim nie można upatrywać wielkich nadziei. I choć nie można odrzucać nawet drobnych starań, jak baterie słoneczne na dachach domów, czy zakaz jednorazowych sztućców w UE, to jeśli pozostawiamy sobie tyko takie rozwiązania, zapewniamy sobie jedynie w miarę spokojny okres nieprzeżywania własnej zagłady, która i tak nadchodzi. Innymi słowy, drobne symboliczne starania są ważne w obrębie nadziei, ale w obrębie faktów i nauki, mogą być nawet przeciwskuteczne. Mogą sprawiać wrażenie, że robimy coś, choć nie robimy nic. Dokładnie czymś takim jest niemiecka Energiewende. Mix energetyczny świata wygląda dziś tak.


wykres

Jeśli nie znajdziemy innych źródeł energii, protesty przeciwko paliwom kopalnym będą przeciwskuteczne. Jeśli zabraknie prądu, ludzie wytną i spalą wszystkie drzewa. Bez wyjątku.

Po opublikowaniu zachowawczego, ale przecież ciągle koniecznego raportu IPCC, rozmawiałem z wieloma ludźmi. To, że tak zwani zjadacze chleba, niszczący biosferę i bioróżnorodność dzień za dniem i bez żadnego (merkantylnego?) celu nie mają o nim pojęcia, jest rzeczą oczywistą. Ale nie mają o nim pojęcia również politycy, osoby odpowiedzialne za zbiorowe bezpieczeństwo, a nawet naukowcy. Moi przyjaciele z kręgów naukowych informowali mnie, że spotkali się ze swoimi kolegami, zajmującymi się zawodowo ekologią, przyrodą, klimatem, którzy… nie mieli pojęcia o raporcie IPCC. Prawdziwą grozą napawają uwielbiani przez tłumy politycy znoszący jakąkolwiek ochronę przyrody i dopalający zagładę. Politycy, którzy są dziś uwielbiani przez tłumy.

Przed nami zatem, co do zasady, dwa rozwiązania. Ustawienie orkiestry, która przy miłych dźwiękach doprowadzi nas do zbiorowej zagłady i końca dziejów. Orkiestry, żeby nie było, grającej piosenki opowiadające o naszych działaniach na rzecz ratowania sytuacji. Albo ciężka praca naukowców, aktywistów, polityków i zwykłych ludzi na rzecz prób złagodzenia nadchodzącej katastrofy. Ta praca nie nastąpi również bez przebudzenia humanistyki pogrążonej niemal całkowicie w mrzonkach o budowaniu lepszego świata, podczas gdy walczymy już tylko o życie. Humanistyki, która musi powrócić do ustaleń nauki, zamiast taplania się w analizie własnych wątpliwych empirycznie konstruktów. Która musi znaleźć, wraz z politykami i aktywistami, sposób na odwrócenie mas od siewców zagłady w osobach nieodpowiedzialnych polityków, przejmujących dziś władzę w coraz większej ilości państw świata.

Jakkolwiek osobiście mam liczne zastrzeżenia wobec etyki, zastrzeżenia o podłożu nihilistycznym, to zakładam, że mogę się mylić. A zakładając tak, uważam, że mamy obowiązek zrobić to, co można, żeby się ratować. Musimy dokonać potężnej synergii działań, od likwidacji słomek, po powrót do energii jądrowej, jeśli chcemy ratować życie. Wiele wskazuje na to, że każdy kurs jest kursem na zderzenie, ale człowiek ratujący siebie i bliskich wydaje się jednak lepszy od pogrążonego w rozpaczy, nałogach czy zabijaniu innych ludzi. I to jest być może jedyna, ale ciągle jakaś nadzieja.

