Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

15 listopada 2001

Wojciech Jóźwiak

e-tom: Warsztaty szamańskie, praktyczny terenowy podręcznik

Warsztaty szamańskie - praktyczny terenowy podręcznik
Co robić pod gołym niebem i na gołej ziemi, aby otworzyć swój umysł na to, co nieznane

Kategoria: Twarda Ścieżka


  Warsztaty szamańskie • praktyczny terenowy podręcznik  
Wojciech Jóźwiak  •  2001

Rytualne chodzenie po ogniu praktykowane jest w różnych częściach świata: w Indiach, na indonezyjskiej wyspie Bali, u Buszmenów na pustyni Kalahari. Zwykle chodzi się po żarzących się węglach z ogniska, ale np. na wyspach Fidżi chodzi się po rozpalonych kamieniach (co jest dużo trudniejsze niż po węglach), a na Hawajach tamtejsi czarownicy, kahuni, chodzą po ledwo zakrzepłej, gorącej lawie. Najbliżej nas tradycja chodzenie po ogniu istnieje w Bułgarii, gdzie nosi nazwę nestinarstwo, biorą w tym udział kobiety zwane nestinarki, które podczas przechodzenia przez ogień doznają transu, mając wrażenie, jakby niemal nie dotykały podłoża. Ja nauczyłem się chodzenia po ogniu od Davida Thomsona i jego żony Mattie Davis-Wolffe. Kto był ich nauczycielem, nie wiem; w Ameryce chodzenie po ogniu stało się w ostatnich dziesięcioleciach sporym ruchem społecznym; według internetowej strony www.firewalking.org praktykę tę zaliczyło tam co najmniej pół miliona osób. Jednakże nie słyszałem, by chodzenie po ogniu było praktykowane w tradycyjnych kulturach Indian Północnej Ameryki.

Chociaż przyjęło się mówić o "chodzeniu po ogniu", naprawdę jest to chodzenie po warstwie żarzącego się węgla drzewnego. Temperatura czerwonego żaru wynosi 600-700 stopni Celsjusza. Węgiel drzewny jest jednak, mimo swojej wysokiej temperatury, przyjazną substancją dla naszych stóp: jest dobrym izolatorem cieplnym (prawie tak, jak styropian stosowany do ocieplania budynków) i przekazuje ciepło do skóry tylko ze swojej cienkiej powierzchniowej warstwy. Skóra stóp reaguje na żar zwiększonym wydzielaniem potu, a ten, parując, jeszcze dodatkowo chłodzi podeszwy. Znacznie trudniej byłoby przejść po podłożu lepiej przewodzącym ciepło, na przykład po kamieniach, ale słychać, że niektórzy (na Fidżi i Hawajach) to potrafią. O tym, by ktoś chodził po świecącej metalowej blasze jednak nic nie wiadomo. Wydaje się, że zdolność do chodzenia po żarze jest starym ewolucyjnym przystosowaniem człowieka. Umiejętność ta przydawała się w najstarszej epoce naszego gatunku, kiedy to dzięki niej praludzie żyjący w afrykańskiej sawannie wchodzili na zgliszcza po pożarach lasu lub buszu przed innymi drapieżnikami i padlinożercami, aby żywić się naturalną pieczenią.

To, że chodzenie po ogniu jest czynnością naturalną i zgodną z prawami fizyki, nie umniejsza jego znaczenia w pracy z umysłem. Chodzenie po linie też jest najzupełniej zgodne z prawami fizyki, a nie każdy to potrafi i na pewno udane przejście po linie nad przepaścią byłoby silnym doświadczeniem odciskającym się na psychice. (Ja nie próbowałem.) Podobnie jest z przejściem przez ogień: chociaż nie jest żadnym cudem, to wymaga przezwyciężenia głęboko zakorzenionych oporów, jest aktem zwycięstwa nad samym sobą i praktyką ogromnie energetyzującą i podnoszącą na duchu. Dodajmy jeszcze, że tak samo jak z liny można spaść, to ogień zawsze może poparzyć.

