Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

18 sierpnia 2014

Ewa Motyka

z cyklu: W ciemności (odcinków: 12)

Wdzięczność


« Notatki z maja Nauczycielowi »

dźwięczy cichym dzwonkiem wspomnienia złapanego o świcie

posłana przez myśl bezskrzydłą, w niewyśnione nieprzybrana szaty

- ich kontur zbyt oczywisty ponaglałby armadę zaimków dzierżawczych

do zwierania szyku w obronie lub walce o

ta opowieść rozproszy się w niesłyszeniu niczym mgła, gdy wstanie słońce

w wyżłobieniu ciszy wieczne ma życie niedokreśloność porażana

w coraz to innych czasoprzestrzeniach swą niepełnością

 

Wdzięczność. Dźwięczność tego słowa budzi miłe skojarzenia, lecz warto czasem nie pozwolić upoić się błogości skojarzeń. Na kamiennym stole położona nie zamiera pod uważnym spojrzeniem, nie rozprasza się w wichrowatych urywanych i wyrywanych trochę rozpaczliwie myślach z pre-intelektualnej czasoprzestrzeni. Mówię o czymś, co wynika z moich doświadczeń w tym Miejscu i Przyległych Włościach z nim związanych. Bywało, skrajnie trudnych, a przecież tak prostych do przejścia, gdyby słuchać tego, co… w sercu, gdy jesteś sam w ciszy. Tu widzę obraz: letni poranek słonecznie zapowiadającego się dnia. Jeszcze nie jest gorąco. Łan żyta kołyszącego się w rytm delikatnego wiatru. Zapach wilgotnych od rosy ziół i przydrożnych chwastów. W takiej sytuacji – ciszy na łonie natury zapadające w tobie rozstrzygnięcia, wydaje się, byłyby oczywiste i natychmiastowe. Podczas gdy zazwyczaj nie ma się komfortu reagowania w sytuacji sprzyjającej.

Sytuacje prowokowane, pojawiające się niespodziewanie, wrzucające cię w stan poznawczego zamętu mają też to do siebie (piszę wyłącznie o własnych doświadczeniach), że już  w i e s z  jak to jest, nie tylko przeczytałeś ze zrozumieniem, a potem zapomniałeś. Przy okazji tych prze-żyć wirują przeróżne światy bliskie na wyciągniecie ręki (żałuję, ze nie mam Merkurego w retro, a narwanego Neptuna w koniunkcji z tymże). Przechadzasz się albo pędzisz od jednego do drugiego, bo dziwnie łączą się ze sobą i te w twoim umyśle tworzone ruchem neuronów niosących powidoki przeszłych doświadczeń i ich oglądu, miażdżonych przez nowo przeczytane teksty, z których współ-wybierasz akurat takie, a nie inne informacje, będąc tego świadomym w jakimś rozlanym półśnie. Niesiesz to w konkretny namacalny świat, by spotkać ludzi z ich światami, rozmijającymi się z twoim lub dziwnie współbieżnymi, a czujesz, że trochę sam tę współbieżność wyznaczasz, albo że masz taką możliwość i zawsze jako taką, da się ją pominąć. Jeśli chcesz.

Wdzięczny to po pierwsze: „poczuwający się do zobowiązań moralnych za doznane dobro” (za Słownikiem Borysia). Ciężki, z tej części określenia wynikający, przykuwający charakter wdzięczności. Brzmienie słów, które mają inną wagę dla każdego. Poczucie przechyla w kierunku kogoś lub czegoś, za coś, co odebrałeś, dostałeś, choć zapłaciłeś choćby wymierną monetą. Na przykład lekcja jogi. Zapłaciłeś za nią, ale wyniesiona z niej wartość zostaje z tobą dłużej niż tylko czas trwania w asanach pod okiem nauczycielki. Masz poczucie, pragnienie czegoś więcej, bardziej (szlag mnie trafia, bo więcej i bardziej mierzą, wyznaczając statusy, a nie potrafię powiedzieć inaczej) dla niej od siebie. Okazywanie wdzięczności jest wielką i trudną sztuką.

Po drugie : „sprawiający miłe wrażenie, ładny, uroczy, miły, przyjemny” - pewien rodzaj neutralności w sposobie okazania wdzięczności, sposób najprostszy. Dawniej też kontent, ukontentowany. I z tego ukontentowania będziemy sobie lub będę tobie, świadczyć uprzejmości, przemawiać miłymi słowy, gdy sytuacja, zwykle konwencjonalna, tego się domaga.

Po trzecie wreszcie, „wdzięczyć się, robić wdzięczne miny i gesty, odzywać się przymilnie, kokietować, przymilać się, umizgać”. Nadmierna i nieadekwatna reakcja na coś lub kogoś mającego zbyt przemożny wpływ, jako uleganie władzy? Albo chęć uzyskania czegoś niewielkim wysiłkiem. Osobistym urokiem, zgrabnie złożonymi słowy. Wdzięczność niedojrzała nabiera cech wdzięczenia się. Staje się wypełniaczem stosowanym w miarę doraźnego zapotrzebowania.

Nie chciałam tego publikować. Publikuję z wdzięczności. Doświadczyłam jak wielką krzywdę czynię sama sobie swoim ego, gdy nie potrafię go pominąć przy składaniu słów. Mam nadzieję, nie skrzywdziłam tym nikogo innego. Bardzo trudno wyjść ze swojej ciszy i coś z niej powiedzieć tak, by narysować kształt i podać go ot tak nie wiedząc nawet o tym, że dajesz.

 15/16.08.2014 oraz 18.08.2014

Korekta przez: Radek Ziemic (2014-08-19)



« Notatki z maja Nauczycielowi »

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)