Podczas naszego listopadowego spotkania, spotkania ludzi świadomych zagrożeń i nieskładających broni, chciałbym, żebyśmy mówili właśnie o tym. Żebyśmy mówili o nadziei i pracy. Piszę to mając nadzieję, że w innych miejscach świata, też znajdą się ludzie, którzy będą mówić i pracować. Może nadejdzie taki dzień, że trzeba będzie porzucić nadzieję, ale nie wydaje mi się, żeby to był już ten dzień.

Dlatego w kolejnych wpisach chcę mówić o tym, co jeszcze możemy zrobić.

Foto prawdopodobnie Autora


Oryginalnie w blogu Autora "Dlaczego ludzie wycinają drzewa", pod tym samym tytułem i datą. W Tarace za uprzejmą zgodą.


komentarze

[foto]

1. Mój wuj przeżył całe życie bez lodówki... • autor: Roman Kam2018-10-28 19:59:12

... ma w tej chwili ponad 80 lat, przeniósł się do miasta i dalej żyje bez lodówki. Piszę o tym, chociaż sam nie mam najmniejszego zamiaru go naśladować. Niemniej, dobrze wiedzieć, że to możliwe.
Pytanie: czy to, że za 2-3 lata rozpuści się lód na biegunach i wymrzemy, to odpowiedzialna informacja? Czy o tym mówi wspominany w artykule raport? Przekonuje mnie wizja wszechobecnej, wzajemnej agresji u ludzi. To nie nowość. To już było. Ludzie nigdy nie żyli w przyjaźni. Czegoś nauczył ich handel, wymiana - starczyło inteligencji, żeby ocenić, co się lepiej opłaca i to zachowanie stało się dominujące, przesterowując agresję bezpośrednią, na agresję biznesową. Jednak kooperacja w biznesie to, jak sojusz w polityce - obowiązuje do czasu, kiedy nie zmienią się warunki. Win-Win działa w celu wyeliminowania konkurentów z branży. Potem się okazuje, że mieć jedną branżę pod kontrolą to mało i rusza napęd.
W każdym razie wbijanie na pal, odzieranie ze skóry itp. twórcze pomysły sapiensów, to pikuś w porównaniu z obecnymi możlwościami.
Czy ktoś już zaczął budować arkę?
 
[foto]

2. Zamiast arki • autor: Arkadiusz2018-10-28 20:30:22

Na jakimś portalu widziałem projekty luksusowych schronów, które zapewnią być może przeżycie bogatym przez kilkadziesiąt lat.
[foto]

3. Re: Zamiast arki • autor: Wojciech Jóźwiak2018-10-29 08:17:08

Bogaci mają problem: kiedy już przyjdzie "The Event" czyli trzeba będzie uciekać do schronów, jak wtedy kontrolować własnych ochroniarzy, w końcu fachowców od zabijania?
[foto]

4. Re • autor: Arkadiusz2018-10-29 09:45:55

No więc zaplanują dodatkową przestrzeń dla ochroniarzy i ich rodzin. Nie sądzę by działali bez dobrze opracowanego planu.
[foto]

5. Dodatkowa przestrzeń dla... • autor: Piotr Tiszczenko2018-10-29 14:06:59

Dodatkowa przestrzeń dla ochroniarzy nie zapewni bezpieczeństwa bogaczom, którzy, wobec zniknięcia wszelkich zewnętrznych instytucji, szybko staną się pozbawieni wpływów i zbędni, a ich zasoby łatwe do przejęcia dla tych którzy dysponują bezpośrednią siłą.

6. dokładnie ! (do Piotr Tiszczenko) • autor: And21022018-10-29 15:21:18

Dokładnie tak ! Każda pasożytnicza nadbudowa jest zbędna i najlepiej wie to ona sama. Tak się stało z masami w PZPR gdy nastąpiła "pierestrojka" i władzę przejęli ci ,którzy zawsze ją mieli, bo mieli  "siłę" czyli aparat bezpieczeństwa. W razie "zadymy" władzę przejmie na szczeblu rządów armia (szeroko rozumiana) ,a na szczeblu  lokalnym ci co będą mieć karabiny i maczety. Co do samego pchania nas do kataklizmu ekologicznego warto sobie zobaczyć jako przykład: https://www.youtube.com/watch?v=rdr1MSz8jds
Zgadzam się z autorem wpisu o konieczności powrotu do rozwoju elektrowni atomowych ,a jeszcze bardziej o konieczności "całkowitego przedstawiania" sposobu życia ludzkości. Choć ,chyba czuję ,że bez porządnego "bata" się nie obejdzie.