Jak zwykle przy podobnych działaniach, należy starannie wybrać miejsce. Ważne jest, aby tam, gdzie będziesz urządzać ścieżkę do chodzenia po ogniu, powierzchnia ziemi była równa: zarówno nie pochylona, jak i pozbawiona zagłębień i kolein. Jeżeli nie da się znaleźć terenu idealnie poziomego, należy tak wybrać kierunek, aby iść lekko w dół. Chodzenie pod górę, nawet przy bardzo słabym pochyleniu, może sprawić kłopoty. Następnie ważne jest, aby roślinność w tym miejscu była możliwie skąpa - nie wyższa niż na strzyżonym trawniku lub dobrze wyjedzonym pastwisku. Większe kępki trawy i innych roślin należy wyrwać, a ziemię w tym miejscu wyrównać. Nie należy kosić roślin kosą, ponieważ pozostaną ostre kołki, które wtedy będą prawdziwym niebezpieczeństwem dla stóp - o wiele gorszym od ognia. Jeżeli gleba jest gliniasta i mażąca się, i może z jakiegoś powodu - deszczu lub rosy - zrobić się błoto pod stopami, lepiej pozostawić trawę tak, aby uniknąć błota. Lepkie błoto to wróg, bo będą się nim przyklejać węgielki do stóp i parzyć. Cały teren wokół przyszłej ścieżki ognia i ogniska należy dokładnie przejrzeć i usunąć wszystkie śmieci, kołki, gałązki, kamienie, także (nie daj Boże) szkła lub gwoździe. Jak przy wszystkich działaniach, to miejsce powinno być idealnie czyste, i chodzi tu nie tyle o fizyczny komfort naszych stóp, co komfort dla psychiki i pozytywne działanie na naszą świadomość i podświadomość.

Jak zwykle należy uniknąć jakichkolwiek gapiów, a także zaprzyjaźnionych obserwatorów, którzy przychodzą, żeby "tylko popatrzeć", bez intencji wejścia w ogień. Każda osoba postronna będzie was rozpraszać, zakłócać wydarzenie i odbierać wam energię! Na swoich warsztatach pozwalam robić zdjęcia i filmy, ale dopiero wtedy, kiedy wszyscy pierwsze przejścia mają za sobą i atmosfera napięcia opada.

Miejsce tej ceremonii można otoczyć kręgiem ochronnym. (Zobacz rozdział 10.)

(Czytałem i słyszałem o "imprezach" chodzenia po ogniu, które odbywały się przy świetle latarń i reflektorów, z udziałem tłumu ciekawskich, przy muzyce idącej z głośników i pokrzykiwaniu prowadzących, z kolejką ludzi w pędzie, jeden za drugim, tłoczących się przez ogień. Na myśl o czymś takim czuję niesmak.)

Do urządzenia przeciętnej ścieżki ognia, dla grupy nie większej niż 20 osób, potrzeba około metra sześciennego drewna; może być więcej. Gatunek drewna jest najważniejszy; wydaje się, że np. żar z brzozy jest twardszy i bardziej kanciasty niż otrzymany z sosny lub wierzby, nie są to jednak różnice istotne. Ważne jest, aby drewno było suche; ale zdarzało mi się używać drewna mocno wilgotnego - w takim przypadku dojrzewanie żaru w ognisku trwa dłużej. Drewno powinno być możliwie mało wymęczone: najlepiej, gdyby to były suche gałęzie, które same opadły z drzew w pobliżu miejsca ceremonii. Jeśli tniesz piłą mechaniczną, lepiej zrób to wcześniej, nie tego samego dnia, co chodzenie. Nie należy używać drewna, której już do czegoś służyło, na przykład desek z rozbiórki. Nie wolno używać drewna, w którym mogą być gwoździe!

Drewno na żar do chodzenia po ogniu należy porąbać na drobne szczapki, grubości mniej więcej dwóch palców. Grubszych polan nie palimy. Z drewna układamy stos w taki sposób, aby możliwie szybko cała jego masa zaczęła się palić i żeby spalanie zachodziło możliwie równomiernie. Zdarza się, że trzeba pozostawić wolne kanały doprowadzające powietrze do wnętrza stosu.

Pozwalamy ognisku spłonąć aż do takiego stopnia, kiedy nie ma jasnych, żółtych płomieni. Pozostaje żar, nad którym unoszą się co najwyżej drobne fioletowe płomyki z gazów wydobywających się z wnętrza. W tej fazie trzeba kilkakrotnie cały żar przegarnąć łopata, aby wydobyć na wierzch i wystawić na działanie tlenu zwęglone drewno że środka.

Kiedy stos żaru zaczyna się przykrywać popiołem i świeci równomiernie czerwono, możesz przystąpić do formowania ścieżki. Do tego potrzebne będą grabie i łopata. Wcześniej wymierz długość ścieżki. Ścieżka powinna mieć długość 4 lub 5 podwójnych kroków, tak aby każda noga stąpała po ogniu 4 lub pięć razy. Szerokość ścieżki zależeć będzie od ilości żaru, ale powinna mieć przynajmniej 70 cm. Dobra grubość warstwy żaru wynosi około 5 cm. W zbyt grubej warstwie węgle mogą się nasypać na mniej odporny wierzch stopy, zbyt cienka zostanie zbyt szybko rozniesiona przez kroczących.

