TARAKA
zdjęcie Autora

23 lutego 2007

Anna Zapolska

O „kotle europejskim”
czyli Celtowie, Wandalowie i Słowianie
– uwagi na marginesie artykułu Pana Bogdana Eckerta z 4.01.2007

W ostatnich miesiącach tematyka Wandalów i Słowian nieco odżyła na łamach Taraki, z racji obchodzenia jubileuszu 1600-lecia przekroczenia Renu przez plemiona wandalskie. Chciałabym się zatem podzielić pewnymi spostrzeżeniami na marginesie artykułu Pana Bogdana Eckerta z dnia 4.01.2007. Na samym początku poruszyć chciałam kwestię Wenedów/Wenetów. Nazwa ta pojawia się w „Germanii” Tacyta, której powstanie datuje się na 98 r. Jest to opis sytuacji plemiennej w tzw. Magna Germania i głównie dotyczy ziem Polski, obrazując stan z roku około 70 (przyjmuje się, że po powstaniu Batawów z lat 69-70). Tereny zamieszkane przez Germanów Tacyt nazywa Swebią. Pisze, że na wschód od Swebii zamieszkują Peucynowie, Fennowie i Wenetowie. Waha się tym samym, czy należy zaliczyć ich w poczet plemion germańskich czy uznać za nie-germanów, ściślej mówiąc Sarmatów. Z punktu widzenia archeologii lud Peucynów (Bastarnów) można zaliczyć do tzw. kultury Poinešti-Lukaševka, która choć sarmacka, miała szereg nawiązań germańskich. Jej lokalizacja zgadza się ponadto z tacytową lokalizacją Bastarnów. Z kolei Fennów uważa się za społeczność myśliwsko-łowiecką zamieszkującą tereny na północ od Prypeci i na wschód od Niemna. Wróćmy zatem do Wenetów. Zdaniem profesora W. Nowakowskiego należy ich zdecydowanie zaliczyć w poczet plemion germańskich, pomimo że wiele dorobku kulturowego przejęli od Sarmatów. Jednakże w czasach gdy Tacyt pisał swoją Germanię lud ten nie istnieje, co świadczy, że musiał się on posługiwać źródłami starszymi (pewne jest, że korzystał z „Bella Germaniae Libri XX” Pliniusza).

Również Ptolemeusz notuje nazwę Wenetów w swojej „Geografii” (początek II w. po Chr.). Lokalizuje ich nie w samej Germanii a już na terenie Sarmacji Europejskiej, czyli na wschód od Wisły. Podaje też nazwę Zatoki Wenedyjskiej oraz Gór Wenedzkich, które to swoją nazwę mogły zaczerpnąć od etnonimu plemienia. Sytuację komplikuje jednak umieszczenie nazwy Weneti przez Pliniusza na terenie północno-wschodnich Włoch, gdzie jest ona nazwą geograficzną (Wenetia et Histria, od czego zapewne wzięła się nazwa Wenecja). Zdaniem profesora Kolendo mamy w tym wypadku do czynienia z dużym ludem, który zaznaczył swą obecność w całej Europie lub procesem rozprzestrzeniania się nazwy i nadawania go wielu różnym ludom.

O ludzie Wenetów pisze również Kasjodor i Jordanes. Wenetowie nazywani są przez Jordanesa Sklawenami i Antami, przy czym u Kasojora mamy wzmianki o Hermanaryku walczącym z Wenetami, tak więc mamy tu do czynienia z ewidentnym rozdzieleniem Wenetów od germańskich Gotów Hermanaryka na stepach nadczarnomorskich. Wynika z tego, że Wenetowie zajmowali tereny na północ od Morza Czarnego i wedle przekazu Kasjodora można ich lokalizować, w drugiej połowie IV w. po Chr., na terenie dzis. północnej Ukrainy.

Profesor Kolendo uważa, że w przypadku Wenetów znad Bałtyku możemy mówić o ich koegzystencji i powiązaniach z plemionami bałtyjskimi i słowiańskimi. Nie mamy jednak pewności, czy był to lud czysto germański, sarmacki czy po wykrystalizowaniu się etnosu – słowiańskim.

Pan Bogdan Eckert pisze: „Mnie jednak zawsze intrygowała jednakowa "uroda" dawnych mieszkańców Wschodnich Prus, Pomorza i Meklenburgii, czyli potomków "Słowian" i ludów nordyckich”. O ile mogę zgodzić się, że we wczesnym średniowieczu Pomorze oraz Meklemburgia zamieszkiwane były przez Słowian, tak Prusy Wschodnie w żadnym wypadku. Była to enklawa, dość mocno izolująca się od Słowian, czy wcześniej od Germanów, zajęta osadnictwem bałtyjskim. Lud ten we wczesnym średniowieczu zaczął być nazywany Prusami i u Piotra z Duisburga czytamy, że wschodnie wybrzeża Bałtyku zamiszkiwane były przez „Prussi vel Sambi”. Nie jest też jasny stosunek samego Tacyta do Wandalów. Tacyt pisze bowiem o tzw. Lugiorum Nomen. Do dziś nie ma pewności czy związek lugijski był nadrzędny czy podrzędny do Wandalów i czy kultura przeworska winna być utożsamiana z Wandalami czy z Lugiami. W świetle relacji tacytowej Lugiów możemy bowiem umiejscawiać dokładnie na terenie osadnictwa przeworskiego.

