Przejdź do Taraki mobilnej! - masz wąski ekran.
zdjęcie Autora

05 sierpnia 2014

Katarzyna Urbanowicz

z cyklu: Prababcia ezoteryczna (odcinków: 94)

Widok bez apartamentu


« Tranzyty na podróż Obsesyjne naprawianie świata »

         Babcie mają to do siebie, że zazwyczaj ich obawy nie sprawdzają się, albo sprawdzają się w całkiem nieprzewidywalny sposób. Jakaś biedna kobiecina drży na widok listonosza z telegramem, przepatrując w myślach osoby, które mogły odejść z tego świata, a gdy go otworzy, dowiaduje się, że wprawdzie nikt nie zmarł ani nie zachorował, ale jakaś para postanowiła się pobrać i w związku z tym babcia musi oddać kawałek swojego pola, który przywykła uważać od niepamiętnych czasów za swój.

         Podobnie było z moimi obawami — martwiłam się, jak dam sobie radę w tym apartamencie i miałam rację, tyle, że nie z powodu jego nowoczesności, ale zdewastowania. Nie będę Was nudzić opisami co było nie tak, wspomnę tylko, że kanapa składała się z osobnych części (niektóre z nich leżały na podłodze) i nie dała się rozłożyć, koleżanka zamiast na podwójnym łożu, tracącym stateczność pod wpływem ruchów, spała na kołdrach na podłodze, prysznic pozbawiony był fragmentu pozwalającego dodawać zimną wodę do gorącej, oberwane żaluzje blokowały możliwość otwierania okien (wystawienie południowe!) i nie działała klimatyzacja (przy 35 stopniach C na zewnątrz, w środku zabrakło skali!). Obrazu dopełniał fakt, że szafę można było otwierać wyłącznie widelcem. Na domiar złego ktoś, kto miał przyjść i to wszystko naprawić, szedł dwa dni i nie doszedł, aż przestał odbierać telefony. Ale widok na morze był, i to przepiękny!

Na szczęście po czterech dniach przybył i wyratował mnie z opresji sponsor i zabrał na kolejne trzy dni do prawdziwego hotelu, mieszczącego się w dość niepozornym budynku, ale ze wszystkimi wygodami, łącznie z działającą klimatyzacją i w dodatku zaopatrzonymi w urządzenia techniczne, identyczne z tymi, jakie poznałam w hotelu w Paryżu.

         Zrobiliśmy wycieczki statkiem na Hel i do Jastarni, zwiedziliśmy parę statków i kilka restauracji, w jednej z nich przedyskutowałam z kucharzem różnicę między miętą a rukolą w sałatce z krabami i arbuzem, wypróbowałam smaki 6 rodzajów zup rybnych, na straganie kupiłam dwie kiecki z indyjskiej bawełny za 1/3 warszawskiej ceny, zamoczyłam stopy w morzu, no i wynudziłam się setnie. Poniżej kilka refleksji na temat, co można robić nad morzem w lecie.

Po pierwsze: można być biznesmenem na urlopie z komórką przy uchu i palcem stukającym w tablet:

Po drugie: można wykonywać zaległe zabiegi kosmetyczne:

Po trzecie: marudzące dziecko można zawinąć w ręcznik, żeby nie przeszkadzało:

Po czwarte: ale można mu też zamówić seksistowskie lody:

Po piąte: młodsze można nakarmić w tradycyjny sposób:

feministkom zaś pozostawić obserwację muchy na brzegu pucharka z lodami

Można też czekać, czekać, czekać…

Można też zatęsknić za własnym łóżkiem, własnym prysznicem i regulującymi temperaturę w mieszkaniu przeciągami zamiast klimatyzacji.


Korekta przez: Radek Ziemic (2014-08-07)



« Tranzyty na podróż Obsesyjne naprawianie świata »

komentarze

1. Hel • autor: Jerzy Pomianowski2014-08-05 23:41:49

Hel warto choć raz odwiedzić, właściwie jeden raz wystarczy. Prawdziwy cud geologiczno-przyrodniczy. Myślałem kiedyś że jest on wystającym nad wodę grzbietem wzniesienia na dnie Bałtyku, a tymczasem jest to dziwny, wąski i długi mur o pionowych ścianach, zbudowany w dodatku nie ze skał, a z piasku.
Podobnie  Bornholm stoi na niemal pionowym cienkim słupie sterczącym z dna morskiego.
Na Helu jest sporo nietypowej dla Polski roślinności, np kolorowe mchy, w tym mech islandzki (płucnica islandzka).
Zaś wczasowicze są typowi dla Wybrzeża. Można tam odnieść wrażenie że typowy Polak jest zażywnym, łysawym jegomościem po czterdziestce.
[foto]

