Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

19 sierpnia 2014

Kahuna

z cyklu: Sny i wizje (odcinków: 2448)

Wąż

Kategoria: Sny i wizje
Tematy/tagi: wnętrzezwierzę groźne

« Oczyszczanie jeziora Kopiec Kraka »
Sen był dość krótki. Śniło mi się "polowanie" na węża. Byłem w mieszkaniu (wydaje mi się, że to był mój dom rodzinny). Pojawił się wąż. Brązowy, całkiem spory. Uciekał przed nami. Czyli byłem ja i ktoś jeszcze. Wąż przemieszczał się błyskawicznie z miejsca na miejsce. W końcu udało się go złapać, gdy schował się w dolnej części szafy. 

Sny i wizje: wstęp na końcu

Każdy, kto ma profil w Tarace, może swoje sny i wizje tu zapisywać.
Każdy, kto jest zalogowany, może sny i wizje komentować.


« Oczyszczanie jeziora Kopiec Kraka »

komentarze

[foto]

1. Freud! • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-19 14:06:55

Waż... Szafa... --- Freud!
[foto]

2. ahhhhh • autor: Kahuna2014-08-19 14:54:57

Jak ja Ci zazdroszczę, że masz google we własnym umyśle :-))))) gdy wpisałem te hasła w google internetowym.. rzeczywiście klasyczny przypadek...:-)
[foto]

3. Stary oldskul • autor: Wojciech Jóźwiak2014-08-19 14:57:23

--- Stary oldskul!
[foto]

4. 'Śni mi się szafa, Freud mówi, że to dupa, to czy jeśli śni mi się dupa, to znaczy, że to szafa?' • autor: Radek Ziemic2014-08-20 09:26:10

Jako że szafa i wąż to symbole banalnie klasyczne i oczywiste, a także odnalezienie węża w szafie nie wydaje się niczym nowym (no bo gdzie właściwie odnaleźć można węża, jak nie w szafie? :-), to intrygująca zdaje się jedynie niedookreśloność osoby, która towarzyszy poszukiwaniom. Można to tłumaczyć dwojako, a właściwie "jednojako", no bo, po pierwsze, jeśli osoba, z którą "szuka się węża", jest niedookreślona, to znaczy, że może ona być i taka, i taka, a nawet jeszcze inna. Ale, po drugie, ważniejsze wydaje się właśnie osobowe określenie tej osoby: "ktoś jeszcze". Rzekłbym, że mamy do czynienia z pewnym przezwyciężeniem koncepcji Freuda w samym jej centrum, w obrębie jej klasycznego matecznika / matni (pułapki, którą Freud, nieświadomie, zastawia sam na siebie). Chodzi mianowicie o to, że nie jest ważna płeć i inne tego typu kwestie, odwracające nas od istoty rzeczy. Najważniejsze jest wspólne szukanie i znajdowanie (węża w szafie) z "KIMŚ jeszcze". Taka symboliczna próba uczłowieczenia pożądania. 
(Spełniam kilka postulatów, które pojawiły się ostatnio w Tarace: lewicowości, gry pojęciami, bezprzypisowości (no bo te freudyzmy to oczywiste sprawy), radości :-) Domyślnym i wnikliwym zostawiam rozstrzygnięcie, w jakim stopniu robię to serio.)  
A propos odnalezienia węża w szafie przypomniał mi się taki stary dowcip. Na wojskowych ćwiczeniach kapral zarządza przerwę, każe drużynie usiąść i pyta, czy ktoś zna jakieś dowcipy. Nikt nie zna, ale zgłasza się jeden niepozorny szeregowiec i cichym głosem mówi, że on może opowiedzieć zagadkę. Kapral nieco zdezorientowany godzi się po chwili namysłu, więc szeregowiec znów po cichu pyta: "Co to jest? Jest małe i chowa się w dziurze". Na co kapral, głośno i bez namysłu wali: "ch...j!" Szeregowiec na to z pewną nieśmiałością: "Nie panie kapralu. To mysz." A zdumiony kapral już ciszej, ale ciągle bez namysłu: "Mysz?... W piz...e?!" 
[Przepraszam za niecenzuralne wulgaryzmy, ale to, po pierwsze, kapral, po drugie, cytaty].
[foto]