Wszystkie działania trzeba tak rozplanować, aby chodzenie po ogniu odbywało się po zmierzchu, po ciemku. Nie powinno byc przy tym żadnego sztucznego oświetlenia.

Wejście w ogień powinno być poprzedzone starannym przygotowaniem. Na kilka godzin przed przejściem powinna być zachowana atmosfera pełna skupienia. Unikamy wszystkiego, co mogłoby nas rozproszyć i obniżyć poziom skupienia. Około 6 godzin przed przejściem nie jemy. Wszystkie czynności przy przygotowywaniu ognia powinny być prowadzone wspólnie - wspólnie układamy stos drewna, wcześniej porządkujemy teren, otaczamy miejsce ochronnym kręgiem itd. Grupa powinna być zintegrowana.

Najlepszym przygotowaniem do przejście przez ogień byłoby wspólne śpiewanie Pieśni Ogniowych. Niestety, nie znam ich. Może powstaną? Na swoich warsztatach używałem kilku innych sposobów przygotowania: prowadzenie na ślepo, ćwiczenie kroku ogniowego, utrzymywanie świadomości w specjalny sposób, przywoływanie przewodników w podróży z bębnem. Na koniec zaklinaliśmy ogień przez wspólną grę na bębnach, grzechotkach i innych przeszkadzajkach.

Prowadzenie na ślepo przy linie to pożyteczne ćwiczenie, które można robić również przy innych okazjach. Potrzebny jest do tego długi kawał liny - na jednego uczestnika przypada około jednego metra liny. Idący ustawiają się przy linie z oczami zawiązanymi opaskami. Nic nie widzą, nie mówią i nie wydają okrzyków, nie kontaktują się z towarzyszami. Idą boso, trzymając się jedną ręką liny. Jedynym widzącym jest prowadzący, który prowadzi całą grupę po terenie. Zadanie polega na tym, żeby odbierać właściwości terenu, ziemi, tylko poprzez stopy. Uruchamia świadomość stóp. Uczy iść tak, aby "nogi same niosły", i aby doszła do głosu wbudowana w nie spontaniczna mądrość pozwalająca im we właściwy sposób brać przeszkody.

Krok ogniowy, jak sama nazwa wskazuje, to krok, którym przechodzimy przez ogień. Jest szybki, sprężysty i rytmiczny, ale nie wydłużony. Przypomina trochę wojskowy krok marszowy. Podczas chodzenia cała stopa styka się z podłożem. Nie wolno patrzeć pod stopy ani na boki. Wzrok mamy skierowany przed siebie, poziomo, patrzymy w horyzont przed sobą. Pomaga w tym trzymanie przed sobą wyciągniętej ręki z dłonią na wysokości oczu, tak aby idąc, patrzeć jednocześnie na dłoń i w horyzont. (Podobieństwo do niemieckich paradnych marszów jest przypadkowe.) Ćwiczenia tego kroku nigdy nie będzie za wiele! Przeznaczmy na to przynajmniej godzinę.

Specjalne utrzymywanie świadomości obejmuje dwie rzeczy. Jedna, to trzymanie umysłu w stanie pustej rury. Wyobraź sobie, że twój umysł jest jak pusta rura, albo że ty cały jesteś w istocie pustą rurą ustawioną pionowo, przez którą wszystko przelatuje bez oporu i bez śladu. Przez tę pustą rurę będą przelatywać wszystkie twoje myśli, emocje, niepokoje, obawy i tak dalej. Nic nie zatrzymujesz, w żadnym stanie nie pozostajesz - wszystko przelatuje jak przez pustą rurę.

Druga rzecz, to przenoszenie energii do góry, wyciąganie jej z nóg. Masz wycofać energię z nóg. Nogi (i wraz z nimi całe ciało od pasa w dół) pozostawiasz same sobie. Nie dbasz o nie. Nie troszczysz się o nie, nie przejmujesz się, co z nimi się stanie, One mają sobie radzić same. Twojej energii w dole nie ma. (Mattie mówiła: "jeśli nie wiesz jak to zrobić, udaj, że wiesz, jak to się robi". To jest mądrość, która obowiązuje w całej magii.)

Przywoływanie przewodników polega na tym, że jakiś czas przed przejściem urządzamy sesję podróży z bębnem, ale cel podróży jest dobrze ustalony: masz znaleźć swojego Ogniowego Pomocnika, czyli istotę, która przeprowadzi cię przez ogień. Najczęściej tym pomocnikiem jest zwierzę, mniej lub bardziej fantastyczne. W podróży wchodzimy do świata podziemnego; pomocnicy zjawiają się bardzo chętnie. To czy podróż będzie prowadzona (podpowiadana) przez prowadzącego, czy obejdzie się bez podpowiadania; i czy po podróży będziemy się dzielić doświadczeniami, zależy to od wprawy uczestników i uznania prowadzącego.

