Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

15 listopada 2001

Wojciech Jóźwiak

e-tom: Warsztaty szamańskie, praktyczny terenowy podręcznik

Warsztaty szamańskie - praktyczny terenowy podręcznik
Co robić pod gołym niebem i na gołej ziemi, aby otworzyć swój umysł na to, co nieznane

Kategoria: Twarda Ścieżka


  Warsztaty szamańskie • praktyczny terenowy podręcznik  
Wojciech Jóźwiak  •  2001

Cztery kierunki, ich kolory i strażnicy

Nie-zwykła przestrzeń, w której odbywają się nasze działania, jest mandalą. Wycinek przestrzeni jest mandalą, kiedy ma swój środek, krąg wokół środka i ma zaznaczone cztery główne kierunki, cztery strony świata. Taka mandala jest modelem całości świata, a jej środek przypomina o środku (osi) świata, czyli miejscu, w którym najbardziej skupiona jest moc. Podczas działań środek jest zaznaczany różnie: może nim być ognisko, jama z rozgrzanymi kamieniami w łaźni, ozdobiona żerdź, flaga, drzewo, kamień, świeca na podstawce. Cztery kierunki też bywają zaznaczone na różne sposoby; ta poczwórna struktura świata jest również przypominana przy różnych okazjach. Na przykład podczas rozpoczęcia warsztatu (a także w innych ważnych momentach) prowadzący przywołuje duchowe istoty związane z czterema kierunkami, oraz z górą, dołem i środkiem.

Wschód jest stroną świata, w której rzeczy mają swoje początki. To kierunek powstawania i odrodzenia. Wśród pór dnia odpowiada mu poranek, wśród pór roku wiosna. Jego kolorem jest czerwień. (Ale tu są różne szkoły: kolorem wschodu może też być żółty.) Zwierzęta wschodu to "ptaki, które latają wysoko i widzą świat z wysoka", wśród nich orzeł, jastrząb, sokół i czapla.

Południe jest tą stroną świata, w której wszystko osiąga swoją dojrzałość, pełnię, i raduje się sobą. Odpowiednią porą dnia jest południe, porą roku lato. Jego kolorem jest żółty lub złoty (według tej drugiej szkoły: czerwony). Na południu mieszkają "psotne zwierzęta", czyli żaby, żółwie, jaszczurki, lisy, kojoty, koty małe i wielkie.

Zachód jest stroną świata, dokąd wszystko odchodzi, jest krainą końca i przemijania. Porą dnia jest wieczór, porą roku jesień, kolorem czarny. Na zachodzie przebywają "czarne zwierzęta", wśród nich kruk i niedźwiedź, a spośród europejskich, nie znanych Indianom, dzik.

Północ jest stroną mądrości, która jest ponad przemijaniem, ponad życiem i śmiercią. Porą dnia jest noc, roku - zima. Kolor biały. Głównym zwierzęciem północy jest święte zwierzę Indian Prerii, biały bizon, a wraz z nim żuraw, łabędź i biała sowa.

Ten schemat nie jest sztywny, nie jest jakimś dogmatem, i jeżeli komuś wyda się (najlepiej podczas szamańskiej podróży), że powinno być inaczej, to śmiało może ustawić symbole kierunków w inny sposób. Także na warsztatach Davida Thomsona ten układ symboli zmieniał się.

Poczwórna struktura przestrzeni pojawia się nie tylko u Północnej Ameryce, Indiach i Tybecie, ale i w okolicach bliższych Europie. Poczwórna przestrzeń otaczała Boga w wizji Ezechiela: w czterech narożnikach stały cztery potężne istoty, a każda z nich miała po cztery skrzydła i cztery twarze na każdą stronę świata; były to twarze byka, orła, lwa i człowieka. Słowiański słup kultowy zwany "Światowidem", wyłowiony ze Zbrucza na Ukrainie, dzisiaj stojący w krakowskim muzeum archeologicznym, także ma cztery twarze patrzące w cztery strony świata, a na czterech bokach tej figury wyrzeźbiono symbole poczwórnego wszechświata.