5. COŚ jeszcze • autor: Radek Ziemic2014-08-20 09:37:43

Nie dostrzegłem jeszcze jednej bardzo ważnej składowej przesłania snu. Otóż jest on optymistyczny, by nie powiedzieć radosny. Na pierwszy rzut oka wynika to z odnalezienia węża, sądzę jednak, że afirmatywny wymiar tej narracji polega na tym, że węża można odnaleźć tylko wtedy, gdy szukamy go z "KIMŚ jeszcze". To "jeszcze" jest bardzo ważne, jest w nim jakieś nienasycenie, ale nie chodzi o użycie, o pospolite dobra. Nienasycenie kimś, osobą. Jakaś taka tęsknota. Chyba w części zaspokojona (no bo ten wąż się odnalazł). Na tym stworzeniem bym się zastanowił. Freud i chrześcijaństwo ewidentnie je krzywdzą. (Szafę też zresztą bym docenił. Siedzieliście w dzieciństwie w szafie? Ten przytulny mrok...)
[foto]

6. szafa • autor: Bogdan Zawadzki2014-08-20 09:59:56

to nie tylko "przytulny mrok" (dla tych którzy nie mają klaustrofobii), ale też "przejście" tj. symbol przejścia do innych światów (wymiarów?)... zdarzało się (zdarza się) (głównie w lokalach konspiracyjnych) że szafa stanowi rodzaj wyjścia awaryjnego, nieraz jedyną drogę ucieczki... (ale tutaj, w "tej szafie" wężowi się nie udało....)

Pozdrawiam

[foto]

7. radość twórcza • autor: Kahuna2014-08-20 10:24:28

:-) ile radości i dyskusji może wywołać sen prostego informatyka, z banalnymi symbolami. Dziękuję wszystkim za bardzo ciekawą dyskusję. 
[foto]

8. Wiesz, coś mi... • autor: Michał Mazur2014-08-21 00:25:23

Wiesz, coś mi się kołacze, że gdzieś na Słowiańszczyznie chłopi nawet trzymali węże w chatach - przez zimę.Chyba na obszarach dzisiejszej Białorusi. To miało dla nich jakieś znaczenie, ciężko mi teraz powiedzieć jakie. 
[foto]

9. wężyk • autor: Radek Ziemic2014-08-21 11:11:04

Jest taki wiersz, który znam od lat, którego jednak nie rozumiem. Jest w nim właśnie wąż, a właściwie wężyk. To "pieśń o niedobrej burzy" Józefa Czechowicza, z wyraźną ludową inspiracją:




oj zaszumiały chmiele winogrady / ponuro ponuro /kiedy sypnęło lazurowym gradem / za górą //

oj i pomknęły nadobne panienki / po ługu po ługu / zsunął się wężyk srebrzysty maleńki / po pługu //

oj malowany panie muzykancie / zła chwila zła chwila / już się most z pawiem na młynowym stawie / przechyla //

oj w siwej burzy opadało kwiecie / i liście i liście / jużci pług w kuźni młotkami bijecie / ogniście //

oj malowany panie muzykancie / umykaj umykaj / śmierć twoja błyszczy na stalowym kancie / jak mika //

oj skrzypki skrzypki z samorodnej lipki / zakwilą zakwilą /
[foto]

10. ciąg dalszy, bo jakoś tak niespodzianie urwało • autor: Radek Ziemic2014-08-21 11:17:58

a z jakichś przyczyn nie mogę poprawić. Oto ciąg dalszy wiersza:

długo się będą osmucały chmiele / tą chwilą //

nie chciałeś panie kudłatym kowalom / uwierzyć uwierzyć / głowa pod mostem nad nią wody welon / już bieży //

organy grają panieneczki łkają / pług dzwoni pług dzwoni / czy będziesz w raju czy ty będziesz w rajskiej / koronie //

ej malowany panie muzykancie po coś / grał z gradem grał z gradem / nie lepiej było kochać skrzypki nocą / chodzić srebrnego wężyka śladem
[foto]

11. w sprawie wężyka • autor: Radek Ziemic2014-08-21 11:30:14

Czy wężyk zsuwający się po pługu to blask słońca? Dlaczego zatem niechodzenie jego śladem doprowadziło grajka do katastrofy?
Kiedyś Wojtek Jóźwiak pisał o poetach, czy szerzej, pisarzach, jako o naszych (narodowych) szamanach. Wymieniał m.in. Mickiewicza i Witkacego. Mickiewicz, przede wszystkim późny, jest anachroniczny, cofa nas w XIX wiek, domaga się specjalnego zinterpetowania, by uczynić go nie tylko własnością zapatrzonych w przeszłość (choć może to nie Mickiewicz domaga się zdekonstryuowania, a jego post-dziewiętnastowieczny kult). Witkacy z kolei jest aspołeczny i anarodowy. Jego wizja jest wizją przerażenia, lecz nie wiadomo do końca, czy wynika to z jego doświadczenia historycznego (m.in. rewolucja w Rosji), czy z toksyczności jego rodziny. W każdym razie jego wizja relacji międzyludzkich jest zbyt pesymistyczna, by mógł być "wieszczem" (szamanem), by mógł jednoczyć. 