Kiedy ogień się pali, wszyscy uczestnicy stoją wokół niego w kręgu i grają na bębnach i grzechotkach. Nazywa się to: zaklinanie ognia. Ogień też karmi się. Każdy po kolei wrzuca coś do ognia, wypowiadając głośno lub w duchu swoją intencję. Ofiarą (pokarmem) dla ognia może być oliwa lub olej, ziarno, wonne olejki, zioła, wosk, aromatyczne drewno. Nie wrzucasz żadnych rzeczy, których chcesz się pozbyć, nawet jeśli kiedyś były dla ciebie cenne. Na to można urządzić osobne palenie ognia.

Przed rozrzuceniem ogniska i usypywaniem ścieżki prowadzący ofiarowuje ogniowi piołun i/lub szałwię. Tuż przed samym wejściem, podobnie, sypie na węgle ścieżki sproszkowane zioła.

Zanim prowadzący wejdzie jako pierwszy na ścieżkę (węgle ścieżki świecą wtedy czerwono), staje przed ogniem-ścieżką przez dłuższą chwilę i rozmawia w duchu z ogniem. Prosi ogień o pozwolenie, by po nim przejść. Może się zdarzyć, że ogień nie wyraża zgody. Wtedy prowadzący (nikomu nic nie mówiąc) powinien chwilę odczekać i w skupieniu ponowić wewnętrzne pytanie. Jeśli i tym razem odbierze odmowę ognia, powinien odwołać całe działanie. (Wtedy zgarnia węgle ze ścieżki z powrotem na stos i wszyscy wspólnie czekają, aż ogień się wypali do końca.) Jeśli ogień jest przychylny, prowadzący pierwszy przechodzi przez ogień, po cztym staje na drugim końcu ścieżki. Za nim ruszają następni. Tych, którzy kolejno przechodzą, kiedy już znajdą się "na mecie", prowadzący bierze w objęcia.

W pierwszej kolejce przejścia przechodzimy pojedynczo, to znaczy następna osoba wchodzi dopiero wtedy, kiedy poprzednik przeszedł do końca.

Dobrze zaklęty i przyjazny ogień (czyli żar, żarzący się węgiel drzewny na ścieżce) nie parzy. Wrażenia dotykowe są takie, jakbyś stopą dotykał nagrzanego piasku na plaży. Możesz momentami czuć gorąco, ale nie będzie parzącego bólu. Podczas niektórych przejść, które prowadziłem, uczestnicy byli trochę rozczarowani, że nic nie czuli i żar był wręcz chłodny!

Wokół ścieżki poruszamy się w prawo (zgodnie z zegarem). Pamiętamy o grabiach, żeby nikt się na nie nie nadział.

Po ukończeniu przejścia (każdy może przejść tyle razy, ile ma ochotę) węgle ze ścieżki zgrabiamy z powrotem na stos i dopalamy ognisko. Przy ognisku będzie następna okazja do nakarmienia ognia i wygłoszenia mów przy tym. Wyrażamy wtedy naszą wdzięczność i podziękowanie wszystkim istotom i bytom, które wzięły wraz z nami udział w tej ceremonii i dopomogły nam w tym. Kiedy powstaną obrzędowe pieśni, będzie się wtedy śpiewać pieśń na pożegnanie ognia. Bardzo też by się przydał specjalny taniec, który by się tańczyło na zakończenie.

Wprawdzie rzadko, ale zdarza się, że ogień jednak parzy. Przyczyny mogą być różne; oto przykłady:

  • niedostateczne przygotowanie - pojedynczych uczestników lub całej grupy; zlekceważenie rytuału, rozproszenie, niewłaściwy stan umysłu;
  • błędy w urządzeniu miejsca i ścieżki, na przykład błoto, przez które węgielki przyklejają się do stóp; zbyt gruba warstwa żaru, przez co węgle nasypują się z góry między palce; ścieżka pod górę, co daje podobny skutek;
  • zbyt wczesne wejście na ścieżkę, kiedy węgiel za bardzo się pali;
  • nie wysłuchanie przez prowadzącego, że ogień się nie zgadza.

Poza tym zdarza się, że ogień parzy bez żadnej widocznej przyczyny. Ogień zawsze pozostaje żywiołem nieobliczalnym i nie można go traktować jak wygodnego dywanika. Z drugiej strony, wchodząc na ogień musisz mieć do niego pełne zaufanie.






Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)