Jeśli na warsztacie jest większa grupa (co najmniej 9 osób), warto ją podzielić na cztery "rodziny" albo "klany", każdy przypisany jednemu z kierunków. Do danej rodziny zaliczają się te osoby, które podczas ceremonii rozpoczęcia zajęć usiadły w kręgu wokół ogniska po odpowiedniej stronie: kto siedzi na północy, należy do rodziny północnej, itd.

Ochronny krąg w wizualizacji

Kiedy zasiadasz do medytacji (np. tych z przelewaniem wody ), albo kładziesz się do podróży z bębnem, wizualizujesz wokół siebie mandalę: w środku znajdujesz się ty sam (albo na przykład widzisz przed sobą centralny ogień), otoczony jesteś kręgiem, a przy tym kręgu w czterech stronach świata strzegą cię czterej strażnicy kierunków: orzeł na wschodzie, tygrys (albo inny kot, albo inne "psotne zwierzę") na południu, niedźwiedź na zachodzie i bizon lub byk na północy. A najpierw przywołujesz te zwierzęta i widzisz, jak z oddali przybywają do ciebie. Po zakończeniu działania pozwalasz strażnikom odejść tam, gdzie sobie życzą, i zwijasz resztę wizualizacji.

Ochronny krąg realny

W realnej przestrzeni ochronny krąg buduje się z patyków (dość mocnych, długości około 70-80 cm), do których, na jednym końcu, przywiązuje się zawiniątka z czerwonej (koniecznie!) tkaniny z ziołami w środku. David na swoich warsztatach stosował tytoń, zgodnie z indiańską tradycją, w której tytoń jest rośliną świętą. Ja zamiast tytoniu stosowałem bliższą mi i bardziej słowiańską roślinę - piołun. Takie patyki przygotowuje się w liczbie podzielnej przez cztery, więc na przykład 56 (4 razy 14) albo 40 (4 razy 10), zależnie od wielkości kręgu. Następnie potrzebne są dłuższe i grubsze kije (około półtora metra), z których robimy bramy. Bramy są cztery, każda w jednym z głównych kierunków. Brama to dwa kije wbite obok siebie tak, aby swobodnie między nimi przejść. Na końcu kijów tworzących bramę zawieszamy chorągiewki (szmatki) w kolorze danego kierunku, więc czerwone (lub żółte) na wschodniej bramie, żółte (albo czerwone) na południowej, czarne na zachodniej, białe na północnej. Środek kręgu zaznaczamy kijem, kamieniem, flagą itd. Może tam też stać sauna lub znajdować się ognisko. Podczas tańca do Słońca, który prowadził David, w środku znajdowało się "drzewo życia", zbudowane z czterech żerdzi wystrojonych trochę jak polskie palmy na niedzielę palmową. Na obwodzie kręgu, w czterech sektorach pomiędzy bramami, stoją wbite w ziemię patyki z czerwonymi zawiniątkami z piołunem lub tytoniem.

Polecam jeszcze inny pomysł: ustawia się w każdej bramie cztery ptaki czterech kierunków. Na jednym z moich warsztatów na wschodzie stał żółty Orzeł, na południu czerwony Bocian, zachodniej strony kręgu strzegł czarny Kruk, północy biała Sowa. Ptaki te - śmieszne maszkarony na kijach - zbudowali uczestnicy w czasie około godziny podczas rozpoczęcia warsztatu, w pierwszy wieczór. Kiedy ptak stał w bramie, znaczyło to, że brama jest zamknięta. Trzy bramy są zamknięte, a wchodzi się do kręgu i wychodzi z niego tylko przez jedną otwartą bramę. Z tego co powiedziałem wynika, że przez bramy zamknięte i pomiędzy patykami z czerwonymi łebkami przejścia nie ma. Tabu!