7. scenariusz Sacharowa • autor: And21022018-10-29 17:46:51

Ciekawy wywiad: o rozwiązaniu "problemu energetycznego"

https://www.youtube.com/watch?v=oMv2oyL9A24
[foto]

8. Scenariusz S., głupioty • autor: Wojciech Jóźwiak2018-10-29 19:30:55

Ależ ten "scenariusz S." to czyste "głupioty" -- jak mawiało pewne znajome dziecko.

9. Co do programu nuklearnego... • autor: JSC2018-10-29 20:18:12

To on ma sens tylko gdy ma rozbudowany komponent militarnym... z budową Bomby.
[foto]

10. Niestety • autor: Przemysław Kapałka2018-10-29 21:40:24

ale na rozum nadziei nie widać. Powstrzymanie zmian klimatu wymagałoby rezygnacji z postępu, a na to nie zgodzą się kraje rozwijające się. Bo i niby dlaczego miałyby się na to zgadzać? Zachód rozpoczął ten dziki pęd do rozwoju nie patrząc na skutki, a kiedy zaczął na nie patrzeć, inne kraje chcą dorównać i nie mają zamiaru nakładać na siebie ograniczeń, które kraje rozwinięte w porę nie nałożyły. I trudno im się dziwić. Tam, gdzie jedni poszli do przodu, inni też chcą i mają w nosie skutki dla przyrody, na które tamci w porę się nie obejrzeli.Nadzieję mam tylko w przesłankach pozarozumowych, ale o tym nie czuję się na siłach pisać.

11. Jest jeszcze nadzieja • autor: Nugitoraz2018-10-30 15:37:20

,,Takiej zmianie, która zmiecie życie na Ziemi w ciągu kilku lat od chwili całkowitego rozpuszczenia się arktycznego lodu, co ma nastąpić za dwa, może trzy lata’’
Jeszcze nie jest tak źle. Szacuje się, że lód arktyczny całkowicie stopnieje w miesiącach letnich około 2030-2040 roku. Ale faktycznie te śmiercionośną date naukowcy sukcesywnie przyśpieszają bo jak czytam z wielu źródeł szacunki najgorszych pesymistów 40 lat temu były zbyt optymistyczne. To bardzo złożone jeżeli czytam nawet kierunek przepływu wiatru ma wpływ na tempo tajania lodu.
[foto]

12. Zielony kalkulator • autor: Arkadiusz2018-10-31 12:16:40

Zielona gospodarka, zielona rewolucja czy jak byśmy nie nazwali koniecznych przemian dla ratowania planety i ludzkości, to sa to zadania do wykonania na każdym poziomie, dla organizacji międzynarodowych, UE, rządów państw, władz regionów i miast, a także lokalnych wspólnot, przedsiębiorstw i na końcu dla rodzin i jednostek.Ważne są nie tylko idee, ale również działania i dawanie przykładu. Przykładowo mógłby ktoś wymyślić i rozpropagować "zielony kalkulator", za pomocą którego można by było wyliczyć, czy miasto lub rodzina/jednostka jest po stronie zielonej czy też zużywa za dużo CO2 i w ten czy inny sposób przyczynia się do niszczenia/ przegrzania planety. Nie wystarczy pokazywać palcem na innych, ale trzeba być zmianą, której się od innych oczekuje.
[foto]

13. Tymczasem w Brazylii • autor: Arkadiusz2018-10-31 16:31:48

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)