Myślę, że Czechowicz mógłby stać się takim neo-wieszczem, neo-szamanem poetyckim. Poeta wizji tak ciemnej, jak i jasnej. Twórca, który próbuje odzyskać naiwność (stąd m.in. nawrót do ludowości, ale nie tylko). Żołnierz 1920 roku, piłsudczyk, w wieku 17. lat robi to, do czego Mickiewicz dojrzewał całe życie - idzie na front. Ma jednak jedną wadę - był homoseksualistą, dokładnie: efebofilem, choć w ekspresji tej tematyki jest bardzo delikatny i dyskretny. Ale kto wie, może to właśnie arka między dawnymi i nowymi czasy? 

12. Michale... • autor: Nierozpoznany#70192014-08-27 22:23:55

1). O wężach - opiekunach domów dawnych Słowian - znalezione w sieci:

https://www.facebook.com/WschodSpotykaWschod/posts/630557863651864

http://transilvanicon.com/hyaena/tatomir_summer_sarpe.htm

http://teatrnn.pl/leksykon/node/4197/etnografia_lubelszczyzny_ludowe_wierzenia_o_zwierz%C4%99tach#14

2). O wężach "domowych" starożytnych Greków i Rzymian - wg Słownika symboli  Władysława Kopalińskiego:
 
     W domach Greków i Rzymian WĘŻE spełniały rolę zwierząt domowych:
-  tępiły myszy i szczury (o kotach nie było jeszcze mowy),
-  dzieci się z nimi bawiły,
-  a panie - chłodziły sobie nimi szyje i piersi.
Obrzydzenie do węży przyszło dopiero póżniej, wraz z chrześcijaństwem.
[foto]

13. @ Roma, to nie do końca tak ... • autor: Bogdan Zawadzki2014-08-28 06:49:26

bo "obrzydzenie" (ale i strach) do węży (i gadów) wśród ludzi i w ogóle ssaków wynika z przyczyn naturalnych, a nie religijnych. Ten fakt sprawił, że "wąż" świetnie wpisał się w biblijną narrację (jeszcze przed chrześcijaństwem w ST) w roli "czarnego charakteru", ...(przecież "złego" nie może symbolizować królik, który jest zjadany przez węża...to chyba oczywiste) ...

no ale prawdą jest, że "Wąż" znajduje "szerokie zastosowanie" w ludzkiej mitologii...w niektórych kulturach wierzono, że duchy (dusze?) przodków wcielają się w węże stąd te nie tylko dzięki pożeraniu gryzoni zasłużyły na status domowników ...Jeżeli zaś chodzi o powiązanie "węża" z drzewem jak w Księdze Rodzaju, to istniało wyobrażenie, że u podstawy (u korzeni) Kosmicznego Drzewa (świata) znajduje się wąż...jego strażnik (?)...stąd już tylko krok do pojawienia się go w biblijnym Edenie ...bo chyba nie było lepszego archetypu ...?

[foto]

14. @ Roma @ Boruta • autor: Michał Mazur2014-08-28 10:48:10

Ok zapoznam się z tymi linkami - jak tylko z pracy wrócę :/

Przypomniały mi się jeszcze dwie rzeczy - jezuici z Polski strasznie lamentowali jeszcze w XVI wieku że na Litwie niektórzy chłopi czcili "święte węże". Nie pamiętam jednak gdzie o tym czytałem

Druga rzecz - bajka Mickiewicza "Chłop i żmija". Abstrahując od jej wymowy ideowej, sama sytuacja mogła być z życia wzięta. Ogólnie Mickiewicz sporo archaicznych rzeczy "przemycił" między wierszami

16. Boruto :) ... • autor: Nierozpoznany#70192014-08-29 19:46:22

ŻYJEMY W ŚWIECIE SYMBOLI,
A ŚWIAT SYMBOLI ŻYJE W NAS.
(Jean Chevalier)

      Komentarz o wężach "domowych" ograniczyłam tylko do krótkiej informacji, która w jakimś, choćby niewielkim, stopniu miała spełnić rolę dopowiedzenia tego, o czym Michał wspomniał. Zamknęłam ją (tj. info.) zdaniem o obrzydzeniu do węży, ale tylko z uwagi na kontrast do wcześniej podanych przykładów, ilustrujących zachwyt dzieci i kobiet (prawie że miłość) do tych beznogich stworzeń.

