Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

15 listopada 2001

Wojciech Jóźwiak

e-tom: Warsztaty szamańskie, praktyczny terenowy podręcznik

Warsztaty szamańskie - praktyczny terenowy podręcznik
Co robić pod gołym niebem i na gołej ziemi, aby otworzyć swój umysł na to, co nieznane

Kategoria: Twarda Ścieżka


  Warsztaty szamańskie • praktyczny terenowy podręcznik  
Wojciech Jóźwiak  •  2001

Dalsze zastosowania wizji przy bębnie

Cenię sobie praktykę wchodzenia przy bębnie w przestrzeń kart taroka. Uważam, że jest najbardziej skuteczny sposób na zaprzyjaźnienie się z kartami i przyswojenie sobie ich mocy i ożywienie ich symboliki. Tym bardziej, że tarok ożywiony bębnem staje się tarokiem szamańskim, i jego obrazy podpowiadają i rozwijają szamańskie działania. Przedstawię swoje zapiski z warsztatu, który prowadziłem jesienią 2000 roku; wizja dotyczy przedostatniej karty "Sąd" czyli Odrodzenie.

Początek wizji był jak wrażenia z praktyki zakopywania się do ziemi: kiedy pod koniec pobytu w grobie czuje się, że przyszedł czas, żeby wyjść na powierzchnię. Czuję, jak dostaję ciała. Jestem wśród ludzi, którzy wychodzą spod ziemi. Ziemia jest poruszona, jest wzburzona, a z jej sypkich, miękkich i żyznych zwałów wydobywają się ludzie, kobiety i mężczyźni: wszyscy młodzi, piękni i pełni życia. (Narysowałem tylko dwie kobiety.) Otrzepują się z piasku, przeciągają się. To Nowi Ludzie, którzy wyrośli wewnątrz Ziemi, a wraz z ich wyjściem zaczyna się całkowita odnowa świata. Pośrodku doliny, gdzie to się dzieje, rośnie wielki, stary dąb. Na nim widać żołędzie. To właśnie z tych żołędzi, które spadły i wykiełkowały w ziemi, wyrośli ci Nowi Ludzie. To koniec inicjacji, wszystkie przemiany są za nimi, nowe życie - przed nimi. Odpowiednie rzeczy dzieją się też na niebie. Obraz ten nawiązuje do umiejętności, które kiedyś jakoby mieli pewni lamowie tybetańscy, którzy patrząc w niebo, widzieli na nim wieszcze wizje. Tutaj niebo jest ekranem, na którym wyświetlają się archetypy. Wystarczy, że ludzie, którzy wyszli z ziemi, spojrzą w niebo - i już wszystko będą wiedzieć. Ich nauczyciele już czekają. Są to rozmaite zwierzęta mocy. Narysowałem spośród nich Lwa, Byka, Węża i jakieś inne rogate stworzenie. Co do głównego anioła, to nie mam pewności, czy ma ludzką twarz. Prócz Zwierząt, na niebie widać także znaki tajemnych alfabetów. Obrazek opatrzyłem napisem "Totalna odnowa świata", i chętnie zatytułowałbym go: "Odrodzenie".

Wizje przy bębnie mogą też służyć do rozwijania i wyjaśniania wizji (a także myśli), które pojawiły się w innych okolicznościach. Może służyć do "dośniwania" snów, które z jakichś powodów zostały zapamiętane w ułamkach. Można też pracować z bębnem w kierunku rozwinięcia jasnowidzenia, albo stosować wizje do dywinacji: traktując je tak, jakby to były znaczące, wieszcze sny.

Dla szamanów podróże przy bębnie są wprowadzeniem do swobodnego poruszania się w wewnętrznej przestrzeniu umysłu, która jest przecież ich właściwym "naturalnym środowiskiem".

Inne zastosowania bębna

Harner i inni zalecają stosować, oprócz "żywej" gry na bębnie, również nagrania dźwięku bębna. W świecie są podobno dostępne kasety i płyty z takimi nagraniami i w indywidualnej praktyce mogą być rzeczywiście pomocne. Do tej pory nie interesowałem się dźwiękiem nagranym, preferując działania na żywo, ale może warto by było takie nagrania sporządzić. Może to kiedyś zrobię.

Bęben służy także do wywoływania odpowiedniego nastroju przy innych działaniach. Służy do zaklinania ognia przed chodzeniem po ogniu. Pomaga ogniowi palić się. Służy do przywoływania przyjaznych istot podczas spotkań i medytacji. Służy do budowania wizualizacji. Wielokrotnie grając na bębnie wznosiłem w wizualizacji masywny krąg ochronny wokół miejsca, gdzie zbieraliśmy się, aby coś robić.