Jeśli ktoś naprawdę musi przekroczyć krąg w niedozwolonym miejscu (lepiej by tego nie robił), wtedy w tym miejscu zatrzymuje się i robi wokół swojej osi pełny obrót w prawo.

Można też uczestników działań otoczyć kręgiem ze sznura lub taśmy, najlepiej czerwonych, co jest dużo szybsze i nie wymaga tylu przygotowań.

Wszystkie przedmioty budujące krąg po zakończeniu działań zabiera się z tego miejsca i rozkłada na pojedyncze kije, szmatki, sznurki itd., a zioła pali. Albo ktoś, kto daje pewność, że potraktuje te śmieszne rzeczy z należnym szacunkiem, zabiera je do domu na przechowanie.

Kadzidło, wonne zioła

Niemal każde działanie podczas warsztatów zaczyna się od okadzenia dymem z wonnych ziół. Okadzamy albo jeden drugiego, albo każdy siebie, albo wszystkich jedna wybrana osoba. Okadzanie polega na tym, aby obmyć dymem otoczenie możliwie całego ciała. Mówi się też, że wtedy nasycasz dymem i jego aromatem swoje ciało energetyczne, które otacza ciało fizyczne. Szczególnie od obmycia w dymie zaczynają się posiedzenia i mowy w kręgu, okadzamy się tuż przed wejściem do łaźni, przed wejściem na ścieżkę ognia (wtedy szczególnie podeszwy stóp). Także kiedy zaczynamy warsztaty, okadzanie jest jedną z pierwszych czynności. Kiedy siedzimy lub stoimy w kręgu kadzidło krąży wokół, zawsze w prawo.

Dym wokół ciała można rozprowadzać po prostu dłonią, ale również dużym piórem ptasim; używa się też specjalnych wachlarzy sporządzonych z piór lub z ptasiego skrzydła. Zioła spala się (tak, aby dawały dym) w płaskim naczyniu; David używa do tego celu dużej muszli morskiego małża, ale równie dobrze służy miseczka gliniana. (Przyznaję się, że kiedyś w braku czegoś bardziej eleganckiego użyłem starej patelni.) Druga szkoła palenia ziół polega na tym, że wiąże się je w ciasne pęczki grubości około 4 cm, długości ok. 25 cm. Do związania należy użyć naturalnych nici: lnianych lub bawełnianych. W jednej z indiańskich tradycji wiąże się taki pęczek koniecznie siedmioma pętelkami.

Kadzidlaną rośliną numer jeden jest dla Indian Północnej Ameryki i ich Białych naśladowców niewątpliwie szałwia. Nie jest to jednak nasza szałwia lekarska (Salvia officinalis), lecz roślina zwana po angielsku white sage, czyli rosnąca w Kalifornii Salvia apiana. Niestety, jest ona wrażliwa na zimno, wymarza już przy -5 stopni i w Polsce nie da się jej uprawiać. Przez Indian były używane także inne tamtejsze gatunki szałwii. Nasza szałwia lekarska, mająca włochate, niebieskawe liście, także dobrze sprawdza się w tej roli. Nie jest ona rodzimą rośliną w Polsce, ale pospolicie uprawiana jest w ogrodach i dobrze znosi nasz klimat. Będąc latem nad Morzem Śródziemnym warto stamtąd przywieźć szałwię tam zebraną, gdyż ma zapach dużo silniejszy niż rośliny rosnące u nas: rośliny południowe mają wyższą zawartość olejków aromatycznych.