Nie rozwijałam tematu, bo - jak wspomniałam wyżej - nie o to chodziło. Ale faktem jest, o czym piszesz, że te "pełzające strachy" budzą lęk zarówno w ludziach jak i w zwierzętach.
Różne są teorie dotyczące tego, co jest przyczyną owego strachu - jedni twierdzą, że jest on uwarunkowany kulturowo, inni, że genetycznie; jeszcze inni - wywodzą go z przykrych doświadczeń lub twierdzą wręcz, że to rodzice przenoszą ten lęk na dzieci...
Trudno dociec, która z nich zawiera pełną prawdę, ale przyznać trzeba, że to, jak potraktowano pogan i ich wiarę (w tym także i "święte" dla nich węże) - w czasach, gdy decydujący głos zaczęło mieć chrześcijaństwo - pogłębiło zarówno wstręt jak i strach przed tym rajskim kusicielem, który - jak czytamy w "Księdze symboli" - przyniósł na ziemię śmierć.

http://www.focus.pl/czlowiek/pelzajacy-strach-8032?strona=1


[foto]

17. Romo • autor: Bogdan Zawadzki2014-08-29 21:49:28

coś w tym jest...i niewątpliwie masz dużo racji ...ten lęk (strach) przed wężem ma wielorakie przyczyny (różnimy się między sobą tym, że inaczej rozkładamy akcenty...)

"Wąż" jest naprawdę wdzięcznym obiektem mitów i z wielu względów niezwykle mocnym (ważnym) symbolem etc. ... z pewnością też zasłużył sobie tutaj na oddzielny artykuł albo i więcej ...

Ja nie mówiłbym raczej o pogłębianiu  (naturalnego przecież) wstrętu i strachu przed "wężem", a jedynie o odsłonięciu (uświadomieniu) jego drugiej "ciemnej" strony (bo chyba nikt nie twierdzi, że jest on "pełzającym ideałem") ...

Serdecznie Pozdrawiam

18. Masz rację, "ciemna... • autor: Nierozpoznany#70192014-08-29 21:55:44

Masz rację, "ciemna strona..." :)

Pozdrawiam równie serdecznie.


19. Radku, jeszcze raz o Czechowiczu... • autor: Nierozpoznany#70192014-09-12 23:35:48

       Minęło trochę czasu od dnia, w którym przywołałeś Czechowicza, ale wracam do tematu, bo w międzyczasie znalazłam coś, co powinno rzucić trochę "światła" zarówno na wiersz, który zapadł Ci w pamięć (chodzi o Pieśń o niedobrej burzy), jak i na śmierć poety...

To "coś", to przedmowa Miłosza w książce "Przez kresy" - zbiorku wierszy Czechowicza, w której wspomina swój SEN, który - można dzisiaj powiedzieć - że był proroczy.

"Któregoś ranka 1938 roku - pisze Miłosz - opowiedziałem Czechowiczowi swój sen. Widziałem dom, z jedną ścianą ze szkła, Mongoł grał za nią na skrzypcach i to był on, Czechowicz, dżwięk nie przedostawał się do mnie. Przemilczałem, że ten dom nazywał się we śnie Dom Umarłych, a twarz grającego Mongoła napiętnowały już znaki rozkładu. Moja powściągliwość tłumaczy się tym, że znałem jego obsesję rychłej śmierci."

9 września 1939 roku - w Lublinie - Czechowicz zginął podczas nalotu.

To, że Miłosz miał taki sen - można tłumaczyć silną więzią, jaka łączyła go z przyjacielem, i z faktem, że znał jego obsesję rychłej śmierci...Niesamowite jest jednak to, że w wierszu Żal i, w dużej mierze, w wyżej cytowanej przez Ciebie, Radku,  Pieśni o niedobrej burzy - Czechowicz przewidział własną śmierć. Obydwa musiał napisać w jednym z dziewięciu dni września 1939 r. (w zbiorze - wiersze te figurują pod tą datą). Nie inaczej, bo 9 września był już "po drugiej stronie..."

Miłosz nie powiedział mu wszystkiego o śnie, ale nie musiał. Odnosi się bowiem wrażenie, że nasz katastrofista czuł i wiedział... Myślę, że przemawiają za tym obecne w wierszu, który zapadł Ci w pamięć, słowa-klucze: "skrzypki", "muzykant", "grał", a w Żalu - słowa: "ja (...) dziecko w żywej pochodni / i bombą trafiony..."