Szczególnym zastosowaniem bębna są mowy przy bębnie. Spróbuj mówić tak, aby swoją wypowiedź zgrać z dźwiękiem bębna, a bębnem podkreślić wagę swoich słów. Mowa przy bębnie nabiera szczególnej jakości i wartości, jest uroczysta, a słowa nabierają niezwykłej wagi.

Dźwięku bębna używa się także podczas obrzędu łaźni. Bębna nie wnosi się do środka, wilgoć jest tam za duża. Potrzebny jest za to przynajmniej jeden ochotnik, który kiedy inni pocą się w łaźni, obchodzi szałas naokoło (w prawo!) i nadaje bębnem "rytm bicia serca Matki Ziemi". Rytm ten wygląda mniej więcej tak: "BUM-bum ...cisza... BUM-bum ...cisza... BUM-bum ...cisza..." Takich podwójnych uderzeń przypada około 30 na minutę.

Można też łączyć podróże przy bębnie z zakopaniem do ziemi. Wtedy na polu z grobami pozostają dobosze, którzy przez umówiony czas - może nawet kilka godzin, z przerwami, grają takim rytmem, jak do wizyjnych podróży.

Grzechotka

Drugim instrumentem szamana jest grzechotka. Na Syberii i w Ameryce Północnej grzechotki używa się obok bębna, w Ameryce Południowej różne rodzaje grzechotek są podstawowym instrumentem tamtejszych szamanów. Niekiedy mają postać pęków specjalnych suchych, mocno szeleszczących liści.

"Etniczne" grzechotki robi się ze skóry (tak jest u Indian północnoamerykańskich i na Syberii), także ze skóry ryby (np. łososia) lub z rybiego pęcherza, a w krajach południowych z suchej skorupy tykwy lub innych dyniowatych owoców, albo z pustego orzecha.

Grzechotkę można zrobić samemu. Widziałem takie instrumenty z orzechów kokosowych, z masy papierowej (okleja się papierem mały balonik, potem wypuszcza się powietrze i balon wyciąga), a nawet z puszek po piwie. W środku umieszcza się twarde nasiona: groch, soję, kukurydzę. Kiedyś dostałem w prezencie grzechotkę "zewnętrzną": jest to pusta tykwa, na którą nałożona jest luźna plecionka ze sznurka łączącego małe szyszeczki. Kiedy się porusza tą grzechotka, szyszki grzechoczą o tykwę. Inny rodzaj grzechotki, to pęczek połówek skorup z orzecha włoskiego (lub większych orzechów egzotycznych) uwiązanych na sznurkach. Do tego trzeba dorobić jakąś rączkę do trzymania, można też założyć jako opaskę na rękę w nadgarstku lub na nogę w kostce. Komu brakuje zmysłu majsterklepki, niech kupi gotową przeszkadzajkę w sklepie muzycznym.

Grzechotka może służyć do podróży podobnie jak bęben, ale ponieważ jest ona instrumentem cichszym i przez to bardziej kameralnym od bębna, do działań z ludźmi stosuję bęben, a do pracy indywidualnej raczej grzechotkę.

Grzechotka służy też na warsztatach do uroczystych mów, do podkreślania własnej wypowiedzi, do zwracania uwagi, kiedy coś się dzieje, wreszcie do magicznego naznaczania miejsc i przedmiotów. Kiedy się (na przykład) trzykrotnie z grzechotką okrąży drzewo, drzewo to w jakimś stopniu nabiera właściwości świętego drzewa. To samo stosuje się do kamieni, wody, ognia i do różnych miejsc, w których ma się coś odbywać.

David na swoich warsztatach używał też grzechotki po to, aby pomóc wrócić do normalnej świadomości tym, którzy zanadto "odlecieli" podczas różnych działań.

Inne instrumenty muzyczne

Oprócz bębnów i grzechotek na warsztatach przydają się flety i piszczałki, drewniane ligawki (sam mam taką z Beskidu Śląskiego), oraz didżeridu, czyli drewniane rury do wydawania niskich buczących i warczących dźwięków, wzorowane na tradycyjnych instrumentach tubylców Australii.

W starożytnej Grecji istniała wyrocznia w Dodonie, gdzie wieszcze wizje zsyłał Zeus podczas wsłuchiwania się w szelest liści świętego dębu. W Biblii są wzmianki świadczące o tym, że w Kanaanie istniały podobne wyrocznie pod dębami poświęconymi Jahwe - na przykład w Mamre koło Hebronu, gdzie osiedlił się Abraham. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby na naszych warsztatach wykorzystać do wchodzenia w trans ten naturalny instrument, jakim są liście drzew na wietrze. Podobnie działa szum płynącej wody, grające świerszcze, brzęczenie owadów, śpiew ptaków i inne głosy przyrody. Oczywiście zacząć trzeba od dębów!






Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)