Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.

10 listopada 2009

Krzysztof Miszczuk

Czy warsztaty rozwoju duchowego potrzebują rozróżnienia płci?
Wypowiedź w ankiecie Taraki: "Czy potrzebne są osobne ścieżki rozwoju duchowego dla kobiet i dla mężczyzn?

Kategoria: Kobiece a męskie
Zob. też: Wojciech Jóźwiak, Ankieta Taraki: Czy potrzebne są osobne ścieżki rozwoju duchowego dla kobiet i dla mężczyzn? (2009-11-04)

Wypowiedź w ankiecie Taraki: "Czy potrzebne są osobne ścieżki rozwoju duchowego dla kobiet i dla mężczyzn?"


Witaj Wojtku.

Czy warsztaty rozwoju duchowego potrzebują rozróżnienia płci?

Chyba tylko wtedy gdy chcemy wzmocnić swoja płciową tożsamość.

Przecież rozwój duchowy w swej ostatecznej misji prowadzi (ma prowadzić) do nie-identyfikacji, braku utożsamienia, uwolnienia od kontroli dominującego ego i odkrycia uniwersalnej świadomości. Oczywiście, dobrze jest poznać wcześniej swoje utożsamienia, by móc się do nich zrelatywizować. Jednakże prowadzenie zajęć tylko dla Kobiet, tylko dla Szwedów, tylko dla Żydów, tylko dla Pięknych, Zdrowych i Bogatych to prosta ścieżka w pułapkę utożsamienia, w duchowy monopolizm.

Moim skromnym zdaniem zajęcia 'tylko dla' to na dłuższą metę uzależnianie się od poczucia bycia na swój sposób specjalnym, wybranym. Obawiam się, że może to nieść ryzyko pewnego rodzaju psychicznej narkomanii, lub też - mniej delikatnie - kółka wzajemnej adoracji: My Kobiety Dojrzałe, My Mężczyźni Przyjaciele Piwa i Piłki Nożnej, My Spece od Uzdrawiania Ziołami, My Malujący Obrazy Aury.

Wąska specjalizacja nie oznacza otwartości, lecz szczelność.

Duchowość oznacza całość, umiejętność dostrzegania swoich silnych aspektów jak i słabości i wychodzenia ponad nie, uniezależnianie się od przekonań typu: Jestem małą dziewczynką, Jestem najlepszym programistą NLP w tym kraju. Jakiekolwiek utożsamienia tworzą dwubiegunowe relacje: raz jest dobrze, raz jest źle, raz na wozie, raz pod wozem. Czy o to chodzi w rozwoju duchowym?

Żeby rzeka życia raz nas unosiła, raz podtapiała, a my nie mielibyśmy nic do powiedzenia...? Czy może o to, by rzeka życia przez nas przepływała jak przez naczynie, dostarczając nam codziennie świeżych doświadczeń, sił i przejrzystości? To oczywiście kwestia wyboru, jaką relację przyjmiemy wobec rzeki. Można oczywiście stanąć na brzegu i nie uczestniczyć w życiu. Można rzucić się w nurt i zaryzykować.

Ale czy można porzucić np. swoją płciowość i po prostu stać się naczyniem, korytem rzeki...

Czy można zrobić coś tak trudnego? Czy można zrobić coś tak prostego?

Oczywiście, zdarzały się warsztaty, gdzie pojawiła się tylko jedna płeć. Były też warsztaty mieszane, czasem harmonijne, czasem mniej. Czasem prowadzący nie był w najlepszej formie. Z czasem prowadzący nauczył się, żeby zaufać Energii i pozwolić jej płynąć. Z czasem porzucił potrzebę kontroli rozdzielenia ponad fale zjednoczenia.

Pozwólmy życiu się wydarzać, wtedy jest najpiękniejsze.

Pozdrawiam, Krzysztof


Krzysztof Miszczuk



Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)