"Czyżbyśmy tu więc byli (Słowianie na ziemiach dzisiejszej Polski) od zawsze?" – cytat przytaczany przez Pana Eckerta z artykułu Pana Łukasza Łuczaja. Tu z pomocą przychodzi archeologia. O osadnictwie słowiańskim na ziemiach polskich nie możemy mówić wcześniej niż w drugiej połowie VI w. Dowodzą temu zarówno szczegółowe i dogłębne studia i analizy materiału archeologicznego (na tym polu wielkie zasługi Profesora Kazimierza Godłowskiego) jak również analizy materiału numizmatycznego. Osadnictwo germańskie na ziemiach polskich zanika najwcześniej na terenie Małopolski (połowa V w.), przy czym początkowo zanikają jedynie osady, następnie cmentarzyska, co mogło wiązać się z ruchami ludnościowymi w związku z inwazją huńską. Mamy jeszcze przez pewien czas do czynienia ze znaleziskami skarbów monet i ozdób, które datowane są najmłodszymi emisjami solidów (monet złotych) Anastazjusza I na nie później niż po 518 r. (lata panowania władcy 491-518). Skarby i znaleziska pojedyncze najliczniej występują na Pomorzu, co dowodzi że tutaj mamy do czynienia z najdłuższym osadnictwem, trwającym jeszcze w pierwszym ćwierć wieczu VI wieku. Z kolei pierwsze plemiona Słowiańskie napływają na te tereny, po odejściu plemion germańskich, w drugiej połowie VI wieku, nie mamy więc tutaj żadnego związku z plemionami wandalskimi i słowiańskimi. Nie spotkałam się również z teorią, jakoby Słowianie mieli napłynąć do Europy z Anatolii. Kazimierz Godłowski wskazuje, że terenem mogącym uchodzić za siedziby ludów protosłowiańskich i miejsce krystalizacji kultury, może być obszar górnego Dniepru, zatem nie jest to Anatolia. Ten kierunek przyjmuje się mówiąc o rewolucji neolitycznej, a to nastąpiło około 5000 lat przed Chr.

Według Pana Eckerta: „I jest niemożliwe by to rozpoznanie w jakikolwiek sposób podważyć lub obalić. I ci ludkowie musieli pochodzić z jednego konkretnego obszaru, z europejskiej północy”. Z tym również nie mogę zgodzić się całkowicie. O ile bowiem na terenie Polski mamy do czynienia z krótkotrwałą pustką osadniczą, tak na terenie „europejskiej północy”, czyli jak mniemam chodzi o Skandynawię, istniało nieprzerwane osadnictwo od wczesnej epoki żelaza (Early Iron Age) i było to osadnictwo czysto germańskie bez żadnych domieszek słowiańskich. Ostatnio nawet wśród polskich naukowców podnosiły się głosy, jakoby Słowianie mieli wyprawiać się na walecznych Wikingów. Wypowiedzi te tyczyć się miały jednak czasów średniowiecza (IX-X w.) i nie były w żaden sposób umotywowane naukowo.

„Nie jest to ale wszystko, bo WSZYSTKICH wczesnych północnych ludzi należy widzieć jako CELTóW! To rozróżnianie między Celtami i Germanami zaczęło się dopiero i właściwie w okresie rzymskiego imperium i nazwy te wynaleźli Rzymianie. Po tym jak Rzymianie Galijskich Celtów pokonali, czuli wprawdzie jeszcze przed nimi respekt, aczkolwiek ci Celtowie już z południowo europejską ludnością się wymieszali, i zostali w późniejszym sensie Celtami” – w tym też kryje się uproszczenie. Po pierwsze nazwa Celtowie nie jest rzymska a grecka [gr. Keltoi używane już przez Hekatajosa z Miletu VI/V w przed Chr. i Herodota w V w. przed Chr., czyli w czasach istnienia republiki a nie cesarstwa], zaś sama nazwa Germanów zanotowana została już w trakcie powstania niewolników w Rzymie pod wodzą Spartakusa oraz wcześniej – 120 r. przed Chr., już w trakcie najazdu Ambrów, Cymbrów i Teutonów pisarze antyczni (np. Plutarch w Żywocie Mariusza, § 11) zastanawiali się, czy wszystkie te ludy zaliczyć do Celtów, czy część uznać za Germanów, tak więc zdecydowanie nie jest to wymysł Rzymian, po tym jak pokonali oni Celtów (zakładam, że chodzi tu o wojny galijskie prowadzone przez Cezara), choć nie neguję, że Rzymianie mogli tę nazwę wymyślić.