Nazwa "szałwia" (sage) bywa w Ameryce rozciągana także na różne gatunki z rodzaju Artemisia (po polsku bylica), chociaż należą one do innej, nie spokrewnionej rodziny botanicznej. W Polsce na pierwsze miejsce, jako roślina najbardziej przyjazna rodzimym szamanom, wychodzi jeden z gatunków bylicy, mianowicie piołun (Artemisia absinthium). Piołun ma wspaniały zapach, zarówno gdy jest świeży, wysuszony, jak i puszczony z dymem. Suchy łatwo się spala. Samo ziele jest lecznicze i bakteriobójcze, a w jego gorzkim smaku można się rozsmakować. A przede wszystkim od prawieków jest stosowany w naszej ludowej magii: przypisywano mu zdolność oddalania złych mocy; piołunu i jego zapachu bały się wszelkie złe duchy (i nie tylko te złe, ale także te nazbyt nieposłuszne czarodziejom); równie skutecznie jak czosnek odstraszał też wampiry. Trudno znaleźć lepszą rekomendację dla kadzidlanej szamańskiej rośliny! Piołun nie wszędzie w Polsce rośnie; rośliny które uprawiam we własnym ogródku przywiozłem z Pomorza.

Trzecim składnikiem kadzidła jaki polecam jest jałowiec - zarówno nasz rodzimy leśny jałowiec pospolity (Juniperus communis) o kłujących gałązkach, jak i sprowadzony z gór południowej Europy, wszędzie rosnący w parkach i ogrodach jałowiec sabiński (Juniperus sabina, "sawina") o gałązkach pokrytych łuskami. Można też używać gałązek tui (żywotnika, Thuia), lub innych jałowców.

Próbowałem robić kadzidła z roślin z rodziny wrzosowatych (Ericaceae): z modrzewnicy (Andromeda polifolia), która u nas rośnie w piaszczystych borach nad morzem, i z bardziej pospolitego bagna (Ledum palustre). Obie rośliny całkiem dobrze się sprawdzają.

Można poeksperymentować z innymi niż bylice roślinami z Compositae: z wrotyczem (Tanacetum vulgare - ale wziąć liście, nie kwiaty), krwawnikiem (Achillea) i rumiankiem (Matricaria). Do uhonorowywania gorących kamieni wnoszonych do łaźni Indianie Czarne Stopy używają trawy, która tam po angielsku nazywana jest sweetgrass, a u nas znana jest jako żubrówka, poprawnie zaś turówka wonna (Hierochloe odorata). Wysuszoną turówkę splata się w warkoczyki.

Crowley jako kadzidlaną roślinę zaleca dyptam (Dictamnus), który także rośnie w Polsce.

Jest tylko pewien problem: żadne (jak mi się wydaje) z polskich wonnych ziół nie spala się tak jak kalifornijska szałwia, której suche liście ładnie żarzą się i dymią, nawet jeśli leżą luzem pojedynczo na miseczce. Nasze kadzidła ładnie żarzą się dopiero w większej masie, i dlatego radzę je wiązać w ciasne pęczki, tak jak opisałem powyżej. Warto przy tym łączyć trzy składniki: piołun, szałwię i jałowiec. Zapach takiego kadzidła to zapach warsztatów!

Mówiący patyk

Podczas posiedzeń w kręgu (wokół ogniska lub, jeśli w pomieszczeniu, to wokół świec płonących w środku), obowiązuje zasada, że mówi tylko jedna osoba, a pozostali słuchają. Prawo do zabrania głosu (a niekiedy obowiązek) ma ta osoba, która bierze do ręki mówiący patyk. Jest to ważny przedmiot na każdym warsztacie. Można go zaimprowizować z byle jakiego patyka, a może też być specjalny, przeznaczony tylko do tego celu i ozdobiony kolorowymi sznurkami. Może być tak, że mówiący patyk leży w środku i czeka, aż ktoś go weźmie i coś powie, a po zakończeniu wypowiedzi kładzie go z powrotem na miejsce. Można też mówiący patyk puszczać w obieg w kręgu (zawsze w prawo!), i wtedy wszyscy wypowiadają się po kolei. Jeśli ktoś nie ma nic do dodania, w milczeniu przekazuje patyk następnemu w kręgu. Dyskusja kiedy każdy każdego przekrzykuje, jest niedopuszczalna.