Wydaje mi się, że te dwa wiersze się uzupełniają - w obydwu pojawia się pług: "ja gdym pługiem do bruzdy przywarł..." ("Żal") i "zsunął się wężyk srebrzysty maleńki / po pługu" (Pieśń o...). Tu tajemniczy wężyk może znaczyć wiele...

20. cd. • autor: Nierozpoznany#70192014-09-12 23:46:49

Był wizjonerem, przeczuwał konflikt zbrojny między państwami świata i totalną zagładę ludzkości, stąd i jego poezja zawiera w sobie cechy wizyjności.

Pełna jest też tajemniczych niedomówień i metafor splecionych z personifikacją, czym - w jakimś stopniu przypomina mi Leśmiana i Schulza, których lubię.
Poeta zrezygnował z interpunkcji i z dużych liter (nawet w tytułach) - co nie ułatwia interpretacji, bo ten zabieg stwarza wieloznaczność, ale za to :

- można za każdym razem odczytywać wiersz trochę inaczej,

- można różnie rozkładać akcenty i pauzy,

- można różnie wiązać między sobą wyrazy.

I to może być ciekawe, i inspirujące :)

PS
Gdyby zaszła potrzeba "rozebrania" wiersza na czynniki pierwsze - warto zwrócić uwagę na dodatkowe słowa-klucze obecne w Pieśni o...Oto one:
muzyka / muzyk, most, paw, pług, srebrny (wiek), szary (kolor).
[Tu:] zob. "Księga symboli", Wł. Kopaliński

Pozdrawiam.
 
 
[foto]

21. Romo, • autor: Radek Ziemic2014-09-14 18:21:00

zgadzam się ze wszystkim z wyjątkiem jednego szczegółu. Obydwa wiersze pochodzą z tomu z roku 1939, który jednak ukazał się przed wojną, natomiast ich pierwodruki były rok wcześniej, nie mogły więc powstać w pierwszych dniach września.
[foto]

22. I może jeszcze słówko, • autor: Radek Ziemic2014-09-14 18:25:55

bo w ostatniej zwrotce "pieśni o niedobrej burzy" kochanie skrzypek nocą i chodzenie srebrnego wężyka śladem przeciwstawione jest graniu z gradem. Nie do końca jest to dla mnie jasne, ale wężyk zdaje się tu być m.in. figurą księżyca (święcącego nocą).

23. Oj, musiało mi... • autor: Nierozpoznany#70192014-09-14 18:38:01

 Oj, musiało mi coś umknąć...Wielkie dzięki, Radku, za sprostowanie :) 

24. Masz rację, Radku,... • autor: Nierozpoznany#70192014-09-14 21:18:10

Masz rację, Radku, też zwróciłam na to uwagę, ale myślami poszłam "inną drogą"...Inne słowa-klucze wzięłam pod uwagę, bo wydały mi się, w tym całym labiryncie znaczeń, bliższe rozwiązaniu zagadek / tajemnic, których Czechowicz nie skąpił czytelnikom.

W takich chwilach różne myśli bombardują umysł; kusi nas, by spróbować nadać kształt temu - jak to zwykli mówić uczniowie -"co autor miał na myśli".
Można wtedy coś czasem przekombinować i potem pukać się w głowę, ale to jest zawsze wkalkulowane w tę "grę", jaką prowadzimy z autorem.

Miałam taki moment: dopuściłam do siebie myśl, że równie dobrze, ten "wężyk" Czechowicza, mógłby oznaczać nie gada, jak to się nam w pierwszej chwili wydaje (bo skojarzenie jest "mocne"), ale jakaś część pługa, która się poluzowała i obsunęła. Idąc za tą myślą, można byłoby dopowiedzieć sobie, że ta awaria równa się czemuś, co zapowiada jakieś zło, śmierć...itd. 
Tak właśnie wygląda przekombinowana interpretacja, innymi słowy - nadinterpretacja. Ale drążąc coś, co nie jest jednoznaczne - można i takich myśli doświadczać. To dobre ćwiczenie na wyobrażnię, więc warte zachodu. Nawet wtedy, gdy na końcu przyjdzie nam wyśmiać samych siebie.

Droga, którą Ty poszedłeś - też mi się podoba. A to, że nie do końca "klocki", które układamy, nie pasują do siebie [czytaj: nie rozumiemy], jest też ciekawe, jak zresztą każde niedomówienie...Często jest bardziej inspirujące niż  pewność, że się "zdobyło szczyt".

Tak już jest, Radku, że ilu interpretatorów - tyle interpretacji :)
Po co ja Ci to wszystko mówię - przecież Ty to wiesz!

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)