„Że według nowinki Colin'a Renfrew'a, ojczyzną "Indogermanów" była "Anatolia", o tym można śmiało zapomnieć, powiedział jednak też, że z zamieszkałych na północy ludów wywodziły się grupy ludnościowe, które od niepamiętnych czasów zamieszkiwały daleką Azję. A więc jednak! Ci najwcześniejsi Celtowie powędrowali na cały Świat, w tym do Afryki i Indii i to rozprzestrzenianie miało miejsce o wiele wcześniej niż dotąd sądzono. Franc Bopp doszukał się językowego pokrewieństwa między Hindusami i Germanami.” – Przyznam, że włos mi się zjeżył na głowie, gdy przeczytałam, że Colin Renfrew uznał, że ojczyzną „Indogermanów” była Anatolia. W sumie gdzie Rzym, gdzie Krym (o ile mi wiadomo, Anatolia leży w Azji Mniejszej nie zaś w Środkowej). Pierwszy raz spotykam się z pojęciem Indogermanów. Nauka identyfikuje Celtów z kulturą późnej epoki brązu, zwaną kulturą pól popielnicowych, która rozprzestrzeniła się w całej Europie. Za praojczyznę Celtów przyjmuje się tereny nad górnym Renem i Dunajem (pisał już o tym Herodot, że „Ister wytryska na terenie ziem Celtów”). Pierwsze wzmianki o Celtach podaje Hekatajos z Miletu, które datowane są na przełom VI i V w. Fakt, Celtowie zasiedlili nie tylko kontynent – stworzyli koło III w. przed Chr. Państwo w Anatolii (tu zwani byli Galatami), zaś ich zachodnie rubieże sięgały Półwyspu Iberyjskiego, gdzie wymieszali się z ludnością miejscową tworząc lud zwany Celtiberami. W końcu nie należy też zapominać o Celtach zamieszkujących Wyspy Brytyjskie, gdzie osadnictwo ich przetrwało zawieruchy wojenne (Rzymianom udało się podbić jedynie część Wysp – do Wału Hadriana; późniejsze próby przesunięcia granicy na północ dawały efekty krótkotrwałe lub kończyły się niepowodzeniem). Celtów obserwujemy również na ziemiach polskich – skupisko na Górnym Śląsku, Wyżynie Głubczyckiej i w okolicach Krakowa - tzw. grupa tyniecka. Kultura celtycka, zwana lateńską, dała impuls do powstania kultury przeworskiej. Dokonało się to około 200 roku przed Chr., na skutek latenizacji (czyli celtyzacji) kultury kręgu pomorsko-kloszowego (kultura wczesnej epoki żelaza) przy współudziale elementów czysto germańskich kręgu jastorfskiego, lokalizowanego na Połabiu. Plemiona jastorfskie przemaszerowały na południe (na teren Mołdawii) przez ziemie polskie, dając tym samym impuls do zmian kulturowych. Widzimy zatem, że nie zawsze „Drang nach Westen” odbywał się z Anatolii.

„Podczas kiedy ci pozostali na północy Celtowie ("Germanie") pozostali homogenicznym narodem” – w żadnym razie Celtowie z północy nie byli ludem homogenicznym. Wystarczy wspomnieć jedynie plemiona Cymbrów, Ambrów i Teutonów biorących udział w inwazji na Rzym w IIw. Przed Chr., czy choćby poczytać opisy Cezara.

O podobieństwach językowych nie będę się wypowiadać, jednak sądzę, że fakt istnienia języka praindoeuropejskiego może świadczyć jedynie o wspólnych korzeniach lingwistycznych. Zachowałabym również ostrożność mówiąc o nazwach czczonych bóstw. W świecie antycznym występowało bowiem zjawisko interpraetatio graeca czy interpraetatio romana. Chodzi tu o to, że bogowie różnych ludów, jakie znajdowały się w optyce pisarzy antycznych były identyfikowane na podstawie podobieństw cech i funkcji z bóstwami znanymi już w świecie antycznym. Nie jest zatem wykluczone, że jednemu bóstwu celtyckiemu została nadana nazwa bóstwa wschodniego (wspomniany tutaj Baal) zwłaszcza że Celtowie zamieszkiwali Anatolię i na pewno zetknęli się kultami wschodnimi. Nie chcę tym samym zaprzeczać, że Baal nie był czczony przez Celtów, mogło to być z jednej strony imię nadane bóstwu celtyckiemu z perspektywy optyki pisarzy antycznych lub adaptacja kultu wschodniego.

Anna Zapolska
anne_z@o2.pl




Autor, jego teksty
Aby pisać komentarze zaloguj się lub zarejestruj.
drukujDrukuj

Promocje

Ogłoszenia

menu ruchome
rozwiń menu --»


© Copyright by Taraka. Prawo rozpowszechniania zastrzeżone.
wróć na górę wróć na górę
Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)