Kolory strojów

W zasadzie nie ma szczególnych wymogów co do strojów na warsztatach. Powinny być wygodne i nie dokuczliwe dla ciała. Warto jednak ubierać się w kolory ognia: czerwony, pomarańczowy, purpurowy lub żółty. Te barwy działają energetyzująco i pobudzająco na ludzki umysł i przyczyniają się do wytworzenia odpowiedniego nastroju podczas wspólnych działań. (Bierzmy przykład z tybetańskich praktyków buddyzmu. Szaman, Budda, dwa bratanki.)

Mamy skłonność - lub jest taka moda - aby w terenie, na wycieczkach itp., nosić się w kolorach szarym, brązowym, khaki, ciemnoniebieskim, szaroniebieskim, albo w różne wojskowe łaty. Te kolory jednak także rzutują na umysł i to zdecydowanie negatywnie: odbierają energię i dołują. Nie radziłbym też ubierać się na czarno ani na biało - czerń usztywnia, a biel izoluje od otoczenia; sprawia, że czujesz się tak, jakbyś stał za szybą. A przecież ma warsztatach chodzi nam o coś odwrotnego: o wejście w świat, w przestrzeń i w przyrodę, o bycie tu i teraz. Także niebieski i zielony nie są energetycznie najlepsze.

Flagi

Szamańskie flagi to czerwona i biało-czerwona. Czerwień jest barwą ognia i mocy. Biało-czerwona, gdzie biały pas u góry, czerwony na dole, jest obrazem przygasłego, drzemiącego ogniska, gdzie pod warstwą białego popiołu kryje się czerwony żar, gotowy - jeśli mu trochę pomożemy - na nowo wytrysnąć płomieniem. Obraz ten kiedyś bardzo silnie przemawiał do wyobraźni ludzi: każdy, kto budził się rano, zaczynał dzień od wskrzeszenia ognia. Rozdmuchując chłodnym świtem żar pod popiołem w ognisku czuł się odbiciem stwórcy, który własnym oddechem na nowo powołuje świat do życia.

Przypisy

[1] Inny kod kolorów na oznaczenie stron świata znany jest w Tybecie: kolorem wschodu (strony początku, tak samo jak u Indian) jest błękit. Kolorem południa, które (podobnie) symbolizuje pełnię i sytość, jest żółty. Zachód jest stroną radości i pożądania, kolor czerwony. Północ symbolizauje zaprowadzanie porządku; kolor zielony. Ponadto jest piąty kierunek: środek, z barwą białą. System ten naprawdę jest bardziej rozbudowany i dotyczy nie tylko rzeczy na Ziemi, ale również "rodzin buddów".

[2] Szałwia należy do rodziny Labiatae (wargowe), razem z miętą, macierzanką i rozmarynem; bylice są członkami olbrzymiej rodziny Compositae (złożone), do której należy też słonecznik, stokrotki, aster, złocień, krwawnik i mnóstwo innych.

[3] Patrz: Aleister Crowley: Magija w teorii i praktyce; Kraków 1999, tłumaczył Dariusz Misiuna. Dyptam należy do rodziny rutowatych, Rutaceae, wraz z rutą (z rutą jako kadzidłem też warto by poeksperymentować), cytrusami i ciekawym drzewem, które zdarza się w naszych parkach, korkowcem amurskim (Phellodendron amurense), też o aromatycznych liściach. Każda z rodzin botanicznych ma swój typ zapachu: inaczej pachną złożone, inaczej wargowe, wrzosowate, rutowate, cyprysowate (np. jałowiec) i inne.

[4] Zobacz Marek Derwich, Marek Cetwiński: Herby, legendy, dawne mity; Wrocław 1989. Str. 167: "(...) stos żarzącego się węgla drzewnego przykryty białym popiołem dla zachowania ognia. Ognisko takie (...) stanowiło naturalny ośrodek zebrań (...) kopczyk węgla drzewnego przykrytego popiołem przekształcił się w omphalos (pępek) oznaczający (...) środek świata."






Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)