2. Kasiu, gratuluję żyłki... • autor: Ela Bazgier2014-08-06 09:09:22

Kasiu, gratuluję żyłki reporterskiej! świetne zdjęcia :)) ja Hel bardzo lubię i chętnie tam wracam przede wszystkim, żeby obejrzeć foki (nieustannie mnie bawią i śmieszą) i wrzucić coś na ząb w Maszoperii. Ale oczywiście nie w pełni sezonu ;)
[foto]

3. Jeszcze Hel • autor: Katarzyna Urbanowicz2014-08-06 09:33:41

Z Helu utkwiło mi jeszcze jedno wrażenie - bogoojczyźniane pieśni na pełen regulator. My Pierwsza Brygada itp. - wchodzące zresztą w dziwaczny rezonans z rapem obficie upiększonym stosownymi wulgaryzmami serwowanym niedaleko. Dobiegały  one( te prawomyślne)  z okolic jakiegoś starego bunkra, którego nie chciało mi się zwiedzać, a który poszli obejrzeć moi towarzysze. Kiedy bliżej się przyjrzałam okazało się że obok bunkra ogrodzono siatką kawałeczek gruntu i sprzedawano tam rozmaite militaria, głównie zaś stroje wojskowe lub pseudowojskowe. Po środku stała nawet mała armatka, kto wie, może też do sprzedania. Zainteresowanie publiczności było jednak minimalne, co świadczy o tym, że jesteśmy jak najbardziej nastrojeni pacyfistycznie i nawet sąsiedztwo bunkrów nas nie podnieca.

4. Gdynia.... • autor: Nierozpoznany#23732014-08-22 18:54:01

Poczytałam.... i pośmiałam się.... szczerze i serdecznie. Mieszkam w Gdyni i na Twojej, Babciu, fotografii widać mój dom.
Jak patrzę na te wieże, to mnie żałość bierze. Kto takie szkaradziejstwo zaprojektował? I kto wykonał? A teraz dowiaduję się, że i w środku lipa...
Czy nudzę się w Gdyni? Nie. Mieszkając tu, mam życie zorganizowane. A morze codziennie rano witam z mojego balkonu :)
Ale mim o tych mankamentów, Gdynia to fajne miasto. Polecam :)

5. Gdynia.... • autor: Nierozpoznany#23732014-08-22 18:54:04

Poczytałam.... i pośmiałam się.... szczerze i serdecznie. Mieszkam w Gdyni i na Twojej, Babciu, fotografii widać mój dom.
Jak patrzę na te wieże, to mnie żałość bierze. Kto takie szkaradziejstwo zaprojektował? I kto wykonał? A teraz dowiaduję się, że i w środku lipa...
Czy nudzę się w Gdyni? Nie. Mieszkając tu, mam życie zorganizowane. A morze codziennie rano witam z mojego balkonu :)
Ale mim o tych mankamentów, Gdynia to fajne miasto. Polecam :)
[foto]

6. Nie byłabym • autor: Katarzyna Urbanowicz2014-08-22 19:03:38

Nie byłabym w porządku, gdybym nie podała nazwy prawdziwego hotelu. To Hotel Nadmorski, z pozoru zupełnie zwyczajny budynek ale standard zapamiętany z pobytu w Paryżu. Na wieść, że od klimatyzacji nabawiłam się zapalenia płuc zaoferowano mi pięciodniowy bezpłatny pobyt, gdybym zdecydowała się jeszcze zatrzymać w tym hotelu. Jak na warunki polskie to szok! Bardzo dziękuję. To w tej hotelowej restauracji dyskutowałam z obsługą o rukoli i mięcie w sałatce i jako osoba niepełnosprawna zostałam mile obsłużona przy śniadaniu. Poczułam się jak w Europie!

[foto]

7. Wiem • autor: Katarzyna Urbanowicz2014-08-22 19:16:32

Wiem, że inaczej wszystko wygląda, gdy gdzieś się mieszka, a inaczej, gdy człowiek szykuje się na luksusy zazwyczaj niedostępne. Uwierz mi Achmo, że w latach sześćdziesiątych mieszkałam 2 lata w Gdańsku i tylko raz byłam na plaży - w listopadzie! Wówczas tam pracowałam, mieszkałam i borykałam się ze zwyczajnym życiem. Nie oczekiwałam od życia w PRL-u niczego dobrego. Tym bardziej przykro, że gdy zostałam na 4 dni turystką wystawiono mnie do wiatru i paskudnie oszukano. Poczułam się zdołowana, jak nigdy nie czułam się ani we Francji ani w Holandii.

Zaloguj się - aby napisać komentarz   Rejestracja - jeśli nie masz konta w Tarace

x

Szybki przegląd Taraki

[X] Logowanie:

- e-mail jako login
- hasło
Zaloguj
Pomiń   Zapomniałem/am hasła!

Zapisz się (załóż konto w Tarace)